To zdjęcie czy obraz? Malarstwo Janusza Kulikowskiego

7 lipca 2020, 7:00
Joanna Puchala

Prace Janusza Kulikowskiego ujmują autentycznością i dużą dbałością o każdy detal. Inspiracje czerpie z podróży i ukochanego Gdańska, a wiele jego prac trudno odróżnić od zdjęć.



Galerie sztuki w Trójmieście


Joanna Puchala: Jak zaczęła się pana przygoda z malarstwem?

Janusz Kulikowski: Pasję do malarstwa odziedziczyłem po ojcu. Od dziecka wpatrywałem się, jak malował pejzaże. Potrafiłem w ciszy siedzieć kilka godzin i patrzeć, jak dobiera kolory, jak powstaje obraz. Od dziecka też rysowałem i tworzyłem. Jako nastolatek malowałem już tak, że do dzisiaj w rodzinnym domu oraz u przyjaciół wiszą moje prace.

Pana prace są bardzo realistyczne.

Jeżeli chodzi o nurt artystyczny, moją mocną stroną i jednocześnie tą ulubioną jest właśnie hiperrealizm oraz realizm. Uwielbiam malować obrazy, w których mogę skupiać się na szczegółach. To właśnie dzięki temu często zdarzają się sytuacje, kiedy ludzie zastanawiają się, czy dana praca jest obrazem, czy też zdjęciem.

Skąd czerpie pan inspiracje?

Bardzo dużo podróżuję po świecie i fotografuję. Dzięki temu mam dużą bazę własnych niepowtarzalnych zdjęć, z których tworzę. Najwięcej z nich pochodzi z Włoch, malownicze miasteczka i prowincje to tematy, które są szczególnie bliskie są mojemu sercu. Uwielbiam też malować motoryzację, lotnictwo. Lubię wyzwania, dlatego nie jestem zaszufladkowany do konkretnego tematu.

Gdzie można zetknąć się z pana twórczością?

Posiadam własną galerię obrazów już namalowanych. Dotychczas stacjonarnie byłem w Matarnia Park Handlowy w Gdańsku, teraz można mnie spotkać w mojej pracowni na Kowalach. Aktualne prace można też zobaczyć na moim fanpage'u na Facebooku.

Udziela się pan charytatywnie, pana obrazy można spotkać w największych domach aukcyjnych w Polsce, grono odbiorców pana twórczości nie ogranicza się wyłącznie do naszego kraju.

To prawda. Moje obrazy trafiły już do wielu krajów, najwięcej zagranicznych zamówień pochodzi z Włoch, Czech, Anglii, Niemiec, Francji, ale zdarzają się także zamówienia ze Stanów Zjednoczonych. Nie zmienia to faktu, że znaczna część zamówień nadal pochodzi z Polski.

Nadal ważne miejsce w pana życiu i twórczości zajmuje Trójmiasto.

Tak, to ważny punkt w mojej twórczości. Co prawda urodziłem się w Gdyni, ale większość mojego życia mieszkam w moim ukochanym Gdańsku i to on inspiruje mnie każdego dnia. O każdej porze roku jest przepiękny. Architektura jest tak malownicza, że kończąc jeden obraz, już myślę o następnym. Kocham fotografować Gdańsk za dnia i nocą, a potem tworzę obraz.

Jakie jest pana największe artystyczne marzenie?

Moim największym marzeniem jest przeprowadzić wernisaż w Paryżu, do czego małymi krokami się już przygotowuję.