Bajeczna Pchła Szachrajka w Muzycznym

16 września 2012 (artykuł sprzed 9 lat)
Łukasz Rudziński
W kontraście do ograniczonych do minimum dekoracji, kostiumy bohaterów "Pchły Szachrajki" są bardzo efektowne, choć równie pomysłowe jak cała scenografia Renaty Godlewskiej. Więcej zdjęć (3)

W kontraście do ograniczonych do minimum dekoracji, kostiumy bohaterów "Pchły Szachrajki" są bardzo efektowne, choć równie pomysłowe jak cała scenografia Renaty Godlewskiej.

fot. Piotr Manasterski

W kontraście do ograniczonych do minimum dekoracji, kostiumy bohaterów "Pchły Szachrajki" są bardzo efektowne, choć równie pomysłowe jak cała scenografia Renaty Godlewskiej.

fot. Piotr Manasterski

Jeśli poziom spektaklu dla dzieci mierzyć stopniem fascynacji małych widzów i liczbą promiennych uśmiechów dorosłych, to "Pchła Szachrajka" Teatru Muzycznego w Gdyni musi dostać bardzo wysoką notę. Wreszcie na Nowej Scenie pojawił się bardzo udany spektakl.



Tytułową bohaterkę, której zresztą nie sposób nie polubić, odgrywa wiecznie uśmiechnięta Aleksandra Meller. Więcej zdjęć (3)

Tytułową bohaterkę, której zresztą nie sposób nie polubić, odgrywa wiecznie uśmiechnięta Aleksandra Meller.

fot. Piotr Manasterski

Tytułową bohaterkę, której zresztą nie sposób nie polubić, odgrywa wiecznie uśmiechnięta Aleksandra Meller.

fot. Piotr Manasterski

Inscenizacja Bernarda Szyca zaskakuje ciekawymi rozwiązaniami scenicznymi. Furorę robi m.in. potężny słoń. Więcej zdjęć (3)

Inscenizacja Bernarda Szyca zaskakuje ciekawymi rozwiązaniami scenicznymi. Furorę robi m.in. potężny słoń.

fot. Piotr Manasterski

Inscenizacja Bernarda Szyca zaskakuje ciekawymi rozwiązaniami scenicznymi. Furorę robi m.in. potężny słoń.

fot. Piotr Manasterski

Muzyczny w doborze repertuaru dla dzieci kontynuuje dobrą passę. Zdecydowana większość bajek dla najmłodszych, opartych na tekście i taneczno-wokalnych umiejętnościach aktorów Teatru Muzycznego (jak "Przygody Koziołka Matołka" czy "Foczka Akrobatka"), gości w repertuarze teatru na długie lata. Po premierze "Pchły Szachrajki" według tekstu Jana Brzechwy jestem pewny, że najnowsza premiera Muzycznego i zarazem pierwsza z dwóch premier na Nowej Scenie w tym sezonie dołączy do tego grona.

Wszędobylska Pchła Szachrajka robi psikusy na lewo i prawo, kpi z wielkiego (animowanego przez kilku aktorów) słonia, wyśmiewa próżne sąsiadki, na wyścigi wdzięczące się do lustra, płoszy współpasażerów z pociągu, by mieć miejsce dla siebie. Jej drobne machlojki czy szachrajstwa (pomysł na "zastępcze" rodzynki, przez które gościom kiszki grają marsza czy wyprawienie balu u sąsiada) długo uchodzą jej na sucho. Kłamstwo ma jednak krótkie nóżki (w przypadku pchełki nawet bardzo krótkie), więc w końcu sprawiedliwości stanie się zadość.

Ironiczna, pełna dowcipu i komizmu słownego bajka Brzechwy od lat stanowi mocny punkt repertuarów teatrów w całej Polsce (w 2008 roku "Pchłę Szachrajkę" wystawił gdański Teatru Miniatura). Co wyróżnia spektakl wyreżyserowany przez aktora Muzycznego - Bernarda Szyca? Ma dużą obsadę (na scenie oprócz tytułowej bohaterki występuje ośmioro aktorów, wcielających się w rozmaite postaci), specjalnie skomponowane i napisane na potrzeby gdyńskiego spektaklu przez Macieja Szymańskiego piosenki, a przede wszystkim bajkowe i bajecznie kolorowe kostiumy autorstwa Renaty Godlewskiej.

Sama Pchła Szachrajka (w tej roli Aleksandra Meller) ubrana jest w gustownie i kolorowo, jednak największe wrażenie robią "żywe meble", imponujący słoń (z animowanymi oddzielnie uszami i trąbą) czy przyjaciele Pchły, wśród których znajdziemy muchę, komara, szerszenia, pająka, czy niesamowitą, zieloną dżdżownicę (nosząca jej kostium Anna Andrzejewska oprócz "kreacji" dżdżownicy gromkie oklaski dostała także za różową kałamarnicę).

Pochwalić trzeba cały zespół aktorski. Każdy z ósemki aktorów asystujących Pchle w jej przygodach przez pewien czas jest narratorem opowieści, która odmienia się błyskawicznie, jak w kalejdoskopie. Aktorzy momentalnie zmieniają kostiumy i sposób gry, wprowadzają (a częściej sami stanowią) elementy scenografii, budząc prawdziwy zachwyt małych widzów. Zresztą, kilka dziewczynek z widowni będzie miało okazję wystąpić w jednej ze scen razem z aktorami.

Realizatorzy przewidzieli też rozgrzewkę dla wszystkich widzów oraz wspólną naukę angielskiego, według instrukcji psotnej Pchły Szachrajki, jakich udzieliła niejakiej Kiki. Główna bohaterka spektaklu w osobie Aleksandry Meller ma mnóstwo wdzięku i zaraźliwy wręcz entuzjazm. Jest przebojowa, radosna i... nie sposób jej nie lubić. Dlatego mali i duzi widzowie oglądają jej kolejne żarty z prawdziwą przyjemnością i są w stanie wybaczyć jej psotny charakter.

"Pchła Szachrajka" to bajka kompletna - dobrze zaśpiewana, inteligentnie zainscenizowana, nieźle zatańczona i do tego bezpretensjonalna. Bardzo dobrze brzmi również muzyka Macieja Szymańskiego, dyskretnie wkomponowana w działania na scenie w wykonaniu widocznych od początku do końca przedstawienia muzyków orkiestry Teatru Muzycznego. Najbardziej liczy się jednak dobra zabawa. I tej, w gdyńskim spektaklu, nikomu nie zabraknie.
Kiedy ostatnio byłe(a)ś na spektaklu dla dzieci?
24%

tak dawno temu, że nie pamiętam kiedy

27%

w czasach szkolnych

28%

bywam na nich z własnymi dziećmi

21%

chodzę do teatru regularnie, spektakle dla dzieci również czasem oglądam

zakończona

łącznie głosów: 152