Cooper SE Electric - pierwsze Mini na prąd

15 lipca 2020 (artykuł sprzed 1 roku)
Michał Jelionek
Najnowszy artukuł na ten temat TOP10: elektryczne premiery roku 2021
Mini Cooper SE Electric bazuje na droższym BMW i3. Więcej zdjęć (21)

Mini Cooper SE Electric bazuje na droższym BMW i3.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Mini Cooper SE Electric bazuje na droższym BMW i3.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Jest całkowicie elektryczny, na pełnej baterii jest w stanie przejechać ponad 200 km, a do tego oferuje 184 KM mocy, przyspieszenie do 60 km/h poniżej 4 sekund i zachwycającą zwinność. Jego cennik otwiera kwota 139 200 zł. Poznajcie Coopera SE Electric, czyli pierwsze Mini na prąd, które trafiło do masowej produkcji.



Zacznijmy od bardzo istotnej informacji: elektryczne Mini wykorzystuje zespół napędowy swojego starszego brata - BMW i3. Zaskoczeni? Chyba nie. Myślę, że po rynkowym debiucie elektrycznego BMW niemal pewne było, że w przyszłości Bawarczycy będą oferować także Mini na prąd, czyli tańszą alternatywę dla BMW.

Mały miejski gokart do "setki" przyspiesza w 7,3 sekundy, a od 0 do 60 km/h rozpędza się w 3,9 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 150 km/h. Za te osiągi odpowiada jednostka elektryczna, która generuje moc 184 KM (270 Nm maksymalnego momentu obrotowego). Silnik został zestrojony z jednostopniową przekładnią z wbudowanym mechanizmem różnicowym. To dokładnie ta sama jednostka, którą montuje się w BMW i3s. Podobnie zresztą jest z zestawem baterii o całkowitej pojemności 32,6 kWh.

Według procedury WLTP zasięg Mini Coopera SE Electric wynosi 235-270 km. Moim zdaniem realne jest przejechanie elektrycznym Mini na pełnej baterii około 230 km. Podczas jazd testowych w dość oszczędnym trybie, przy silnej rekuperacji energii, średnie "spalanie" wyniosło 14 kWh na 100 km. Jak nietrudno to policzyć, przy baterii o pojemności przekraczającej 32 kWh to auto jest w stanie przejechać na jednym ładowaniu ponad 200 km. Żeby jednak nie tracić frajdy z jazdy, trzeba liczyć się z zasięgiem na poziomie 180-200 km. Myślę, że dla osób przemieszczających się głównie po mieście to wynik zadowalający.

Salony samochodowe w Trójmieście


184-konna jednostka elektryczna została zapożyczona od BMW i3s. Więcej zdjęć (21)

184-konna jednostka elektryczna została zapożyczona od BMW i3s.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

184-konna jednostka elektryczna została zapożyczona od BMW i3s.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Ładowanie baterii z przydomowego gniazda 230V trwa długo, bo 12-13 godzin. Moc, z którą ładowany jest samochód przy wykorzystaniu takiego gniazda, szacowana jest na 2,2-3 kW. Korzystając z miejskiej, szybkiej ładowarki o mocy 50 kW, baterie naładują się do 80 proc. w zaledwie 35 minut (złącza typu 2 i CCS Combo 2). Trzecią opcją ładowania jest tzw. wallbox, czyli ładowarka, którą można zamontować np. we własnym garażu. Takie terminale ładują z mocą około 11 kW i są w stanie "zatankować" baterię do pełna w 2,5 godziny.

Akumulatory w kształcie litery T zostały ukryte pod podłogą, wykorzystując dostępne zakamarki, jak chociażby przestrzeń po zbiorniku paliwa. Taki zabieg wymusił podwyższenie zawieszenia Mini o 18 mm, ale mimo to środek ciężkości udało się obniżyć aż o 30 mm, co doskonale czuć podczas prowadzenia tego filigranowego gokarta. Akumulatory pod podłogą sprawiły, że Mini Electric nie stracił na funkcjonalności, bo pojemność bagażnika pozostała bez zmian - pomieści 211 litrów.

