Dodaj opinię

Opinie (97) 6 zablokowanych

  • Ale się usnialem (3)
    Po zdjęciach na fejsbuku nie mogłem rozpoznać koleżanek z pracy w realu( stan faktyczny) :-) . A tu widzę że jeszcze w wymiarze zawodowym trzeba robić sobie tuning w świecie wirtualnym, wzbogacony o wydumane angielskie nazwy korpo stanowisk, żeby zwrócić uwagę tym razem potencjalnego pracodawcy. Na stanowisko asystentki trzeba najlepiej mieć 3 profile i CV wypchane najlepiej 5 cio letnim doświadczeniem, 4 językami, najlepiej frytki do tego, a to wszystko za 2500 brutto i pracę w "mlodym, dynamicznym zespole":-)
    2 lata
    • Oczywiście możesz doprowadzić kazdy pomysł do absurdu poprzez (1)
      wyolbrzymienie skrajnych sytuacji, ale nie zmienia to faktu, że posiadanie profesjonalnie przygotowanego profilu pomaga w rozwoju zawodowym i mówię to z własnego doświadczenia.

      A jeżeli chodzi o zarobki na początku kariery to tak to czasami wygląda. Mozna narzekać i się obrażać a mo zna też nazwać to budowaniem kapiutału, który w przyszłości zaprocentuje. Ja wybralem tą drugą opcję i teraz nie narzekam.
      666
      2 lata
    • Też się z tego śmieję
      Nigdy nie miałem żadnego problemu z pracą a dopiero od niedawna zacząłem pisać jednostronicowe CV, które zawiera jedynie moje dane, 5 ostatnich firm w których pracowałem oraz zgodę na coś tam.
      Jak pracodawca naprawdę potrzebuje pracownika to go zatrudni nawet prosto z ulicy. Te wszystkie wodotryski są dla pracowników, którzy ściemniają jacy to są zaj... i pracodawców, którzy ściemniają, jaka to ta praca wspaniała.
      I tak nawzajem się oszukują, że jest pięknie bo było podcieranie dyplomami i profilami, haftowane ręcznie listy motywacyjne czy wspaniale ubrani ludzie w HR a robota to jakiś staż czy wklepywanie danych co może robić każdy po kilku godzinnym wdrożeniu. Może z 1-2% stanowisk wymaga faktycznie jakiś kompetencji.
      Zi0m
      2 lata
  • taaa a wszyskie maja miesza: trojmiasto ale skad pochodza to już puste pole (1)
    a tam N... C... i inne wynalazki :)
    2 lata
  • Jakoś na pomagają. (6)
    Zrobiłem kurs na wózki widłowe, założyłem konto na linkedin i nie widzę ofert pracy. Jak napisałem do pani z agencji to odpisała, że potrzebują doświadczonych operatorów.
    Rafał
    2 lata
    • trzeba było zrobic
      kurs na doświadczonego operatora wózków widłowych
      2 lata
    • Nie chce nikogo obrazic ale LinkedIn to nie gazeta z ofertami pracy z posredniaka. Moj maz ma bardzo wysokie kwalifikacje i regularnie dostaje bardzo atrakcyjne propozycje pracy z LinkedIn. Nie zawsze tak bylo, wszystko przyszlo z czasem i doswiadczeniem. Dodam jeszcze, ze prezentacja rowniez sie liczy chociaz niektorzy mysl, ze to przerost formy nad trescia. Niestety duzo osob w dalszym ciagu myli portale spolecznosciowe z profesjonalnymi i wrzucaja zdjecia z wakacji, z psem, rodzina, z dziobkiem i zamiast uzywac pelnego imienia i nazwiska, wymyslaja infatylne zwroty typu pingus32. Zaden potencjalny pracodawca nawet nie zatrzyma sie przy takim profilu zeby sprawdzic kwalifikacje tej osoby.
      Karlaq
      2 lata
    • wózki widłowe to przyszłość tego kraju
      Liszt
      2 lata
    • Zrób kurs na taczki - będzie popyt na operatorów taczek jak się zacznie wywozić polityków z ich siedzib.
      Pradziadek przy saniach
      2 lata
  • dobry pracownik nie potrzebuje tego typu negilzu. (1)
    Portale dla słabych ludzi między 20-30 lat.
    2 lata
    • pan z haerów
      A skąd pracodawca ma wiedzieć o dobrym pracowniku? Obudź się, dziś "najlepszych" są tysiące. Jesteś zerem pośród nich, więc albo się pokażesz, albo będziesz sobie wegetował upojony wizją własnej megazajedwabistości.
      pan z haerów
      1 rok
  • Najbardziej pomagają w pozybciu się prywatnośći. W tym są b. dobre
    e
    2 lata
  • Większość tych profili to grube retusze, CV często ponaciągane do granic możliwości. Zdecydowana odwrotność tych realnych ogłoszeń np. towarzyskich za pieniądze. Jest fotka, jest numer telefonu, jest cena i zazwyczaj wszystko się zgadza bez dorabiania większych ideologii i ubierania wszystkiego w górnolotne słowa i zwroty.
    2 lata
    • Na LI profil jest po angielsku - jak nie umiesz, to się ośmieszysz. Ale polskie "janusze" nadal myślą, że to jak na FB.
      hue hue
      1 rok
  • it (14)
    jako programista średnio co 2-3 dni dostaję oferty pracy na linku od HR-ów. Polecam
    2 lata
    • ja dostaję te same (8)
      a jestem niedoświadczony. Tak działają takie portale, wyślemy 3 ogłoszenia do 5000 ludzi, niech myślą, że są rozchwytywani i tu można znaleźć świetną pracę
      2 lata
      • linkedin (7)
        Już dwa razy dostałem taką ofertę, że zmieniałem pracę na inną w IT jako programista. Wystarczy rok komercyjnego doświadczenia i to praca szuka Ciebie, a nie Ty pracy :)
        2 lata
        • prawda (6)
          minusy dają tylko łajzy, które są obrażone na to, że programiście łatwo znaleźć robotę
          nie programista
          2 lata
          • Minusy dają też łajzy, (5)
            które zarabiają w 2 tyg. tyle, co programista w miesiąc, w dużo ciekawszej pracy - a do tego przy okazji sensownie wyglądają, a nie robią za rogaczy i dostarczycieli kasy dla swoich partnerek ;) Flanela wyprana, szkiełka przetarte ? Nawet, jeżeli to stereotyp, to programistę i tak łatwo rozpoznać choćby podczas rozmowy przy stole ;) Jak nie ciuch, to polszczyzna i budowa zdań.

