stat

Emigracja i inne. Ważne tematy Tygodnia Ukraińskiego

11 listopada 2019, 8:15
Łukasz Rudziński

Trwa Tydzień Ukraiński w Gdańsku. Teatralne propozycje poruszały aktualne nie tylko dla młodych twórców tematy związane z życiem w kraju i zagranicą. Przed nami do 16 listopada jeszcze wydarzenia muzyczne, krajoznawcze czy filmowe.



Wyjechać, nie wyjechać



Przed takim dylematem stają miliony ludzi w wielu rejonach świata. W ostatnich latach Polska stała się jednym z liderów migracji zarobkowej na świecie. Przede wszystkim dzięki otwarciu polskiego rynku pracy dla Ukraińców, dla których wyjazd do naszego kraju stał się alternatywą wobec życia na Ukrainie i wizją lepszych zarobków (sami doskonale znamy ten mechanizm po otwarciu dla nas rynków w Wielkiej Brytanii czy Niemczech). Właśnie zagadnieniu emigracji poświęcono spektakl "Apollo", inspirowany baletem "Apollon musagète" Igora Strawińskiego, w którym w roli Apolla i innych bohaterów baletu występuje sześcioro tancerzy Teatru Nieft z Charkowa.

Wydarzenina w najbliższym tygodniu


Spektakl Niny Chyżnej problematyzuje kwestię migracji zarobkowej, sięgając po taniec współczesny jako główną formę scenicznej ekspresji. Przedstawienie składa się z dziesięciu scen-rozdziałów, które rozpoczyna krótka etiuda jednego z tancerzy z walizką podróżną. Opowieść o Apollu nawiedzanym przez muzy Polihymnię, Latonę, Terpsichorę czy Kalliope stanowi tu wątek poboczny wobec myśli, marzeń, oswajania się z pomysłem na emigrację. W dużym uproszczeniu działania taneczno-performerskie można by nazwać procesem dojrzewania do decyzji o wyjeździe z kraju.

Aktorzy Teatru Nieft bazują na tańcu (imponuje ich świetne przygotowanie taneczno-gimnastyczne), ale miewają też momenty półprywatne, gdy opowiadają o tym, czy sami myślą o wyjeździe z Ukrainy. Zdania w tej kwestii są podzielone. Jedni pragną wyjechać na Zachód dla kariery, inni marzą o tym, aby wyjechać, dorobić się i wrócić, jeszcze inni nie wyobrażają sobie porzucenia ojczyzny nawet na krótki czas.

"Apollo" to połączenie aktualnego tematu z ciekawą formą. Ważnym elementem spektaklu jest muzyka, wykonywana na scenie przez orkiestrę Nova Simfonietta. Trudno pozbyć się jednak wrażenia sztuczności i braku korelacji między zespołem muzyków a tancerzami, co uwidacznia się w kontraście pomiędzy oryginalnymi kostiumami tancerzy oraz oficjalnymi strojami muzyków orkiestry pod dyrekcją Stanisława Chrystenki.

Starość na innej planecie



Z kolei reżyser spektaklu "Jesień na Plutonie" Saszko Brama z grupą przyjaciół przez rok odwiedzał pensjonariuszy domu spokojnej starości we Lwowie. Spośród wielu historii, jakie usłyszeli od seniorów, wybrano kilka opowieści o minionym życiu, na które patrzą ich bohaterowie będący chwilę przed śmiercią. Wypowiedzi starszych, schorowanych ludzi zarejestrowano, aby odtworzyć je podczas spektaklu. Pięcioro bohaterów "Jesieni na Plutonie" doczekało się wiernie odwzorowujących ich twarze i sylwetki lalek, na których widać wszelkie bruzdy, zmarszczki czy skazy. Lalki te są jednocześnie kostiumem scenicznym aktorów Saszko Bramy, którzy odtwarzają sposób poruszania się staruszków, ich chwiejny krok czy gestykulację.

Smutne, często wzruszające małe dramaty zapomnianych przez rodziny, opuszczonych, zniedołężniałych starców skontrapunktowano postacią astronauty, który rozpoczyna podróż na Pluton, odległą planetę karłowatą w Układzie Słonecznym, gdzieś poza marginesem naszych zainteresowań. Mianem Plutona określony jest również dom spokojnej starości - planeta seniorów czekających w nim na śmierć. Dosłowności i prozy życia jest tu jednak dużo więcej niż metafory. Formuła, w której młodzi absolwenci szkół plastycznych odgrywają osoby starsze, z puszczanymi z offu głosami, w kontemplacyjnym (nawiązującym do sposobu funkcjonowania osób starszych) tempie, zaczyna w pewnym momencie nużyć swoją monotonią i powtarzalnością.

Tutaj podobnie jak w "Apollu" w pewnym momencie następuje "zrzucenie maski" i słyszymy nagrane wcześniej wypowiedzi aktorów spektaklu na temat własnej starości. Projekt teatralno-społeczny lwowskich artystów rozpięty jest między teatrem dokumentalnym, reportażem a wariacją na temat starości, co w ujęciu młodych ludzi wygląda na zderzenie dwóch całkowicie odrębnych światów, które warto zintegrować.

Muzyczne (i nie tylko) atrakcje



Pierwszą część Tygodnia Ukraińskiego dopełnił muzyczny performans "Pasja dziewczynki z zapałkami", w którym kluczową rolę odgrywają nie działania performerki Mariji Sało, a śpiew w wykonaniu zespołu wokalnego "Alter Ratio" oraz wernisaż malarstwa Serhija Sawczenki "Jesteś tym, na co patrzysz" (wystawa w Savchenko Gallery czynna jest do 17 listopada). W wtorek 12 listopada czeka nas jeszcze spotkanie poświęcone turystyce do Odessy (12.11, godz. 13, filia Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku przy ul. Mariackiej 42) oraz spotkanie autorskie z Magdaleną Nowak, autorką książki "Dwa światy. Zagadnienie identyfikacji narodowej Andrzeja Szeptyckiego w latach 1865-1914" (12.11, godz. 16, Biblioteka Uniwersytetu Gdańskiego).

W środę 13 listopada (godz. 19) w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej interpretacje jazzowe w projekcie ukraińskiej pianistki jazzowej Natalii Łebediewej "Quests" wykona Laura Marti. W czwartek 14 listopada (godz. 17 i 20) w Kawiarni Filmowej "W Starym Kadrze" zaprezentowany zostanie film "Tołoka" w reż. Mychajła Iljenki, którego premiera odbędzie się w przyszłym roku. W sobotę 16 listopada (godz. 16) w Europejskim Centrum Solidarności odbędzie się dyskusja na temat miejsca kultury ukraińskiej w Polsce, a o godz. 19 w klubie B90 zagra ekscentryczny żeński zespół Dakh Daughters.