Co (i jak) czytamy w drodze do lub z pracy?

21 października 2020, 16:00
Magdalena Raczek

Według statystyk czas dojazdu Polaków do pracy wynosi średnio 41 minut dziennie. I jest to raczej ta optymistyczna wersja, bo zdarza się, że w większych miastach, również w Trójmieście, gdzie wiele czasu tracimy, stojąc w korkach, zajmuje to około godziny, w dodatku w jedną stronę. Warto zatem ten czas spożytkować na coś rozwijającego, np. nadrabianie czytelniczych zaległości w formie audiobooków. Jakie lektury najchętniej wybieramy i w jaki sposób je czytamy?



Księgarnie w Trójmieście


Każdy, niezależnie od środka transportu, którym dojeżdża do pracy, znajdzie coś dla siebie - bez względu na to, czy należy do wielbicieli tradycyjnych form czytania, czy raczej nowoczesnych. Może to być zarówno lektura na smartfonie, jak choćby codzienna prasówka, coś do czytania na czytniku (wiele e-booków można zdobyć w sieci za darmo), a gdy jedziemy samochodem, warto wybrać do słuchania jakieś podcasty lub audiobooki. Wybór jest przeogromny. Właściwie dziś już niemal wszystko wydaje się w tej formie. Oczywiście wielbiciele tradycyjnej lektury, czyli książki drukowanej, również mogą oddawać się lekturze, jadąc komunikacją miejską.

Audiobook - sposób na odcięcie się



Kiedyś słuchało się audycji radiowych, słuchowisk, nagranych na podstawie najlepszej literatury. Dziś królują audiobooki, a popularność tego gatunku z roku na rok rośnie, podobnie jak liczba jego wielbicieli. Do sympatyków tej formy "czytania" należy znakomita pisarka i wykładowczyni Instytutu Anglistyki i Amerykanistyki UG - dr hab. Izabela Morska, której najnowsza książka "Znikanie" była nominowana do Nike, a teraz została nominowana do nagrody "Wiatr od morza".

- W czasach, kiedy chodziło się do pracy, miałam zwyczaj włączyć sobie fragment książki po to, żeby przypomnieć sobie, że jest do czego wracać. Ludzie bronią się przed audiobookami, mówiąc: coś mnie zdekoncentruje, zamyślę się i za chwilę nie będę wiedzieć, o co chodzi. Ale przecież można nacisnąć guzik i odsłuchać wybrany fragment jeszcze raz. Tak samo jak w książce wraca się, żeby przeczytać jeszcze raz tę samą stronę. Audiobooki to dobry sposób na komunikację miejską, bo pozwalają oddzielić się od prozy życia. Tylko na niby jestem tu z wami, można sobie pomyśleć. Ale naprawdę śledzę przygody Thomasa Cromwella: jak radzi sobie z nadmiarem sukcesu i jaki to błąd będzie musiał popełnić, żeby jego też w końcu król skrócił o głowę. Nie znam się na lżejszych książkach, ale do samochodu lepiej mi pasują poradniki motywacyjne: jak zdobyć i osiągnąć sukces. Jak stać się jakąś lepszą wersją siebie. Książki o samodoskonaleniu pasują do samochodu, a do tramwaju te, które pozwalają rozwinąć się wyobraźni - stwierdza Izabela Morska.

Audiobook - wspólne czytanie w samochodzie



Wielbicielką audiobooków jest również znana autorka kryminałów - Agnieszka Pruska, dla której ważniejsze od tego, czego słucha, jest to, kto czyta.

- Niestety należę do tych osób, które nie mogą czytać książek w wersji tradycyjnej lub elektronicznej w komunikacji miejskiej lub samochodzie (zawsze jestem pasażerem), bo od razu zaczyna mnie boleć głowa. Jedynym wyjątkiem są pociągi, najwyraźniej kołysanie jest tam zupełnie inne i mój błędnik nie wariuje. Zostają audiobooki. Słucham ich przeważnie na długich trasach, wtedy najczęściej podróż tam i z powrotem to jedna powieść. W przypadku audiobooków bardzo ważny jest dla mnie lektor. Wolę, gdy jest nim mężczyzna, a przy monotonnym czytaniu zasypiam. Znalazłam jednak na to lekarstwo - dobrze mi się słucha na przyspieszonej prędkości, nie mam wrażenia, że czekam na to, aż usłyszę kolejne zdania. Jeżeli chodzi o dobór lektury, to zależy on od tego, czym jadę. W pociągu czytam to, na co akurat mam ochotę, a w samochodzie najczęściej słucham powieści, która została zaakceptowana przez wszystkich jadących. To takie wspólne "czytanie" - mówi Agnieszka Pruska

Podcasty i audiobooki coraz popularniejsze



Coraz większą popularność audiobooków i podcastów potwierdza również Fabian Cieślik - szef gdańskiego wydawnictwa Marpress.

- Przed pandemią jeździłem do pracy tramwajem i wtedy obowiązkowo pod ręką była książka czy tygodnik. Od marca jest to rower lub hulajnoga i dlatego przestawiłem się na podcasty i audiobooki. Zauważam, że coraz więcej czytelników i czytelniczek w ten sposób poznaje literaturę. Jako wydawcy dostajemy wiele zapytań o nasze książki w formie audiobooków. Postanowiliśmy wyjść im naprzeciw i właśnie ukazał się nasz pierwszy, wyprodukowany wspólnie z Radiem Gdańsk, audiobook - "Bajki z dna Bałtyku" Agaty Półtorak. Osiem kolejnych tytułów serii Bałtyk ukaże się również w formie audiobooka już w przyszłym roku - mówi Fabian Cieślik szef gdańskiego wydawnictwa Marpress.
Przeczytaj także: Wsparcie dla księgarń i wydawnictw. Jak działa Gdański Fundusz Wydawniczy?

