stat

Szymon Hołownia: jest później, niż myślisz

4 kwietnia 2019, 7:00
Alicja Olkowska

Czy zwierzęta mają duszę i czy pójdą po śmierci do Nieba? Co możemy zrobić dla natury i ludzkości, która wg naukowców jest w coraz gorszej kondycji? Jak małe decyzje, które podejmujemy każdego dnia wpływają na nasze życie i kolejnych pokoleń? O "miłosierdziu dla planety", mądrych zakupach i książce "Boskie zwierzęta" opowiedział Szymon Hołownia podczas spotkania autorskiego w gdyńskim Konsulacie Kultury.



Spotkanie z Szymonem Hołownią zapowiadaliśmy w Kalendarzu imprez

Szymon Hołownia wielu kojarzy się z zaangażowaniem w sprawy religijne i etyczne, które komentował w swoich książkach, felietonami dla "Tygodnika Powszechnego" czy prowadzeniem rozrywkowych programów i edukacyjnych. Ostatnio coraz więcej miejsca w jego wypowiedziach zajmują nasi bracia mniejsi. To właśnie im zadedykował najnowszą książkę "Boskie zwierzęta" i w dużej mierze wokół nich toczyła się rozmowa podczas środowego spotkania w Gdyni.

Wydarzenie przyciągnęło wielu zainteresowanych - na głównej sali zabrakło wolnych miejsc dla chętnych, dlatego część osób przekierowano do kawiarni na parterze, gdzie zorganizowano transmisję live. Chwilę po godz. 19 na scenie pojawił się bohater wieczoru i przez niemal dwie godziny opowiadał o zawartych we wspomnianej książce zagadnieniach, by na koniec skonfrontować się z uczestnikami i odpowiedzieć na ich pytania.

Wieczory literackie w Trójmieście


Prowadzący, Stanisław Michalik, przekornie rozpoczął spotkanie: zapytał wprost, czy Hołownia jest pewny, że skoro wg wielu "wypisuje herezje", to jego najnowsza książka nie trafiła na stos, o którym głośno było kilka dni temu.

- Za późno przychodzą te najlepsze marketingowe pomysły i gdybym nazwał tę książkę "Hello Kitty", bo przecież też o zwierzęta chodzi, to może dziś byłaby popularna od Singapuru po Jamajkę. Następnym razem postaram się lepiej dać, nomen omen, do pieca. Ale mówiąc poważnie: to było straszne i nie powinno się wydarzyć - odpowiedział autor "Boskich zwierząt".
Żartów w trakcie spotkania było jednak znacznie mniej, bo i tematy oraz wnioski Hołowni nie zawsze napawały optymizmem, choć na szczęście nie wszystkie. Słowa gościa na temat duszy zwierząt i ich losu po śmierci mogły wiele osób, zwłaszcza tych, które traktują braci mniejszych jak bliskich przyjaciół czy nawet rodzinę, uspokoić.

- Mam graniczące z pewnością przekonanie, że tak, zwierzęta pójdą po śmierci do Nieba. Zwierzęta nie mają duszy ludzkiej, ale mają w sobie ducha życia i jeżeli mają w sobie życie, które daje Bóg, to nie mogą mieć w sobie śmierci po odkupieniu. Niestety, nasz wybujały antropocentryzm przysłania nam podstawową rzecz: że my jesteśmy z innymi stworzeniami połączeni, a nie odłączeni od nich. Jesteśmy ważnym elementem systemu, owszem, wyróżnionym, ale jednak jesteśmy częścią większej całości i też za nią odpowiadamy.
Zwierzęta jednak nie zdominowały wieczoru, choć wiele razy powracały w rozmowie. Hołownia poszedł zdecydowanie dalej i skupił się m.in. na "świecie policzonym", czyli punkcie krytycznym dla ludzkości, która wg niego sama na siebie każdego dnia sprowadza zagładę, przy okazji degradując planetę. Żeby to zmienić, trzeba zacząć działać teraz, bo jest później, niż nam się wydaje.

