Dodaj opinię

Opinie (59) 6 zablokowanych

  • Ja dbam co roku. (8)
    Wyciagam z piwnicy dmucham i jeżdzie. CHowam na zime. Wyciagam z piwnicy dmucham i jeżdze...
    Rower to nie dziewczyna.
    Bobex
    3 miesiące
  • Naszej krawężnikowo-brukowo-kostkowej infrastruktury i tak nic nie przetrzyma ;) Ile ja już obręczy połamałem....
    3 miesiące
    • Żartujesz chyba? (2)
      Mam najtańsze mavici systemowe już 5 rok i nawet 8ki nie złapałem w przebiegu rocznym 7 tys km. Radzę umiejętności jazdy podszkolić.
      Marcin
      3 miesiące
      • Zależy od mocy i wagi rowerzysty.

        Im rowerzysta cięższy tym koło będzie mocniej obrywać na bruku. Zwłaszcza osie i łożyska.

        Im ma więcej siły tym mocniej pracują szprychy podczas podjazdów pod górę.

        Cięższy zazwyczaj potrzebuje mieć wyższe ciśnienie w oponach a to oznacza większe naprężenia na obręczy.

        Jeśli obaj mają jednakowo sztywne koła to u cięższego będzie ono mocniej pracować na nierównościach i tym samym nastąpi szybsze zmęczenie metalu.
        Z kolei przy sztywniejszej obręczy jeszcze mocniej dostanie się szprychom.

        Jeśli ważysz 50kg, jeździsz max 10km/h a pod górę rower prowadzisz, a poprzednik może przykładowo ważyć 100kg i jeszcze wozić ze sobą 10kg bagażu.
        3 miesiące
        • Cycuś teoretyzujesz
          188cm/95kg rama L koła crossmaxy 29 opony na mleku conti race king. Proszę cię...
          Marcin
          3 miesiące
    • Bzdury (1)
      Zmień rower na górski lub trekkingowy a szosówke wywal do kosza
      3 miesiące
      • Ja mam góralski all terrain und all seasons a nie tam jakieß jednorazówki sztrasówk i trekrówki
        3 miesiące
    • Może mniej pedałuj ,lub rób to subtelniej ? (1)
      dyzio
      3 miesiące
  • To może ma sens dla rowerów za kilkanaście tysięcy. (1)
    Nie ma co się pie.....ić z kołami za 40zł. I tak pojeżdżą 20 lat w tej cenie.
    3 miesiące
    • koło za 40 zł? Sama obrecz kosztuje minimum 40 zł,20 lat|? nawet za PRLu stalowe wytrzymywału z 5-6lat
      3 miesiące
  • Niestety ale obecnie trzeba wymieniac kola czesciej niz kiedys bo sie szybciej wycieraja od klocków (5)
    Stalowe były bardzo trwałe aluminiowe szybko się wycierają.
    3 miesiące
    • OK boomer
      Ale w 2020 roku hamulce tarczowe są już dość powszechne
      3 miesiące
      • Ok srumer
        Ale nie każdy chce mieć hamulce tarczowe. Bo i na ch.. w zwykłym rowerze do jazdy po mieście takie hamulce. Przerost formy nad treścią.
        3 miesiące
    • Nie rozumiem podejścia.... telewizor działał ale wymieniłem bo nowy ma YT (1)
      Żal ci kupić nowy sprzęt jeśli stary zajedziesz? Mentalność Janusza. Oni też gadają: ten Twój rower za 6 tys szybciej nie pojedzie od mojego za 1 tys. A felgi do passata za 3 tys sztuka kupił, jednak szybszy nie będzie.... Tępe rozumki i tyle
      Marcin
      3 miesiące
    • Kup tarcze
      Mis
      3 miesiące
  • Uzupełnienie artykułu (33)
    Artykuł bazuje na opiniach serwisantów, którzy chyba mało widzieli.
    Podstawowa sprawa o której nie wspomniano to oś piasty tylnego koła która się zrywa gdy często jeździmy po górki. Wymieniłem już 6 sztuk.
    Jeśli ktoś ma hamulce tarczowe to może sobie sam centrować koło i nawet bez dużej precyzji nie będzie mu to przeszkadzało.
    Jeśli mamy hamulce starego typu to precyzyjne centrowanie jest koniecznością, a do tego przy hamowaniu ściera się bok obręczy więc koło po kilku latach jest do wymiany.
    Ceny centrownic spadły i jeśli ktoś naprawdę dużo jeździ to warto zainwestować w sprzęt do samodzielnego serwisowania. Oszczędza się czas i pieniądze.
    3 miesiące
    • To fajne masz te piasty skoro już 6 osi "zerwałeś".
      Kup coś normalnego bo strach na takim czymś jeździć.
      No ale zgodnie z teoriami tutaj nie ma różnicy pomiędzy rowerem za 800 zł a takim za 8 tys.
      3 miesiące
      • Musiał bym 2 razy upaść na główkę żeby kupić rower za 8 tys.
        Widzisz ja wszystko przy rowerze robię sam więc zrobiłem coś odwrotnego do tego co proponujesz.
        Złożyłem sobie rower za 300 zł bez przerzutek, które mi tylko przeszkadzały i z tego co wyczytałem na forach były główną przyczyną zerwanych osiek.
        Problem z ośkami u mnie się skończył a ja zadaje szyku na "ostrym kole MTB"
        Zadaje szyku bo zainwestowałem w spraj i naklejki. Lakier czarny mat i naklejki znanej ekskluzywnej marki robią swoje :-) Używaną stalową ramę tak odpicowałem że faktycznie rower wygląda jakby kosztował 4k zł
        3 miesiące
        • To fajny masz rower.
          A sprej i naklejki to przebiegły pomysł.
          I z pewnością wygląda na taki za minimum 4 tys.
          Oczywiście rower jeździ tak samo jak ten za 8 tys (pomijam te ustawicznie zrywające się ośki).
          Nie mam doświadczenia ze sztywnym kołem, ale jak brak przerzutek ma się do zrywania osiek?
          Też sam skłądam rowery i złożyłem sobie właśnie taki za ok. 8 tys - ośki póki co się nie zrywają może dlatego, że piasty to DTSwiss, ale nawet zwykłe deore mi się nigdy nie zerwały (jazda MTB - lekki nie jestem)
          3 miesiące
          • A ten rower za 8 tys to stawiasz codziennie pod biurowcem ?
            Bo ja codzienne jeżdżę do pracy, do sklepu itp.
            Z tym sprejem to przegiąłem bo miał być mało atrakcyjny dla złodzieja ale miałem chwile słabości :-). Dodam tylko że nie była to moja pierwsza rama którą odnawiałem i po malowaniu wyglądała jak nówka. A lakier też nie był z marketu tylko specjalna utwardzalna odmiana.

            Na forach ludzie twierdzą że problemem jest niesymetryczne rozłożenie sił przy jeździe na najszybszym przełożeniu co z punktu widzenia rozkładu sił (o którym każdy uczył się na fizyce) ma sens, a ja właśnie tak miałem ustawione.

            Nie wiem ile zaliczasz górek ale ja codziennie przejeżdżam przez morenę czyli 2 górki dziennie i ośka przy tej jeździe wytrzymuje rok. Dodam jeszcze że pełna oś.
            3 miesiące
          • To się dogadaliście. Jeden ma rower do miasta, który musi być badziewiem i wyglądać, jak badziewie. A drugi jeździ efektywnie po mieście ;)
            olo
            3 miesiące
        • O losie kolejny złomiarz... (3)
          Jak lubisz to powodzenia
          Marcin
          3 miesiące
          • Snob (2)
            Kolejny ?
            Chyba lepiej być "złomiarzem" niż snobem.
            3 miesiące
          • Snob to ten co ma dobry sprzęt bo go wykorzystuje i potrzebuje jakości? (1)
            Czy janusz w q7 z 2005 w kredycie na 10 lat ale w audi a nie nowej fabii? Nie rozumiem?
            Marcin
            3 miesiące
          • Miej sobie człowieku sprzęt jaki chcesz, nic mi do tego.
            Dlaczego we wcześniejszym wpisie kogoś kogo nie znasz nazwałeś złomiarzem ?
            Mi taką samą przyjemność jak jazda rowerem sprawia naprawianie i modernizowanie roweru, dlatego naprawiam rowery również znajomym. Żeby było jasne nie zarabiam na tym ani złotówki, a czasem nawet dokładam do tego biznesu.

