stat

Opowieść o ludziach dobrej woli - recenzja spektaklu "Baltic. Pies na krze" Teatru Miniatura

17 grudnia 2012 (artykuł sprzed 7 lat)
Łukasz Rudziński

Po udanej próbie wprowadzenia do teatru serii bestselerowych kryminałów dla dzieci, na deski Teatru Miniatura trafił spektakl oparty na faktach. Przeniesienie do teatru historii psa, który dryfował na krze przez Wisłę, okazało się strzałem w dziesiątkę. Dlaczego?



Po raz pierwszy reżyserii w Miejskim Teatrze "Miniatura" podjął się jego dyrektor - Romuald Wicza-Pokojski. W spektaklu "Baltic. Pies na krze" zdecydował się wystawić napisaną przez Barbarę Gawryluk (jako "Baltic. Pies, który płynął na krze") książkę, nie koncentrując się na głośnej medialnie historii. Opowieść o Balticu potraktował jako prawdziwy, wzruszający przykład miłosierdzia i ludzkiej wrażliwości na dolę zwierząt.

Opowieść odwołuje się do szeroko komentowanego w styczniu 2010 roku przypadku psa, który przez kilka dni dryfował na krze aż do Morza Bałtyckiego. Wycieńczonego i wyziębionego pieska przypadkowo odnalazła załoga statku badawczego Baltica, liczącego bałtyckie foki. Gdy członkowie załogi zorientowali się, że na krze znajduje się pies, pomimo zagrożenia zdecydowali się go uratować. Psa wyłowił mechanik pokładowy Adam Buczyński, który został później właścicielem psa (pan Adam wraz z częścią załogi Baltici obecny był na premierze spektaklu).

Spektakl operuje bardzo czytelną symboliką - pies animowany przez niemal cały zespół aktorski (najczęściej "prowadzi" go Jadwiga Sankowska), nie posiada cech ludzkich - to przestraszone, trzęsące się z zimna zwierzę. Aktorzy wiernie imitują psie odgłosy, więc dzieci ulegają iluzji, że mają przed sobą prawdziwego pieska (którego zobaczą pod koniec spektaklu w trakcie projekcji filmowej podczas akcji ratunkowej), zamiast futrzanej lalki. Dobrze pokazane są epizody z książki Barbary Gawryluk - największe wrażenie robi scena, gdy dziecko widzi przez okno psa na krze i usiłuje przekonać do tego rodziców (bajkowo wygląda sztuczny śnieg, padający tylko na małe okienko na scenie).

Zresztą, oprawa plastyczna spektaklu może zachwycić nie tylko najmłodszych widzów. W scenografii Mariusza Warasa znalazły się m.in. sztuczny śnieg, rozgwieżdżone niebo czy pudła z dziesiątkami światełek, imitujące bloki mieszkalne widziane z daleka.

Reżyser skupia się na walorach edukacyjnych opowieści. Widzowie oglądają bohaterów, którzy na różne sposoby (niekiedy kontrowersyjnie, jak w przypadku myśliwych) chcą psu pomóc. Nikt nie jest wobec niego obojętny. Dzięki dużej dynamice i efektom wizualnym oraz dźwiękowym (muzyka Michała Jacaszka) przedstawienie nie dłuży się nawet najmłodszym widzom (przerwa w tym niespełna godzinnym spektaklu zaplanowana jest już po 25 minutach). Duża w tym zasługa sprawnego i zgranego zespołu aktorskiego, spośród którego zdecydowanie wyróżnia się Andrzej Żak.

"Baltic. Pies na krze" to teatr prosty, oparty na czytelnym przekazie, a przy tym bardzo współczesny i aktualny.
Spektakl jest pięknym przykładem uwrażliwiania dzieci na krzywdę zwierząt. I właśnie dlatego przedstawienie Miniatury (skierowane raczej do dzieci w wieku 5-10 lat niż starszych) należy do najbardziej wartościowych propozycji gdańskiej sceny dla małego widza.
Czy teatrze dla dzieci powinno być miejsce na dokument?
79%

tak, jeśli zostanie pomysłowo przedstawiony, to czemu nie?

6%

raczej nie, trzeba dzieciom pokazywać klasyczny repertuar

15%

nie, teatr dla dzieci to świat magii i baśni, a nie publicystyki i faktów

zakończona

łącznie głosów: 125