Pani Małgorzato, tak się nie robi! Recenzja książki "Dziewczyna z gór. Śniegi"

11 marca 2022, 10:15
Magdalena Raczek
Gdyńska pisarka - Małgorzata Warda wydała powieść pt. "Dziewczyna z gór. Śniegi". Jest to druga część książki z 2018 roku. Obecnie w przygotowaniu jest trzeci tom. Więcej zdjęć (4)

Gdyńska pisarka - Małgorzata Warda wydała powieść pt. "Dziewczyna z gór. Śniegi". Jest to druga część książki z 2018 roku. Obecnie w przygotowaniu jest trzeci tom.

mat. prasowe/ archiwum pisarki

Gdyńska pisarka - Małgorzata Warda wydała powieść pt. "Dziewczyna z gór. Śniegi". Jest to druga część książki z 2018 roku. Obecnie w przygotowaniu jest trzeci tom.

mat. prasowe/ archiwum pisarki

Bieszczady tonące w śniegu, ofiara porwania, nieuchwytny porywacz, pogranicze polsko-ukraińskie, wilcze stada i pozostawione w górach tropy... Wszystko to składa się na nową powieść gdyńskiej pisarki - Małgorzaty Wardy pt. "Dziewczyna z gór. Śniegi". Jest to druga część książki z 2018 roku. Obecnie w przygotowaniu jest trzeci tom. Miejmy nadzieję, że zostanie on wydany szybciej niż poprzedni, bo powieść wciąga jak najlepszy filmowy thriller psychologiczny.



Recenzje książek z Trójmiasta



W artykule O tych artystach z Trójmiasta usłyszymy w 2021 roku zapowiadałam, że Małgorzata Warda przygotowuje kontynuację książki pt. "Dziewczyna z gór". I faktycznie tak się stało, druga część tej powieści została wydana pod koniec ubiegłego roku nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Kiedy czytałam, a następnie recenzowałam książkę "Dziewczyna z gór", nie miała ona jeszcze podtytułu "Tropy" i nie wiedziałam, że będzie ona kontynuowana. Wydawca wznowił ją w nowej, spójnej dla całej serii szacie graficznej, nadał podtytuł i wydając część drugą - "Śniegi", zapowiedział od razu trzecią. I cóż, nie mogę doczekać się, by ją przeczytać!

Przeczytaj także: Dziewczyna z morza i z gór - o nowej powieści Małgorzaty Wardy

"Dziewczyna z gór 2. Śniegi" Małgorzata Warda Więcej zdjęć (4)

"Dziewczyna z gór 2. Śniegi" Małgorzata Warda

mat. prasowe wydawnictwa

"Dziewczyna z gór 2. Śniegi" Małgorzata Warda

mat. prasowe wydawnictwa

Książka jak dobre kino



Fabuła powieści jest iście kryminalna. Po 14 latach odnajduje się ofiara porwania, Nadia Okołotowicz, którą znaleziono w mokrym ubraniu na leśnej drodze, proszącą o pomoc dla siebie i swojego ojca, pod którym załamał się lód na rzece. Po ojcu - Jakubie Orsztynowiczu, który przed laty porwał córkę z domu jej matki i ojczyma, ślad ginie. Nie wiadomo, czy utonął, zamarzł w gdzieś w śniegu w lesie, czy zaginął w górach. Policja w Ustrzykach Dolnych prowadzi dochodzenie, do którego włącza się również wydział śledczy w Gdańsku na czele z Anną Kamińską, która od początku nadzorowała sprawę porwania Nadii.

Trwająca w górskim miasteczku burza śnieżna utrudnia prowadzenie śledztwa, a dzikość gór i sroga zima sprzyjają tym, którzy znają góry jak własną kieszeń i potrafią w nich przetrwać w każdych warunkach. Kimś takim jest Jakub. Pojawiające się tropy sugerują, co prawda, jego śmierć, ale czy Jakub na pewno nie żyje? Wątpi w to jego córka, wątpi też Łuka, policjant z Ukrainy, który pomaga dziewczynie szukać ojca. Tylko tyle zdradzę z fabuły, ale zapewniam, że książkę czyta się jak najlepszy thriller psychologiczny.

Przeczytaj także: Moje książki żyją własnym życiem

Zderzenie światów: cywilizacja kontra dzikość gór



"Dziewczyna z gór. Śniegi" to jednak nie jest literatura sensacji ani akcji. W zasadzie akcji jako takiej jest niewiele, choć opisywane wydarzenia są na tyle wyraziste i mocne, że ich ciężar gatunkowy jakby "zagęszcza" fabułę. Chodzi wszak o porwanie dziecka, o kilkunastoletnie śledztwo, o poszukiwanie zaginionego w górach, a wszystko to z podwójnym dnem, gdzie kryją się kolejne tematy tej powieści: rodzicielstwo, ojcostwo, życie na odludziu jakby "poza światem", nielegalne przekraczanie granicy, siła natury i inne.

