Przed nami festiwal Organy Plus+. Rozmowa z dyrektorem Andrzejem Szadejką

29 września 2020, 7:00
Magdalena Raczek

Przed nami kolejny, szósty już Festiwal Organy Plus+, który odbędzie się w Gdańsku w dniach 2-14 października. Będzie to okazja do posłuchania pięknej muzyki granej na organach barokowych we franciszkańskim kościele Św. Trójcy, a także na organach późnoromantycznych w XIX-wiecznym neogotyckim kościele oo. Salezjanów pw. Św. Jana Bosko na Oruni oraz na organach klasycznych we wnętrzu gotyckiego kościoła Św. Jana w Gdańsku. O szczegółach programu rozmawiamy z dyrektorem festiwalu - Andrzejem Szadejką.



Koncerty muzyki poważnej w Trójmieście


Magdalena Raczek: Panie dyrektorze, tegoroczny festiwal Orany Plus+ miał się odbyć, jak zwykle, w dwóch odsłonach - wiosennej i jesiennej, ale niestety sytuacja epidemiczna nie pozwoliła na edycję czerwcową, a zaplanowane koncerty musiały zostać przełożone na jesień. Jak to wpłynie na tę odsłonę festiwalu? Czy wydarzeń będzie więcej? Czy czekają nas jeszcze jakieś nieprzewidziane zmiany?

Andrzej Szadejko: Sytuacja jest bez precedensu, w całej mojej karierze artystycznej, jak również menadżerskiej, nie spotkałem się z tym, aby koncerty "hurtowo" musiały być wielokrotnie przekładane w ciągu jednego roku czy sezonu. Tym razem sytuacja była trudna zarówno dla artystów, do których przecież też należę, a którym odwoływano koncerty z dnia na dzień, jak również dla organizatorów, którzy oprócz programu artystycznego są odpowiedzialni za całą logistykę przedsięwzięcia i muszą spinać działania kilkudziesięciu osób z różnych branż. W przypadku wiosennej edycji festiwalu Organy Plus+ było dość wcześnie jasne, że nie będzie mogła się odbyć, w związku z tym od razu przystąpiłem do rozmów o jesiennym terminie z zaproszonymi artystami. Ale z ostatecznym przełożeniem terminu wiosennego czekaliśmy najdłużej, jak to tylko było możliwe. Na szczęście większość muzyków była wyrozumiała i elastyczna, dlatego mimo wszystkich przeciwności udało się zrealizować jesienią zamierzony program całoroczny. Jednak niektórzy musieli zrezygnować. Choćby organista ze Szwecji, która przecież do tej pory jest jednym z najbardziej dotkniętych pandemią krajów europejskich. Czy artysta z Belgii, która zamknęła swoje granice dla swobodnego ruchu z Polską. Na szczęście mamy w Polsce wielu fantastycznych muzyków, którzy podjęli się zadania przygotowania "w zastępstwie" zaproponowanych wcześniej tematów czy programów. Czy czekają nas dalsze nieprzewidziane zmiany? Mam nadzieję, że już nie... Program festiwalowy jest w każdym razie gotowy i pełen wspaniałych artystów i dzieł muzycznych.

Czekają nas również zaplanowane przez państwa zmiany - po raz pierwszy odbędą się dwa koncerty na organach klasycznych oraz dwa koncerty na organach późnoromantycznych. Skąd taki pomysł?

Ten pomysł zrodził się już wcześniej, a związany jest ściśle z ideą festiwalu Organy Plus+, który jest platformą prezentacji muzyki zgodnie z praktyką wykonawczą z epoki, włączając w to nie tylko instrumentarium czy repertuar, ale także samą sytuację koncertową dostosowaną do historycznych warunków. Od 2013 roku do tej pory jest to możliwe w odniesieniu do muzyki renesansu i wczesnego baroku we franciszkańskim kościele Św. Trójcy w Gdańsku, ale w ostatnim czasie niejako "powróciły do Gdańska z tułaczki" dwa fantastyczne instrumenty w zupełnie nowej stylistyce. Najpierw w zeszłym roku, po wytężonych pracach konserwatorskich i organmistrzowskich, zakończono renowację i częściową rekonstrukcję cudownych późnoromantycznych organów Eduarda Witteka z 1911 roku w kościele salezjańskim pw. Św. Jana Bosko na Oruni, a w tym roku w marcu odbyła się inauguracja kolejnego klejnotu pomorskiej kultury organowej, tym razem zrekonstruowano klasyczne organy boczne Johanna Rhodego z 1761 roku w Centrum Św. Jana. Mając w Gdańsku do dyspozycji trzy tak różne, a jednocześnie unikatowe instrumenty, mogliśmy włączyć je do programu festiwalowego i rozszerzyć prezentację repertuaru o kolejne dwie epoki w historii muzyki.
Trzeba zaznaczyć, że jest to w polskich warunkach sytuacja bez precedensu. To prawdziwy wehikuł czasu rozłożony na trzy miejsca, do przeżycia tylko w Gdańsku.
Dodam na marginesie, że przy realizacji wszystkich trzech projektów organowych brała też udział firma organmistrzowska pana Szymona Januszkiewicza z Pruszcza Gdańskiego i wspaniali gdańscy konserwatorzy zabytków. Jednym słowem, powoli, ale dużymi krokami powracamy do dawnej gdańskiej tradycji, gdy wybitne instrumenty organowe były wizytówką miasta i magnesem przyciągającym artystów i melomanów.

