stat

"Jezioro łabędzie" - znakomity spektakl w Gdynia Arenie

10 listopada 2019, 23:00
Ewa Palińska

Zobacz naszą relację z wydarzenia

Już po raz trzeci Royal Moscow Ballet odwiedził Gdynia Arenę, prezentując "Jezioro łabędzie" - arcydzieło sztuki baletowej. Choć widzowie narzekali, że baletmistrzowie tańczyli do muzyki z płyty, do poziomu artystycznego zastrzeżeń nie mieli - spektakl wzbudził zachwyt publiczności, która nagrodziła artystów gromkimi brawami.



The Royal Moscow Ballet to jeden z najlepszych rosyjskich baletów klasycznych. Wielu jego tancerzy ukończyło prestiżowe szkoły baletowe w Rosji, niektórzy tańczyli nawet w osławionym Teatrze Bolszoj. Dzisiaj zespołem kieruje Anatoly Emelianov - dyrektor generalny i choreograf, a także rycerz Orderu Diagilewa, odznaczony "za wkład dla kultury rosyjskiej". O tym, czym moskiewski zespół zapracował sobie na taką renomę, mieliśmy okazję przekonać się w sobotni wieczór w Gdynia Arenie, gdzie Royal Moscow Ballet zaprezentował - zresztą już po raz trzeci - "Jezioro łabędzie".

Choć od lat mówi się o tym, że objazdowe spektakle baletowe (szczególnie będące powtórką tego, co już mieliśmy okazję w Trójmieście zobaczyć) się znudzą, prognozy do tej pory się jednak nie sprawdziły i nic nie zapowiada, że tak się stanie. Widzowie uwielbiają tego typu rozrywkę i chętnie w niej uczestniczą, czego potwierdzeniem była podobna frekwencja, jak w latach ubiegłych - na widowni zasiadło przeszło 1 tys. słuchaczy.

Z roku na rok widzowie stają się również bardziej wyrozumiali, jeśli chodzi o realizację spektaklu, bo mają świadomość tego, w jaki sposób takie wydarzenia się przygotowuje.

- Przyszliśmy popatrzeć na baletmistrzów, bo to właśnie ich popisy taneczne są największym atutem tego typu spektakli - mówiła po koncercie Maria, absolwentka szkoły baletowej. - Nie oczekujemy cudów w zakresie scenografii czy muzyki wykonywanej na żywo przez orkiestrę, bo byłyby to oczekiwania niemożliwe do zrealizowania. Takie spektakle są bardzo kompaktowe - robi się je w taki sposób, aby szybko móc się rozłożyć, złożyć, zapakować i ponownie ruszyć w drogę. Ja to doskonale rozumiem, bo w przeszłości sama wielokrotnie brałam udział w podobnych przedsięwzięciach.
I faktycznie, zgodnie z utartą praktyką scenografia była minimalistyczna i ograniczała się jedynie do kilku tekstylnych kotar zawieszonych wokół i z tyłu sceny. Rekompensowały to jednak widowiskowe kostiumy oraz przepiękna (choć tylko z płyty) muzyka Piotra Czajkowskiego.

Przypomnę, że "Jezioro łabędzie" to klasyczny balet w czterech aktach. Muzykę, jak wspomniałam powyżej, skomponował Piotr Czajkowski, a libretto napisali Władimir Biegiczew i Wasilij Gelcer. Autorami choreografii, która okazała się być przebojem po dziś dzień, są Marius Petipa i Lew Iwanow.

Libretto opowiada o miłości rycerza Zygfryda do pięknej Odetty. Uczucie burzy jednak podstępne działanie geniusza zła pod postacią tajemniczego rycerza. Przychodzi on na bal z Odylią - piękną dziewczyną w przebraniu czarnego łabędzia, która łudząco przypomina wybrankę Zygfryda. Ten myśląc, że jest to Odetta, ogłasza ją wybranką swojego życia.

Gdy Zygfryd zdaje sobie sprawę z fatalnej pomyłki, popada w czarną rozpacz i udaje się nad staw. Odetta wspaniałomyślnie mu jednak przebacza, a ich miłość zwycięża. W odróżnieniu do pierwowzoru adaptacja The Royal Moscow Ballet, jako jedyne przedstawienie w balecie klasycznym, kończy się happy endem - jest to "tradycja", którą w latach 30. XX wieku zainicjowali sowieci pod wodzą Józefa Stalina i której rosyjskie zespoły baletowe pozostają wierne do dziś.

Rosyjscy mistrzowie stanęli na wysokości zadania i od pierwszej chwili oczarowali publiczność, czego dowodem były gromkie owacje nie tylko po zakończeniu, ale także i spontaniczne brawa w trakcie spektaklu.

Wielu widzów skarżyło się wprawdzie, że hala sportowa nie jest odpowiednim miejscem dla prezentacji tego typu sztuki, jednak nie brakowało i takich, którzy uznali to za atut:

- Nie jestem melomanem, nie znam się na sztuce wysokiej, ale zawsze chciałem wziąć udział w takim wydarzeniu - opowiadał w przerwie koncertu Marcin z Malborka. - Gdyby spektakl odbywał się w operze czy filharmonii, nie miałbym odwagi się na niego wybrać, bo czułbym się mocno skrępowany. Halę Gdynia znam, bywam tu na meczach i koncertach, więc kiedy tylko pojawiła się informacja, że zostanie wystawiony balet, natychmiast kupiłem bilety. Oboje z żoną bawimy się znakomicie - deklarował.
Moskiewska grupa baletowa oczarowała widzów tak bardzo, że wielu z nich zapowiedziało swój udział w kolejnych tego typu wydarzeniach. Jedyne, co budziło zastrzeżenia, to nagłośnienie - chwilami było tak głośno, że solówki poszczególnych instrumentów (a Czajkowski był przecież genialnym melodystą, więc ekspozycji pięknych motywów melodycznych w "Jeziorze łabędzim" jest sporo) zamiast budzić zachwyt, wywoływały ciarki.

"Jezioro łabędzie" - słynne pas de quatre

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl