Hasztagi na plakaty. O czym i do kogo krzyczą protestujący?

29 października 2020, 16:00
Joanna Skutkiewicz

Już tydzień, bo od czwartku, 22 października, w całej Polsce trwają protesty w obronie praw kobiet. Po decyzji Trybunału Konstytucyjnego, uznającej prawo do aborcji z powodów ciężkiego uszkodzenia płodu za niekonstytucyjne, na ulicach całego kraju odbywają się masowe strajki wobec rządzących. Wśród dziesiątek tysięcy protestujących dużą część stanowią ludzie młodzi. Czy hasła wypisane na ich transparentach mają szansę trafić do tych, którzy w założeniu są ich odbiorcami?



O przebiegu protestów na bieżąco informują nasi czytelnicy w Raporcie z Trójmiasta.

Planowane manifestacje w obronie praw kobiet w naszym Kalendarzu wydarzeń.

O tym, że hasła na transparentach często są radykalne i wulgarne, pisaliśmy kilka dni temu. Można spierać się o to, czy przekaz tego typu to już mowa nienawiści i rezultat szczucia dwóch skrajnych obozów politycznych na siebie nawzajem, czy adekwatna do sytuacji ekspresja językowa. "Grzeczne już byłyśmy", tłumaczą manifestujące.

Hasła sobotnich protestów w obronie praw kobiet



Ogniem i memem



"PiS gra techno na flecie", "Nie za taki świat zginął Tony Stark", "Jarek, ty masz nas za głupie dzikuski", "PiS myśli, że tylko Magda Gessler umie zrobić rewolucje". Te i wiele innych haseł w podobnym, żartobliwym tonie można zobaczyć na ulicach całej Polski, w tym także wśród strajkujących w Trójmieście. Jak łatwo się domyślić, plakaty tego typu to oręż stosunkowo młodych ludzi. I raczej tylko ich. Czy taki przekaz ma szansę przebyć drogę między nadawcą a odbiorcą?


Rysownicy z Trójmiasta komentują protest



Żarty i zabawy słowem, w zależności od kontekstu, mogą być też bronią. Wydaje się jednak, że podczas gdy romantycy sprzeciwiali się nastrojom politycznym za pomocą poezji, "millenialsi" walczą z systemem memami i hasztagami. Niewątpliwie wpływa to na jeszcze silniejszą solidaryzację środowiska razem występującego przeciwko drugiej stronie konfliktu, a przy okazji obniża poziom agresji, frustracji i niepokoju. Pozostaje pytanie, czy dotrze do tych, którzy w założeniu mają być odbiorcami tego komunikatu.

20- i 30-latkowie prowadzą wojnę na Facebooku i Instagramie. Dla 60- i 70-latków zasiadających w sejmie to w większości terra incognita. Czy w takim razie manifest protestujących ma szansę przebić się tam, gdzie podejmowane są decyzje dla nas wszystkich?


- My nie nadałyśmy temu tonu, my spisałyśmy to, co się dzieje, i podałyśmy to dalej, a ludzie to ponieśli - mówiła Marta Lempart, jedna z liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet w rozmowie z Agatą Kowalską z Krytyki Politycznej, tłumacząc masowe użycie hasła "wy*******ać" na transparentach.
Z kolei politycy Prawa i Sprawiedliwości w wywiadach dla mediów mówią między innymi o "przejawie zdziczenia" (Anna Paluch) i o "młodych dziewczynach, które są w sposób bardzo agresywny wypuszczane na ulice" (Marcin Ociepa, wiceszef MON).

Tony Stark vs Jan Paweł II



Z jednej strony mamy odniesienia do najnowszych tekstów kultury masowej, ironię i atmosferę performance'u do tej pory widzianą raczej na manifach niż na ogromnych, ogólnopolskich strajkach. Z drugiej: przemówienia takie jak to, które we wtorek, 27 października, wygłosiła Anna Milczanowska z Prawa i Sprawiedliwości - o misji "służenia w obronie człowieczeństwa" potęgowanej faktem, iż według ustaleń Sejmu 2020 rok jest rokiem Jana Pawła II. Czy te wartości mają znaczenie dla młodych? Pewnie podobne jak Tony Stark dla rządu.

Do kogo zwracają się protestujący, mieszając Magdę Gessler z prawem do aborcji? Do kogo mówi druga strona barykady, zasłaniając się tarczami z wizerunkiem papieża? Choć wszyscy mówimy w języku polskim, stajemy się dla siebie nawzajem niezrozumiali. Trochę tak jak wtedy, gdy próbujemy rozmawiać z obcokrajowcem, wierząc, że zrozumie naszą mowę, jeśli trochę spowolnimy jej tempo.

O tym, co dzieje się obecnie między Polakami, z pewnością będą powstawać rozprawy naukowe - zarówno z językoznawstwa, jak i z psychologii czy socjologii, a kto wie - może także z historii (oby nie ze zdrowia publicznego). Wtedy już będziemy wiedzieć, jaki rezultat przyniósł ten ogromny zryw, który gwałtownie spolaryzował polskie społeczeństwo.