- Żeby coś do nas dotarło, musimy zobaczyć, jak umiera człowiek. To, że umiera przyroda, która człowieka żywi, to jest za mało. Co będzie się tutaj, nad morzem działo, jeżeli temperatura wzrośnie w ciągu dwustu lat? Jeżeli będziemy tylko rozmawiać o zmniejszeniu emisji dwutlenku węgla, a nie realnie go zmniejszać? To może oznaczać, że będziemy mieć plaże w Płocku czy w Zielonej Górze. Poziom dwutlenku węgla jest obecnie najwyższy od milionów lat. Naukowcy podają konkretne liczby, a my nadal im nie wierzymy.
Sporo miejsca Hołownia poświęcił przemysłowi spożywczemu, w tym jego głównej gałęzi, czyli masowej produkcji mięsa, który wg niego należałoby gruntownie przebudować, przy okazji zmieniając świadomość ludzi. Żeby cokolwiek dobrego się zadziało, konieczna jest edukacja i przypominanie, że wieczna pogoń za czymś "więcej", może się wszystkim odbić czkawką.

- Ziemia jest niebywale pojemna, obecnie "produkuje" żywność dla 15 miliardów ludzi, jeżeli policzymy to po białku i kaloriach. Wciąż jednak mamy prawie miliard ludzi, którzy cierpią głód; dwa miliardy, które zmagają się z nadwagą i otyłością.

Jak nie marnować jedzenia?


Co jednak zrobić, gdy w krajach rozwiniętych duża część warzyw i owoców trafia do śmietnika zanim w ogóle znajdzie się w sklepie, ponieważ jest wyrzucana już na etapie selekcji, bo np. nie spełnia wymogów estetycznych?

- Wg mnie trzeba przeprowadzić radykalną reformę przemysłu spożywczego, bo mówiąc wprost: jest to największy zabójca naszej planety. Trzeba pokazać mu, że ma misję społeczną, a nie tylko ekonomiczną. (...) Musimy też zmienić siebie metodą małych kroków: zacznijmy od tego, że nie będziemy marnować. Ja zacząłem jeść rzeczy przeterminowane, np. twaróg, który jest przeterminowany od dwóch dni. Oryginalnie zamknięty nadaje się do spożycia. Staram się nie wyrzucać dobrego jedzenia i nie kupować więcej, skoro w lodówce wciąż są dobre produkty.
Na koniec głos oddano widzom, którzy wdali się z Hołownią w ciekawą polemikę i dodali jego wcześniejszym wypowiedziom szerszego kontekstu. Można było odnieść wrażenie, że niektórzy z nich oczekiwali innego przebiegu spotkania, że autor poświęci więcej uwagi sprawom zwierząt, ale w ujęciu teologicznym. Być może liczyli, że religijne tematy zdominują dyskusję i ostatecznie czegoś im zabrakło.

Ci jednak, którzy interesują się współczesną ekologią wielopłaszczyznowo, m.in. starają się dokonywać świadomych zakupów, żyją wg zasady "zero waste", czyli ograniczają marnowanie jedzenia i produkcję śmieci do minimum oraz unikają niepotrzebnego gromadzenia rzeczy, nie powinni być rozczarowani. Dobitne oklaski na koniec, a następnie kolejka po autografy i choć krótką rozmowę z bohaterem wieczoru potwierdzają, że Hołownia ma wielu fanów i przyciąga ludzi, którzy myślą podobnie.

Wstęp na środowe wydarzenie był bezpłatny, ale obowiązywały zapisy. Kolejne inspirujące spotkanie w Konsulacie Kultury już 17 kwietnia z Piotrem Metzem, który opowie o historii rock'n'rolla.
Czy czytałe(a)ś książki Szymona Hołowni?
23%

tak i bardzo je cenię

9%

tak, ale nie wszystkie mi się podobały

34%

nie, ale planuję przeczytać

34%

nie, w ogóle mnie nie interesują

zakończona

łącznie głosów: 424