Test Smaku: Bliżej to połączenie bistro i baru

21 stycznia 2015 (artykuł sprzed 5 lat)
Beata Testsmaku
Najnowszy artukuł na ten temat

Test Smaku: niebanalne i smaczne Dwie Zmiany

Dziś odwiedzamy modne bistro Bliżej w centrum Gdyni zobacz na mapie Gdyni. W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o Zatoce Sztuki, w przyszłą środę opiszemy odwiedzoną już przez nas restaurację Neighbours Kitchen.



Bliżej w Gdyni cieszy się dużą popularnością. Dlaczego? Sądzę, że dzięki doskonałej lokalizacji przy Placu Kaszubskim, nietuzinkowej aranżacji i nienadętej atmosferze.

Bliżej zobacz na mapie Gdyni to połączenie bistro i baru. Nieograniczanie się do jednej funkcji jest w tym przypadku jak najbardziej na plus. Z trafieniem tutaj nie ma problemu. Pamiętajcie tylko, że sala przeznaczona dla gości mieści się na piętrze. Na parterze znajduje się kuchnia i toaleta.

Jak już wspomniałam, Bliżej to lokal o nietuzinkowej aranżacji. Wnętrze nie jest typowo restauracyjne. Przypomina raczej przytulny, modnie urządzony pokój, w którym można się rozsiąść na miękkich, szarych i przestronnych kanapach. Dominują kolory jasnego brązu i szarości, czyli neutralne, niedrażniące barwy, które sprzyjają wyciszeniu i relaksowi. Uroku wnętrzu dodaje srebrny bar, wysokie krzesła przypominające korki od szampana i mnóstwo żarówek na suficie. Wszystkie elementy dekoracji są ze sobą spójne, przemyślane i tworzą niezwykle klimatyczne lokal, do którego z pewnością będzie chciało się wracać o każdej porze dnia.



Menu jest krótkie. Na szczęście to obowiązujący trend w wielu restauracjach. Niby jest klasycznie, bo podział na śniadania, sałatki, zupy, dania główne, kanapki i desery. Jednak nie dajmy się zwieść pozorom. Wiele tych propozycji to oryginalne połączenia, które intrygują i zachęcają do próbowania. Dodatkową zachętą są ceny, które nie będą zamachem na portfele. Jeśli nie macie czasu na konsumpcję w lokalu, żaden problem, w Bliżej można zamówić jedzenie i zabrać ze sobą. I pamiętajcie, że śniadania można już zamówić od godziny 7.30.

Zamówiliśmy:
- Gryczanki - placki gryczane na rukoli, z wędzonym łososiem i twarożkiem (17 zł);
- Zupa prawdziwa z prawdziwków, wędzonej śliwki, z ziołowymi kluskami (13 zł);
- Czarny Baron, czyli czarna bułka z długo dojrzewającym schabem, burakami i mozarellą (18 zł);
- Kalifornia - spaghetti farbowane atramentem mątwy z kalmarami i krewetkami w lekko pikantnym sosie pomidorowym (25 zł);
- Zupa Taj, czyli zupa kokosowa z kurczakiem aromatyzowana chilli i kefirem (14 zł);
- Żebra z sosem BBQ, z opiekanymi ziemniakami i kolorową sałatką (29 zł);
- Suflet czekoladowy z waniliowymi lodami i sosem malinowym (13 zł);
- Sernik (13 zł);
- Lemoniada (4 zł/0,3ml);
- Latte (8 zł);
- Grzaniec z piwa (9 zł).

Jako pierwsza na nasz stół trafiła w urodziwym garnku zupa prawdziwa. Po podniesieniu przykrywki bucha zachwycający i smakowity grzybowy aromat. Pierwsze zanurzenie łyżki i już wiemy, że będzie to świetne danie. Mnóstwo kapeluszy w esencjonalnym wywarze, z dodatkiem ziołowych miękkich klusek to przepyszna propozycja, która przyjemnie rozgrzała w mroźne popołudnie. Szczerze mówiąc rzadko się to zdarza, ale nie mamy zastrzeżeń. Zupa świetnie doprawiona, bez niepotrzebnej tłustej śmietany, z dużymi kawałkami grzybów. Polecamy!