Na pierwszy rzut oka elektryczne Mini wygląda jak... typowy model Mini z nieco futurystycznymi wstawkami. Tak naprawdę jego odmienność zdradza zielona tablica rejestracyjna, która wskazuje, że mamy do czynienia z autem elektrycznym.

Te wspomniane, futurystyczne wstawki to przede wszystkim nieszablonowe, 17-calowe felgi Corona Spoke, które przypominają nieco... gniazdko elektryczne występujące w Wielkiej Brytanii. Zamiast standardowego grilla, który przecież w "elektryku" jest zbędny, pojawiła się osłona z żółtą listwą i emblematem. Pozostawiono za to wlot na masce, który pełni rolę wyłącznie estetyczną.

Z tyłu zniknęły końcówki układu wydechowego, natomiast na nadwoziu pojawiły się cztery znaczki wskazujące, że jest to auto elektryczne. W mojej ocenie w tej konfiguracji - w szarym kolorze Moonwalk Grey Metallic z czarnym dachem i żółtymi wstawkami - Mini Electric wygląda bardzo interesująco.

Oryginalne, 17-calowe felgi Corona Spoke. Więcej zdjęć (21)

Oryginalne, 17-calowe felgi Corona Spoke.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Oryginalne, 17-calowe felgi Corona Spoke.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

To, co uwielbiamy w "elektrykach", to bezszelestne wystrzeliwanie niczym z procy. Mini Cooper SE Electric do 60 km/h jest niesamowicie szybki, ale im dalej w las, tym jest już coraz wolniej, co nie oznacza, że wolno. Nie można elektrycznemu "miniakowi" odmówić dynamiki, szczególnie w trybie sportowym, który nie ma nic wspólnego z oszczędzaniem baterii. Daje od siebie tyle, ile fabryka dała.

Mini Electric w stosunku do spalinowego, trzydrzwiowego Coopera S przytył o 145 kg. Nie zmienia to jednak faktu, że ten samochód prowadzi się po prostu świetnie. Bardzo dobre wyważenie sprawia, że jest to niezwykle zwinny miejski gokart.

Na pierwszy rzut oka Mini Electric wygląda jak... standardowe Mini. Więcej zdjęć (21)

Na pierwszy rzut oka Mini Electric wygląda jak... standardowe Mini.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Na pierwszy rzut oka Mini Electric wygląda jak... standardowe Mini.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Oprócz trybu sportowego kierowca ma do wyboru trzy inne opcje: komfortową, zieloną i zieloną plus. W przypadku dwóch ostatnich trybów odczujemy spadek mocy. To opcje, które mają zapewnić przede wszystkim większy zasięg. Dlatego też komputer ingeruje w pobór energii, ograniczając m.in. pracę klimatyzacji czy ogrzewania kabiny.

Dodatkowo wybrać możemy siłę rekuperacji, czyli stopień odzyskiwania energii. Najmocniejsza rekuperacja jest tak silna, że momentami zapomnicie o istnieniu hamulca (np. dojeżdżając do świateł).

Na sam koniec cennik, który w przypadku Mini Coopera SE Electric startuje od kwoty 139 200 zł. Egzemplarz użyczony do jazd testowych został wyceniony na niespełna 155 tys. zł. Dodajmy tylko, że bazowa cena 184-konnego BMW i3s rozpoczyna się od 184 200 zł.

Auto do jazd testowych udostępnił dealer Mini Zdunek.

Opinie (103) 4 zablokowane

  • Drogi autorze, prosze o podlinkowanie aktualnej mapy punktow ladowania wraz z okresleniem (8)

    szybkosci ladowarek.

    • 20 2

    • Jeżeli kupujesz taki samochód - w Twoim garażu.

      Po baterie do telefonu też wolisz do kiosku biegać, zamiast ładować w nocy? :D

      • 6 2

    • (6)

      16 kWh na 100 to około 16 zł na 100 km czyli około 8 litrów gazu. Moj roomster z silnikiem 1.4 tyle gazu spala w mieście. Może nie ruszę pierwszy, ze świateł ale za to zasięg normalny i tankowie 5 minut

      • 4 2

      • Fajnie porównywać ze sobą silniki 86km i 184km :D (2)

        To Cię przebiję, mój 4km skuter pali jeszcze mniej, co oznacza, że Twoja Skoda nie ma sensu...

        • 3 1

        • (1)

          Te elektryki to nie dla Polaka niestety. 150 tysięcy za cis wielkości fabii o zasięgu do 200 km i ładowaniu 12 godzin. Nie każdy ma 400 v w domu A nie wspomnę o mieszkaniach gdzie większość nie ma garażu tylko parkingi koło bloków

          • 2 1

          • Dokładnie to samo mówili 100 lat temu właściciele koni o samochodach ;)

            • 3 2

      • Chyba coś drogi masz prąd w domu (2)

        Zwykle 60 groszy za kWh, więc bliżej 10zł/100km. Do tego powinieneś ładować nocą w taniej taryfie, to zjedziesz do 5zł/kWh. Musiałbyś chyba tego gazu z bagien donosić sobie albo z szamba, żeby to takich kosztów dojść :-)

        • 1 1

        • (1)

          Podziel sobie końcową kwotę na rachunku przez ilość kvh zużyta z rachunku to ci wyjdzie około 1 zł za kvh razem z 10 opłatami

          • 0 0

          • 179,50zł / 254kWh = 0,71zł/kWh

            Hmm, trochę brakuje do tej złotówki za kWh.

            • 1 0

  • samochód za 150k (5)

    jak kogoś stać na kwoty tego rzędu to dodaje 30% i kupuje najtańszy model 3.

    • 10 12

    • (2)

      albo dodaje drugie tyle i wtedy może kupić model 5... no naprawdę super logika. uważasz że jak ktoś ma 150tys na auto to ma też 200bez problemu? czyli idac tym tokiem jak masz 200 to możesz mieć i 250.. itd... czyli w

      albo dodaje drugie tyle i wtedy może kupić model 5... no naprawdę super logika. uważasz że jak ktoś ma 150tys na auto to ma też 200bez problemu? czyli idac tym tokiem jak masz 200 to możesz mieć i 250.. itd... czyli w sumie każdy powinien na luzaku auto za bańkę kupowac:) masz bardzo wąskie horyzonty skoro każdy co ma auto za ponad stowe to dla Ciebie milioner....

      • 9 2

      • (1)

        Ja generalnie uważam, że nowe samochody są za tanie, a 90% kupujących na nie nie stać. Potem gnają lewym pasem białe octawie w lizingu z cały czas włączonym migaczem.

        • 2 2

        • A, następny hejter leasingu :)

          Ale widzę, niektórzy lubią płacić podatek dochodowy od samochodu...

          • 3 2

    • W sumie nawet fajny, ale co z tego, jak i tak się nie będzie sprzedawać. Samochód za furmankę szmalu musi z daleka wołać, że jest elektryczny, a to w tej chwili zapewnia tylko Tesla.

      • 1 0

    • ale po co? zeby bmw?

      drobnomieszczanskie myslenie, mini jest rownie komfortowy, a miejscami nawet lepiej wykonczony, bo 3 to bmw dla biedakow i od kilku lat smierdzi z daleka plastikiem, a mini jest dopieszczone

      • 0 0

  • A za 2/3 tej ceny mam Abartha 500 z takim samym przyśpieszeniem i częściami w cenie części do Punto.

    jeśli chodzi o samochody dla takich jak ja...

    • 7 7

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.