stat

Ford Puma przeobraził się z coupe w crossovera

5 marca 2020, 8:00
Michał Jelionek

Po 18 latach przerwy model o nazwie Puma ponownie trafił do oferty Forda. Tym razem w zupełnie nowej odsłonie - nie jest już małym coupe, teraz jest miejskim crossoverem ze sportowym zacięciem. Sprawdziliśmy, co potrafi nowa Puma.



W 2002 roku zakończyła się trwająca raptem pięć lat produkcja Forda Pumy. To niewielkie coupe nie spełniło pokładanych w nim nadziei, dlatego też włodarze koncernu zdecydowali się zakończyć jego produkcję. Gdy pojawiły się pierwsze przecieki o planowanym wskrzeszeniu Pumy - raczej pewne było, że nazwy nie odziedziczy małe, ciasne, dwudrzwiowe coupe. To nie miałoby sensu, przecież dziś kupuje się auta praktyczne, z przestronną kabiną, większym prześwitem, pojemnym bagażnikiem i sportowym charakterem.

W zasadzie już teraz, na samym początku rynkowej przygody nowego modelu, niemal pewne jest, że reaktywowana Puma namiesza na rynku zdecydowanie bardziej niż wspomniane coupe.

Pod styczniowym artykułem, w którym informowaliśmy o pojawieniu się Forda Pumy w gdyńskim salonie FordStore Euro-Car, pojawiło się sporo komentarzy czytelników, według których Puma przypomina... mniejszego brata Porsche Macana. Trzeba przyznać, że to dość odważna teza. Z drugiej strony widząc w lusterku wstecznym pomykającą Pumę, można przez moment pomyśleć, że to SUV ze stajni Porsche właśnie. Mnie osobiście Puma bardziej przypomina aktualną generację Kii Sportage.

Nie zmienia to jednak faktu, że projektanci Forda stanęli na wysokości zadania. Stylistyka jest atrakcyjna, nowoczesna, dynamiczna i dość młodzieżowa.

Mały crossover Forda został zbudowany na powiększonej płycie podłogowej Fiesty. Puma mierzy 4,19 m długości i jest o 15 cm dłuższa od wspomnianego przedstawiciela segmentu B. Ma też dłuższy o 9 cm rozstaw osi i o 7 cm szerszy rozstaw kół. Jak te rozmiary przekładają się na przestrzeń kabiny? Nie jest źle. Oczywiście od drugiego rzędu siedzeń nie można wymagać zbyt wiele, ale jak na tę klasę aut jest całkiem przestronnie.

Puma o klientów powalczy m.in. z Oplem Crossland X, Seatem Arona, Volkswagenem T-Cross, Hyundaiem Kona i Nissanem Juke.

Dużym plusem nowej Pumy jest naprawdę pojemny - jak na ten segment samochodów - bagażnik. Przestrzeń bagażowa pomieści 456 litrów. Ciekawostką jest tzw. MegaBox, czyli umieszczony pod podłogą 80-litrowy kufer. To bardzo praktyczne rozwiązanie, dzięki któremu w bagażniku można przewieźć np. mierzącą do 115 cm roślinę. Można także przewozić w nim brudne rzeczy, bo konstrukcja z tworzywa sztucznego i korek spustowy umożliwiają łatwe umycie schowka wodą.

Salony samochodowe w Trójmieście


Kolejną ciekawostkę znajdziecie pod maską Pumy. Testowany egzemplarz został wyposażony w tzw. układ miękkiej hybrydy (mHEV). To coraz bardziej popularny zabieg stosowany przez producentów, który ma na celu zredukować zużycie paliwa, a przy okazji dać kierowcy większą frajdę z jazdy.

W Pumie technologia EcoBoost Hybrid opiera się na trzycylindrowym silniku benzynowym 1.0 EcoBoost o mocy 155 KM (220 Nm maksymalnego momentu obrotowego), który do życia budzony jest przez znajdujący się między jednostką napędową a skrzynią biegów, pracujący w 48-woltowej sieci, rozrusznik-alternator. Układ pozwala "żeglować" z wyłączonym silnikiem spalinowym oraz odzyskiwać energię podczas hamowania, która następnie trafia do akumulatora litowo-jonowego.

155-konna hybryda nie jest demonem prędkości, ale nie można jej odmówić dynamiki. Od 0 do 100 km/h przyspiesza w 9 s, a prędkość maksymalna wynosi 200 km/h. Dodam tylko, że moment obrotowy przekazywany jest wyłącznie na przednią oś, a jednostka napędowa została zestrojona z sześciobiegową skrzynią manualną.

Czy współpraca silnika benzynowego z elektrycznym generatorem rzeczywiście obniża zużycie paliwa? Podczas moich jazd testowych po mieście wskaźnik średniego spalania pokazywał 7,5 litra paliwa na 100 km. Gdy wyjechałem na autostradę, diametralnie apetyt Pumy na paliwo wzrósł. Średnie spalanie przekroczyło 9 l na 100 km. To dość dużo.

Przy spokojnej jeździe Puma odwzajemni się oszczędnym poborem paliwa. Silnik został wyposażony w system wyłączania jednego cylindra. Dzieje się to kompletnie bezszelestnie. Praca na dwóch cylindrach nie brzmi co prawda imponująco, ale najwyraźniej daje pożądany efekt, bo jest prawie niezauważalna. Moim zdaniem litrowy silnik Forda to aktualnie jedna z lepszych "trzycylindrówek" dostępnych na rynku.

Przy autostradowych prędkościach w kabinie robi się dość głośno. Pewną rekompensatą są właściwości jezdne, bo zwinny crossover - jak na Pumę przystało - jest całkiem zwinny i prowadzi się pewnie.

Jak wypadło wnętrze "młodzieżowego" crossovera? Jest raczej proste, bez zbędnych fajerwerków, ale zarazem dość nowoczesne i odpowiednio doposażone. W oczy rzucają się trzy elementy: centralny ekran multimedialny o przekątnej 8 cali, cyfrowe zegary o przekątnej 12,3 cala oraz duże, mięsiste koło kierownicy.

Puma to także bezpieczeństwo, o które dba m.in. system 12 czujników ultradźwiękowych, trzech radarów oraz dwóch kamer, które zostały rozmieszczone dookoła auta. Informacje o sytuacji drogowej gromadzi system Ford Co-Pilot 360, który zapewnia ochronę, wspomaganie kierowcy i łatwiejsze parkowanie.

Na sam koniec - tradycyjnie - cena. Cennik nowego Forda Pumy startuje od kwoty 69 900 zł (wersja wyposażenia Trend). Demonstracyjny egzemplarz, który do jazd testowych przekazała firma FordStore Euro-Car z Gdyni, został wyceniony na kwotę ponad 122 tys. zł (wersja ST-Line).
Czy podoba ci się nowy Ford Puma?
39%

tak, wygląda interesująco

27%

raczej tak, jest całkiem ładny

10%

raczej nie, nie przepadam za modelami Forda

24%

nie, jest brzydki

zakończona

łącznie głosów: 187