Trzy odsłony tańca w "Rambert. Tryptyk"

28 września 2020, 15:00
Łukasz Rudziński

W niedzielę, 27 września, pomimo komplikacji związanych z umieszczeniem Sopotu w żółtej strefie i większymi restrykcjami dotyczącymi miejsc na widowni, w Teatrze na Plaży odbyła się premiera spektaklu "Rambert. Tryptyk" Sopockiego Teatru Tańca. To trzy odmienne odsłony tańca, inspirowane losami tytułowej bohaterki.



Gdzie iść na teatr tańca w najbliższym czasie


Marie Rambert była tancerką i jedną z najważniejszych postaci brytyjskiego baletu. Pochodziła ze spolonizowanej rodziny żydowskiej i urodziła się w Warszawie znajdującej się wtedy pod zaborem rosyjskim. Jeszcze jako Cywia Ramberg młoda Marie dorastała w Warszawie, w której po raz pierwszy zetknęła się z baletem i miała okazję podziwiać występ Isadory Duncan - pionierki tańca modern i wielkiej reformatorki tańca klasycznego. Tutaj też pobierała pierwsze lekcje baletu. Działalność polityczna młodej Ramberg skłoniła rodziców do wysłania jej do Paryża w wieku 17 lat i to tam ostatecznie związała swoją przyszłość z tańcem i zmieniła imię i nazwisko na te, pod którymi została zapamiętana.

Rambert miała okazję współpracować m.in. z Émilem Jacques-Delacrozem, Sergiuszem Diagilewem i Wacławem Niżyńskim, co ukształtowało jej wizję tańca. Jeszcze przed trzydziestką wystawiła swój pierwszy balet, a trzy lata później otworzyła własną szkołę baletową, co doprowadziło w 1926 roku do stworzenia i prowadzenia zespołu baletowego Marie Rambert Dancers, znanego później jako Ballet Rambert i funkcjonującego do dzisiaj pod nazwą Rambert.

"Rambert. Tryptyk" inspirowany jest życiem i twórczością tej wyjątkowej tancerki, pedagog tańca i założycielki najstarszego zespołu tańca w Wielkiej Brytanii. Każdą z części spektaklu przygotowała inna choreograf. Część pierwsza, nazwana przez twórców "Stary kontynent", to efekt pracy Joanny Czajkowskiej, współzałożycielki Sopockiego Teatru Tańca, która wraz z siódemką tancerzy tworzy radosny, taneczny kolaż skojarzeń, odniesień i nurtów tańca z początku XX wieku. Całość uzupełniają wizualizacje Katarzyny Teresy Turowskiej.

Znajdziemy tu nawiązania do działalności Sergiusza Diagilewa (zupełnie zbędny wydaje się wprawdzie pretensjonalny dialog między Niżyńskim a Diagilewem puszczony z offu na początku spektaklu), tańca Wacława Niżyńskiego, rytmiki Emila Jacques-Delacroze'a czy sposobu poruszania się Isadory Duncan, w którą "wciela się" sama Joanna Czajkowska. Ta radosna, spontaniczna część to mocno zindywidualizowane działania ośmiorga tancerzy, z których każdy porusza się inaczej, w swoim rytmie. Dopiero na koniec wszyscy zaczynają tańczyć wspólny układ, stanowiąc jeden taneczny organizm.

W części drugiej - "Scenie angielskiej", przygotowanej przez Małgorzatę Dzieżon (przez osiem lat tancerkę Ballet Rambert) - styl tańca ulega metamorfozie. Efektowne, kolorowe, zróżnicowane jak styl tańca stroje tancerzy pierwszej części zastąpiła biel. Tancerki w zwiewnych sukienkach, panowie w eleganckich spodniach i koszulkach polo wykonują taniec silnie związany ze stylem tańca zespołu Rambert. Tu również jest przestrzeń na spontaniczność i taneczny popis (bardzo ciekawe trio Wiktorii Rudnik, Róży Kołody i Artura Grabarczyka), ale wszystko spięte jest rygorem formalnym. W czasie tej części znajdziemy odniesienia do czasu wojny czy miłości Rambert i jej męża Ashleya Dukesa.

