• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Teatr Muzyczny na najbliższe lata. Zadara, Józefowicz, Kościelniak, Klata

Łukasz Rudziński
29 września 2017 (artykuł sprzed 6 lat) 

W kwietniu na Dużej Scenie pojawi się polska adaptacja "Saturday Night Fever", czyli "Gorączka sobotniej nocy". Przeprowadzono już pierwsze castingi do kluczowych ról.

- Siłą naszego teatru jest to, że nasz zespół działa już dzięki samemu współbyciu aktorów na scenie. Tyłu ludzi o różnych charakterach i oczekiwaniach potrafi stworzyć na scenie świat wspólny - mówi Igor Michalski, dyrektor Teatru z Muzycznego w Gdyni.



Łukasz Rudziński: Za wami dwie premiery wrześniowe, przed wami szczególne ważny rok?

Igor Michalski: To będzie wielkie wyzwanie, bo czeka nas rok jubileuszowy. Rudolf Zioło realizuje w nim "Tlen" na Nowej Scenie w lutym, a Tomasz Dutkiewicz "Gorączkę sobotniej nocy" w kwietniu. Jubileusz będziemy celebrować już od Gali Sylwestrowej na 60-lecie teatru. Oczywiście będą też okolicznościowe publikacje, dodatkowe inicjatywy. Być może zaprosimy też spektakl gościnny, który uświetniłby jubileusz.

Przedstawieniem, które będzie podsumowywało jubileusz, są "Krakowiacy i górale" we wrześniu 2018 roku, z całym zespołem Teatru Muzycznego i premierą przed Festiwalem Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Próby zaczną się w czerwcu. Wcześniej odbędzie się casting do ról. Nawet jeśli będzie to casting wewnętrzny, to reżyser musi mieć możliwość poznania warunków i głosów poszczególnych naszych artystów.

Jest pan dyrektorem na kolejne pięć lat. Co się zmienia?

Towarzyszy mi nie mniejsza trema niż wtedy, gdy obejmowałem ten teatr. Odpowiedzialność za tak duży zespół, jaki mamy w Teatrze Muzycznym, jest odczuwalna. Nie do każdego tytułu udaje się pozyskać prawa licencyjne. Otrzymaliśmy je na "Hairspray", więc wiemy już, że zrealizujemy ten tytuł. Rozmawiamy z Wojtkiem Kościelniakiem o kolejnym po "Wiedźminie" tytule. To jeszcze bardzo wcześnie, ale padło w rozmowach, że może to być "Quo Vadis" Henryka Sienkiewicza. Od dłuższego czasu rozmawiamy z tandemem Janusz Józefowicz - Janusz Stokłosa na temat "Mistrza i Małgorzaty" w wersji 3D. Mamy tę technologię i chcemy ją wykorzystać. Być może w jakimś miejscu znajdzie się w repertuarze Muzycznego nasza rodzima produkcja musicalowa, również przygotowana przez Józefowicza i Stokłosę - "Romeo i Julia", którą panowie także zrealizowali w 3D. Bardzo bym chciał, by tak się stało.

"Wiedźmin" był najbardziej wyczekiwaną teatralną premierą roku.



Nie zapominacie o małych widzach?

Oczywiście myślimy o bajce oraz o tytule światowym, który da nam wielki show - na tę chwilę skłaniałbym się ku temu, by była to "42 ulica" (42nd street) - o ten tytuł się staramy, ale pozyskanie na niego licencji nie jest łatwe. Cały czas wisi nad nami "Król Lew", który jest marzeniem moim i zespołu. Jeśli tytuł będzie można zrealizować, zrobimy to, jak tylko będzie to możliwe. Myślimy też o musicalu "Frozen". Tu trudnością może być fakt, że prapremiera na Broadwayu odbędzie się dopiero w przyszłym roku, więc jak na sprzedaż praw do tytułu jest bardzo wcześnie. Niemniej będziemy próbować. Nie wykluczam wznowienia "Shreka". Mamy do niego piękną scenografię, której na pewno nie zniszczymy. Jeśli nie uda nam się jej sprzedać, to faktycznie pomyślimy o wznowieniu. Po trzech latach przerwy byłaby już na nim nowa widownia.

