Mroczny thriller psychologiczny z Gdynią w tle. "Czarne morze" Karoliny Macios

13 sierpnia 2020, 7:00
Magdalena Raczek

Zanim sięgnęłam po "Czarne morze", nazwisko Karoliny Macios nie było mi znane. Tymczasem już po lekturze pierwszych stron, na których opisywana jest scena rozgrywająca się na orłowskim klifie, można bez wahania stwierdzić, że mamy do czynienia z lokalną autorką. Nikt tak sugestywnie nie odmalowałby bowiem tutejszych przestrzeni i realiów, nie znając ich z autopsji. Obrazy te stanowią zresztą jedną z najmocniejszych stron "Czarnego morza". Ale to niejedyna zaleta tej książki.



Recenzje książek z Trójmiasta



Faktycznie, Karolina Macios pochodzi z Trójmiasta - urodziła się w Gdyni, wychowała w Gdańsku, a obecnie mieszka w Krakowie. Jako pisarka debiutowała w 2008 roku powieścią obyczajową pt. "Wszyscy mężczyźni mojego kota", a następie wydała jej kontynuację pt. "Pieskie życie mojego kota". Na swoim koncie ma również kilka innych pozycji, m.in. literaturę faktu - "Górnicy PL", a także książki dla najmłodszych czytelników.

Macios ponadto posiada wieloletnie doświadczenie redaktorskie w pracy z polskimi twórcami kryminałów. Jeśli lubicie cykl przygód Eberharda Mocka, stworzony przez Marka Krajewskiego, to właśnie autorka "Czarnego morza" była jego redaktorką. Podobnie zresztą jak innych znanych dzieł poczytnych autorów, tj. Wojciech Chmielarz, Maciej Siembieda, Marta Guzowska czy Ałbena Grabowska. Poza pracą redaktorską i pisarską, Karolina Macios zajmuje się także felietonistyką, jest współautorką programów kursów kreatywnego pisania oraz ghostwriterką.

Księgarnie w Trójmieście


Wspominam o tym wszystkim nie bez kozery, albowiem droga autorki do "Czarnego morza" i szerzej do gatunku, jakim jest thriller, była zatem dość długa, choć zapewne doświadczenie w pracy nad kryminałami i obcowanie z mrocznymi klimatami, okazało się tutaj bezcenne. Trzeba bowiem powiedzieć, że napisanie dobrego, udanego thrillera, w dodatku thrillera psychologicznego, nie należy do najłatwiejszych i zdecydowanie wymaga od twórcy tak talentu, pomysłu, jak i pewnej dozy wprawy. A autorce "Czarnego morza" zdecydowanie nie można ich odmówić.

Odnosząc się do definicji gatunku, thriller psychologiczny powinien cechować się narracją, która kładzie nacisk na niestabilne lub urojeniowe stany psychologiczne swoich bohaterów. Często historia jest opowiedziana właśnie z punktu widzenia protagonisty, ukazując jego zniekształcone postrzeganie rzeczywistości. Elementy tajemnicy, grozy i paranoi są tutaj również często obecne w różnych proporcjach. "Czarne morze" wpisuje się w tę definicję wręcz modelowo.

Mamy tu bowiem główną bohaterkę - czterdziestokilkuletnią Joannę, która cierpi na dziwne załamania psychiczne, w trakcie których nawiedzają ją ni to wizje, ni to sny, ni to wspomnienia. Początkowo nie wiemy, co się z nią dzieje, dopiero z czasem dowiadujemy się o jej problemach, chorobie i lekach psychotropowych, jakie kobieta musi przyjmować. Poznajemy także jej najbliższą rodzinę (męża Michała, córkę Milenę), a dopiero z czasem odkrywane są karty z przeszłości - tej bliższej i tej dalszej. Jeśli zatem dobry thriller ma się skupiać na psychologii bohaterów i budować napięcie powoli poprzez ukazywanie dwuznaczności, to książka Macios realizuje tę tezę pokazowo.

Te filmy trzymają w napięciu. Thrillery warte polecenia



Co prawda, już pierwsza scena wprowadza nas w problemy psychiczne Asi, i jest to swoiste wrzucenie czytelnika na głęboką wodę (nomen omen), ale jednak stanowi to zaledwie przedsmak tego, co będzie później. Szybko bowiem wracamy do realiów - mamy oto typowe młode małżeństwo z córką na zimowym spacerze wzdłuż plaży z Sopotu do Gdyni. Wkrótce granica między rzeczywistością a tym, co dzieje się wyłącznie w głowie bohaterki, zaczyna się zacierać. Nawiedzają ją wspomnienia, wizje, złe sny, sceny z odległej przeszłości, gdy była dzieckiem (poznajemy wtedy jej rodziców i ich przeszłość, jej ciotkę lekarkę-psychiatrę, która jej pomagała), a także przebłyski z niedawnych wydarzeń. Wszystko to nakłada się na siebie, tworząc nieznośną dla bohaterki mozaikę, mieszaninę puzzli, które musi ułożyć, żeby zupełnie nie stracić kontaktu ze światem i nie zwariować.

Cały ten proces zostaje uruchomiony w sprytny narracyjnie sposób, albowiem autorka wywołuje u bohaterki amnezję. Kiedy Asia z rodziną wracają do Wrocławia, gdzie obecnie mieszkają, z Gdyni, w której odwiedzali mamę Asi, dochodzi do wypadku drogowego - Michał potrąca sarnę. Podczas tego zdarzenia Joanna uderza głową w szybę samochodu i traci przytomność. Budzi się w szpitalu ze wstrząsem mózgu i z zanikiem pamięci. Amnezja i wewnętrzna walka, jaką musi odbyć bohaterka, są częstymi motywami thrillerów, podobnie jak inne typowe wątki: stan umysłu bohatera, śmierć i choroba (bliskich lub własna), tożsamość (walka o nią lub poszukiwanie jej), zaginięcie (tu: znika z otoczenia Joanny jej córka) - to wszystko z powodzeniem odnajdziemy w książce Karoliny Macios.