Ostatnia cześć, nazwana "Podróże artystyczne" autorstwa Anny Akabali, jest zdecydowanie najbardziej efektowna. Od pierwszej chwili i dowcipnej etiudy tanecznej między trzema tancerzami (Jacek Krawczyk, Artur Grabarczyk i Tomasz Graczyk) mamy do czynienia z efektowną grą rekwizytem, którym najpierw jest kapelusz, później marynarka, wreszcie walizki na kółkach. Mało wyszukana metafora podróży służy tu za pretekst do stworzenia efektownych figur i ciekawych układów choreograficznych. W kostiumach (do wszystkich części przygotowała je Alicja Gruca) tym razem przeważa stonowana, jesienna kolorystyka - panie noszą płaszcze, panowie w kolorowych koszulach wyglądają i zachowują się beztrosko, ciesząc się swobodą i wolnością, co podkreślono niezwykle dynamicznymi, efektownymi układami z walizkami.

Teatry w Trójmieście


Oczywiście każda z części mocno odróżnia się formalnie i choreograficznie od pozostałych. Ich zróżnicowaniu służy też skorzystanie z pracy dwóch kompozytorów (Mariusza Noskowiaka w części I oraz Szymona Brzóski w pozostałych fragmentach spektaklu). Bez problemu część "Stary kontynent" identyfikujemy jako okres młodzieńczych poszukiwań, "Scena angielska" to kształtowanie się stylu i zespołu, który dzięki Marie Rambert powstał, zaś "Podróże artystyczne" to nieco infantylna na poziomie skojarzeń beztroska powojenna ekspresja podszyta radością z odzyskanej wolności (przede wszystkim artystycznej).

Dobrze prezentuje się cała ósemka tancerzy (oprócz wymienionych wcześniej są to wyraziste szczególnie w pierwszej części Joanna Nadrowska i Kalina Porazińska). Wszystkie trzy części dobrze funkcjonują w jednym spektaklu, tworząc jedną z ciekawszych produkcji Sopockiego Teatru Tańca w ostatnim czasie.

Róża Kołoda

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Joanna Nadrowska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Kalina Porazińska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Kalina Porazińska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Joanna Nadrowska i Kalina Porazińska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Wiktoria Rudnik

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Joanna M. Czajkowska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Kalina Porazińska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Artur Grabarczyk

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Joanna M. Czajkowska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Jacenty Krawczyk

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Tomasz Graczyk i Jacenty Krawczyk

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Joanna Nadrowska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Joanna Nadrowska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Wiktoria Rudnik i Róża Kołoda

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Joanna Nadrowska i Róża Kołoda

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Kalina Porazińska i Róża Kołoda

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Róża Kołoda

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Kalina Porazińska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Joanna M. Czajkowska, Jacenty Krawczyk, Joanna Nadrowska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Joanna Nadrowska i Joanna M. Czajkowska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Artur Grabarczyk, Kalina Porazińska i Wiktoria Rudnik

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Tomasz Graczyk

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Róża Kołoda

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Wiktoria Rudnik i Artur Grabarczyk

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Artur Grabarczyk i Wiktoria Rudnik

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Artur Grabarczyk i Róża Kołoda

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Róża Kołoda i Artur Grabarczyk

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Joanna M. Czajkowska, Róża Kołoda, Tomasz Graczyk, Joanna Nadrowska, Artur Grabarczyk, Wiktoria Rudnik i Kalina Porazińska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Tomasz Graczyk

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Wiktoria Rudnik

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Artur Grabarczyk i Wiktoria Rudnik

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Jacenty Krawczyk i Artur Grabarczyk

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Jacenty Krawczyk, Artur Grabarczyk i Tomasz Graczyk

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Jacenty Krawczyk, Tomasz Graczyk i Artur Grabarczyk

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Kalina Porazińska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Joanna Nadrowska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Jacenty Krawczyk i Joanna Nadrowska

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Tomasz Graczyk, Joanna Nadrowska i Jacenty Krawczyk

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl