"Sala koncertowa nie stanowi zagrożenia". Kiedy publiczność wróci na widownię?

21 stycznia 2021, 11:00
Ewa Palińska
Niemieccy naukowcy już po raz drugi dowiedli, że ryzyko zakażenia SARS-CoV-2 podczas koncertu, nawet w zamkniętej sali koncertowej, jest niewielkie. Na zdjęciu manekin Oleg, którym posłużono się podczas badań w Dortmundzie. Więcej zdjęć (3)

Niemieccy naukowcy już po raz drugi dowiedli, że ryzyko zakażenia SARS-CoV-2 podczas koncertu, nawet w zamkniętej sali koncertowej, jest niewielkie. Na zdjęciu manekin Oleg, którym posłużono się podczas badań w Dortmundzie.

fot. Simeon Klein/Konzerthaus Dortmund

Niemieccy naukowcy już po raz drugi dowiedli, że ryzyko zakażenia SARS-CoV-2 podczas koncertu, nawet w zamkniętej sali koncertowej, jest niewielkie. Na zdjęciu manekin Oleg, którym posłużono się podczas badań w Dortmundzie.

fot. Simeon Klein/Konzerthaus Dortmund

Ostatnie miesiące pokazały, że nawet najlepsze transmisje online nie zastąpią możliwości obcowania ze sztuką na żywo. Niemieccy naukowcy dostarczyli jednak argument, który przemawia za tym, aby z "otwarciem" kultury nie zwlekać. Ich zdaniem transmisja koronawirusa na wentylowanej widowni, przy jednoczesnym zakrywaniu ust i nosa, jest znikoma. Filharmonia Bałtycka pozostaje w gotowości i gdy tylko rząd umożliwi melomanom udział w koncertach, niezwłocznie otworzy przed nimi drzwi swojej sali koncertowej.



Wydarzenia online w Trójmieście


Na wprowadzenie zakazu udziału publiczności w wydarzeniach kulturalnych zdecydowało się większość europejskich krajów. Melomani otrzymali na pocieszenie dostęp do archiwalnych spektakli czy koncertów, a także możliwość zobaczenia/posłuchania koncertów wykonywanych na żywo, jednak bez udziału publiczności. Są to jednak jedynie środki doraźne, ponieważ interakcji, jaka podczas wydarzeń kulturalnych zachodzi między artystami a publicznością, nie zastąpi nawet najlepsza transmisja.

W tym samym czasie, kiedy większa część Europy pogrążona jest w kulturalnym niebycie, życie kulturalne np. w Rosji kwitnie - artyści koncertują niemal bez przeszkód, a publiczności nikt wstępu na sale koncertowe nie broni. Czasem jedynie liczba osób na widowni jest zredukowana.

Wskutek rządowych obostrzeń koncerty mogą odbywać się tylko bez udziału publiczności. Naukowcy dostarczają jednak coraz więcej dowodów na to, że ryzyko zainfekowania koronawirusem podczas tego typu wydarzeń artystycznych, w tak dużej sali i przy ograniczonej liczbie słuchaczy, jest znikome. Dotychczas w PFB taka sytuacja nie miała miejsca. Więcej zdjęć (3)

Wskutek rządowych obostrzeń koncerty mogą odbywać się tylko bez udziału publiczności. Naukowcy dostarczają jednak coraz więcej dowodów na to, że ryzyko zainfekowania koronawirusem podczas tego typu wydarzeń artystycznych, w tak dużej sali i przy ograniczonej liczbie słuchaczy, jest znikome. Dotychczas w PFB taka sytuacja nie miała miejsca.

fot. Paweł Jaremczuk

Wskutek rządowych obostrzeń koncerty mogą odbywać się tylko bez udziału publiczności. Naukowcy dostarczają jednak coraz więcej dowodów na to, że ryzyko zainfekowania koronawirusem podczas tego typu wydarzeń artystycznych, w tak dużej sali i przy ograniczonej liczbie słuchaczy, jest znikome. Dotychczas w PFB taka sytuacja nie miała miejsca.

fot. Paweł Jaremczuk

Naukowcy: przy zastosowaniu odpowiednich środków sale koncertowe są bezpieczne



Kto ma rację? Czy ostrożna Europa Zachodnia czy Rosja, która nie tylko nie zawiesiła kultury, ale i podchodzi do kwestii bezpieczeństwa dość swobodnie? Najnowsze badania niemieckich naukowców dowodzą, że prawda leży pośrodku - nie ma przeszkód w umożliwieniu publiczności udziału w wydarzeniach, bo transmisja wirusa może być nieznaczna. Aby jednak tak się stało, konieczne jest zachowanie ścisłych zasad bezpieczeństwa oraz zakrywanie ust oraz nosa, a sale koncertowe muszą być odpowiednio wentylowane.

Badanie przeprowadził Instytut Fraunhofera Heinricha Hertza (Fraunhofer Heinrich-Hertz-Instituts) we współpracy z Federalną Agencją Środowiska (Umweltbundesamt). Naukowcy przez trzy dni analizowali przestrzenne rozprzestrzenianie się wydychanego CO2 oraz aerozoli w mieszczącej 1500 miejsc sali Konzerthaus w Dortmundzie (a więc o pojemności podobnej do sali koncertowej Polskiej Filharmonii Bałtyckiej). Było to już drugie badanie dotyczące tej samej kwestii. W sierpniu Restart-19 przeprowadziło eksperyment na tysiącu wolontariuszy biorących udział w koncercie piosenkarza Tima Bendzko w Quarterback Immobilien Arena w Lipsku. Wyniki były jednoznaczne - przy odpowiedniej wentylacji wydarzenia odbywające się na żywo stwarzają "niskie do bardzo niskiego" ryzyko transmisji koronawirusa z osoby na osobę.

