Smutne rybki listopadową nocą, czyli subiektywnie o Narracjach

21 listopada 2012 (artykuł sprzed 9 lat)
Małgorzata Brylowska
Czuję smutek, gdyż spodziewałam się jakiegoś maleńkiego choćby zachwytu. Na ponad dwadzieścia narracyjnych przystanków większość była albo niewarta oglądania, albo niemożliwa do zobaczenia. Więcej zdjęć (2)

Czuję smutek, gdyż spodziewałam się jakiegoś maleńkiego choćby zachwytu. Na ponad dwadzieścia narracyjnych przystanków większość była albo niewarta oglądania, albo niemożliwa do zobaczenia.

fot. Anna Szczodrowska/trojmiasto.pl

Czuję smutek, gdyż spodziewałam się jakiegoś maleńkiego choćby zachwytu. Na ponad dwadzieścia narracyjnych przystanków większość była albo niewarta oglądania, albo niemożliwa do zobaczenia.

fot. Anna Szczodrowska/trojmiasto.pl

Z jednej strony więcej niż zwykle uczestników, z drugiej strony bardzo krytyczne opinie: "Banał", "Nie warto wychodzić z domu", "Kompletnie nieprzemyślane". Coś poszło nie tak podczas czwartej już edycji festiwalu Narracje, która odbyła się w zeszłym tygodniu.



Narracje pół żartem, pół serio. Więcej zdjęć (2)

Narracje pół żartem, pół serio.

Agnieszka Szczepaniak

Narracje pół żartem, pół serio.

Agnieszka Szczepaniak

Narracje miały być miłą odskocznią od tego, co widzimy na co dzień, spacerując szarymi ulicami Gdańska i Trójmiasta. Sam pomysł - ożywienie starych murów barwnymi animacjami - jest dobry. Dowodem na to są trzy poprzednie, bardzo udane edycje festiwalu.

- Łącząc ludzi i miejsce, to wydarzenie zaangażuje przeszłość, by stworzyć bogatszą przyszłość, gdzie opowieści Gdańska będą służyły jako baza dla oczyszczającego forum i globalnej wymiany - tak imprezę zapowiadał jej kurator, Steven Matijcio.

Jednak pomimo świetnej i sprawdzonej przez lata formuły i przyświecającej organizatorom idei - w tym roku coś po prostu nie zadziałało. Oczekiwania były spore: "Kolejna impreza w naszym mieście świetnie opakowana i sprzedana, a w środku szmira jakich mało. To już jakaś nowa tradycja, czy co?" - pisała w komentarzach na Trojmiasto.pl Niepocieszona.

Jak większość z wypowiadających się komentatorów - zachwycona poprzednimi edycjami - wybrałam się i ja. Chodziłam, oglądałam... i wróciłam do domu. I wcale nie czuję, aby moja przyszłość była bogatsza, nie przeżyłam też oczyszczenia. Te same opinie słyszałam od towarzyszy mojej przechadzki.

A w tej chwili czuję już tylko smutek i zażenowanie. Smutek, gdyż spodziewałam się jakiegoś maleńkiego choćby zachwytu. Na ponad dwadzieścia narracyjnych przystanków większość była albo niewarta oglądania, albo niemożliwa do zobaczenia.

Zażenowanie, gdyż tegoroczna organizacja pozostawiała naprawdę wiele do życzenia.

Po pierwsze: informatorzy, którzy nie potrafili wskazać kierunku, ani podać żadnej informacji poza: "Nie ma pani mapki? To pani idzie za tłumem".

Po drugie: przewodnicy mówiący wyłącznie do osób stojących najbliżej, spieszący się, aby zmieścić się w zaplanowanych 120 minutach.

Po trzecie: niedoświetlone tablice z opisami prac artystów.

Po czwarte: kiepska jakość przedstawianych prac, a szczególnie znikających wizualizacji, co przewodnicy tłumaczyli: "bo tu latarnia stoi i się wyłączyć nie da". W końcu: długa i nużąca trasa, a na niej punkty, które czasem ciężko było zlokalizować.

Znowu komentarz z Trojmiasto.pl: "Odejście od nowoczesnych form designu na korzyść szokujących obrazów w przypadku tej imprezy nie wydaje się być słuszne i przeczy robieniu tego festiwalu w listopadzie. Podejście do instalacji o takim charakterze na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawe, chociaż nie da się kontemplować tej sztuki przez kilka chwil przy temperaturze bliskiej zeru" - pisał Webmajster.