            Programisto, pamiętaj - zawsze znajdzie się ktoś ładniejszy, mądrzejszy, lepiej zarabiający, itd. A pycha kroczy przed upadkiem.
            robert
            2 lata
          • W jakiej to pracy zarabia się 2x tyle co programista w miesiąc? (4)
            Oświeć mnie. Bo chyba tylko na działalności (uda się to w 1 przypadku na 20) za granicą albo jak się jest już starym i się gdzieś ustawi.
            2 lata
          • Ojej, zdziwienie, (2)
            że ktoś utarł noska i przy stole nie będzie się już zgrywać tego najlepiej ustawionego ?

            Sam sobie odpowiedziałeś :), do tego stanowiska dyrektorskie w duuużo ciekawszych branżach niż klepanie kodu i gapienie w monitor, praca na morzu. A piszę tylko o porównaniu - programista 10 tys. netto vs. 10 tys. w 2 tyg. w innym miejscu, a większość programistów nie zarobi 10 tys. Do tego znacznie większe ryzyko wypalenia zawodowego, niż np. dyrektor finansowy czy logistyki.

            Jeżeli napiszesz, że do bycia dyrektorem czy przedsiębiorcą trzeba mieć predyspozycje, to odpowiadam - tak, tak samo jak trzeba ja mieć do bycia dobrym programistą. Tj. trzeba dostać odpowiednie, "ścisłe" geny i zadbać o to, by rodzice nie zaprzepaścili tego talentu. Typowy humanista nigdy nie będzie dobrym programistą, bo nigdy nie będzie myślał w sposób "techniczny". Więc nie wystarczy chcieć być programistą - dlatego sugeruję skończyć idiotyczne wpisy typu "przekwalifikuj się / zrób kurs na programistę". Kto ma być dobrym programistą, ten wie już o tym w okolicach matury, a przemalowana świnia nie stanie się dzikiem. A kursy tylko łowią jeleni, którym wydaje się, że będą programować i zarabiać 10 netto. Natomiast dobry programista zarabia te 10 nie dlatego, że jest tak zaje bisty, jak mu się to wydaje, tylko dlatego, że przy loterii urodzeń miał farta i dostał odpowiednie geny, do których potem dołożył faktycznie ciężką pracę własną, nie zaprzeczam. Ale nie można pisać o kimś, kto nie będzie w stanie programować, że jest głupi i to jego wina, bo odpowiednie geny ma tylko mała część społeczeństwa.
            robert
            2 lata
          • Mówisz o pracy na morzu... (1)
            ... a nazywasz programistów rogaczami? :D
            Jan
            2 lata
          • Jak już być rogaczem,
            to za 20 tys., nie za 10 tys. ;), poza tym nie oszukujmy się - programiści na ogół nie są zbyt atrakcyjni, więc po wypaleniu może być problem ze znalezieniem fajnej osoby, ludzie morza na ogół potrafią się ubrać i o siebie zadbać.

