"Trójmiejskie uczelnie to nie ekstraklasa, a II liga". Potrzeba więcej współpracy, mniej biurokracji

2 października 2017 (artykuł sprzed 3 lat)
Wioleta Stolarska

Nie przodują w ogólnopolskich rankingach, w najlepszym przypadku zamykając pierwszą dziesiątkę, w ostatnich ministerialnych zestawieniach pojawia się tylko jedna z nich - trójmiejskie uczelnie, choć w regionie są największymi i najlepszymi ośrodkami akademickimi, na tle ogólnopolskim wypadają słabo. Winny poziom, doświadczenie czy rankingi? Sytuację może zmieni nowa ustawa reformująca szkolnictwo wyższe, jednak nawet ona w oczach ekspertów nie przyniesie pożądanych efektów.



"Morze możliwości dla studenta" - to pierwsza myśl, jaka może przyjść do głowy podczas przeglądania oferty dla maturzystów na Pomorzu. Wiadomo, że nie szukają oni jednak jakichkolwiek studiów, a chcą zdobywać wiedzę i umiejętności na przyszłościowym kierunku, w uczelni, która da im dyplom ceniony przez pracodawców. Z kolei właśnie "dobra" uczelnia może liczyć na zainteresowanie najlepszych kandydatów.

Jak prestiż czy też po prostu "poziom jakości nauczania" wygląda w kwestii wyboru trójmiejskich uczelni wyższych? Gdańsk, Gdynia, Sopot to najsilniejsza trójca nad Bałtykiem, wszystkie razem tworzą silny i prężnie działający ośrodek akademicki. Studia na uczelni publicznej reprezentuje osiem uczelni. Obok nich w Trójmieście funkcjonuje kilkanaście szkół wyższych niepublicznych z różnorodną ofertą kierunków i specjalności. Okazuje się, że choć w regionie wiele z nich nie ma sobie równych, to na tle krajowych rankingów wypadają zdecydowanie gorzej.

Jedna uczelnia publiczna w ministerialnym rankingu

Według ostatniego rankingu przygotowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego największą popularnością cieszą się uczelnie techniczne. Najpewniej dlatego w zestawieniu jedyną trójmiejską uczelnią najczęściej wybieraną przez studentów jest znajdująca się na trzecim miejscu Politechnika Gdańska.

Nie bez znaczenia zapewne jest to, że Ogólnopolskie Badania Wynagrodzeń pokazują rokrocznie, że wychowankowie PG znajdują się w czołówce rankingów wysokości zarobków wśród absolwentów szkół wyższych w Polsce. Natomiast z badań przebiegu kariery zawodowej absolwentów przeprowadzonych na uczelni wynika, że ponad 80 proc. z nich błyskawicznie znajduje zatrudnienie.

Poza tym w zestawieniu najpopularniejszych, najczęściej wybieranych przez kandydatów uniwersytetów, uczelni ekonomicznych, czy specjalizacyjnych się w pozostałych dziedzinach nie znalazła się żadna inna trójmiejska publiczna szkoła wyższa. Spośród niepublicznych uczelni w kwestii wyboru studiów stacjonarnych najlepiej wypadł SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny, który ma swoją filię w Sopocie. Natomiast pod względem wyboru studiów niestacjonarnych na czwartym miejscu znalazła się Wyższa Szkoła Bankowa w Gdańsku.

Z kolei na liście osiemnastego rankingu miesięcznika "Perspektywy", gdzie ocenie poddano 168 uczelni oraz 68 głównych kierunków studiów w pierwszej dziesiątce znalazły się tylko dwie trójmiejskie uczelnie - Gdański Uniwersytet Medyczny (na 8. pozycji) oraz Politechnika Gdańska, zamykająca pierwszą dziesiątkę (UG był dopiero na 22 pozycji). Tradycyjnie na szczycie zestawienia znalazły się Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński.

Czytaj więcej: GUMed najlepszą z trójmiejskich uczelni wyższych - "Perspektywy" opublikowały raport

Trójmiasto nie jest wiodącym ośrodkiem akademickim w skali kraju

Jak przekonują eksperci związani z akademickim środowiskiem, z rożnych badań porównawczych wynika, że Trójmiasto nie stanowi wiodącego ośrodka akademickiego w skali Polski.

- Zwykle podaje się, że jest ekstraklasa, czyli Warszawa, potem I liga, czyli Kraków, Poznań, Wrocław. I wtedy jest liga II - Gdańsk, Lublin, Toruń. Łódź jest pewnie między I a II ligą. Tyle tylko, że to wszystko jest oczywiście mocno względne i zależy od tego, czy porównujemy liczbę studentów, pracowników, kierunków, pozycję w rankingach - mówi prof. dr hab. Cezary Obracht-Prondzyński, socjolog.
Podkreśla jednak, że trudno jest porównywać ośrodki akademickie, uczelnie, bo choć czasem wypadają słabo w ogólnej ocenie, to np. mają jeden kierunek, który na kilkanaście pozostałych jest ponad poziom, prowadzony przez wybitny zespół badawczy.