Festiwal Organy Plus+ artystycznie nawiązuje do idei rekonstrukcji. Co to oznacza w praktyce?

Jak już wspomniałem, wszystko zaczyna się od instrumentu, miejsca i historii, które wyznaczają nam konkretną epokę, stylistykę, repertuar. W naszym wypadku zaczynamy od trzech całkowicie odmiennych co do brzmienia i konstrukcji zrekonstruowanych organów. Wszyscy zaproszeni artyści muszą się z tym zmierzyć, dostosować do tego i przygotować program niejako "szyty na miarę" naszego festiwalu i naszych instrumentów, a nie prezentować swój standardowy repertuar. Muszę przyznać, że gdańskie organy jak do tej pory były wspaniałą inspiracją i silnym magnesem, a muzycy traktują tę niecodzienną sytuację jako piękne artystyczne wyzwanie do stworzenia czegoś nowego, czego jeszcze nigdzie nie prezentowali. Czasem wymagamy również od słuchacza innego podejścia, konkretnej postawy, wyczulenia na jakieś specjalne efekty czy treści, a przede wszystkim zapomnienia na moment o swoich przyzwyczajeniach słuchowych i o troskach współczesnego świata i wczucie się w sytuację naszych przodków sprzed wieków. W ten sposób nasi melomani zostają wciągnięci w tę grę i na moment mogą się poczuć, jakby się przenieśli w czasie. Wielu potwierdza przeżycie takich niepowtarzalnych wrażeń podczas naszych koncertów. To są koncerty tylko z nazwy, a w rzeczywistości proponujemy rodzaj eksperymentu artystyczno-społecznego.

Program festiwalu Organy Plus+


Gdańsk odwiedzą światowej sławy wykonawcy. Czy może pan polecić szczególnie któryś koncert jako wydarzenie, którego nie powinno się ominąć?

To pytanie pojawia się zawsze, ale proszę mi wierzyć, każdy z koncertów festiwalu Organy Plus+ jest pomyślany jako odrębne i niepowtarzalne wydarzenie artystyczne. Pierwszy to konfrontacja różnych tradycji chorału protestanckiego, który funkcjonował na obrzeżach pierwszej Rzeczypospolitej w Gdańsku i we Wrocławiu. Drugi koncert zabierze nas w podróż po biografii muzycznej Jana Sebastiana Bacha. Trzeci przeniesie nas do krajów Beneluksu przełomu wieków dziewiętnastego i dwudziestego. W trakcie czwartego koncertu, chyba po raz pierwszy w Polsce, zostanie zaprezentowana cała niewielka, ale bardzo ciekawa twórczość organowa wielkiego dziewiętnastowiecznego pianisty i kompozytora - Roberta Schumanna. Piąty koncert ma najbardziej enigmatyczny tytuł - Gade, a chodzi w nim o skandynawskiego kompozytora, który miał ogromny wpływ na niemieckich twórców muzyki organowej. Szósty koncert to premiera kantat świeckich gdańskiego kaplemistrza - Johanna Balthasara Christiana Freislicha. Siódmy koncert to swoisty muzyczny pojedynek dwóch gigantów muzyki organowej przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku, Polaka - Feliksa Nowowiejskiego i Niemca - Maxa Regera. Przedostatni koncert - ósmy - to mała muzyczna wycieczka do naszych południowych sąsiadów - Czechów. A ostatni koncert to premiera kantat Johanna Theodora Roemhildta - rówieśnika Bacha, działającego na tym samym terenie w tym samym czasie, który przez tę okoliczność niesłusznie pozostaje w cieniu wielkiego kantora z Lipska.
Każdy z koncertów jest pełną, przemyślaną i zamkniętą propozycją programową zaproszonych artystów.
Każdy z koncertów mógłby się odbywać samodzielnie i być magnesem przyciągającym melomanów. Każdy z muzyków zaproponuje coś nowego nie tylko dla słuchaczy, ale również i dla siebie samego. Zamiast wyróżniać jakikolwiek koncert, powiem tylko, że programując festiwal pragnę zawsze przemycić jakieś elementy naszej pomorskiej kultury, aby był to stały wątek festiwalu. Także w tym roku udało się to wyśmienicie, bo pośród dziewięciu koncertów, aż pięć z nich będzie, czy to poprzez artystów, czy to poprzez repertuar, czy też poprzez specyficzny kontekst związany z naszą lokalną kulturą. Gdańsk na dwa tygodnie festiwalowe będzie forum prezentującym najciekawsze zjawiska w muzyce organowej i dawnej w Europie.