Kolejna zupa to podróż z leśnego szlaku w egzotyczne kraje. Tom Kha Gai to jedna z najpopularniejszych zup tajskich, w której można odkryć i słodkość, i ostrość, i kwaśność, i subtelność, i wyrazistość. Właśnie taka była zupa taj w Bliżej. Na początku pikantna, ostra, wręcz wypalająca podniebienie. Jednak po chwili stała się słodka z wyraźnie wyczuwalnym smakiem kurczaka. O czym to świadczy? Że ilość składników była idealnie wyważona, doskonale się uzupełniająca i świetnie dobrana. Zupy w Bliżej są znakomite. Warto również dodać, że porcje nie są małe, a ceny niewysokie.



Czarny Baron zadziwił nas swoja prezentacją. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Całość wyglądała bardzo oryginalnie, a porcja przyprawiała o zawrót głowy i żołądka. Czarna bułka barwiona atramentem mątwy była pyszna. Świeżo wypieczona. Miękka w środku, chrupiąca na zewnątrz, delikatnie ciepła. Schab wspaniale przyprawiony, świetnie upieczony, kruchy, soczysty. Dodatek chrupiących plasterków buraka uważamy za znakomity pomysł. Mozarella dobrej jakości, delikatnie roztopiona, nie wyciekała z kanapki. Do "Czarnego Barona" poprosiliśmy o frytki z marchewki (można też wybrać sałatkę). Frytki al dente, chrupiące, nie za tłuste. Ciekawa propozycja. Myślę, że jeżeli ktoś nie będzie miał apetytu na czarne pieczywo, bez problemu wymieni je na klasyczne. W Bliżej spotkaliśmy się z bardzo otwartą obsługą, więc można liczyć na pomoc i serdeczność.



Kolejne "czarne" danie to spaghetti z kalmarami i krewetkami w lekko pikantnym sosie pomidorowym "Kalifornia". Makaron poprawnie ugotowany, sprężysty, al dente, trochę za mało słony, ale w połączeniu z faktycznie lekko pikantnym sosem pomidorowym, był naprawdę smaczny. Krewetki i kalmary idealne. Miękkie, niegumiaste i, co ważne, nie trzeba było ich szukać z lupą. Całość oceniam bardzo wysoko.



Niestety, ta część recenzji nie będzie już tak idealna. I żeberka, i placki gryczane nie wzbudziły w nas takiego zachwytu jak poprzednie dania. Dlaczego? A już śpieszymy ze szczegółami. Zaczniemy od gryczanek. Brzegi placków z kaszy gryczanej były tak twarde, że ich pogryzienie stanowiło nie lada wyzwanie. Plackom brakowało pulchności. Mam wrażenie, że przesadzono z długością smażenia. Szkoda, bo ich smak był poprawny. Wędzony łosoś nie zrekompensował placków. Cóż, jadałam tę rybę w o wiele lepszej jakości. Najsmaczniejszy był twarożek. Delikatny, odpowiednio słony, aksamitny. Plus za bardzo ładne, estetyczne podanie tejże prostej potrawy. I jeszcze jedno, na pewno nie jest to porcja na mały głód. Można się nią solidnie najeść. Mam nadzieję, że miałam pecha i tego dnia owe placki nie zaspokoiły moich oczekiwań, ale każdego innego dania są one idealnie usmażone i miękkie.



Żeberka z sosem BBQ bardzo oryginalnie podane. Efektowny koszyczek, ładna metalowa puszka z sosem i sałatką. Niestety, jak to często bywa to, co ładne jest zazwyczaj niepraktyczne. I tak też było tutaj. Z koszyczka ciężko było jeść żeberka, z którymi, jak wiadomo, trzeba się troszkę "pobawić". Zwłaszcza, że te podane w Bliżej były pocięte na małe kawałki. Samo mięso miękkie, soczyste, z łatwością odchodziło od kości. Jak dla nas ciut za tłuste, ale to już kwestia upodobań. Za to sos BBQ znakomity, bez zastrzeżeń. Na pewno nie pochodził z plastikowej butelki. Ziemniaki, ot po prostu ziemniaki, bez jakichś wymysłów. Podobnie zresztą jak sałatka. Istotne, że warzywa były świeże, chrupiące i jędrne. Podsumowując, to danie nas nie urzekło. Było poprawne, ale niczym szczególnym nie zachwyciło.



