Wielka Msza h-moll zainaugurowała Organy+

28 września 2018 (artykuł sprzed 2 lat)
Ewa Palińska

Wykonaniem Wielkiej Mszy h-moll Jana Sebastiana Bacha rozpoczęła się w czwartkowy wieczór jesienna odsłona festiwalu Organy Plus. Dla publiczności, która tak licznie odwiedziła kościół Św. Trójcy, była to nie lada gratka nie tylko dlatego, że bachowskie arcydzieło wykonywane jest w Trójmieście niezwykle rzadko, ale też dlatego, że orkiestra grała na instrumentach historycznych bądź ich kopiach.



Wielka Msza h-moll to dzieło niezwykle zagadkowe. Co więcej, z upływem czasu badacze stawiają kolejne pytania, nie będąc w stanie odpowiedzieć na te postawione wcześniej. Zgodni są tylko w jednym - to najdoskonalsze dzieło muzyki sakralnej, jakie wyszło spod pióra Jana Sebastiana Bacha. Tylko w jakim celu protestancki kantor napisał katolicką mszę? Co do tego już zgodni nie są.

Koncert zapowiadaliśmy w kalendarzu imprez oraz cyklu Miesiąc melomana


Jedni uważają, że powstanie tego unikatowego dzieła wiąże się ze staraniami Bacha o posadę nadwornego kompozytora na katolickim dworze elektora Saksonii i króla Polski Augusta III w Dreźnie, któremu zresztą kompozytor przesłał dwie pierwsze części mszy: Kyrie i Glorię w 1733 roku. Podobno właśnie po to, aby wkraść się w jego łaski i zdobyć upragnioną pracę (pamiętajmy, że do wykarmienia miał niemałą gromadkę dzieci, więc walczyć miał o co). Z drugiej zaś strony badacze wysuwają tezę, że każda z czterech części napisanej mszy jest bytem autonomicznym i zamysłem kompozytora nie było łączenie ich w jedną całość. Za słusznością tej tezy przemawia choćby to, że stałych części mszy katolickiej jest pięć, a na Wielką Mszę h-moll składają się raptem cztery. No ale i to można łatwo obalić - skoro Bach był protestantem, może z lekką nonszalancką podszedł do katolickiego Ordinarium missae?

Zobacz więcej wydarzeń i koncertów w ramach Festiwalu Organy+

Odpuśćmy sobie jednak te dywagacje i skoncentrujmy się na faktach - Jan Sebastian Bach stworzył dzieło tak monumentalne, że wykraczało poza ramy kompozycji obrzędowej. Było po prostu zbyt długie, żeby mogło zostać wykorzystane podczas liturgii i z tego względu za życia kompozytora nigdy nie zostało wykonane.

W dzisiejszych czasach nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby wykonywać je w warunkach koncertowych, co też miało miejsce w czwartkowy wieczór w kościele Św. Trójcy, podczas inauguracji festiwalu Organy Plus. Wielką Mszę h-moll zaprezentowali dla publiczności Internationale Chorakademie Lübeck, Goldberg Baroque Ensemble oraz soliści: Tereza Maličkayová - sopran, Lucia Duchonova - mezzosopran, Ian Spinetti - tenor oraz Yannick Debus - bas-baryton pod dyr. Rolfa Becka.

Zobacz także: październikowe koncerty muzyki poważnej w Trójmieście

Zanim jednak artyści wyszli na scenę, Piotr Matwiejczuk uraczył słuchaczy obszernym wprowadzeniem, opowiadając o genezie dzieła czy motywach, jakie mogły kierować kompozytorem. Ten komentarz wydał mi się chwilami zbyt merytoryczny, jakby był przygotowywany z myślą o znawcach, a nie słuchaczach pasjonatach. Koncerty organizowane w kościele Św. Trójcy (czy to podczas Festiwalu Goldbergowskiego, czy też Koncertów dla mieszkańców i wreszcie Festiwalu Organy Plus) przyciągają jednak "wyrobioną" publiczność, która właśnie takich merytorycznych informacji się spodziewa.

Wbrew temu, co mówił podczas koncertu organizator festiwalu Organy Plus, Andrzej Szadejko (i co wcześniej błędnie zostało zamieszczone w niniejszym artykule), nie był to jednak pierwszy raz, kiedy mieliśmy w Gdańsku okazję posłuchać Wielkiej Mszy h- moll granej na instrumentach historycznych, bo takie wydarzenia były organizowane w przeszłości. Niemniej od ostatniego z nich minęło już kilkanaście lat co dobitnie pokazuje, że czwartkowy koncert był niewątpliwym rarytasem.

Zobacz także: Andrzej Szadejko - Muzyka dawna to nowość!

Poziom artystyczny był wysoki - zachwyt budziła zarówno emocjonalna gra orkiestry, jak i wokalna precyzja niemieckich chórzystów. Ja jednak, z racji tego, że w koncertach organizowanych w kościele Św. Trójcy biorę udział znacznie rzadziej niż stali bywalcy, potrzebowałam czasu, aby przyzwyczaić uszy do nowych warunków akustycznych. A akustyka we franciszkańskim kościele jest dość kłopotliwa - charakteryzuje się dość dużym pogłosem i selektywnością - to, co słyszymy, zależy od tego, gdzie siedzimy.

Zobacz także: Organy w kościele św. Trójcy zrekonstruowane

A jednak, choć nie były to warunki akustyczne, jakie preferuję, wykonania Wielkiej Mszy h-moll słuchałam z wielką przyjemnością. I z pewnością koncert ten dostarczył mi zupełnie nowych wrażeń, bo ukazał dobrze znane dzieło z zupełnie innej perspektywy. Z jednej strony, z uwagi na dość duży pogłos, muzyka stapiała się w plamę brzmieniową. Z drugiej strony, na tle tej plamy dźwiękowej, pięknie wybrzmiewały figury retoryczne (szczególnie te naszpikowane dysonansami), których Bach sobie nie szczędził.

Trudno mi ocenić partie solistów, bo w miejscu, w którym siedziałam, brzmienie ich głosu za bardzo stapiało się z brzmieniem orkiestry. Publiczność wystawiła jednak artystom najwyższą ocenę, nagradzając ich owacją na stojąco i okrzykami zachwytu.

Kolejne koncerty w ramach festiwalu Organy Plus będą odbywały się w dniach 1-7 października. Tradycyjnie już będzie można posłuchać brzmienia odrestaurowanych organów Mertena Friese w zestawieniu z innymi instrumentami. Zobacz szczegółowy program festiwalu.

Zobacz, jak wyglądają i brzmią po rekonstrukcji organy w kościele Św. Trójcy.