Suzuki Jimny wraca do gry

18 lutego 2019 (artykuł sprzed 1 roku)
Michał Jelionek

20 lat - dokładnie tyle czasu minęło od premiery poprzedniej odsłony Suzuki Jimny. Całkiem niedawno w polskich salonach zadebiutowała czwarta generacja tego filigranowego auta terenowego. Na szczęście Japończycy nie zapomnieli, jak buduje się rasowe terenówki. Unowocześniony model otrzymał nowe serce i jeszcze więcej argumentów do podboju bezdroży. Cennik nowego Jimny otwiera kwota 67 900 zł.



Z początkiem lutego rozpoczęło się miesięczne tournee nowego Suzuki Jimny po Polsce. Terenówka odwiedzi łącznie kilkadziesiąt miast. Oczywiście zawita także do Trójmiasta, a jeden z pokazów obędzie się 27 lutego w gdańskim salonie Motor Centrum. Naszej redakcji udało się przedpremierowo sprawdzić możliwości długo oczekiwanego modelu.

Są premiery aut, na które czeka się szczególnie, z dużym zaciekawieniem, które miesza się z pewną dozą niepewności. Suzuki Jimny to właśnie jedna z takich nowości. Długo zacierałem ręce na pierwszą przejażdżkę japońską terenówką - i doczekałem się.

Dlaczego akurat Jimny wywołuje takie emocje? Bo to kultowy model, który zadebiutował na rynku niemal 50 lat temu, a na każdą kolejną odsłonę trzeba było czekać po kilkanaście lat. Przerwa między debiutem trzeciej a czwartej generacji była rekordowo długa - trwała blisko 20 lat. Taki czas w motoryzacji to wieki, dlatego tak niecierpliwie czekaliśmy na nowe Jimny.

W dobie wymuskanych, bulwarowych SUV-ów ze świecą szukać pełnokrwistych terenówek. Jedną z nielicznych jest właśnie Jimny. Zmienił się wygląd, ale charakter pozostał ten sam, bo Jimny odziedziczył po poprzednikach wszystko, co najlepsze do błogiego taplania w błocie.

Jimny jest krótki, zwinny i lekki, w zależności od wersji waży od 1090 kg do 1135 kg. A do tego zbudowano go na wzmocnionej ramie nośnej typu drabinowego w kształcie litery "X" i wyposażono w prosty napęd z reduktorem oraz w dwa sztywne mosty. Nie mam wątpliwości, że będzie to godny następca lubianej przez miłośników offroadu trzeciej generacji.

Nowy Jimny dostępny jest z jedną konfiguracją silnikową. Pod maską terenówki pracuje wolnossący "benzyniak" o pojemności 1,5 litra i mocy 102 KM (130 Nm maksymalnego momentu obrotowego). Jednostka może zostać zestrojona z manualną, 5-biegową skrzynią lub 4-stopniowym automatem. Testowany przez nas egzemplarz posiada manualną skrzynię. To, co na pewno udało się poprawić Japończykom, to lepsza współpraca przekładni z silnikiem i bardziej precyzyjne wskakiwanie biegów. Podczas testów kilkukrotnie zdarzyło się nie trafić z "czwórką", ale i tak jest o niebo lepiej niż w poprzedniej generacji.

Jednostka napędowa nie jest demonem prędkości, ale dzielnie radzi sobie nie tylko na bezdrożach. To wystarczająco mocny silnik do swobodnego i całkiem komfortowego przemieszczania się po mieście. Przy prędkościach autostradowych dają o sobie znać mosty. Słychać je, ale szybko do tego dźwięku się przyzwyczaicie.

Spalanie? Podczas jazd testowych w cyklu mieszanym średnie spalanie Jimny oscylowało w granicach 8,5 litra paliwa na 100 km. Oczywiście, jeśli planujecie często gościć w terenie, a do tego używać reduktora - musicie do wspomnianego wyżej spalania dorzucić kilka litrów.

1,5-litrowy "benzyniak" swój potencjał pokazuje dopiero po zjechaniu z utwardzonej drogi, kiedy to często i gęsto wymagana jest jazda na niskim biegu. Ja wjechałem Jimny w delikatny teren (w pobliżu nie było żadnego asystenta z wyciągarką). Do bardziej błotnistych zabaw przydałoby się kilka modyfikacji - w pierwszej kolejności założyłbym bardziej terenowe ogumienie, a następnie pomyślał o lifcie i snorkelu.