I na koniec wracam do zachwytów. Co spowodowało ten powrót? Dwa znakomite desery. Czekoladowy suflet i tradycyjny sernik. Suflet delikatny, lekki, o konsystencji czekoladowego musu. Mokry, ale nie płynny. Idealnie czekoladowy, nie za słodki. Wyśmienitym towarzystwem dla tego ciastka były waniliowe lody i sos z malin. Pyszny deser i nawet jego wielkość była satysfakcjonująca.

Sernik wspaniały. Taki jak lubimy najbardziej, puszysty, delikatny, aksamitny, z prawdziwego sera, na maślanym kruchym cieście. Pochłonęliśmy ten kawałek w mistrzowskim tempie. Popijając przy tym aromatyczną kawą latte.

Oprócz latte wypiliśmy też lemoniadę, którą podano w równie atrakcyjny sposób jak pozostałe specjały. Napój pyszny. Odpowiednio kwaśny, ale też idealnie słodki. Będzie wspaniałym orzeźwieniem w upalny dzień. Za to grzaniec z piwa tak nas rozgrzał, że poczuliśmy przyjemną błogość i po takiej uczcie to już tylko marzyła nam się solidna drzemka.



Obsługująca nas dziewczyna była bardzo miła, uśmiechnięta, pomocna. Widać, że to, co robi, nie jest dla niej męczarnią. Dzięki takiemu nastawieniu w Bliżej panuje serdeczna i niewymuszona atmosfera. Naprawdę spędziliśmy tam więcej czasu niż zazwyczaj. Często jest tak, że degustujemy to, co zamówiliśmy, płacimy i wychodzimy, bo nic atrakcyjnego nie jest w stanie nas zaciekawić. W Bliżej jest inaczej. Można tutaj spędzić miło czas, a przy tym rozkoszować się niebanalnym widokiem.

Podsumowanie
Bliżej to doskonałe miejsce na śniadanie, lunch, obiad, ale też na wieczorne spotkanie przy piwie, czy drinku.
Mimo braku kącika dla dzieci rodzice z maluchami również będą się tutaj dobrze czuli. Przestronne kanapy, piękne widoki na pewno zainteresują milusińskich.
Jedzenie jest smaczne. Może nieidealne, ale z pewnością oryginalne i nietuzinkowe.
Nawet niewielkie niedociągnięcia rekompensuje przemiła obsługa i niesamowicie przyjazna atmosfera.
Polecamy wszystkim, którzy lubią nienadęte miejsca, a we wtorki odbywają się tutaj obiady przy wspólnym stole - sympatyczna społeczna inicjatywa.
W Bliżej odbywają się liczne koncerty, podczas których można posłuchać świetnej muzyki.
Przy każdym stole jest kontakt, więc jeżeli podczas konsumpcji będziecie musieli popracować przy komputerze, żaden problem.

Pierwsze wrażenie: 90 proc.
Aranżacja/wystrój: 90 proc.
Atmosfera: 90 proc.
Obsługa: 90 proc.
Estetyka dań: 80 proc.
Toalety: 75 proc.
Dla maluchów: 25 proc.
Smak: 70 proc.
Cena/zadowolenie: 75 proc.

Ocena ogólna: 4.4


Cykl "Test Smaku" powstaje we współpracy z lokalnym serwisem testsmaku.pl. Staramy się prezentować naszym czytelnikom szczere spojrzenie na trójmiejską ofertę gastronomiczną. Doradzimy, które lokale warto odwiedzić, a które omijać. Nowa recenzja co środę!

Beata Testsmaku