- Do końca ludzie nie zdają sobie sprawy, jak złożonymi organizmami są uczelnie. Są jednymi z większych pracodawców w regionie, nie mówiąc o ich budżetach, ekonomicznym oddziaływaniu na miasto etc. - dodaje.
Według niego trójmiejskie uczelnie, chcąc poprawić swój status powinny stawiać przede wszystkim na konieczność umiędzynarodowienia kształcenia oraz kontaktów naukowych oraz wzmacnianie współpracy środowiskowej.

- Chodzi o większe relacje miedzy środowiskiem akademickim a innymi kręgami - biznesem czy samorządem. To zresztą dotyczy także współpracy międzyuczelnianej, choć tu mamy sporo dobrych przykładów, np. Wydział Biotechnologii - wspólny UG i GUMed, a ostatnio wspólne studia podyplomowe UG z ASP - wylicza.
Konieczne jest też radykalne odbiurokratyzowanie, co według socjologa jest główną bolączką.

Mniejsze doświadczenie to mniejszy prestiż

To, co według ekspertów pozostaje nie bez znaczenia to również doświadczenie, bo choć trójmiejskie ośrodki mają wykwalifikowaną kadrę, to ich działalność jest znacznie krótsza niż innych, podobnych do nich w kraju.

- Uniwersytet Gdański działa od lat 70., więc jego historia jest nieporównywalnie mniejsza w stosunku do Uniwersytetu Warszawskiego czy Jagiellońskiego. Nie da się ukryć, że te dwa ośrodki to swojego rodzaju niepodważalne autorytety. Z tego również wynika pewien prestiż, który w obecnych czasach nie pozostaje bez znaczenia chociażby w przypadku znalezienia pracy - mówi dr Krzysztof Piekarski, politolog, wykładowca akademicki.
Jak dodaje, w obecnej sytuacji wpływ może też mieć znaczny spadek atrakcyjności kierunków humanistycznych, których na trójmiejskich uczelniach zdecydowanie nie brakuje.

- W całym kraju pojawiają się hasła w obronie nauk humanistycznych, jest coraz mniej chętnych do studiowania na nich. Widać to też np. po kampusie UG, który zmierza coraz bardziej w kierunku nauk przyrodniczych, technicznych - ocenia.
Z kolei według dr. Tomasza Białasa, prorektora Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni, byłego wykładowcy UG fakt, że Trójmiasto nie posiada swojej "gwiazdy", czyli przodującego ośrodka akademickiego, jak Warszawa czy Kraków, nie powinien być wyznacznikiem w kwestii dokonywania wyboru przez studentów.

- Miasta, do których ciągną młodzi ludzie to przecież teraz Rzeszów czy Lublin, które w końcu nie są aż tak popularne jak Trójmiasto. Student patrzy nie tylko na uczelnię, ale również na aglomerację, na zaplecze przedsiębiorcze, bo z tym miejscem często wiąże swoją przyszłość - ocenia.
Jak przyznaje, w kwestii rankingów ma mieszane uczucia, bo nie są one według niego w Polsce adekwatnym wyznacznikiem.

- Często kryteria, które wyznaczają pozycje to np. liczba personelu w stosunku do studentów, czy sprzętu, a nie np. kwestie zarobków, na jakie może liczyć absolwent - wyjaśnia. - Rankingi nie są odpowiednim orientacyjnym punktem, bo nie zawsze jest tak, że jak jesteśmy na 9 czy 15 miejscu to jest źle, nikt też nie mówi o tym, że niektóre uczelnie nie zgadzają się na umieszczanie ich w takich zestawieniach - dodaje.
Według niego, odpowiednie miejsce w rankingu zależy też od tego w jaki sposób uczelnia jest zarządzana.

- Są ośrodki, które skupiają się tylko na tym, żeby spełnić dane kryteria, dlatego tak wysoko się w nich znajdują. Wszystko zależy też od potencjałów, jakimi dysponują, zaplecza gospodarczego, kadry - to wszystko jest systemem połączonych naczyń, które składają się na określony efekt - ocenia.
Czy uważasz, że właściwie wybrałe(a)ś kierunek studiów?
44%

tak, na szczęście kierunek spełnił moje oczekiwania

25%

nie do końca, ale to wina m.in. moich mylnych wyobrażeń

31%

nie, drugi raz nie wybrał(a)bym kierunku, który studiowałe(a)m

zakończona

łącznie głosów: 917