Romuald Wicza-Pokojski: "Thaïs" to opera lustrzanych odbić

22 lutego 2019 (artykuł sprzed 1 roku)
Łukasz Rudziński

Jak sobie radzić z przemijaniem? Co jest naprawdę ważne w życiu? W tych kwestiach zawiera się pytanie o świętość i - jak sądzę - wskazanie, by nie wyczekiwać świętości, skoro już została nam dana pod postacią miłości - mówi Romuald Wicza-Pokojski, reżyser "Thaïs" i zarazem p.o. dyrektora Opery Bałtyckiej w Gdańsku.



Łukasz Rudziński: Od razu planował pan, że właśnie "Thaïs" wyreżyseruje jako debiut operowy w prowadzonym przez siebie teatrze?

Romuald Wicza-Pokojski: Gdy ustalaliśmy nasz repertuar na ten sezon, zastanawiałem się nad reżyserią "Kandyda" i "Thaïs" właśnie. To propozycje, na które zwrócił uwagę Maestro José Maria Florêncio. Premiera tego drugiego tytułu przypada we właściwym czasie, od kilku miesięcy pełnię obowiązki dyrektora i wcześniej trudno byłoby skoncentrować się na pracy reżysera. Wybór tej opery związany jest również z tym, że "Thaïs" jest jednym z najprecyzyjniej stworzonych dzieł - Massenet bardzo skutecznie prowadzi mnie w zgłębianiu świata reżyserii operowej. Prawda jest taka, że mam się od kogo uczyć, mam na kim się oprzeć. To czego dokonali Louis Gallet (autor libretta) i Jules Massenet (autor muzyki) zaskakuje, bo obaj stają są moimi przewodnikami. Zastanawiam się na przykład, czy bohaterowie nie powinni zejść z tarasu i widzę, że w partyturze mam na to miejsce. To duża przyjemność pracować z tak drobiazgowo przemyślanym materiałem. Uważam, że "Thaïs" to dobry wybór na debiut.

Terminy grania "Thaïs" w tym sezonie


Wybór tego dzieła Masseneta może być zaskakujący - to "Mannon" wydawałaby się pozycją pierwszego wyboru. "Thaïs" na scenę trafia dużo rzadziej.

To zastanawiające, że w polskich teatrach operowych "Thaïs" nie jest grana od czasów dwudziestolecia międzywojennego. Jeśli chodzi o muzykę, jest to przecież prawdziwa uczta, a jedynym znanym melomanom fragmentem tej opery jest właściwie utwór "Medytacja". Wprawdzie opera ta powstała pod koniec XIX wieku i znajdziemy w niej echa "fin de siècle", ale przecież mamy do czynienia z operą romantyczną. "Thaïs" to również pierwsza opera pisana prozą. Mam nadzieję, że naszym spektaklem uda nam się przywrócić to istotne dzieło operowe, nieobecne w obszarze polskiego teatru operowego, ale przecież obecne w Europie i na świecie.

Tematycznie dzieło to wydaje się bardzo aktualne.

Dla mnie głównym zagadnieniem tej opery jest odpowiedź na pytanie "gdzie jest Bóg?". Zastanówmy się, czy drogą do Boga jest asceza, czy Bóg nie zawiera się także w miłości. Skoro mówimy, że "Bóg jest miłością", to czy nie po to dano nam miłość, by była ona środkiem do odnalezienia drogi do zbawienia? Czy jedyną właściwą drogą do świętości jest umartwianie się? Szukam w naszej "Thaïs" odpowiedzi na te kwestie.

Uwspółcześnicie "Thaïs"?

