stat

Światowy sukces gdańskiego chóru 441 Hz

18 lipca 2018 (artykuł sprzed 1 roku)
Ewa Palińska

Gdański Chór Kameralny 441 Hz pod dyr. Anny Wilczewskiej zajął 2. miejsce w kategorii chórów mieszanych na prestiżowym, 72. Międzynarodowym Festiwalu w Llangollen w Wielkiej Brytanii, plasując się zarazem w czwórce najlepszych chórów świata. Finałowy występ konkursowy transmitowała na żywo telewizja BBC, a przysłuchująca się prezentacjom, wielotysięczna publiczność, nie szczędziła gdańskim Hercom entuzjastycznych owacji.



Chór Kameralny 441 Hz powstał z inicjatywy Anny Wilczewskiej w 2006 roku jako nieformalna grupa studentów Akademii Muzycznej w Gdańsku. Młodymi chórzystami kierowała przede wszystkim potrzeba stworzenia zespołu zajmującego się wykonywaniem muzyki najnowszej, otwartego na nowoczesne formy wyrazu czy poszukiwanie nowatorskich środków wykonawczych.

Z pierwszego składu chóru pozostali tylko dyrygentka i jej mąż, ale wielu obecnych Herców śpiewa nawet od 10 lat.

- Skład chóru rokrocznie się zmienia, tak jak zmienne jest życie młodych ludzi, ale nierzadko zdarza się, że po długiej przerwie, kiedy życie na to pozwoli, dawni chórzyści wracają, aby ponownie zasilić szeregi Herców. Takim przykładem jest nasza sopranistka, również solistka, Alicja Giętkowska-Ligusz - opowiada Anna Wilczewska. - W obecnym składzie chóru są też m.in. lekarz, informatyk, dziennikarz, inżynier, geodeta, nauczyciel, pracownik laboratorium, oligofrenopedagog, neurologopeda oraz oczywiście studenci Akademii Muzycznej w Gdańsku.
Zobacz też: Muzyczne randki lepsze od internetowych

Drugi chór w swojej kategorii, jeden z czterech najlepszych na świecie



Llangollen International Musical Eisteddfod należy do najstarszych w Europie i największych festiwali muzycznych, ciesząc się przy tym ogromnym szacunkiem i zainteresowaniem nie tylko w Wielkiej Brytanii czy na Starym Kontynencie, ale na całym świecie. Każdego roku bierze w nim udział około 4 tys. uczestników i 50 tysięcy widzów/słuchaczy. Zespoły wokalne i taneczne oraz soliści rywalizują ze sobą w kilku kategoriach, a samo zakwalifikowanie się do udziału w imprezie jest nie lada sukcesem, biorąc pod uwagę jej popularność na całym globie.

Na festiwalu występują wyłącznie najlepsze i najbardziej cenione zespoły z całego świata. Hercom udało się osiągnąć jeszcze więcej - zdobyły 2. miejsce w kategorii chórów mieszanych, a dzięki wysoko ocenianym występom też i możliwość - jako jeden z czterech chórów - zaprezentowania się podczas koncertu finałowego, noszącego tytuł "Choir of the World", w towarzystwie renomowanych zespołów z Walii, Singapuru i RPA. Choć nagroda im. Luciano Pavarottiego ostatecznie pojechała do Azji, Herce mają nie lada powód do dumy.

- Znalezienie się w finałowej czwórce tak wielkiego i mocno obsadzonego festiwalu jest porównywalne z pierwszą czwórką piłkarskich mistrzostw świata - wyjaśnia Anna Wilczewska, dyrygentka i założycielka Chóru Kameralnego 441 Hz.

Rozmach, splendor i szereg imprez towarzyszących



Choć prestiż konkursu jest ogromny, członkowie Chóru Kameralnego 441 Hz zgodnie podkreślają, że to, co będą wspominać ze szczególnym sentymentem, to przede wszystkim niesamowita aura festiwalu, dzięki której mieli okazję poczuć się jak gwiazdy pop.

- Każdy występ konkursowy wieńczyły wywiady do telewizji lokalnych i ogólnokrajowych, realizacje filmowe w plenerze, entuzjastyczne spotkania ze słuchaczami, pytającymi o nazwę, stroje, polskie utwory, wykonywane również białym głosem - wspomina Anna Wilczewska. - Radosna atmosfera festiwalu, gdzie spotkać można było najróżniejsze grupy etniczne prezentujące rodzime tańce, nieustanny śpiew chórów na wielu scenach wokół głównego pawilonu, były wielkim świętem muzyki i sztuki tanecznej. Całości przyświecała najważniejsza idea - muzyka i sztuka mówi uniwersalnym językiem, jest doskonałym sposobem na nawiązywanie międzynarodowych przyjaźni i działań na rzecz pokoju na świecie.
Podczas festiwalu Herce występowały w trzech kategoriach konkursowych: Open Category, Mixed Choirs i Adult Folk Song Choirs oraz podczas koncertu finałowego "Choir of the World". W ramach imprezy zespół śpiewał także kilkakrotnie na mniejszych festiwalowych scenach oraz w trakcie licznych imprez towarzyszących. Herce wystąpiły m.in. dla mieszkańców pobliskiego domu opieki, uświetniły swoim śpiewem ceremonię odsłonięcia pomnika ku pamięci ofiar II wojny światowej w Llangollen i uczestniczyły w mszy w intencji pokoju na świecie.

Sukces wypracowany własnymi rękami



Na świecie nie ma nic za darmo - udział w takim konkursie, jak ten w Llangollen, również do tanich nie należy. Niemniej od chwili założenia zespół radzi sobie finansowo sam - nie jest związany z żadną instytucją, nie ma też stałego sponsora czy mecenasa. Chórzyści sami zajmują się organizacją pracy, koncertów czy wyjazdów. Wiąże się to często z różnymi, niejednokrotnie niemałymi kosztami. Herce są jednak zdeterminowane, żeby wykonywać swoją muzykę i dzielić się nią ze słuchaczami.

- Wyjazd do Llangollen wsparło Miasto Gdańsk w formie przyznanego chórowi stypendium "Fundusz mobilności", które ułatwiło częściowe pokrycie kosztów biletów lotniczych. Wszelkie honoraria, jakie otrzymuje chór i dyrygentka za swoje koncerty są potem inwestowane w dalszą działalność chóru - wyjaśnia Sebastian Wilczewski, członek chóru. - Wszyscy, włącznie z dyrygentką, tworzą chór charytatywnie, a wszelkie środki finansowe, jakie uda nam się zarobić na koncertach przeznaczamy na poczet przyszłych działań czy wyjazdów. Nie jest to idealna forma działań, bo trudno konkurować z zespołami, które dysponują ogromnymi budżetami na stroje, lekcje emisji głosu, akompaniatora, wyjazdy integracyjne, warsztaty czy inne aktywności niezbędne do budowania wysokiego poziomu chóru. Czasami było nam wręcz niezręcznie, kiedy w rozmowach z chórzystami innych krajów dowiadywaliśmy się, że ich działalność jest finansowana z budżetu państwa czy samorządu w takiej lub innej formie, podczas gdy my reprezentujemy kraj dzięki własnym wysiłkom i pieniądzom. Tym bardziej jesteśmy jednak dumni z rezultatu konkursu w Llangollen - występ na jednej scenie z chórami uniwersyteckimi liczącymi 120 czy 70 osób, wspieranymi olbrzymimi sumami pieniędzy jest jeszcze większym sukcesem Herców również pod względem determinacji, organizacji i niegasnącej pasji, mimo piętrzących się trudności - dodaje.