Starsi widzowie mogą też liczyć na sprawdzonych w Muzycznym twórców?

Jestem umówiony na pracę z Agatą Dudą-Gracz oraz z Magdaleną Miklasz. Jest bardzo ciekawy pomysł, by Miklasz w duecie z Piotrem Domalewskim (reżyserem "Cichej nocy", która wygrała Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni) stworzyli autorski musical wedle własnego pomysłu. Rozpocząłem rozmowy z Janem Klatą - to bardzo bystry, myślący i efektowny inscenizator - chciałbym, by udało nam się spotkać w teatrze w jakimś momencie. Zależy mi również na tym, aby znalazła się w naszym repertuarze propozycja, która "zagarnęłaby kobiety" z naszego teatru. Myślę tu o premierze "The Girls" z West Endu na podstawie filmu "Dziewczyny z kalendarza" w reż. Nigela Cole'a - to akurat byśmy przygotowali na Nowej Scenie. Na Nowej Scenie pojawi się też farsa.

Będziecie kontynuować wakacyjne grania?

Tak, sprawdziło się to w tym roku, dlatego zarówno dla naszej publiczności, która być może nie ma kiedy tego zobaczyć poza wakacjami, jak i dla turystów ponownie zorganizujemy grania na przełomie lipca i sierpnia.

Towarzyszy mi nie mniejsza trema niż wtedy, gdy obejmowałen stanowisko dyrektora. Odpowiedzialność za tak duży zespół jest odczuwalna - mówi Igor Michalski, dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni. Towarzyszy mi nie mniejsza trema niż wtedy, gdy obejmowałen stanowisko dyrektora. Odpowiedzialność za tak duży zespół jest odczuwalna - mówi Igor Michalski, dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni.
Coś pana zaskoczyło podczas prowadzenia Teatru Muzycznego?

Zaskakuje brak tytułów wielkich musicali, które pojawiają się na afiszach rzadko - mam tu na myśli takie tytuły jak "Chicago", "Nędznicy", "Upiór w Operze". Mało jest obecnie tego typu teatru musicalowego. Wykorzystuje się remake filmów, związane z dzisiejszymi czasami, przez co przeważnie nie są tak uniwersalne. Wiąże się to też z tym, że brakuje takich kompozytów, którzy potrafią tworzyć musicalowe arcydzieła. Nowe musicale często pojawiają na chwilę i znikają w tournée. A te wielkie tytuły pozostają. Pewnie stąd też wynika trend tworzenia nowych musicali, jak nasz "Wiedźmin", "Piloci" w warszawskiej Romie czy "Trzej muszkieterowie" z Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu. To kierunek, który kiedyś wyznaczyła Danuta Baduszkowa - teraz można korzystać z naszych kompozytorów, z naszych twórców, którzy mogą wyciągnąć z tego wnioski.

Jakie wnioski płyną z pierwszych lat na stanowisku dyrektora?

Duża widownia i ogromna scena wymagają większej zespołowości - bardzo wiele składowych, które dają później wielkie widowisko. Stąd łączenie nowych technologii, projekcji, akrobatów, b-boyów, d-jów. Musical staje się sztuką totalną. Wszystko polega na tym, by te elementy stanowiły mieszankę, która zaczaruje widza.

W Muzycznym udaje się to regularnie.

Siłą Teatru Muzycznego jest to, że nasz zespół działa już dzięki samemu wspóbyciu aktorów na scenie. Tylu ludzi o różnych charakterach i oczekiwaniach w różnym wieku potrafi stworzyć świat wspólny i zadziałać tym wszystkim, co mają najlepszego. Gdy widzę ich poświęcenie i pasję to bywa, że się wzruszam. I z przyjemnością prowadzę ten teatr, pełen zdolnych, wartościowych ludzi. Teatrowi trzeba oddać się w całości - wtedy są efekty. By je poznać, zapraszam do teatru.

Plany artystyczne Teatru Muzycznego:
31 grudnia - Koncert Sylwestrowy: Rewia Jubileuszowa
2 lutego 2018 - "Tlen" Iwana Wyrypajewa, reż. Rudolf Zioło, Nowa Scena
21 kwietnia 2018 - "Gorączka sobotniej nocy", reż. Tomasz Dutkiewicz, Duża Scena
wrzesień 2018 - "Krakowiacy i górale" Wojciecha Bogusławskiego, reż. Michał Zadara, Duża Scena
wiosna 2019 - "Hairspray", reż. Bernard Szyc, Duża Scena
jesień 2019 - "Mistrz i Małgorzata" w 3D, reż. Janusz Józefowicz, Duża Scena
jesień 2020 - "Quo Vadis" Henryka Sienkiewicza, reż. Wojtek Kościelniak, Duża Scena
jesień 2021 - "42 ulica"???


Jubileusz 60-lecia teatru będzie celebrowany od Koncertu Sylwestrowego "Rewia jubileuszowa" do wrześniowej premiery "Krakowiaków i górali" w reżyserii Michała Zadary. Jubileusz 60-lecia teatru będzie celebrowany od Koncertu Sylwestrowego "Rewia jubileuszowa" do wrześniowej premiery "Krakowiaków i górali" w reżyserii Michała Zadary.

Miejsca

Opinie (32) 4 zablokowane

  • Życzę spełnienia marzeń :)

    Wspaniały Teatr Muzyczny w Gdyni - każde przedstawienie to majstersztyk. Niech spełnią się wszystkie plany - tego życzę twórcom i nam - widzom.

    • 26 7

  • szkoda że miasto Gdańsk nie ma szczęścia do teatrów. Dwa i każdy z nich nieudaczny.

    • 15 14

  • jaką rocznie dotacje z urzedu miasta dostaje teatr? (1)

    teatr wspomninego tu Józefowicza utrzymuje się bez dotacji...

    • 4 19

    • a co to ma do rzeczy?

      widziałeś teatr Józefowicza? Jeśli tak to pomyśl , w ogóle najlepiej pomyśl zanim napiszesz

      • 10 3

  • (1)

    Nie przemawia do mnie przenoszenie na siłę filmu/książki na scenę teatralną. Porównanie zawsze wypadnie blado. Problem chyba polega na tym, że twórcy w obecnych czasach mają problem, aby stworzyć coś, co rozpali widownię ( tak jak np. Upiór w operze). Słaba fabuła, słaba muzyka, nieciekawe teksty. I nie zmieni tego skopiowanie scenariusza filmu czy fabuły książki.

    • 9 13

    • taa

      Tak się składa,że ów Upiór powstał na podstawie powieści właśnie... ale skoro nie podoba się idea przenoszenia literatury do teatru, to nie polecam wizyty w teatrach dramatycznych - szok może być za duży. A, i lepiej nie oglądać tez Skrzypka na dachu, West Side Story, Les Miserables i jakichś 80% innych musical...

      • 11 3

  • wolałbym Łaniewską, Łabonarską, Zelnika i Pierztaka (1)

    • 7 13

    • W komedii pt. „ Pisowski raj”.

      • 6 2

  • Józefowicz i Stokłosa (7)

    Nie rozumiem, dlaczego Michalskiemu tak bardzo zależy na tym, aby Józefowicz ze Stokłosą robili kolejne spektakle w Muzycznym... To nie jest dobry kierunek. Wznawianie "Shreka" też chyba nie ma większego sensu - każdy, kto chciał zobaczyć ten spektakl, pewnie to zrobił i był on na tyle zwyczajny, że nie sądzę, aby znalazła się rzesza osób, która ma ochotę na "powtórkę z rozrywki". Dobrze chociaż, że planuje nowy spektakl z Dudą-Gracz, Zadarą, Klatą i Kościelniakiem (choć szkoda, że to "Quo vadis").

