Jak za Kopernika

21 lutego 2004 (artykuł sprzed 18 lat)
JG
Z chwilą akcesji przed polskimi uczelniami staną wielkie wyzwania. Studenci zyskując prawo studiowania w innych państwach, będą mogli wybierać między najlepszymi uczelniami. Również polskie uczelnie będą musiały zabiegać o to, żeby do Polski chcieli przyjechać studenci innych państw Unii Europejskiej. Uczelnie wchodzą więc w okres konkurowania, które musi się opierać na dobrej jakości.

- Polskie uczelnie są bardzo różnie przygotowane do członkostwa w Unii Europejskiej - uważa Danuta Huebner -Są takie, które już od początku lat 90. uczestniczą we wszystkich możliwych programach, badaniach, od dawna mają swoich partnerów w Unii Europejskiej, mają przystosowane programy nauczania. Są jednak również takie uczelnie, które nie będą na najwyższej półce, które mogą paść w konkurencji. Dla nich to ostatni dzwonek, żeby podnieść także swoją pozycję.

Wypowiedź minister Huebner miała związek z obradami Zgromadzenia Plenarnego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Ciało to obraduje co najmniej raz w roku. Skupia ponad 125 uczelni akademickich szkół polskich, w tym 6 uczelni niepublicznych. Podczas obrad, które miały miejsce na przełomie stycznia i lutego rektorzy
dyskutowali m.in. o realizacji tzw. procesu bolońskiego, czyli przystosowaniu polskich szkół wyższych do wymagań związanych z powołaniem w Europie jednej przestrzeni edukacyjnej.

- To nie tylko kwestia wprowadzenia systemu stopniowego kształcenia w szkołach wyższych - powiedział przewodniczący KRASP, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Franciszek Ziejka - Jest to jednocześnie próba przygotowania studentów i pracowników do znacznie większej mobilności. To co się dzieje przy pomocy programu Socrates-Erasmus, to stosunkowo niewiele. A moją ideą jest, by każdy student miał prawo zaliczyć przynajmniej jeden semestr gdzieś za granicą, tak jak było za czasów Kochanowskiego i Kopernika.

W najbliższym czasie przyjrzymy się, jak do integracji europejskiej przygotowane są trójmiejskie szkoły wyższe.

JG