Wielbicieli tradycyjnej książki nie brakuje



Wielbicieli tradycyjnej książki jednakże również nie brakuje. Wybieramy tę formę czytania zazwyczaj w środkach komunikacji miejskiej: autobusach, tramwajach, SKM-ce czy PKM-ce, choć wielu z nas zamieniło te środki transportu z powodu epidemii. Przerzuciliśmy się na samochód, rower, hulajnogę lub wyprawy pieszo.

- Uwielbiam czytać w podróży. Do niedawna dojeżdżałem do pracy PKM i zawsze miałem ze sobą książkę, czytnik lub słuchawki. Nie mam jednej, ulubionej formy pochłaniania książek. Ostatnio częściej jeżdżę samochodem, więc siłą rzeczy królują audiobooki. Chętnie sięgam po nowości wydawnicze, biografie, thrillery i kryminały. Słuchałem ostatnio "Kimkolwiek jesteś" i "Cokolwiek wybierzesz" Jakuba Szamałka oraz "Czerwień" i "Czerń" Małgorzaty Oliwii Sobczak, a teraz czytam "Czarne słońce" Jakuba Żulczyka - mówi Tomasz Betcher, autor książki pt. "Tam, gdzie jesteś", z zawodu pedagog i socjoterapeuta.
Książki papierowe wybiera również w drogę dużo podróżujący po świecie Aleksander R. Michalak - pisarz, badacz, naukowiec i wykładowca, pracownik jednego z pomorskich muzeów.

- Kiedy jadę jako pasażer, biorę ze sobą książki w tradycyjnej, papierowej formie. Ich tematyka nie różni od tych, które czytam w każdych innych okolicznościach. Jeśli coś je odróżnia, to głównie to, że w drodze preferuję dzieła mniejszych rozmiarów, takie, które wielkością nie będą konkurować z Codexem Gigas. Kiedy zdarza mi się zabierać na drogę jakieś bardziej masywne woluminy, to przypomina mi się zawsze prześmiewczy felieton Umberto Eco, w którym ten zachęcał do czytania w zatłoczonym pociągu wielotomowych wydań, argumentując, że przecież z powodzeniem jeden tom można trzymać w ręku, drugi pod pachą, a trzeci pomiędzy udami. Niekiedy jednak zamiast książki zabieram czasopismo - zazwyczaj jest to "National Geographic", który ma jeszcze tę zaletę, że przy ewentualnym znużeniu tekstem (mroczne jesienne poranki) można się nadal cieszyć znakomitymi zdjęciami - przyznaje Aleksander R. Michalak.

Czytanie na telefonie



Czytać można również na telefonie, szczególnie jeśli jest to prasa lub blog. Tę formę preferuje blogerka, pisarka i nauczycielka - Anna Bałuta, znana jako Poli Ann.

- W drodze do pracy, kiedy nie jeżdżę do niej autem, a idę pieszo, zdarza mi się czytać na telefonie inne blogi, oglądać booktube (filmiki na Youtube dotyczące książek) oraz, o dziwo, pisać moje własne teksty. Piszę je w notatniku, gdzie wyrazy są podpowiadane. Po książki sięgam, gdy jadę dłużej gdzieś autem jako pasażer, podróżując pociągiem czy tramwajem. Wówczas króluje tradycyjna książka, najczęściej biografia, literatura obyczajowa lub reportaż. Tytuły absolutnie nie są lżejsze. Nie czytam kilku książek naraz, lubię skupiać się na jednej historii i zawsze kończę daną książkę - stwierdza Anna Bałuta.

Niedoczytane. Czy zawsze kończymy czytać rozpoczęte książki?



Gdy nie jeździ się do pracy



Nawet jeśli koronawirus sprawił, że nie jeździcie do biura lub innego zakładu pracy i w związku z tym pracujecie w domu, warto wygospodarować sobie chwilę na lekturę. Mają to w zwyczaju osoby, które od lat pracują w domu. Ten pochwały godny nawyk można wypracować poprzez codzienną lekturę.

Ukochane książki z dzieciństwa. Co czytały trójmiejskie autorki piszące dla dzieci?



- Ponieważ od lat pracuję w domu, odpada mi możliwość czytania w komunikacji miejskiej. Mimo to codziennie, zanim usiądę do pracy, czytam przy porannej kawie. Zazwyczaj 1-1,5 godziny. Czytam zarówno w formatach elektronicznych, jak i na papierze. Prasę częściej na tablecie, książki różnie, zależnie od dostępności. Wśród książek przeważa non-fiction, eseistyka i książki naukowe. Fikcja sporadycznie. Moje ostatnie książkowe lektury to eseje Jonathana Franzena "Koniec końca świata", "Wojny nowoczesnych plemion" Michała Pawła Markowskiego, "Via Carpatia" Ziemowita Szczerka - rekomenduje ciekawe tytuły Artur Rogoś z gdańskiego wydawnictwa Części Proste.
Co robisz w drodze do pracy w komunikacji miejskiej?
44%

czytam książki i gazety

12%

słucham muzyki

1%

oglądam seriale/filmy na smartfonie

10%

przeglądam Internet

2%

gram w gry na komórce

1%

rozwiązuję krzyżówki i łamigłówki

8%

słucham audiobooków i podcastów

2%

medytuję

13%

lubię po prostu patrzeć przez okno

1%

rozmawiam przez telefon, załatwiam bieżące sprawy

6%

nic

zakończona

łącznie głosów: 403