Suzuki Jimny w porównaniu do poprzednika może się pochwalić nieznacznie lepszą geometrią podwozia. Konstruktorom udało się osiągnąć 37-stopniowy kąt natarcia, 28-stopniowy kąt rampowy, natomiast kąt zejścia wynosi teraz 49 stopni. O 20 mm, dokładnie do 210 mm zwiększono prześwit Jimny'ego.

Dodajmy tylko, że auto mierzy 3480 mm długości (bez pokrywy koła zapasowego), 1645 mm szerokości i 1720 mm wysokości. Rozstaw osi liczy 2250 mm.

Na temat stylistyki nowego Jimny nie ma sensu się rozwodzić. Wystarczy napisać: piękno tkwi w prostocie. Kilka cięć samurajskim mieczem stworzyło naprawdę bardzo interesująco wyglądający samochód. Kanciasta bryła, proste linie i atrakcyjny, żywy kolor nadwozia (Brisk Blue), który świetnie komponuje się z czarnymi elementami, jak chociażby nadkola, grill i dach - to chyba przepis na stylistyczny sukces Jimny.

Ten samochód wyróżnia się w tłumie szarych i nudnych aut. Wyraźnie zwraca na siebie uwagę, a najlepszym dowodem są reakcje przechodniów i pozostałych kierowców, u których widok Jimny'ego wywołuje uśmiechy na twarzach.

Trójmiejskie salony samochodowe


Zaglądamy do środka Jimny'ego. Wnętrze nie miało być ładne, miało być pragmatyczne. I dokładnie takie jest: proste, użyteczne, ale i doposażone w nowoczesne rozwiązania. Z jednej strony widzimy multifunkcyjną kierownicę i 7-calowy, dotykowy ekran, a z drugiej długą dźwignię zmiany biegów, którą otula harmonijkowa osłona - to w dzisiejszych czasach widok dość zaskakujący.

Nowy Jimny został wyposażony w kilka asystentów, których zadaniem jest podnoszenie bezpieczeństwa. To m.in. system rozpoznawania znaków drogowych, asystent pasa ruchu, system ostrzegający o niekontrolowanym zygzakowaniu pojazdu czy asystent zjazdu ze wzniesienia.

Zapewne zastanawiacie się, czy niewielka kabina Jimny jest przestronna. W pierwszym rzędzie przestrzeni jest całkiem sporo i nie można narzekać na ciasnotę. Tego nie mogę powiedzieć o rzędzie drugim, w którym komfort poczują jedynie dzieci. Kolejną kwestią jest bagażnik, którego w zasadzie nie ma przy rozłożonych oparciach tylnej kanapy (85 litrów). Ale kiedy złożycie te fotele, robi się całkiem pokaźna, 377-litrowa przestrzeń bagażowa.

Suzuki Jimny to jeden z nielicznych samochodów, w którym nowoczesność miesza się z archaicznością. Jestem przekonany, że wśród naszych czytelników znajdzie się sporo osób, które na takie połączenie patrzą z utęsknieniem. W Jimny nie wszystko jest idealne, czasami zdarza się, że nie wskoczy bieg, czasami zawyją mosty - ale mimo to, będę bardzo miło wspominać jazdę testową.

Pora na cenę. Jak już wspomniałem na początku, cennik Suzuki Jimny otwiera kwota 67 900 zł. Testowany egzemplarz został wyceniony na kwotę 83 500 zł.

Nie mam jednak dobrych wieści dla osób poważnie zainteresowanych zakupem Jimny. Wygląda na to, że Suzuki nie spodziewało się tak wielkiego sukcesu swojej terenówki. Zainteresowanie klientów na całym świecie przerosło najśmielsze oczekiwania Japończyków. Co to oznacza w praktyce? Tyle, że te auta na tę chwilę są bardzo trudno dostępne. Z naszych informacji wynika, że polscy dealerzy otrzymali do podziału pulę 260 egzemplarzy, która rozeszła się w... dwa dni. Aktualnie dealerzy tworzą swego rodzaju listy oczekujących.

Nowe Jimny może stać się prawdziwym hitem, pod warunkiem, że Japończycy szybko uporają się z problemem dostępności tego modelu.

Samochód do testów użyczył dealer Motor Centrum.
Czy podoba ci się nowe Suzuki Jimny?
65%

tak, prezentuje się rewelacyjnie

25%

raczej tak, jest całkiem interesujące

3%

raczej nie, wygląda jak zabawka

7%

nie, wygląda mało atrakcyjnie

zakończona

łącznie głosów: 374