Dodaj opinię

Opinie (112) 4 zablokowane

  • Rynek będzie kochał pracowników 50+ (14)
    Mając jako alternatywę tych pracowników 500+ , jeszcze wspomnicie moje słowa
    3 miesiące
    • O ile wyżej wymienieni wyjmą głowy z własnych tyłków i zaczną się rozwijać. (12)
      Bo jak na razie, największy problem z ludźmi przed emeryturą, to "za prlu tak się robiło, tak mnie uczyli i tak będę robić"...
      3 miesiące
      • I tu się Pan myli ! (5)
        54 lata. 26 lat stażu pracy w prywatnych firmach. Oprócz studiów ukończone 5 studiów podyplomowych w tym ostatnie 5 lat temu. Biegły angielski. I co ? PESEL działa na pracodawców jak płachta na byka.
        50 +
        3 miesiące
        • No fajnie, gratuluję :) Szkoda, że to wyjątek... (3)
          A teraz polecam się przejść na przykład do lekarza, który nie będzie się uczył wystawiania recept, odwiedzić nauczyciela, który nie ogarnia elektronicznego dziennika, czy do dowolnego urzędu, gdzie hasło do Twoich wrażliwych danych jest przyklejone na monitorze...
          3 miesiące
          • byłam niedawno... (2)
            u lekarza, dostałam zlecenie na badanie krwi w laboratorium. I ja, 65+, wprowadzałam młodej laborantce moje dane do kompa, bo ona stwierdziła, że nie da rady. Bo ją w szkole skreślili z kółka informatycznego.
            A jak pracowałam i w firmie wprowadzano informatyzację, to mnie już na żaden kurs nie wysłali, bo 45+ to się nie opłacało, musiałam nauczyć się sama, a potem młode przeszkolone geniusze przychodziły się pytać, skąd mam jakieś dane (system był na całą korporację z lokacjami na cały świat). Tu już byłam złośliwa, mówiłam, że nie będę im mówić, bo ja nieprzeszkolona, mogłabym wprowadzić w błąd.
            Stereotypy nadal działają, mimo że wszyscy im zaprzeczają.
            mamidło
            3 miesiące
          • tak osiem razy (1)
            szkolilas pewnie tez zarząd z obslugi telefonu. niektorzy to mają nawalone
            3 miesiące
          • Czemu?
            Nie wszyscy są nieogarami. Szkoda tylko, że przypadek jak wyżej to zatrważająca mniejszość...
            3 miesiące
        • To nie pesel odstrasza tylko zbyt wysokie kwalifikacje. Polska to na przekór temu co się wmawia zwłaszcza młodym ludziom kraj pracowników fizycznych i dla wszystkich biurowej pracy nie wystarczy.
          3 miesiące
      • Ludzie w wieku 50 lat nie pracowali już w PRL-u :)
        3 miesiące
    • ja juz kocham
      lTD SP.zo.o
      Szef
      3 miesiące
  • Pani Magda...ech, chyba nieco przesadza;
    Jeszcze pani z Trefla...to dopiero kołchoz.
    tak
    3 miesiące
  • I świetnie. Jako pracodawca zatrudniłbym osoby 50 plus. (5)
    Ich doświadczenie jest bezcenne ! Niektórzy z nich będą wolniejsi ale to nie szkodzi.
    30+
    3 miesiące
  • Nie dziwie się. (2)
    Nie dziwie się jesli obecne pokolenie wchodzące na rynek pracy typu: bezglutenowe Brajany albo 20 letnie nadęte pindzie z ajfonem przyklejonym nierozłącznie do ręki to żaden pracownik... ;)
    3 miesiące
    • Tylko rekruterzy też są z tego pokolenia :)
      Nie mają pojęcia o kompetencjach ludzi w wieku własnych rodziców. I chyba się ich zwyczajnie boją
      P
      3 miesiące
    • Masz tak samo złe wyobrażenie o młodych jak oni o Tobie.