            No i przeciętny programista nie zarobi 10, tylko koło 6-7. A takie pieniądze można już dostać w całym katalogu innych, ciekawszych stanowisk i nie trzeba do tego być dyrektorem.

            Nie zapominajmy również o tym, że z jednej strony teraz brakuje podobno 50-100 tys. programistów, tworzą się firmy szkoleniowe, które łapią naiwniaków na perspektywę zrobienia programisty za 10 netto z politologa, a z drugiej strony w USA powoli następuje proces automatyko-robotyzowania najprostszych procesów programistycznych.

            Naprawdę się nie zdziwię, jak za 50 lat dzisiejszą pozycję programistów zajmą dobrzy handlowcy, o których będzie się toczyć wojny. Roboty nigdy nie zastąpią nawijania makaronu, ani też stanowisk, gdzie trzeba kreatywności, negocjacji (marketing, logistyka, zakupy, kupcy).
            robert
            2 lata
          • Jak to w jakiej? Wystarczy być z zawodu dyrektorem!
            Pradziadek przy saniach
            2 lata
    • skąd te minusy?
      taka jest prawa

      kumpel jest programistą i regularnie dostawał oferty na LinkedIn, zarabia bdb i o pracę się nie musi martwić. Dla programistów roboty jest pełno. Swego czasu płacili mu przez parę mc z praktycznie nic nie robienie. Siedział w robocie i kończył magisterkę za 8 kafli na rękę.
      Taczka
      2 lata
    • Minusy lecą
      Bo w szkole uczyć się nie chciało, tylko szlugi na garażach kopcili a teraz plują sobie w brodę i marzą o wycieczce do Egiptu za 600 zł
      #pragma omp polak
      2 lata
    • a ja polecam: (1)
      Wywalić wszystkich rekruterów ze swoich kontaktów, i nie wpuszczać żadnych nowych. Oni tylko wykorzystują naiwność i próżność ludzi do rozbudowywania swoich sieci kontaktów, żeby móc spamować jeszcze więcej osób bez ponoszenia żadnych kosztów. W kontaktach powinny być osoby z naszej branży, które osobiście znamy lub znaliśmy, a nie jacyś niewiadomi rekruterzy. Porządni rekruterzy i tak Was znajdą, od tego są specjalne płatne usługi Linkedin.
      programista
      2 lata
    • I co
      nie męczy Ciebie ten spam?
      2 lata
  • Karierę tylko przez TINDERA !
    Ola
    2 lata
  • a co to jest Linkedln ????
    czy jest na sali korektor?
    2 lata
  • Tylko znajomości. (5)
    Janusz
    2 lata
    • I po znajomości, na umowie 2000 brutto, a "pod stołem w kopercie" 4500 na rękę.
      2 lata
    • wreszcie głos rozsądku!
      2 lata
    • Jak nie, jak tak.
      Dziedzic
      2 lata
    • Dlaczego Janusz ma rację sądząc po liczbie okejek ;-)
      2 lata
    • prawda
      nie pamiętam, czy kiedykolwiek byłem na rozmowie o pracę, żebym gdzieś chodził i rozdawał CV. Nie byłbym tu, gdzie jestem teraz, gdyby nie znajomości i jestem bardzo zadowolony z pracy, którą mam.

      Na znajomości krzywią się tylko pierdoły, które obracają się w towarzystwie miernot, które nic sobie na wzajem nie są w stanie pomóc.
      1111
      2 lata

Twoja opinia

zamknij
STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii