stat

Volvo V60 Cross Country: kombi na każdą drogę

11 marca 2019, 17:30
Michał Jelionek

Motoryzacyjny świat zwariował na punkcie SUV-ów i crossoverów. Na całe szczęście pozostało w nim jeszcze trochę wolnej przestrzeni dla samochodów w nadwoziu kombi. Jeśli szukasz rodzinnego auta z terenowymi cechami, ale niekoniecznie przepadasz za SUV-ami - to mamy dla ciebie interesującą propozycję. Przed wami Volvo V60 Cross Country.



Od kilku lat, a dokładnie od momentu pojawienia się na rynku Volvo XC90, szwedzki producent zachwyca wyglądem swoich modeli. Skandynawowie znaleźli receptę na stworzenie świetnie prezentujących się SUV-ów (co wcale nie jest takie łatwe), a następnie użyli nowego kodu stylistycznego przy nakreślaniu sedanów i kombi. Najnowszym owocem pracy szwedzkich projektantów jest model V60 w "uterenowionej" wersji Cross Country.

Auto zadebiutowało w trójmiejskich salonach Volvo Drywa 2 marca. Nie omieszkaliśmy sprawdzić, jak radzi sobie na bezdrożach.

Po premierze klasycznego V60 tylko kwestią czasu było pojawienie się w ofercie Volvo odmiany Cross Country. To ta bardziej bojowa i terenowa wersja. Co ją wyróżnia? Na pierwszy rzut oka to przede wszystkim czarne nakładki na nadkola i zderzaki. Model otrzymał również dodatkowe osłony nadwozia i podwozia, a prześwit został zwiększony o 75 mm. Teraz wynosi aż 210 mm, a to świetny wynik jak na kombi. Żaden krawężnik w miejskiej dżungli nie jest straszny V60 CC. I co bardzo istotne - wszystkie odmiany tego modelu zostały seryjnie wyposażone w napęd na cztery koła.

Auto pomimo terenowej natury nic a nic nie straciło na swojej elegancji. Wygląda jak mniejszy brat V90 CC. Z tą różnicą, że jego sylwetka - moim skromnym zdaniem - ma nieco zgrabniejsze proporcje niż "dziewięćdziesiątka".

W V60 CC zmodyfikowano zawieszenie, dzięki któremu jazda po bezdrożach jest bardziej komfortowa. Faktycznie, trzeba przyznać, że pracuje bardzo przyjemnie i efektywnie wybiera nierówności. Ponadto, po zjechaniu z utwardzonej drogi kierowcy mogą przydać się elektroniczne systemy wspomagające, jak chociażby Hill Descent Control (ułatwia pokonywanie stromych zjazdów) czy tryb jady off-road, który pozwala na dozę szaleństwa w delikatnym terenie.

Nowe dziecko Volvo dzieli z pozostałymi modelami z serii 60 i 90 płytę podłogową SPA, ale oprócz tego przejął od nich także funkcje sterowania i łączności ze światem oraz aktywne systemy bezpieczeństwa. To m.in. City Safety (zmniejsza ryzyko zderzenia pojazdu z innymi samochodami, pieszymi, rowerzystami czy dużymi zwierzętami) czy Pilot Assist (utrzymuje auto we właściwym pasie, przyspiesza, hamuje i skręca). Drugi z systemów działa do 130 km/h.

W porównaniu do swojego poprzednika nowe V60 CC ma większy rozstaw osi (2874 mm), a to odczuwalnie przełożyło się na więcej przestrzeni w kabinie i obszerniejszy bagażnik. Przedział bagażowy ma 529 litrów pojemności, a dodatkowo załadunek ułatwia płaski próg.

Samo wnętrze niczym nie zaskakuje, jest doskonale znane miłośnikom nowej gamy modelowej Volvo. Styl kabiny można określić jako skandynawski ład i minimalizm.

Aktualnie Volvo V60 CC dostępne jest w jednym wariancie silnikowym. To dwulitrowy diesel D4 AWD, który generuje moc 190 KM (400 Nm maksymalnego momentu obrotowego). Jednostka została zestrojona z 8-stopniowym automatem Geartronic, a średnie spalanie w cyklu mieszanym oscyluje w granicach 10 litrów paliwa na 100 km.

To wystarczająco mocny silnik do komfortowego podróżowania, ale z chęcią sprawdziłbym możliwości mocniejszego, 250-konnego "benzyniaka" T5, który będzie dostępny w sprzedaży prawdopodobnie w czerwcu. W przyszłości do oferty silnikowej V60 CC dołączy 400-konna hybryda.

Bazowa wersja Volvo V60 CC została wyceniona na kwotę 197 600 zł. Natomiast demonstracyjny egzemplarz z opcjonalnym wyposażeniem kosztuje ponad 250 tys. zł.

Głównym konkurentem V60 CC w walce o klienta jest Audi A4 allroad quattro. Za ten model z dwulitrowym, 190-konnym dieslem pod maską i automatyczną skrzynią biegów należy zapłacić ponad 200 tys. zł.

Samochód użyczył trójmiejski przedstawiciel marki Volvo, firma Drywa.