stat

Król w nocnej koszuli na ulicach Gdyni

7 września 2005 (artykuł sprzed 13 lat)
(boj)
Król w szlafmycy, nocnej koszuli i z kijem golfowym w ręku będzie wędrował po Gdyni. - Błazen i król, a więc mniej poważny król. Myślę, że każdy król, gdy wstaje rano, idzie zagrać w golfa. Co na ogół robią królowie? Używają rozrywek - tłumaczy autor idei Adam Dawczak-Dębicki.

Król - golfista to nie ułomek. Waży 200 kg i ma cztery metry wzrostu. Jest wykonany z żywicy poliestrowej. Wewnątrz - stalowy szkielet. Nic dziwnego - to rzeźba. Od najbliższej soboty będzie wędrował po Gdyni. Którędy? Nie wiadomo. Gdzie obudzi się król i które miejsce wybierze na poranną partyjkę golfa tego nie wie nikt - przecież król wszędzie jest u siebie. Czy to happenig?

- Happening to trochę za dużo powiedziane. To bardziej plenerowa prezentacja rzeźby - mówi Adam Dawczak-Dębicki. - Król ma wędrować, bo to nie są dobre czasy, żeby stawiać rzeźby plenerowe. Może pomysł się spodoba.

Symbolika jest dosyć rozbudowana. Rzeźba najpierw stanie w eksponowanym miejscu, żeby gdynianie zobaczyli "Króla". Potem będzie wędrować. Trafi również do miejsc nieco zaniedbanych, by je "ruszyć".

- Pomożemy królowi w przemieszczaniu się po mieście, ale... tylko trochę, bo jak cała idea głosi - król jest wszędzie: gdzie się obudzi, tam czuje się dobrze i tam wybiera sobie miejsce do gry w golfa - mówi Urszula Morga z Urzędu Miasta Gdyni. - Cala idea wyszła od pana Adama. My postaramy się zaangażować mieszkańców w poszukiwanie króla. To z jednej strony forma promocji miasta, z drugiej - forma promocji sztuki. Chodzi o promowanie zupełnie niezależnego artysty, który ma swoją koncepcję, a z drugiej strony wyjście ze sztuką wysokich lotów do przeciętnego mieszkańca, pozwolić jej przemieszczać się po mieście. Ważne, że ta rzeźba nie ma charakteru pomnikowego. Liczymy, że król zaskoczy mieszkańców wielu dzielnic.

Nie wiadomo czy król zamieszka w Gdyni za stale, ale może miasto mu się spodoba? Na co liczy autor w związku z wędrówkami "Króla - golfisty"?

- Mnie będzie satysfakcjonować nawet życzliwe milczenie ze strony mieszkańców. Gdyby ktoś się jednak w jakiś sposób zaangażował w nasz projekt, to zdecydowaliśmy [z ukochaną - dop. red.], że obdarujemy go rzeźbą, tyle, że mniejszą.
Adam Dawczak-Dębicki jest wielkopolaninem zakochanym w Gdyni. Od kilku lat mieszka tu i ma pracownię w - jak twierdzi - najpiękniejszym miejscu świata: z widokiem na "Dar Pomorza" i ORP "Błyskawica", w wynajętym od Dalmoru pomieszczeniu, w jednej z hal przy ul. Hryniewickiego. Ma niezwykle bogatą przeszłość: skończył Uniwersytet Śląski i poznańską ASP. Był drwalem, leśniczym w Wiśle, w latach dziewięćdziesiątych prezesem domu maklerskiego oraz dyrektorem Investbanku. Teraz prowadzi własną pracownię rzeźby i odlewnię.

(boj)