Jest listopad. Jest ciemno, zimno i nikomu nic się nie chce. Pogoda raczej depresyjna, nastroje też. Festiwal Narracje to światełko w tunelu! Zawsze fascynował formą, czasem szokował nowymi pomysłami. Jednak w tym roku pozytywne nastawienie nie wystarczyło, aby z dziarską miną przemaszerować całą trasę pod znakiem duchów Gdańska. Wisielec, kat, samobójca, morderca, płacz dzieci, dźwięk syren, szumy, trzaski i smród gnijących ryb. Widać złe duchy organizatorów i artystów. Dobrych duchów miejskich - brak. Formuła gdzieś się rozmywa, idea też.

I co z tego, że artyści z całego świata? Co z tego, że z pompą, skoro nieprzemyślane. Jeśli wychodzić już ze sztuką do ludzi, to należy to robić ze zrozumieniem - z obu stron. Jaki jest sens przedstawiania czegoś, co do pokazywania (szczególnie w przestrzeni publicznej) się nie nadaje? Jeśli "ta sztuka" ma wyłącznie szokować i taka będzie nowa formuła festiwalu - nie warto.

I tylko tych rybek, marznących w szklanej kuli na jednym z festiwalowych przystanków, żal.

Zobacz też: relację Borysa Kossakowskiego z festiwalu Narracje.

Tak wyglądał festiwal Narracje.

Tegoroczne Narracje:
23%

udały się, jak co roku

24%

były słabsze, ale nie było źle

53%

zawiodły mnie

zakończona

łącznie głosów: 274

Opinie (64) 1 zablokowana

  • W tym roku było tandetnie (4)

    Większość instalacji były monotonne, czarno-białe a przecież w dobie nowych technologii mogli zrobić kolorowe i interaktywne tak aby przeciętny zjadacz chleba mógł zrozumieć kulturę i sztukę.

    • 31 12

    • Dla mnie co roku jest tandetnie

      "pomimo świetnej i sprawdzonej przez lata formuły" - "sprawdzonej" aż 3 razy z czego pierwszy raz to było podświetlenie budynków na różowo, purpurowo, czerwono. Wygląda to tak jakby ktoś musiał wydać kasę z budżetu na koniec roku aby przyjęto wysoki plan budżetowy na kolejny.

      • 6 6

    • to teraz będziemy oceniać Narracje po kątem stosunku prac kolorowych do czarno-białych? :D
      trochę wysiłku intelektualnego raz do roku nie zaszkodzi

      • 8 2

    • Jakie czasy, taki kolor instalacji ;)

      • 0 0

    • Po za stocznią to nie było tam nic ciekawego...

      • 2 1

  • Artyści uważają się że są pępkiem świata. (3)

    Dla nich wszystko było ok.

    • 18 14

    • bo teraz każde g*** można okreslić mianem 'wizji artystycznej'

      • 9 6

    • Tak samo jak politycy.

      Adamowicz w końcu sam siebie ocenia na piątkę. Grunt to bezczelna asertywność.

      • 7 4

    • tak samo jak internauci na trójmiasto pl

      • 7 0

  • słyszałem (4)

    widziałem reklamy nawet TVN24 i nic poza tym-gdzie to było i kiedy?rano, wieczorem, w obiad? słaby marketing-mało przejrzysty. Może dla kogoś kto tym żyje to było znane-dla mnie, dla kogoś kto by chciał to doświadczyć nie trafiło z żadnej strony
    pa pa

    • 8 15

    • Jeśli nie jesteś trollem (1)

      To strasznie współczuję. W prawym górnym rogu ekranu powinieneś znaleźć lupę - wpisujesz tam słowo i Pan Internet podpowiada rozwiązania

      • 3 4

      • troll cie robil i wypadles zalozko i taraantula cie wychowala trollu

        • 1 0

    • (1)

      Słaby marketing? Wolne żarty! Całe miasto obwieszone bilbordami, informacje w necie i tv. Owszem - trzeba troszkę wysiłku, aby uzyskać pełną informację, ale znów nie tak dużo, bo wystarczy przeczytać program, wydrukować

      Słaby marketing? Wolne żarty! Całe miasto obwieszone bilbordami, informacje w necie i tv. Owszem - trzeba troszkę wysiłku, aby uzyskać pełną informację, ale znów nie tak dużo, bo wystarczy przeczytać program, wydrukować sobie mapkę i już. Sztuka to nie produkt konsumpcyjny, żeby ci go wciskać w puszczanych co 30 minut melodyjkach "siiimetiiigast, siimetiigast...". Nic się nie da poradzić na to, że nikt cię siłą z domu nie zawlókł - a jest czego żałować!

      • 4 3

      • no właśnie nie ma czego żałować...

        popieram autorkę, poprzednie edycje lepsze

        • 3 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.