W przeciwieństwie do badania Restart-19, w którym uczestniczyli tylko ludzie, w Dortmundzie posłużono się zaawansowanym technologicznie manekinem, symulującym ludzki oddech.

Na potrzeby badania zespół naukowców, w dniach 2-3 i 20 listopada 2020 r., dokonał pomiarów transmisji aerozolu w całym obiekcie, w tym w sali koncertowej i foyer. Wniosek był taki, że przy zachowaniu odpowiednich środków bezpieczeństwa, jak dostateczny dopływ świeżego powietrza oraz prawidłowe noszenie masek przez wszystkie osoby zasiadające na widowni, ryzyko zakażenia zdrowych słuchaczy wirusem SARS-CoV-2 poprzez transmisję aerozolu może być znikome.

Jak zabezpieczyć sale koncertowe, aby zminimalizować ryzyko zakażenia?



Badania niemieckich naukowców dowiodły, że zakażenia koronawirusem w sali koncertowej jest minimalne tylko wówczas, jeśli zastosowane zostaną odpowiednie środki bezpieczeństwa, m.in.:

  • system wentylacji zapewniający stały dostęp powietrza oraz prawidłowe używanie masek zasłaniających usta i nos przez wszystkie osoby na widowni,
  • duża sala koncertowa, w której naturalnie następuje rozcieńczenie zanieczyszczonych aerozoli (wspomagane przez wentylację, która nie pozwoli im się gromadzić),
  • konieczne jest noszenie masek poza salą koncertową - jak np. foyer, korytarze, strefy wypoczynkowe, gdzie niejednokrotnie niemożliwe jest uniknięcie bliskiego, bezpośredniego kontaktu z inną osobą; inaczej działa tam też klimatyzacja (tak było w przypadku sali koncertowej w Dortmundzie).


Filharmonia Bałtycka nie może doczekać się powrotu słuchaczy na widownię. Ostatni koncert z udziałem publiczności odbył się tam 6 listopada 2020 r. Więcej zdjęć (3)

Filharmonia Bałtycka nie może doczekać się powrotu słuchaczy na widownię. Ostatni koncert z udziałem publiczności odbył się tam 6 listopada 2020 r.

fot. Jacek Klejment / Trojmiasto.pl

Filharmonia Bałtycka nie może doczekać się powrotu słuchaczy na widownię. Ostatni koncert z udziałem publiczności odbył się tam 6 listopada 2020 r.

fot. Jacek Klejment / Trojmiasto.pl

Filharmonia Bałtycka w gotowości na bezpieczne przyjęcie słuchaczy



Polska Filharmonia Bałtycka, mimo ograniczeń nałożonych przez rząd, nie zaprzestała działalności koncertowej - orkiestra systematycznie występuje, tyle że przy pustej widowni. Nagrania tych występów są następnie udostępniane w internecie, a za ich odtworzenie nie jest pobierana żadna opłata. Artystom brakuje jednak bezpośredniego kontaktu ze słuchaczami, dlatego z niecierpliwością wyczekują chwili, kiedy drzwi sali koncertowej będą mogły stanąć przed nimi otworem.

- Bardzo zależy nam na tym, by jak najszybciej wznowić działalność z publicznością na widowni - mówi prof. Roman Perucki, dyrektor naczelny Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. - Liczymy na to, że w lutym będzie to ponownie 25 proc. obłożenia widowni, co na naszej Sali Koncertowej przekłada się na około 200 osób. Wierzymy, że w kolejnych miesiącach liczba ta wzrośnie do 50 proc. (400 osób). Oczekujemy szybkiej decyzji w tej sprawie. Warto podkreślić, że jesteśmy instytucją bezpieczną. W Polskiej Filharmonii Bałtyckiej zachowujemy bardzo wysokie standardy bezpieczeństwa - oprócz obowiązkowej dezynfekcji, dystansu społecznego i maseczek na twarzach jest to mata dezynfekcyjna, przez którą każdy widz przechodzi, wchodząc do budynku, oraz obowiązkowy pomiar temperatury wraz ze stosownym oświadczeniem o stanie zdrowia. Od momentu, gdy Filharmonia została otwarta dla publiczności po wiosennym lockdownie, nie zdarzył się ani jeden incydent w związku z pandemią. W innych instytucjach kultury sytuacja wygląda podobnie. Wierzę, że niebawem wrócimy do gry z publicznością. To niezwykle ważne, bo bez odbiorców emocje konieczne dla procesu twórczego są uśpione, a muzyka bez emocji nie istnieje. Zdajemy sobie sprawę, że ograniczenia będą obecne, dopóki nie zostanie zaszczepiona większość społeczeństwa. Jednak otwarcie instytucji kultury to nie tylko kwestia zarobkowa. Trzeba zrobić wszystko, by nasza działalność miała sens, a nadają nam go melomani spragnieni bezpośredniego kontaktu ze sztuką.
Czy chcesz, aby teatry i sale koncertowe wznowiły działalność?
77%

tak, skoro zdaniem naukowców to bezpieczne

11%

jeszcze nie teraz - to zbyt duże ryzyko, biorąc pod uwagę wysoką liczbę zachorowań

9%

nie - bez kultury można żyć, a udział w takich wydarzeniach niesie za sobą niepotrzebne ryzyko

3%

jest mi to obojętne

zakończona

łącznie głosów: 423