Posłuchamy oryginalnych dawnych instrumentów - jakie to będą instrumenty?

Oczywiście w pierwszej kolejności będzie to troje wspaniałych organów. Każdy jest doskonałym przykładem stylistyki epoki swojego powstania. Najbardziej okazałe są oczywiście barokowe organy u franciszkanów w kościele Św. Trójcy i ten instrument będzie zawsze naszym centralnym punktem odniesienia dla wszystkich innych, ale zarówno organy klasyczne, jak i późnoromantyczne mają walory brzmieniowe, których wielkie organy Mertena Friese z 1618 roku nie mają. I te różnice są właśnie najpiękniejsze. Poza tym usłyszymy praktycznie większość instrumentów barokowych - skrzypce, altówki, wiolonczele, kontrabasy, rogi, trąbki, kotły, oboje, flety proste, flety trawerso, bo w trakcie dwóch koncertów w wykonaniu Goldberg Baroque Ensemble zaprezentujemy kantaty z gdańskich zbiorów w tzw. historycznie poinformowanych wykonaniach, w których te wszystkie instrumenty wybrzmią. Ciekawie zapowiada się program koncertu z muzyką kompozytorów "francuskojęzycznych" przełomu wieku dziewiętnastego i dwudziestego na organy i trąbkę, która w tym okresie ulegała wielkim przemianom technicznym i stylistycznym. Takiego właśnie rzadko prezentowanego instrumentu dętego będziemy mogli posłuchać.

Zapoznamy się również z dawnymi technikami wykonawczymi. Jakimi?

Dawne techniki wykonawcze to nie tylko dawne instrumenty, o których była mowa, ale również sposób grania na nich, wydobywania dźwięków, odczytywanie partytur ze źródeł, bez naleciałości stylistycznych późniejszych epok, a w wypadku naszego festiwalu, także przestrzeń i akustyka kościołów, która w połączeniu z odpowiednimi instrumentami daje niepowtarzalne efekty słuchowe, które mogłyby być identyczne z tymi, których słuchali w danej epoce nasi przodkowie. Oprócz instrumentalistów, będziemy mogli słuchać również wokalistów w repertuarze z przełomu renesansu i baroku, baroku i klasycyzmu, jak również z czasów nam trochę bliższych, czyli z początku wieku dwudziestego. Każda z tych prezentacji będzie wykonana zgodnie z różnymi praktykami wykonawczymi właściwymi dla swojej epoki. Myślę, że to kolejny ciekawy trop festiwalowy dla potencjalnych melomanów.

Na koniec chciałabym zapytać, czy koncerty są adresowane do melomanów, miłośników muzyki dawnej i klasycznej, czy również laicy i osoby nieobyte odnajdą się na festiwalu i znajdą w nim coś dla siebie?

Nasze doświadczenie uczy, że nasze szczere i uczciwe podejście do tego, aby piękno sztuki prezentować w prawdzie historycznych wykonań, daje dobre owoce, które smakują zarówno znawcom, jak i tym, którzy po raz pierwszy spotykają się z taką prezentacją. Zresztą dla wszystkich przewidzieliśmy piękne i profesjonalne wprowadzenia, zarówno w książeczce programowej, jak i w czasie koncertów w wykonaniu redaktora naczelnego "Ruchu Muzycznego" - Piotra Matwiejczuka, który jest już naszym stałym gościem i przyjacielem Festiwalu Organy Plus+. Warto w tym miejscu dodać, że będziemy mogli się tym wszystkim cieszyć dzięki szczodrości Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Miasta Gdańska i Samorządu Województwa Pomorskiego, bo te trzy instytucje wspólnie wspierają nasze starania o to, aby kultura muzyczna dawnego Gdańska, a szczególnie pomorska kultura organowa mogła godnie wybrzmieć i dotrzeć do zainteresowanych niemal z całego świata.