Ważnym wątkiem jest też zderzenie światów: dzikie Bieszczady kontra duże miasto. Nadia wraca do cywilizacji, do swojego dawnego domu pod Gdańskiem. Ale czy to jest nadal jej dom? Który dom jest tym "prawdziwym"? Bohaterka musi stawić czoła przeszłości i wszystkim tym, których zostawiła, zwłaszcza matce, rodzinie, sąsiadom, dawnym koleżankom ze szkoły, ale i mediom oraz policji. Pojawiają się wątpliwości, czy faktycznie jest ofiarą porwania, czy może działa w jej przypadku syndrom sztokholmski, który wyraża się odczuwaniem sympatii i solidarności z porywaczem? Czy Nadia kryje Jakuba? Na te pytania znajdziecie odpowiedzi podczas lektury.

Przeczytaj także: Emo nastolatki cierpią w samotności

Konstrukcyjny majstersztyk



Muszę przyznać, że to, co zarzucałam pierwszej części, czyli zwłaszcza konstrukcyjne nierówności, tym razem zostało dopracowane. Jestem pod wrażeniem tego, jak autorce udało się sugestywnie budować napięcie i odsłaniać karty bardzo powoli, opisując niektóre sceny z ogromną precyzją i spokojem, wręcz niespiesznie. Tym razem pisarka "poszatkowała" opowieść na fragmenty według czasu, na: "dawniej", "obecnie", a także według kolejności dni poszukiwań Jakuba. Jednak po pierwsze nie zrobiła tego chronologicznie, a po drugie pokazuje wydarzenia z punktów widzenia różnych osób.

Główną narratorką 1-osobową jest wciąż Nadia, która opowiada całą historię, jednak oddaje ona głos 3-osobowemu narratorowi, który opowiada to, czego Nadia nie mogła być świadkiem. To dzięki takiej narracji udało się stworzyć dzieło niemal hipnotyzujące, konstrukcyjny majstersztyk.

Powieść dzięki temu nie tylko trzyma czytelnika w napięciu od początku do końca, ale i sprawia, że zanurzamy się w ten świat dogłębnie. W bezkres Bieszczad i ich ogrom z jednej strony, a z drugiej w świat emocji i psychiki bohaterów, zwłaszcza Nadii, Jakuba i Łuki. Analiza psychologiczna postaci jest poprowadzona bardzo obrazowo i przekonująco - to są osoby z krwi i kości zdecydowanie. Zwłaszcza postać Orsztynowicza jest imponująca. To zresztą mój ulubiony bohater i bardzo liczę na to, że pojawi się w 3 tomie...

Prawdziwie górska opowieść



Na koniec jeszcze chciałabym zwrócić uwagę na to, że Małgorzata Warda, gdynianka, chciałoby się powiedzieć "dziewczyna z morza" (a nie z gór), napisała taką książkę. To prawdziwie górska powieść! Opisy krajobrazu, survivalowe sceny, dzikie zwierzęta z wilkami i niedźwiedziami na czele, szeptucha, pogranicze - to wszystko odmalowane jest tak, że naprawdę przenosimy się w Bieszczady, czujemy to zimno i majestat gór. Tego nie mogła napisać osoba, która gór nie zna i która gór nie kocha... Bo to uwielbienie odczuwalne jest wyraźnie.

I mogłabym na tym zakończyć mój zachwyt nad tą książką, ale muszę jeszcze powiedzieć dwa słowa... Pani Małgorzato, tak się nie robi! Żeby zostawiać czytelnika w takiej niepewności, w takim momencie, z taką sytuacją?! Nie, zdecydowanie tak nie można. Ja rozumiem, że helikopter nie miał gdzie wylądować, ale czytelnik też człowiek i ma swoje granice. Zatem proszę w imieniu swoim i innych wielbicieli pani książek, żebyśmy na 3 część cyklu nie musieli czekać kolejny rok.

Małgorzata Warda - ur. 10 lutego 1978 r., pisarka, malarka, rzeźbiarka z Gdyni. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Jej prozatorski debiutem była książka "Dłonie" wydana w roku 2005. Dwukrotnie nominowana do nagrody głównej Festiwalu Literatury Kobiecej, w roku 2013 otrzymała nagrodę za powieść o tematyce wykluczenia. Wydała m.in.: "Nikt nie widział, nikt nie słyszał", "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele", "Miasto z lodu". Laureatka nagrody IBBY 2015 dla najlepszej książki młodzieżowej za powieść "5 sekund do Io". Jest także autorką kilku tekstów piosenek zespołu Farba. Prowadzi stronę www.warda.com.pl

Opinie wybrane


wszystkie opinie (23)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Mogłeś jeszcze nie czytać