            Nawet nie wiesz z jakich części złożyłem swój rower a już stwierdziłeś że to złom. Dla mnie to nie jest złom, zrobiłem sobie idealny rower do tego co potrzebuje i na dodatek drugiego takiego nie ma.

            Jesteś stu procentowym snobem
            3 miesiące
        • Dziadujecie maksymalnie
          W 2000 kupiłem na wysepce GT zaskar za równe 4K i oprócz standardowego serwisu nie działo mi się z tym rowerem nic przez parę lat. Zużycie części i tak wynika z ilości przejechanych kilometrów.
          3 miesiące
    • tez mialem kiedys taki rower (1)
      z gdanska do orlowa przez tpk:
      -pokrzywione piasty
      -urwany pedal od korby
      -peknieta rama
      normalna jazda po lesie bez skakania ...
      rower mtb z marketu za wtedy 400 zl...
      poprzedni wigry 3 dluzej wytrzymal
      3 miesiące
      • Nigdy nie kupiłem roweru w markecie. Mam w rodzinie kilka rowerów renomowanej polskiej marki. Mimo wszystko jestem z nich zadowolony, a rower w którym poległa ostatnia ośka 3 lata temu kosztował 1400 zł. Ja więcej za rower nie dam i lepszego nie potrzebuje. Rowery oprócz wspomnianej niedoskonałości sprawują się bardzo dobrze.
        3 miesiące
    • Jeśli masz hamulce vbrake lub dowolne inne szczękowe to wycentrowanie koła jest banalnie proste, nawet nie trzeba go wyjmować z roweru. 10 minut zabawy i koło jest idealnie wycentrowane.
      Wystarczy patrzeć na odległość obręczy od klocków hamulcowych.

      Ale przy hamulcach tarczowych jest problem - albo trzeba koło umieścić w centrownicy (a nie każdy posiada takie urządzenie) - albo trzeba się mocno nakombinować przy tworzeniu jakiś prowizorycznych konstrukcji (np z 3 trytytek przypiętych do widelca).
      3 miesiące
      • Z tym banalnie to trochę chłopie przesadziłeś.
        Po pierwsze musisz mieć pewność że koło jest idealnie prosto przykręcone do ramy i to jest podstawowa trudność.
        Po drugie jest problem żeby widzieć jednocześnie szczęki po obu stronach (no chyba że zdejmiesz oponę ale komu by się chciało zdejmować oponę do centrowania na ramie roweru) i mieć pewność że obie są symetrycznie oddalone od obręczy, sprężyny w v-brekach nie są idealne.

        Przy tarczowych nawet jak jest bicie to nie wpływa ono na ocieranie o tarczę więc tak naprawdę w niczym nie przeszkadza.
        3 miesiące
        • Widać, że nie wiesz o czym piszesz...
          Dyskusja nie m sensu.Dla ciebie jeśli w tarczowych hamulcach obręcz jest krzywa to nadal wszytsko jest ok...
          Bo tarcza nie ociera
          3 miesiące
          • Proszę i w końcu odezwał się ktoś mądry.
            Oświeć mnie geniuszu w czym przeszkadza Ci brak idealnego scentrowania koła z hamulcem tarczowym.
            Zapewne centrujesz co miesiąc.
            3 miesiące
    • Taka jest prawda (14)
      Jeśli ktoś nie ma łożysk a zwykle łożyska jeździ non stop bez serwisowania
      To już po dwóch lata należy zmienić smar inaczej będzie już tarcie na sucho
      Tak samo jest oczkami czasami pękają lub wykrzywiają po skokach
      Łożyska maszynowe wcale nie są trwałe chyba ze rowerzysta nigdy nie skręca jeździe wprost
      Najlepsze są łożyska te zwykle wtedy skręcanie nie robi problemu jeśli się mylę
      głuchy
      3 miesiące
      • Twoja teoria o 2 latach nie sprawdza się w praktyce, bo jak już pisałem ośka na mojej trasie wytrzymywała rok. Po zastąpieniu wolnobiegu jedną tarczą problem znikł.
        3 miesiące
        • Czemu wy upieracie się że złom jest lepszy od porządnego roweru? (8)
          Skąd w was tyle januszostwa, to zakrawa o natręctwo zbieractwa złomu. Kupić piastę porządną z bębenkiem opartym na łożyskach, najtańsza kasetę Shimano i będzie służyć lata bez rzeźbienia jakimiś wątpliwymi metodami. Nie wierzę, że jeśli ktoś do pracy dojeżdża rowerem to nie stać go na wydatek 200 zl raz na długi czas. Mój napęd blaty przód, kaseta, łańcuch i kółka przerzutki to prawie 1500 zl co 5000 km średnio. Poprostu lubię jak wszystko działa jak w zegarku bo to moje hobby cisnąć pedały!)
          Marcin
          3 miesiące
          • Te dyskusje tutaj nie mają sensu.
            Dla większości rower za kilka tys w górę jest bez sensu bo ten za kilka stów też jeździ (powyżej mamy nawet opisy jak...)
            To nic, że większość nawet nie siedziała na porządnym sprzęcie i nie ma porównania.
            Ok do niektórych zastosowań (jazda do pracy, po bułki) rower nie musi być drogi, ale zawsze musi być bezpieczny.
            3 miesiące
          • Zdumiewające jest ilu jest snobów. Wydawałby się że na rowerach jeżdżą ludzie bardziej wyluzowani ale jak widać nie.
            Co wy robicie jak mijacie kogoś komu skrzypi łańcuch, patrzycie na niego z pogardą i obrzydzeniem ?
            Większość osób po mieście jeździ na "starych zmęczonych" rowerach i nic lepszego im nie jest potrzebne.

            Zdradź gdzie i ile jeździsz na rowerze za kilka tysięcy.
            Do Twojej wiadomości, siedziałem na rowerze za kilka tysięcy, a nawet żeby nie było wątpliwości jechałem i jakoś odczucia mnie nie powaliły.

            Kurcze "rower musi być bezpieczny" teraz to dałeś do pieca. Niech zgadnę. Pewnie wszystkie które nie mają hamulców hydraulicznych są niebezpieczne.
            3 miesiące
          • Kolego w jakim świecie Ty żyjesz ?
            Są ludzie na bezrobotnym, są ludzie zarabiający pensje minimalne, są śmieciówki a Ty twierdzisz że każdy powinien kupić rower za kilka tysięcy.
            Oś o której jest mowa w tym wątku kosztuje około 10 zł. Jak ktoś ma narzędzia to wymiana zajmie godzinę lub mniej.
            Co jest bardziej sensowne kupno roweru za kilka tysięcy czy naprawa tańszego ? Oto jest pytanie.
            I kolejne pytanie.
            Jeśli mam rower za jakiś 1000 zł lub kupię używany ale sprawny rower za 200 zł to co może mi się popsuć oprócz w/w ośki?
            Najtańszy suport - koszt 30 zł, koło koszt 80 zł, wolnobieg 50 zł przerzutki - za 300 zł będę miał pełny komplet ale tak naprawdę można je wywalić bo tak naprawdę są zbędne. Te rzeczy nie zepsują się jednocześnie a jak się je wymieni będą służyły co najmniej przez kilka lat.
            Przerzutki to wynalazek który ma ułatwiać podjazd pod górę ale w większości rowery jeżdżą po płaskim. Jeśli ktoś nie daje rady to może rower wprowadzić, np. część ludzi wprowadza rower na stromym odcinku Jaśkowej.
            realista
            3 miesiące
          • Kto się upera że coś jest lepsze ?
            Czy jak potrzebuje samochodu to muszę od razu kupić Ferrari czy Jaguara czy może jednak wystarczy mi Opel lub Ford.
            Może napisz petycje do producentów żeby nie produkowali piast bez łożysk maszynowych i bez kaset.
            Nie chodzi o to na co mnie stać tylko czego potrzebuje. Już jeden przypięty rower mi ukradli, byłbym d**ilem gdybym kupił rower za kilka tysięcy i przypinał go na zewnątrz do stojaka. Nie potrzebny mi drogi rower dedykowany tylko do weekendowych wypadów, a w tygodniu niestety nie mam czasu na popołudniowe przejażdżki. Czas jest mocno deficytowym towarem (zwłaszcza jak się ma rodzinę) więc jeżdżąc np. do pracy łączę przyjemne z pożytecznym.
            Ciekawe że ja nie mam problemu z wymianą osi a Wy macie :-)
            Nie zmienię piasty na taką jaką mi proponujecie bo potrafię być asertywny :-)
            Radzę wam panowie mieć więcej luzu bo za mocno się spinacie a to szkodzi zdrowiu.
            3 miesiące
          • Ciekawe że jeżdżąc codziennie to pracy jakoś często nie widuje rowerzystów na rowerkach za kilka kilo zydli.
            Na parkingu w biurowcu i pod biurowcem też takich nie widuje.
            Gdzie wy się chowacie z waszymi pięknymi rowerami ?
            A może mój biurowiec jest wyjątkowy może do innych ludzie jeżdżą na wypasach.
            3 miesiące
          • Na innym forum ktoś mądry napisał
            " Jako inż.mechanik od budowy maszyn mogę powiedzieć że magiczne łożyska "maszynowe" w żargonie rowerzystów to klasyczne łożyska toczne, kryte zazwyczaj obustronnie (2RS lub ZZ tj. uszczelnieniami gumowymi lub blaszkami) przenoszące siły poprzeczne. I teraz: jeżeli w przekładniach obrabiarek osiąga się prędkości rzędu kilku-kilkunastu tysięcy (a często i duuużo więcej) obr/min nawet dla małych łożysk ( i to działa, np. układy korbowe silników dwusuwowych) to kilkadziesiąt obr/min w suportach czy piastach kół nie powinno być dla nich problemem. Jednakże wielu z Was twierdzi że po pewnym czasie np. korby łapią luzy. Dlaczego? Bo:

            1. Łożyska zastosowane są g*wniane. I tu wychodzi pewien snobizm: że jak coś ma być do roweru z jeszcze markową metką to cena na finiszu rośnie x-dziesiąt razy. Porównajcie sobie ceny amortyzatorów samochodowych i rowerowych. Warunki pracy samochodowych są bez porównania cięższe, trwałość bez porównania lepsza, precyzja wykonania samochodowych i ich jakość również lepsza a cena? Gdyby przenieść ją z rynku rowerowego to zwykły amortyzator samochodowy byłby w cenie takiego z elektronicznym układem adaptacji twardości.

            2. Łożyska są po prostu źle dobrane. Otóż: jak wspomniałem na początku, mówi się o łożyskach poprzecznych. Są to takie, które przenoszą siły normalne do ich osi. Jednak ze względu na ugięcia np. wałka suportu dochodzi do powstania sił wzdłużnych do których takie łożyska raczej nie są dostosowane. Klasycznym łożyskiem wzdłużnym jest to zastosowane w główce sterowej.

            Żeby przedłużyć żywotność łożysk suportów/piast producenci musieliby zastosować w nich łożyska poprzeczno-wzdłużne lub np. łożyska stożkowe. Ich zaletą jest możliwość przenoszenia sił poprzeczno-wzdłużnych czyli tak naprawdę odpowiednich do warunków pracy. Ale tego nie robią. Dlaczego? I każdy z nas zna odpowiedź: pomyślcie o swoich nowoczesnych pralkach, lodówkach, autach z wysilonymi doładowanymi 3-cylindrowymi silniczkami napędzającymi auto typu Octavia III. "
            dobrze poinformowany
            3 miesiące
          • I jeszcze końcówka wypowiedzi z innego forum (1)
            " A jak to się ma do łożysk kulkowych: nie znam żadnej przekładni tokarki czy frezarki w której zastosowano by takie łożyska. Dlaczego: bo w ustalonych warunkach pracy one nie spisały by się. A charakter użytkowania roweru jest zmienny: gdy jedziemy w zakręcie i pochylamy się, w piastach występują siły wzdłużne, każde naciśnięcie na pedał powoduje odkształcenie wałka suportu (mówienie o osi to bzdura. Wygoglujcie czym różni się oś od wału) generujące siły wzdłużne.

            Zatem które jest lepsze:

            ...tańsze. My rowerzyści i tak jesteśmy z premedytacją naciągani przez producentów i dystrybutorów na ich produkty. Niektórzy to wiedzą, inny sądzą że jak zapłacą x-razy więcej dostaną produkt x-razy lepszy... "
            dobrze poinformowany
            3 miesiące
          • No to Ci odpowiem, jaka jest _podstawowa_ różnica między drogim amortyzatorem rowerowym a samochodowym: ten drugi może mieć masę dowolną. Ten pierwszy - jak najniższą. Dwa - oba działają na mniej więcej tej samej zasadzie, tzn. tak samo będą trzymały ciśnienie (powietrza, oleju), ale już ten rowerowy ma kilka regulacji, których nie ma standardowy amortyzator samochodowy (nie mówię o autach do rajdów/wyścigów): regulacja wysokości skoku, blokada skoku, regulacja tłumienia, regulacja prędkości odbicia i to jeszcze chyba nie wszystkie wymieniłem, bo są takie, które charakterystykę dobierają poprzez elektronikę która analizuje jak jeździsz.
            olo
            3 miesiące
        • Zdradzisz w końcu co to za piasta?
          Nie wyobrażam sobie używania tak istotnego elementu, który jest tak niebezpieczny.
          U mnie po pierwszej takiej awarii wylądowałoby to w koszu choć pewnie nie kupiłbym takiego czegoś.
          Piasta to nie koszyk na bidon.
          3 miesiące
          • Nie zdradzę, to zostanie moją tajemnicą.
            Ten element nie jest w żadnym stopniu niebezpieczny, przynajmniej dla mnie, Jeśli masz koło z szybko złączem to nawet nie zauważysz momentu w którym element pęka tylko zauważysz że koło zaczyna mieć bicie i np ocierać o ramę.
            Jeśli oś jest pełna to po prostu przestajesz jechać.
            Także bez paniki
            3 miesiące
          • Człowieku nie ma najmniejszego znaczenia co to za piasta bo zostało napisane że zerwało się 6 osi. W takim przypadku nikt normalny nie wymienia piasty tylko samą oś. One nie mają żadnych oznaczeń to są nagwintowane pręty lub rurki. I wiemy że te kolejne wymienione też poległy.
            realista
            3 miesiące
          • Albo facet waży za 120 kg, albo kupuje ośki z g*wnoliny. Nigdy nie zdarzyło mi się "zerwać oś", przy moich 80 kg, nawet jak skakałem na rowerze, ale nigdy tez nie kupowałem szajsu, co do którego wiedziałem, że nie jest przeznaczony do tego, do czego chcę go użyć... Zdarzyło się połamać/pokrzywić koła, połamać ramy, kierownice, ale ośka piast? Nigdy.
            olo
            3 miesiące
    • to raczej nie kwestia jeżdżenia pod górkę a Twojej masy i niskiego modelu piasty shimano , bo tam ośki gną się jak głupie , szczególnie te na qr 9mm
      ;)
      3 miesiące
      • Moja masa to 85 kg, piasty mam raczej tańsze niż droższe ale w piaście z klasycznymi łożyskami raczej cudów nie ma, to jest prosta konstrukcja a do tego tylko pierwsza oś była oryginalna, pozostałe były kupione osobno, szukałem też wzmocnionych ale nie udało mi się takich znaleźć.

        Ogólnie mógłbym się z Tobą zgodzić żeby nie fakty z mojego życiorysu.
        Przez 7 lat jeździłem codziennie rowerem z Przymorza do Gdańska Głównego czyli po płaskim i jedyny mój problem to były łupiny po kasztanach i przebite dętki. Potem zmieniłem trasę, jechałem przez Morenę i zaczęły się zerwania osiek. Systematycznie Jedna każdego roku.
        3 miesiące

Twoja opinia

zamknij

Regulamin dodawania opinii

Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat