Opinie (9)

  • (2)

    Wielki szacunek dla Pana Dąbrowskiego za Jego działalność literacką. Poezja jest ludziom potrzebna, chociażby po to, żeby mieć pretekst do zatrzymania się w tym zabieganym świecie i zastanowienia się, wzruszenia, zachwycenia pięknem. Moim ukochanym poetą jest Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Z różnych względów, ale nie o tym teraz. Mam teraz jednak inną refleksję na co mi (hipotetycznie) ta cała

    Wielki szacunek dla Pana Dąbrowskiego za Jego działalność literacką. Poezja jest ludziom potrzebna, chociażby po to, żeby mieć pretekst do zatrzymania się w tym zabieganym świecie i zastanowienia się, wzruszenia, zachwycenia pięknem. Moim ukochanym poetą jest Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Z różnych względów, ale nie o tym teraz. Mam teraz jednak inną refleksję na co mi (hipotetycznie) ta cała wiedza, erudycja, te wszystkie wzruszenia skoro i tak nie potrafię żyć. Hipotetycznie o mnie, gdyż nie jestem ani intelektualistą, chociaż życiowo jestem autentycznie ofiarą losu. Czy nie jest szczęśliwszym zwykły pan od śmieciarki, pani sprzątająca, motorniczy (przepraszam za uproszczenia, niesłuszne stereotypy, sam byłem sprzątaczem po sklepach z materiałami budowlanymi i domowymi - ktoś nawet raz w kąciku za panelami zrobił siusiu, a innym razem ktoś próbował ukraść deskę klozetową, takie to były hece a raz mój bilet miesięczny wpadł mi do klopa podczas jego mycia a innym razem zwykłym przetykaczem udrażniałem klop, ach tych wspomnień czar; no cóż żadna praca nie hańbi a jako babochłop pracujący żadnej pracy się nie boję). Czy poezja może nauczyć życia? Czy w ogóle powinna mieć taki cel (czy też sztuka dla sztuki). Co jest esencją życia - sztuka czy realne życie. Czy lepiej poświęcić czas na czytanie wierszy w samotności, czy też na kontakt z drugim człowiekiem wg zasady żyje się wśród ludzi, dla ludzi i z ludźmi? Ja tylko pytam, żeby wywołać ferment a poezja i tak się obroni i przetrwa. Mistrzu Tadeuszu dziękuję za Pańską pracę. Winszuję talentu i życzę sił i zdrowia :)

    • 9 2

    • (1)

      A tak swoją drogą. Czy jest jeszcze Salon Poezji w Gdańsku? Kiedyś, pamiętam, prowadziła charyzmatyczna aktorka Marta Kalmus - Jankowska a występowali - interpretowali wiersze znakomici aktorzy głównie Teatru Wybrzeże.

      • 1 0

      • Czy w dobie sztuki wizualnej - no wiecie film, internet/Internet (małe czy duże "i") mają szansę bytu, przetrwania sagi, grube powieści (czy Olga Tokarczuk jest wyjątkiem?) czy właśnie krótkie formy literackie: opowiadanie, artykuł/esej, wiersz właśnie. Ponoć coraz więcej ludzi ma problemy z koncentracją (ja jestem skrajnym przypadkiem i czytam nawet najgrubsze powieści na głos). Dobra już nie będę Państwa dobijał. Nisko się kłaniam :)

        • 0 1

  • Poezja jest super, tylko... (5)

    ...musisz czuc to cos.
    Pod tym art sa 3 komentarze.
    Raprt o koronawirusie >500 komentarzy.
    Juz poetow na stadionach nie ma.

    • 2 1

    • (4)

      Czasy się zmieniły. Świat przyspieszył. "Czas to pieniądz". Telewizja, radio, internet. Kwestia zmiennej mody - prawdopodobnie wg niektórych czytanie wierszy jest obciachowe. Poezja stawia pytania a nie daje odpowiedzi. Poezja może zburzyć, podważyć czyjś punkt widzenia a tym samym poczucie bezpieczeństwa. Dąbrowski - Różewicz - Staff - Tetmajer - Asnyk, tak, tak... sztafeta pokoleń. Poezja znakiem czasu. Eviva l'arte!

      • 0 1

      • Jeszcze beda czasy...niestety (3)

        Jeszcze beda czasy...niestety/

        Na poetów kotlety, omlety/

        Bo głód ma to do siebie, że/

        Wraca, /

        A wraz z nim poetow praca./

        Zrozumiec, poczuc, ułożyć od nowa/

        Ciezka głowa to lekka głowa

        • 0 0

        • (2)

          Jakie to piękne! Poezja jest wieczna. Zawsze było mi żal Tetmajera jak czytałem "Był czas" albo "Miałem kiedyś przyjaciół" (od tego wiersza K. Jabłońska zatytułowała zbiór wspomnień o Tetmajerze z 1972 r. - polecam!). Ludzkość byłaby uboższa bez poezji.

          • 1 0

          • "Był czas" Tetmajera niestety zbiło się w całość zamiast z podziałem na wersy i zwrotki :(

            Był czas, że­śmy się ro­zu­mie­li

            ten czas prze­mi­nął i nie wró­ci,

            a dziś mnie z wami wszyst­ko dzie­li,

            nic wy mnie dziś nie ob­cho­dzi­cie,

            nic wa­sze nie ob­cho­dzi ży­cie,

            to jed­no boli, że­ście sku­ci,

            Pieśń moja sta­ła się dziś pie­śnią

            wy­łącz­nie tyl­ko moją wła­sną;

            nie dbam, czy

            Był czas, że­śmy się ro­zu­mie­li

            ten czas prze­mi­nął i nie wró­ci,

            a dziś mnie z wami wszyst­ko dzie­li,

            nic wy mnie dziś nie ob­cho­dzi­cie,

            nic wa­sze nie ob­cho­dzi ży­cie,

            to jed­no boli, że­ście sku­ci,

            Pieśń moja sta­ła się dziś pie­śnią

            wy­łącz­nie tyl­ko moją wła­sną;

            nie dbam, czy gdzie się ucie­le­śnią

            tak czy ina­czej w czy­jem mło­dem

            ser­cu te sło­wa, któ­re w wo­dęm

            rzu­cał - - niech pły­ną lub za­ga­sną.

            Je­ste­śmy obcy. Ma­cie wró­żów,

            ma­cie serc wa­szych wy­kła­da­czy,

            ma­cie dusz wa­szych czuj­nych stró­żów,

            ka­pła­nów wa­szych świę­tych chra­mów,

            dzier­żą­cych sza­le prawd i kła­mów,

            po­etów dą­żeń i roz­pa­czy.

            Jam od wszyst­kie­go uciekł tego,

            żyj­cie, jak chce­cie - - czym je­ste­ście?

            Ma­cież liść drze­wa zie­lo­ne­go,

            ma­cież woń kwia­tu, szum po­to­ku,

            je­ste­ścież jak wschód słoń­ca oku,

            jak mo­drze­wio­wych gęstw po­wie­ście?

            Je­ste­ścież jak le­gen­da zło­ta

            kuta we wnę­trzu skał ogrom­nych?

            Albo jak zbro­ja, co grze­cho­ta,

            albo miecz, co przy boku chrzę­ści,

            albo sta­lo­wej ło­skot pię­ści

            pra­gną­cej gwa­rów wie­ko­pom­nych?

            Jam wła­snej tyl­ko my­śli mo­jej

            po­etą - - gdzie mnie wi­cher rzu­ci,

            tam har­fy mo­jej stru­ny stroi,

            szu­mi mnie tyl­ko pieśń po­ję­ta,

            pieśń, któ­rej ni­czym świat nie pęta - -

            to jed­no boli, że­ście sku­cia.

            • 0 0

          • "Miałem kiedyś przyjaciół" Tetmajera i znowu zbiło się w całość... smutno mi

            Miałem kiedyś przyjaciół - może i nie miałem -

            dzisiaj nie mam żadnego - już i nie dbam o to -

            kilka myśli mej duszy stało mi się ciałem:

            z nimi ja się przyjaźni zajmuję robotą.



            Jedna myśl to pojęcie nieograniczonej,

            wszechposiężnej wolności, wiecznej i niezłomnej,

            która duszę człowieka, jak i morza

            Miałem kiedyś przyjaciół - może i nie miałem -

            dzisiaj nie mam żadnego - już i nie dbam o to -

            kilka myśli mej duszy stało mi się ciałem:

            z nimi ja się przyjaźni zajmuję robotą.



            Jedna myśl to pojęcie nieograniczonej,

            wszechposiężnej wolności, wiecznej i niezłomnej,

            która duszę człowieka, jak i morza człony,

            spaja w jednej, harmonii świętej i ogromnej.



            Druga myśl to pojęcie bohaterstwa, cnoty

            najpiękniejszej z cnót wszystkich, aż dziecięco męskiej,

            bo jej hełm wszystka młodość ducha kuje złoty

            i stawia posąg biały w grocie czarnoksięskiej.



            Trzecia myśl to pojęcie geniuszu, władanie

            wszechmocne, moc wszechtwórcza i wszechrozumienie,

            treść, w której wiekuiste zawarło się trwanie

            i z której ogień bytu czerpie swe płomienie.



            Czwarta myśl to pojęcie piękności natury

            i jej umiłowanie i piękna pojęcie,

            które miąższ modeluje i wiedzie kontury,

            oznacza poryw, zamiar, obwód i napięcie.



            Piąta myśl to pojęcie ciszy i przestrzeni,

            i światła, w zwiąż jedności zespolonych razem,

            które mi się być szczęściem zagrobowych cieni

            wydają, a w śnie - bytu ich godnym obrazem.



            Szósta myśl to pojęcie prawdy i bezwzględnej

            sprawiedliwości w życiu, myśl niezmiernie trudna,

            by duch w wydatkach nie stał się nazbyt oszczędny,

            droga jego zbyt zimna i nazbyt odludna.



            Siódma myśl to pojęcie rozumnej dobroci,

            najtrudniejsza ze wszystkich i jedynie bogom

            w całej pełni dosiężna - ona jednak złoci

            skroń światłem najpiękniejszym, marmur ściele nogom.



            To moi przyjaciele - wśród mego pokoju

            oni mnie otaczają, oni ze mną mówią,

            oni mnie pragną podnieść do swojego stroju,

            oni chcą, abym słyszał to, co postanowią.



            To moi przyjaciele - tych myśleń siedmioro,

            krążą one jak ptaki około mej głowy - -

            trosk moich i mych smutków w pierś swoją nie biorą

            i wzrok mają królewski, dumny i surowy...

            • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.