Nie wydaje mi się to konieczne, bo przecież ona cały czas jest aktualna. Historycznie aktorka i tancerka Thaïs żyła dużo wcześniej niż akcja libretta, umieszczona w IV wieku naszej ery. Nie jest to termin przypadkowy - to czas zburzenia Biblioteki Aleksandryjskiej. Cała Aleksandria jest symbolem wysoce rozwiniętej cywilizacji. W operze mamy dwie wspólnoty - mieszkających w mieście sybarytów oraz zamieszkującą pustynię wspólnotę pustelniczą, która wybrała ascezę, uznając, że to jedyna droga do zbawienia. Jak w lustrze odbija się w "Thaïs" sugestia, że może jednak chodzi o miłość? Może słynne "miłujcie się" jest sednem wszystkiego? Główna aria Thaïs "Dis-moi que je suis belle" - znana jest jako Aria Przed Lustrem. To nie przypadek. W całej operze mamy wiele lustrzanych odbić. Dla nas pustelnicy i sybaryci są obecnymi lub byłymi mieszkańcami Aleksandrii - każdy z nich podjął decyzję odnośnie swojej drogi. Jak sobie radzić z przemijaniem? Co jest naprawdę ważne w życiu? W tych kwestiach zawiera się pytanie o świętość i - jak sądzę - wskazanie, by nie wyczekiwać świętości, skoro już została nam dana pod postacią miłości.

Znajdzie to odbicie w scenografii?

Alicja Kokosińska zaproponowała scenografię ascetyczną, z kontrastującymi z nią bogatymi kostiumami. Nie trzymamy się prawdy historycznej, to raczej nasze wyobrażenie pustyni i Aleksandrii. Jest w tym trochę steampunkowej stylizacji, wyrażanej właśnie w kostiumach, które dadzą widzom - mam nadzieję - sporo uciechy wizualnej. Mamy też przepięknie uporządkowaną Aleksandrię. Chcemy dać również przestrzeń muzyce, skoro "Thaïs" jest nieobecna na polskich scenach, pragniemy to zmienić, podkreślając jej bogactwo. Dzięki José Maria Florêncio mam też wielką przyjemność współpracować z bardzo interesującymi głosami i ciekawymi artystami, których usłyszymy w partiach Thaïs, Atanaela i Nikiasa. Mamy trzy wykonawczynie tytułowej partii: to Marcelina Beucher, Besa Llugiqi oraz debiutująca na naszej scenie Katarzyna Wietrzny. Partię Atanaela kreować będą Marcin Bronikowski i Tomasz Rak, zaś Nikiasa - Ivaylo Mihaylov i Sławomir Naborczyk.

Romuald Wicza-Pokojski o Operze Bałtyckiej


Nie tylko w tych partiach spodziewać się można wielu wrażeń. W roli szefa pustelników usłyszymy Palemona Daniela Borowskiego i Piotra Nowackiego, jako przeorysza Albina wystąpi Katarzyna Nowosad. W pełnych uroku kreacjach zobaczymy także Marię Antkowiak i Wandę Franek. Zaskakująca jest rola Czarodziejki, którą będzie realizować Julia Iwaszkiewicz. Po naszej wspaniałej "Giselle", zaprosiłem do choreografii Izabelę Sokołowską-Boulton. Mam niesamowitą frajdę patrzeć jak mocno pracuje cały zespół Opery Bałtyckiej.

Do niedawna pozostawał on w ostrym konflikcie z dyrekcją. Było wiele wzajemnych pretensji i oskarżeń. To już przeszłość?

Oczywiście, nie jesteśmy pozbawieni problemów. Naszym wspólnym zadaniem jest podejmowanie prób rozwiązywania ich i bycia przy tym uczciwym wobec siebie nawzajem. Tutaj naprawdę ludzie w każdym dziale bardzo ciężko pracują. Spotkałem w Operze wiele zaangażowanych osób, dla których los opery jest bardzo istotny. W moim odczuciu wykracza to poza zwykłe rozumienie miejsca pracy. Moją rolą jest próba starania się o ten świat i zapewnienia jak największego komfortu pracy. Spotykam się tutaj z pomocą, rzetelnością i świadomością pewnego porządku, który jest konieczny, żeby w ogóle mógł zaistnieć wieczór spektaklowy.

Romuald Wicza-Pokojski

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Romuald Wicza-Pokojski

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Atanael

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Atanael

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Jose Maria Florencio

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Jose Maria Florencio

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Atanael

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Jose Maria Florencio

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Jose Maria Florencio

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Atanael

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Nicias

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Nicias

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Atanael

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Thais

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Thais, Nicias

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Jose Maria Florencio

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Thais, Atanael

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Thais

fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl