Nowy festiwal Teatru Wybrzeże

9 lipca 2008 (artykuł sprzed 12 lat)
Justyna Świerczyńska
aktualizacja:20:29 (9 lipca 2008)
W najbliższym czasie odbędą się dwa festiwale teatralne poruszające temat polityki, ideologii i aktualnych tematów społecznych. Pod znakiem teatru zaangażowanego upłynie 12. edycja Fety. Wcześniej, bo już w piątek ruszy Festiwal Wybrzeże Sztuki, którego mottem będzie "Sztuka a polityka - wzajemne uwodzenie".

Organizowany przez Teatr Wybrzeże Festiwal Wybrzeże Sztuki otworzy premiera "Onych" Stanisława Witkacego w reż. Jarosława Tumidajskiego. Znany trójmiejskiej widowni z realizacji dramatów Brechta i Różewicza reżyser tym razem postanowił zająć się tematem totalitaryzmu oraz śmierci wartości we współczesnym, hedonistycznym świecie.

Zaraz po tej premierze, 12 i 13 lipca, na placu wokół teatru oraz na Długim Targu pokazane zostaną projekty studentów i absolwenta krakowskiej PWST. Pod wspólnym tytułem "Uwiedzeni" zobaczymy spektakle poruszające temat trzech ważnych ideologii XX wieku: nazizmu, stalinizmu i kapitalizmu. "Dyktatora" wg Charlesa Chaplina wyreżyseruje Radosław Rychcik. Jeden ze sztandarowych tekstów socrealizmu, "Brygadę szlifierza Karhana" wg Vaska Kani wyreżyseruje Szymon Kaczmarek. Z kolei "Amerykański ideał" wg Edwarda Albee'ego przegotuje Jacek Jabrzyk.

Wielbiciele teatru Leszka Bzdyla nie powinni pominąć również Barricade of Love. W realizacji łączącej spektakl, happening i koncert teatr Dada von Bzdülöw i zespół Pink Freud oddadzą hołd rewolcie studenckiej maja 1968 roku.

Wśród pozostałych atrakcji festiwalu odnajdziemy m.in. "Stany złożone" - koncert przygotowany przez Michała Jacaszka, edukacyjno-teatralny projekt "Traffic" Filipa Szatarskiego, czytanie "Blaszanego bębenka", dyskusję "Teatr polityczny - idea czy towar?" oraz pokaz instalacji pt. "Nieznośna lekkość wyboru" Magdaleny Gajewskiej . Podobnie jak w ubiegłym roku teatr zaprezentuje również widzom większość spektakli ze swojego stałego repertuaru.


Rozmowa z dyrektorem Teatru Wybrzeże Adamem Orzechowskim o rozpoczynającej się pierwszej edycji festiwalu.

Motywem przewodnim festiwalu jest polityka. Spektakli poruszających ten temat próżno raczej szukać w repertuarze teatru. Skąd więc ten pomysł?

Rozróżniłbym hasło festiwalowe od hasła tegorocznej edycji. Pomyśleliśmy, że wokół teatru mogą pojawiać się różne, szeroko rozumiane działania artystyczne. Elementy które mogą, przy równoczesnym pokazywaniu naszego repertuaru, wspólnie egzystować. Chcemy żeby teatr rozwijał w kierunku konfrontowania różnych dziedzin sztuki. Jeśli w tym roku mamy przedstawienie Leszka Bzdyla, to może w przyszłym roku będzie i Leszek Bzdyl, i np. Piny Bausch. Lub przedstawienie Teatru Wybrzeże skonfrontowane ze spektaklem innego polskiego teatru. Myślę, że to może mieć charakter integracyjny.

I interdyscyplinarny?

Zdecydowanie tak. Myślę, że zamknięty festiwal, który się skupia wyłącznie na jednej dziedzinie sztuki jest mało prawdopodobny i chyba nie ma sensu go robić. Nawet festiwal muzyczny Open'er ma scenę filmową, muzyczną i plastyczną. Różne dziedziny funkcjonują obok siebie i to wpływa bardzo dobrze na wymianę myśli i własnych doświadczeń.

A samo hasło tegorocznej edycji?

Temat wziął sie z "Onych", czyli premiery, która zainauguruje Festiwal. "Oni", dość rzadko grany tekst Witkacego, dotyka pewnych relacji ideowych. Żyjemy w czasach, gdy sztuka, zwłaszcza sztuka współczesna, jest złączona z krytyką polityczną i lewicowym myśleniem, a więc ze sztuką która w sposób jednoznaczny nacechowana jest pewną tendencją ideową, dosyć zaborczą i zamykająca horyzonty intelektualne. Naszym spektaklem chcemy włączyć się w pewną dyskusję, która jest zauważalna na mapie teatralnej tego kraju. Mam przeświadczenie, że dla wielu osób tylko lewicowy teatr jest gwarantem nowoczesności. Fundamentalnie się z tym nie zgadzam. Nie jestem ideologiem i nie mam zamiaru nim być, jestem jednak dość często zbulwersowany, gdy widzę puste widownie, a potem mi się wmawia, że przedstawienie było o tym lub o tamtym, podczas gdy tam śladu takich myśli nie ma.

To co w teatrze jest najważniejsze?

Powinniśmy się skupić na jakości przedstawień, na otwartości i posługiwaniu się pewnymi znakami, zamiast słuchać ludzi, którzy pewne teorie wykorzystują do celów politycznych czy ideologicznych. Pojawiają sie hasła: młodzi-zdolni, młodzi-niezadowoleni. Poziom niezadowolenia w tym kraju na pewno jest wysoki, ale twórcy lewicowi biorą pieniądze za to, że bronią bezrobotnych. Całkiem niezłe pieniądze zresztą, budżetowe najczęściej. Istnieje cały szereg hipokryzji, i nie wiem, czy to że się o tym mówi, coś załatwia. Zaczynamy mówić o ideologii, zamiast zastanowić się nad tym, czy ludzie są tym naprawdę zainteresowani. Czy musimy ich zmieniać w anioły na siłę.

Teatr próbował włączyć do organizacji festiwalu kilka innych trójmiejskich instytucji. Dlaczego do tego nie doszło?

Zanim pojawiła się taka decyzja, że Teatr Wybrzeże będzie organizatorem Wybrzeża Sztuki, próbowałem zrealizować projekt integrujący kilka gdańskich instytucji. Projekt miał nas postawić w pozycji partnera, a nie konkurenta. Okazało się, że przywiązujemy zbyt dużą wagę do tego, kto jest organizatorem imprezy. Rozumiem, że nie wszystkim hasło festiwalu kojarzące się teatrem musi się podobać. Rozumiem również to, że boimy się utraty własnej tożsamości i indywidualności. Nie możemy jednak walczyć o kawałek przestrzeni na Targu Węglowy i myśleć jednocześnie o możliwościach rozwoju, również w perspektywie ubiegania się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Wybrzeże Sztuki daje takie możliwości. Może to jest kwestia czasu. Może musimy zdobyć zaufanie. Jestem dyrektorem od niedawna, Wybrzeże Sztuki pojawia się po raz pierwszy. Budowanie zaufania to proces. Nie bójmy się tego procesu.