Offroadowcy zbierają na leczenie chorej dziewczynki

13 stycznia 2021, 14:00
mJ

Miłośnicy offroadu z całej Polski po raz kolejny postanowili połączyć siły w szczytnym celu. Zbierają fundusze na leczenie 10-miesięcznej Mai, która zmaga się z chorobą SMA. Charytatywny "maraton" miał wystartować 20 stycznia z Sopotu, ale ze względu na wciąż obowiązujące obostrzenia organizatorzy byli zmuszeni odroczyć start na koniec lutego.



To dobra i zła wiadomość. Dobra, ponieważ jest więcej czasu na uzbieranie fortuny, za którą zakupiony zostanie lek dla Mai. Lekarstwo kosztuje bagatela... 9 mln zł. Natomiast zła wiadomość jest taka, że dziewczyna ma coraz mniej czasu na przyjęcie tego leku i jego efektywne działanie.

Do tej pory środowisko offroadowe zebrało ponad 250 tys. zł, a na ogólnym koncie zbiórki widnieje kwota blisko 6,5 mln zł. Osoby, które chciałyby wesprzeć zbiórkę - mogą to zrobić na stronie siepomaga.pl.

Jednym z inicjatorów akcji jest Arkadiusz Lindner, polski quadowiec. I to właśnie pod jego przewodnictwem 20 stycznia z Sopotu miał wyruszyć charytatywny rajd, który po pięciu dniach miał zameldować się na mecie w Zakopanem. Organizatorzy przekazali nam informację, że ze względu na wciąż obowiązujące obostrzenia start odbędzie się prawdopodobnie pod koniec lutego. Nie zmieni się jego formuła. Zespół Arkadiusza Lindnera zaplanował kilka przystanków na trasie przejazdu przez całą Polskę, m.in. w Gdańsku, Warszawie, Łodzi i Krakowie.

Początkowo Lindner miał promować zbiórkę na leczenie Mai podczas Rajdu Dakar, ale stan zdrowia zawodnika pokrzyżował jego plan i zmusił do pozostania w kraju. To pozwoliło na jeszcze większe zjednoczenie środowiska offroadowego i jeszcze większą mobilizację w wyścigu po fundusze na leczenie dziewczynki. Cały czas trwają zbiórki i licytacje, a hasłem przewodnim inicjatywy jest #offroadłączy.

- Wierzymy, że dzięki tej inicjatywie uda nam się przyśpieszyć zbiórkę pieniędzy dla Mai Kwiatkowskiej, która ma coraz mniej czasu, by terapia genowa mogła uratować jej życie - piszą w swoim komunikacie organizatorzy.
Pierwotny plan rajdu zakładał, że sportowcy, którzy wylicytowali personalizowaną, numerowaną i unikatową koszulkę zawodniczą, mieli wyruszyć w trasę z północy na południe Polski. Razem z nimi na trasie rajdu miały pojawić się pojazdy UTV prowadzone przez grupę Kamena Rally Team, a także kolumna "terenówek" z Terenwizją na czele. W wyznaczonych punktach kontrolnych na drużynę Arka Lindnera czekać mieli sędziowie: Adam Krysiak, Oskar Pieprzak oraz Rafał Sonik. Ale co się odwlecze...

mJ