Ford Mustang na prąd? Czemu nie

16 września 2021, 12:00
Michał Jelionek
Najnowszy artukuł na ten temat Wątpliwości wokół zakupu elektrycznych aut
Elektryczny Ford Mustang Mach-E. Więcej zdjęć (28)

Elektryczny Ford Mustang Mach-E.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Elektryczny Ford Mustang Mach-E.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Auta elektryczne są coraz lepsze. Oferują więcej mocy i dłuższe zasięgi na jednym ładowaniu. Doskonałym tego przykładem jest Ford Mustang Mach-E. Poznajcie elektrycznego "konika" nieco bliżej. Jego cennik startuje od kwoty 216 120 zł.



Motoryzacja zmienia się na naszych oczach. Coś, co jeszcze niedawno wydawało się abstrakcyjne, dziś staje się rzeczywistością. Coraz częściej testuję samochody, które w tę abstrakcję idealnie się wpisują. To chociażby hybrydowy Jeep Wrangler, legendarna terenówka z domieszką prądu, którą niedawno miałem przyjemność sprawdzić, czy właśnie elektryczny Ford Mustang, bohater tego artykułu.

Kto by pomyślał, że kultowy Mustang będzie samochodem elektrycznym? A jednak, stało się. I choć Mach-E z tradycyjnym, spalinowym "pony carem" dzieli w zasadzie tylko nazwę - to czy to nam się podoba, czy nie Mach-E ma legendarnego "konia" na masce i jest Mustangiem. Zdaje się, że pożyczenie nazwy od modelu, który u wielu wywołuje szybsze bicie serca, to trafiony chwyt marketingowy Forda, bo zainteresowanie Mach-E jest bardzo duże.

Elektryczny Ford Mustang Mach-E. Więcej zdjęć (28)

Elektryczny Ford Mustang Mach-E.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Elektryczny Ford Mustang Mach-E.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Zacznijmy od tego, że Mustang Mach-E oferowany jest w kilku wariantach mocy i zasięgu. Testowany egzemplarz to tylnonapędowa wersja RWD z większą mocą (294 KM) i pojemniejszą baterią (98,8 kWh).

Mach-E oprócz 294 KM mocy oferuje także 430 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 6,2 s, a prędkość maksymalna wynosi 180 km/h. Wydawałoby się, że w przypadku elektrycznego Mustanga sprint do "setki" będzie nieco szybszy, ale uwierzcie, że samo przyspieszenie z momentem obrotowym dostępnym natychmiastowo daje kierowcy bardzo dużo frajdy. Dla porównania, w topowej wersji GT (487 KM i 860 Nm) przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa tylko 3,7 s.

Trójmiejskie salony samochodowe


Według producenta realny zasięg dostępny na jednym ładowaniu dla tej wersji wynosi do 610 km. Czy to jest możliwe? Zapewne tak, ale przy mocno ekonomicznej jeździe. Podczas jazd testowych średnie zużycie prądu wyniosło 19 kWh na 100 km/h. Pomimo momentami dość dynamicznej jazdy zasięg prezentowany przez komputer pokładowy znikał raczej powoli. Gdyby takie "spalanie" się utrzymało, na jednym ładowaniu - głównie w mieście - przejechałbym ponad 500 km. A to już bardzo zachęcający rezultat.

Dodajmy, że większa bateria o pojemności 98,8 kWh może być ładowana prądem stałym o mocy 150 kW (mniejszy akumulator z maksymalną mocą 115 kW). Przy takiej mocy bateria naładuje się od 10 do 80 proc. w zaledwie 38 minut. Przy użyciu dedykowanej ładowarki Ford Connected Wallbox (do 11 kW) w ciągu jednej godziny zasięg Mach-E zwiększy się o 55 km, a przez całą noc naładuje baterię do pełna. Taka ładowarka kosztuje 2777 zł. Trzecią opcją jest oczywiście domowe gniazdko 230 V. Ładowanie jest wolne i do pełnego "zatankowania" baterii potrzeba ponad 20 godzin. Przez 1 godzinę ładowania zasięg zwiększa się o 15 km.

Czytaj także:

Więcej na temat pojazdów elektrycznych



Podczas jazdy kierowca ma do wyboru trzy tryby. Trzeba je wyczuć, bo po krótkich opisach Forda w języku polski niełatwo je rozróżnić, choć każdy z nich oferuje własny "dźwięk" silnika i kolor oświetlenia kabiny. Wybieramy między Acitve, Whisper i Untamed. Ten pierwszy jest najbardziej optymalny do codziennej jazdy. Whisper to najspokojniejszy tryb. Natomiast Untamed najbardziej zadziorny. W tłumaczeniu na język polski to "nieokiełznany". Ta najbardziej sportowa opcja pozwala kierowcy na nieco więcej, otwiera przed nim większy wachlarz możliwości. Czuć to szczególnie w zakrętach.

Auto ważące 2,1 tony prowadzi się bardzo pewnie, precyzyjnie i całkiem zwinnie. Nie zapominajmy, że to mimo wszystko SUV, a nie auto sportowe. Choć samo zawieszenie jest z tych twardszych i chyba ciut za twardych do komfortowej jazdy jak na auto dla rodziny.

W Mach-E dostępna jest funkcja jazdy kontrolowanej za pomocą jednego pedała (system One Pedal Drive). To w zasadzie żadna nowość, bo tak naprawdę oznacza przyspieszanie i hamowanie przy wykorzystaniu tylko pedału przyspieszenia. Wystarczy zdjąć nogę z gazu, a system zacznie aktywnie i płynnie spowalniać samochód oraz włączy układ hamowania rekuperacyjnego. Energia zwykle tracona podczas hamowania jest odzyskiwana i wykorzystywana do ładowania baterii. To dobra opcja przy codziennej jeździe. Użycie pedału hamulca wymagane jest tylko w sytuacjach nagłego hamowania lub zjazdu ze wzniesienia.

Zanim zwiedzimy wnętrze, zatrzymajmy się na moment na drzwiach, które... nie mają klamek. Drzwi otwierają się po wciśnięciu przycisku na słupkach. Mało tego, do auta można się dostać przy użyciu kodu, który wpisuje się na "klawiaturze" znajdującej się na słupku B (wyświetlane są cyfry od 1 do 0). Zapewne zastanawiacie się, a co jeśli np. oblodzony słupek odmówi posłuszeństwa? Wówczas z pomocą przyjdzie aplikacja na smartfonie, która odrygluje i otworzy nam drzwi. Telefon może stać się twoim kluczykiem.

Elektryczny Ford Mustang Mach-E. Więcej zdjęć (28)

Elektryczny Ford Mustang Mach-E.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Elektryczny Ford Mustang Mach-E.

fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Pora na wnętrze Macha-E. W pierwszej kolejności w oczy rzuca się gigantycznych rozmiarów ekran. To wręcz pionowy telewizor o przekątnej 15,5 cala. Podobnej wielkości ekrany spotkacie m.in. w Teslach, VW Touaregu czy nowej Klasie S. Obsługa systemu multimedialnego - w mojej ocenie - jest bardzo intuicyjna, szybka i czytelna. Ekran co prawda mógłby być nieznacznie pochylony ku kierowcy, ale to już detal. To nasze centrum dowodzenia, z którego poziomu sterujemy m.in. klimatyzacją, rozrywką, trybami jazdy czy danymi o jeździe. System jest oczywiście kompatybilny z Apple CarPlay i Android Auto (łączność bezprzewodowa).

Drugi, zdecydowanie mniejszy ekran o przekątnej 10,2 cala znajduje się przed oczami kierowcy. Pełni funkcję wirtualnych zegarów. Pokazuje podstawowe informacje, takie jak chociażby zasięg, prędkość czy procent naładowania baterii. Poza tym uwagę zwraca także duży, ciekawie "skrojony" dach panoramiczny. Co do jakości wykonania kabiny - projektanci Forda nie poszaleli i skomponowali wnętrze raczej z przeciętnej jakości materiałów.

To, co z całą pewnością jest dużą zaletą Mustanga Mach-E, to jego przestrzeń bagażowa. SUV ma dwa bagażniki - ten z tyłu pomieści 322 l, a kufer pod maską przyzwoite 81 l.

Reasumując, Ford Mustang Mach-E to bardzo dobry "elektryk". Samochód, który podczas jazdy daje masę frajdy. Jest szybki i zwinny, no i oferuje naprawdę duży zasięg na jednym ładowaniu. A do tego swoją stylistyką robi niemałe zamieszanie na drogach. Jest naszpikowany technologiami, które w łatwy i intuicyjny sposób się obsługuje. Wnętrze jest dość minimalistyczne, jednak mogłoby być stworzone z lepszych jakościowo materiałów. To moim zdaniem największy minus Macha-E.

Cennik elektrycznego Mustanga w bazowej wersji RWD z mniejszą baterią startuje od kwoty 216 tys. zł. Za większą baterię trzeba dopłacić 30 tys. zł. Opcja AWD z mniejszą baterią to wydatek rzędu 249 tys. zł, a z większym akumulatorem - 286 tys. zł. Ceny topowej, 487-konnej wersji GT rozpoczynają się od 335 tys. zł.

Testowany egzemplarz został wyceniony na kwotę 269 tys. zł.

Samochód do jazd testowych użyczyła firma FordStore Euro-Car z Gdyni.

Czy podoba ci się elektryczny Ford Mustang?
24%

tak, wygląda świetnie

19%

raczej tak, prezentuje się całkiem nieźle

13%

raczej nie, nie jestem przekonany(a)

44%

nie, jest brzydki

zakończona

łącznie głosów: 178

Opinie wybrane


wszystkie opinie (70)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.