Do nas przyjeżdza cała Polska

21 marca 2007 (artykuł sprzed 13 lat)
mc
- Cieszę się, że tak licznie przybyliście państwo na konferencję prasową, to znaczy, że balet choć trochę cieszy się sympatią - takim żartem dyrektor Szkoły Baletowej w Gdańsku Bronisław Prądzyński powitał dziennikarzy i fotoreporterów na konferencji z okazji rozpoczynającego się w poniedziałek XV Ogólnopolskiego Konkursu Tańca im. Wojciecha Wiesiołłowskiego.

Pierwsze konkursy baletowe odbyły się w czasach międzywojennych. Wznowiono je po wojnie w 1959, a dwadzieścia lat później sprowadzono do Gdańska. Od 1990 odbywają się regularnie co dwa lata i uczestniczą w nich uczniowie wszystkich państwowych szkół baletowych. - Za 2 lata będziemy świętować 50-lecie i myślimy o tym, by zaprosić wszystkich dotychczasowych laureatów konkursu - planuje dyrektor Prądzyński.

-Po co są takie konkursy? By podziwiać taniec, by promować najlepszych tancerzy i zarażać pasją następne pokolenia - mówi dyrektor Prądzyński.

- Sytuacja zaczyna się robić trudna - bo zaczyna brakować chłopców w balecie. Chociaż u nas, w Gdańsku sytuacja nie jest jeszcze najgorsza - chłopcy stanowią 40 proc. uczniów i jesteśmy chyba najlepsi pod tym względem w Europie! Ale na to trzeba pracować - trzeba promować, docierać z informacją, zaciekawić - kontynuuje dyrektor.

Chyba to promowanie udaje się Szkole Baletowej w Gdańsku, bo po absolwentów przyjeżdża tu cała Polska: i Warszawa, i Łódź, i Wrocław. A gdzie będzie można zobaczyć młodych tancerzy? Drugi i trzeci etap konkursu jest otwarty dla publiczności. Odbywać się będzie 28 - 30 marca o godz. 16.00. w Operze Bałtyckiej. Natomiast w sobotę, w tym samym miejscu, o godz. 17- koncert galowy.

Ale to nie koniec atrakcji dla miłośników baletu. Mieszkańcy Trójmiasta będą mogli zobaczyć także sprowadzony specjalnie z okazji konkursu tańca Monodram "Niżyński" na podstawie Dzienników Wacława Niżyńskiego, w którym główną rolę gra Kamil Maćkowiak (Kosma z "Oficerów")- absolwent Gdańskiej Szkoły Baletowej, od siedmiu lat związany z Teatrem im. Stefana Jaracza. - Widziałem spektakl w Łodzi - opowiada Bronisław Prądzyński. - Byłem zachwycony i dlatego sprowadziłem do nas. Doskonała scenografia - szklana klatka, cela i jeden aktor wygłaszający monologi i tańczący, wykonujący szalone piruety i akrobacje na drążkach.

Monodram ten to opowieść o wybitnym tancerzu i choreografie, prekursorze tańca nowoczesnego, który w wieku 29 lat występuje na scenie po raz ostatni. Choroba psychiczna uniemożliwia mu dalsze występy. Po zakończeniu kariery przez sześć tygodni pisze dzienniki - wstrząsający zapis jego przemyśleń, stanu ducha i chorej wyobraźni. Później trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie spędza 30 lat. Monodram " Niżyński" był nagradzany w kraju i za granicą. Opera Bałtycka pokaże go w Międzynarodowy Dzień Teatru - 27 marca o godz. 19.

mc