    • 15 11

    • (6)

      Józefowicz ujdzie ale niech robi nowe spektakle a nie przenosi stare. Jeszcze Mistrz i Małgorzata od biedy jeszcze może być ale Romeo i Julia z Buffo to przegięcie.
      Też ciesze się z Dudą-Gracz , Klatą i Kościelniakiem (i rewelacyjnie a, że to "Quo vadis"). Zadary nie lubię ale to czołowy polski reżyser.
      Fajnie by było zaprosić Ewelinę Marciniak.
      Wznawianie "Shreka" nie ma sensu ani Chicago(czytałem że były takie plany)-tym bardziej że Kościelniak wystawi go w Krakowie) . Ewentualne wznowienie Hair by się broniło.
      Dutkiewicz dostał po raz drugi dużą scenę i to jest dziwne. Może tym razem lepiej sobie poradzi niż z Ghostem.

      • 3 0

      • Hair (5)

        Hair -cały czas czekam aż wznowia i nie tracę nadziei

        • 0 0

        • (4)

          Ale jak wznowią? Chyba wystawią po raz kolejny, bo zespół, który tworzył to słynne Hair Kościelniaka, już nie pracuje w Teatrze Muzycznym w Gdyni, więc tak naprawdę powstałby inny spektakl. Przypominam, że od tego Hair były w Polsce jeszcze dwa kolejne - w Capitolu i w GTMie - i sukcesu raczej nie powtórzyły, więc to nowe, gdyńskie, mogłoby być równie przeciętne.

          • 0 0

          • (3)

            Ten z Capitolu jest (a nie był) mega sukcesem. Ten z GTM nie mógł być bo był robiony na szybkiego za Grease (teatr nie dostał licencji)

            • 0 0

            • (2)

              Co to znaczy, że wrocławski spektakl "jest (a nie był) mega sukcesem"? Spektakl w Capitolu zszedł z afisza, więc chyba należy stosować wobec niego czas przeszły. Nie wiem też, czym mierzysz ten "mega sukces". Nie uważam, że ten spektakl był beznadziejny, ale jak już pisałam - do sukcesu gdyńskiego realizacji się nie zbliżył. Wiem o kulisach powstawania spektaklu w GTM, tylko mnie, jako widza, nie interesuje to, że miało być Grease, ale pozostawiając tę samą obsadę, reżyser zdecydował się na Hair. Dla mnie liczy się efekt, bo tym sposobem można byłoby usprawiedliwiać niepowodzenie wielu spektakli.

              Moja wypowiedź była skierowana do Kate i jej prośby o wznowienie Hair. Chciałam ukazać, że wznowienie (a więc przywrócenie w takim stanie, w jakim było to w 1999 roku) Hair jest niemożliwe: ten sam zespół aktorów nie pracuje w Muzycznym, ponadto się zestarzeli, więc trudno oczekiwać, aby wcielili się w młodych hippisów. A próby powtórzenia sukcesu tego spektaklu (wersja z Capitolu i GTM) jednak w żadnym stopniu mu nie dorównały.

              • 0 0

              • (1)

                Mój błąd nie zauważyłem że szedł
                Tutaj zaszło jedno nieporozumienie pisząc wznowienie miałem na myśli aktorów nowego pokolenia (wiem z definicji "wznowienia" popełniłem błąd ).Tak samo nie wydaje mi się że Kate myślała o starych hipisach.Bez jaj.
                Generalnie chodzi o to żeby nie wracać do tych samych spektakli, a Hair był przedstawiony jako jeden z wyjątków który by się obronił.

                • 0 0

              • Rozumiem. Moim zdaniem właśnie te spektakle - wrocławskie i gliwickie - pokazują, że stworzenie Hair niekoniecznie musiałoby się obronić. Wyszedłby dobry spektakl albo i nie. Biorąc pod uwagę tak mały rynek musicalowy jaki jest w Polsce, uważam, że powinno się robić nowe rzeczy, a nie w ciągu osiemnastu lat wyprodukować trzy Hair. Dla mnie to żaden wyjątek. Wręcz uważam, że w Gdyni wiele osób pamięta tamto słynne Hair, więc wszyscy by je porównywali - to byłoby mierzenie się z prawdziwym hitem, a nie wiem czy ktokolwiek (zespół czy reżyser ) jest na to gotowy.

                • 0 0

  • klata i zadara? (4)

    kupa kretyńskiego bełkotu wywalona z Krakowa i Wrocławia trafia do tak dobrego teatru jak nasz Muzyczny? A po co? Niech założą prywatny i tam leczą swoje schizoidalne problemy za swoje pieniądze!

    • 15 16

    • taa, lepszy bełkot a la Włoszczowa za nasze pieniądze ? (1)

      • 6 2

      • musisz byc bardzo ograniczony, skoro do tego ogranicza sie twoj wybor....

        biedny, zakompleksiony czlowieku

        • 3 2

    • Popieram i pytam po co?

      • 1 4

    • Dobry to Muzyczny byl za Gruzy....

      .... Jesus Christ Superstar w latach 80-tych (nie wspominajac o numerze z tymze napisem podczas wizyty Jana Pawla II), Skrzypek na Dachu czy nawet Drugie Wejscie Smoka - smiesznostka z piosenkami Franka Kimono.

      • 3 0

  • Teatr Muzyczny w Gdyni zasluguje na lepszego dyrektora

    Michalski nie ma pomyslow - to widac golym okiem. Ten wywiad to potwierdza

    • 17 7

  • od 20 lat nie byłam w TM (1)

    ceny biletów już nie dla mnie, niestety, Teatr to nadal miejsce dla elity ew dla 500+
    emeryt, rencista, czy mniej zarabiający nie może sobie pozwolić nawet na 1bilet w roku

    • 11 5

    • bez przesady

      Bilety ulgowe w tygodniu kosztują 40-45 zł. Na wiele spektakli. I to w naprawdę dobrych miejscach.. bez przesady z tym narzekaniem, raz w roku nie można 40 zł. Wydać na bilet? Ja rozumiem, że bywa ciężko ale naprawdę to nie są jakieś niewiadomo jakie sumy.

      • 3 3

  • Czasem myślę, że niektórzy w tym biznesie myślą, że jest ciągle PRL (1)

    kiedyś sekretarka z mojej pracy dostała polecenie od prezesa wykupienia całej sali (spektaklu).
    Trzy tygodnie czekała na odpowiedź, bo inna kobieta - ta z teatru - miała ważniejsze sprawy na głowie. I prezes się wkurzył tym czekaniem na odpowiedź więc kasę wydano w Gdansku.

    A potem sie dziwią podatnicy, że trzeba dopłacać do utrzymania teatru...

    • 8 4

    • Widzę minusy powyżej

      Czy minusujacy nie wiedzą, ze teatr jest dotowany z samorzadowej kasy?
      Byloby mniej dopłat gdyby klient/widz byl traktowany z szacunkiem a nie jak piąte koło u wozu bo ktoś ma muchy w nosie.

      • 1 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki (1 opinia)

(1 opinia)
20 zł
spotkanie, wystawa, warsztaty

Kultura ludowa Pomorza Gdańskiego

wystawa

Wystawa "Kajko, Kokosz i inni"

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Pochodząca z Gdańska aktorka i malarka Beata Poźniak od lat mieszka poza granicami kraju. Jest inicjatorką wprowadzenia w USA oficjalnych obchodów:

 

Najczęściej czytane