Przeczytaj także: "Zatrutka" Ewy Przydrygi: ciekawy thriller z lokalnym wątkiem

Nie jest to bynajmniej wada tej powieści, wręcz przeciwnie - autorka realizuje swój thriller wzorcowo, lecz nie znaczy to, że czytelnik się nudzi, a fabuła jest łatwa do przewidzenia, bo nie jest. Dzięki zastosowaniu niektórych chwytów czujemy się pewniej na tym niepewnym gruncie, jednak odkrywanie tajemnic i szukanie odpowiedzi na to, co się wydarzyło kiedyś w życiu bohaterki oraz co się z nią dzieje obecnie, a także kto w jej otoczeniu kłamie - to prawdziwa gratka czytelnicza.

Pisarka w jednym z wywiadów powiedziała, że "Czarne morze" wzięło się z tęsknoty za morzem: "(...) wychowałam się w Gdańsku - dzika plaża kwadrans od domu odciska jednak na człowieku piętno. Co prawda tamta plaża już od dawna nie jest dzika, ale i tak brakuje mi morza - na pewno kiedyś tam wrócę." Może właśnie dlatego morze, a szerzej woda pełni w powieści rolę leitmotivu - pojawia się ona tutaj w wielu odsłonach, i jako morze (Bałtyk), i ta jeziorna (Kaszuby), a także, a może przede wszystkim - jako otchłań umysłu bohaterki i czerń jej duszy, mówiąc nieco górnolotnie.

Stąd tak sam tytuł, jak i motyw morza oraz wody w całej historii są tutaj symboliczne. Notabene symbolika wody zwłaszcza w formie powodzi, potopu, zalewania, wchłaniania (tonięcia) jest również często stosowana w literaturze (nie tylko tej spod znaku grozy) i w kinie do odzwierciedlania stanu umysłu bohatera. Przykładem może być film "Co kryje prawda" czy "W moich snach" (oparty na powieści), a także zapadająca w pamięć książka pt. "Potop" Salci Hałas. Tak dzieje się też u Macios - woda oddaje tu niepokój, niestabilność i strach bohaterki.

A jeśli o kinie mowa, to trzeba powiedzieć, że pewne wizje w "Czarnym morzu" ocierają się wręcz o te spod znaku grozy i przypominają sceny z azjatyckich horrorów (jak "Ring", "Dark Water") - np widmo babki przywiodło mi na myśl pewną znaną zjawę z filmowej studni... Wątek nadprzyrodzony jest zresztą obecny w książce jeszcze w innym wydaniu - mianowicie Joanna ma (miała?) "dar", który jest niczym szósty zmysł - gdy dotknie kogoś "widzi" jego tajemnice, tęsknoty, dramaty, a nawet jego przyszłość. Do końca jednak nie wiadomo, czy ten "dar" nie jest tylko wymysłem wynikającym z zaburzeń psychicznych kobiety.

Przeczytaj także: Ewa Przydryga: Moja Gdynia przybiera różne oblicza - wywiad z autorką thrillerów

Ale to nie wszystkie tematy, jakie znaleźć można w "Czarnym morzu". Duże znaczenie ma także postać córki - kilkuletniej Mileny, której istnienie z czasem jest dla czytelnika wątpliwe. Joanna bowiem po wypadku traci kontakt z rzeczywistością i nie bardzo wiadomo, gdzie znajduje się jej dziecko. Może sama je wymyśliła? Może coś się stało? Ta tajemnica, prowadzona wokół intryga oraz różne tropy w tym temacie mnożą się i do końca trzymają w napięciu. Choć muszę tu przyznać, że momentami niektóre rozwiązania były dość kuriozalne (brak możliwości skontaktowania się z córką) i traciły na wiarygodności (która matka tak długo dałaby się zwodzić w sprawie własnego dziecka?).

Na koniec jeszcze warto wspomnieć o wątkach lokalnych, których jest całe mnóstwo, co stanowić może dodatkowy smaczek dla czytelników z Trójmiasta i okolic. Większość scen rozgrywa się bowiem w Gdyni (powraca w różnych odsłonach scena z orłowskiego klifu, a także inne części miasta, w tym Chylonia, gdzie mieszka Ewa Leś - mama Asi) i na Kaszubach (Szklana Góra, Przywidz), a także w Gdańsku: Ania - ciotka Asi jest "szychą w szpitalu (...) w Gdańsku" (Srebrzysko), ważną rolę odgrywa też gdańska Zaspa. Nade wszystko jednak to opisy stanów morza, które zlewa się z niebem, jest groźne, chce "gryźć" i wchłaniać wszystko na swojej drodze, budują niepowtarzalny, mroczny klimat tej powieści.

Książka Macios jest rekomendowana na okładce przez Wojciecha Chmielarza jako "Duszna, niepokojąca i pełna sekretów opowieść." Dla mnie jest to natomiast nade wszystko powieść o traumach i widmach przeszłości, którym trzeba stawić czoła. "Czarne morze", wydane tego roku przez oficynę Wielka Litera, otwiera serię thrillerów psychologicznych tej autorki. Podobno prace nad drugim tytułem już trwają. Akcja książki ma być tym razem osadzona wyłącznie w Gdyni. Już zacieram na nią ręce.