      60+
      3 miesiące
  • pracownicy 50 plus wolniejsi ?? (9)
    od kogo ?? bo chyba nie powiecie, że od tych milenialsów i innych wgapionych przez pół dnia w smartfony, zamiast wykonywania pracy....; info dla hejterów - tak, pracuję....nie korzystam z miediów społecznościowych w pracy...., mam 1 przerwę na posiłek, nie wychodzę "na fajkę" bo nie palę
    3 miesiące
    • Roznie to bywa, zalezy jaka praca. W moim zespole w branzy pokrewnej to IT od kilku lat jest jedna osoba w wieku 50+ i generalnie nauka tej osobie idzie powoli, praktycznie kazdy mlody, zaraz po studiach przyucza sie szybciej i zaczyna niezle ogarniac, po 2-3 latach jest juz 100% samodzielna, a temu pracownikowi trzeba co chwile z czyms pomagac.
      3 miesiące
      • Zalezy od osoby, wiek nie ma zupelnie znaczenia.
        3 miesiące
        • Moze nie ma, ale osoby z podobnymi problemami wsrod mlodszych sie nie trafiaja z jakiegos powodu.
          3 miesiące
          • my mamy kurierów biegających z przesyłkami po mieście i 50-60 latki to jednak
            nie biegną tak szybko jak 30latki. Ale jednak biegną szybciej od spasionych czipsami 20latków.
            Moto Janusz
            3 miesiące
      • Masz jednego 50+ i na jego podstawie wyrobiłeś sobie opinię o pokoleniu (1)
        U nas (też IT) jest jeden 50+, tj. ja i raczej zdziwiony jestem, że mam taką pozycję i że duża część uczy się wolniej ode mnie, a właśnie prędkość uczenia jest największym problemem wieku mocno dojrzałego. Jeśli chodzi o doświadczenie i kreatywność to problemu nie ma, wręcz przeciwnie. Ale po latach "na swoim" wiem co i jak ma być zrobione, stać nikt nade mną nie musi. Tak więc na podstawie jednostki w moim zespole można by wysnuć całkiem inne wnioski, ale ja to ja, też reprezentatywny, zdaje się, nie jestem.
        60+
        3 miesiące
    • Statystycznie chyba jednak wolniejsi (1)
      Przynajmniej takie mam odczucia przy szybkości obsługi kasy w biedronce. Młode uwijają się dużo szybciej.
      3 miesiące
      • nie ma problemu, ja wtedy zwiększam prędkość odtwarzania na 1.5x i jest spoko
        Moto Janusz
        3 miesiące
    • Popieram
      Tak mam skonczone 60 lat i jestem na emeryturze ale pracuje bo tak chce i bardzo lubie swoja ekipe w pracy .Nikt nie powie ze jestem wolna bo energii mi nie brakuje .Moja praca wymaga sporo wysilku ale jak trzeba zawsze znajdzie sie ktos do pomocy .Wiec twierdzenie ze tacy pracownicy po 50 sa wolniejsi nie dokonca jest prawda .Pozdrawiam maruderow !
      Ewa
      2 miesiące
  • na zachodzie 60 letnia sekretarka to coś normalnego, u nas nie do pomyślenia (2)
    jeśli chodzi o Europę to kult młodości to domena krajów wschodnioeuropejskich, nakręcają to też media, ale głównie to wynika z faktu, że Europa wschodnia to głównie ręce do roboty a nie głowy - głowy są w Europie zachodniej. W Polsce już jest trochę lepiej niż 20 lat temu, ale do zachodniej Europy jeszcze daleko.
    3 miesiące
    • Prezes nie potrzebuje tylko sekretarki
      ona ma być wszechstronna i wszechstronnie dyspozycyjna. Oczywiście za najniższą krajową, a podwyżka nie zależy od kwalifikacji zawodowych
      3 miesiące
    • W mojej korpo pozbywają się ludzi 50+ bo mają nawyki których nie można zwalczyć i nie potrafią się dopasować do zmian rynkowych i wewnątrz struktur. Firma z Holandii.
      Jurek
      2 miesiące
  • Nie bardzo rozumiem, (6)
    dlaczego rynek pracy robi z ludzi 50+ inwalidów motoryczno-umysłowych. 50 lat to zupełnie inny wiek teraz niż 30-40 lat temu. Ludzie są sprawniejsi, zdrowsi, silniejsi, bardziej otwarci na zmiany. Ich doświadczenie i stabilność życia prywatnego jest olbrzymią korzyścią dla każdej firmy. 50cio latek nie skacze już z kwiatka na kwiatek, oczekuje stabilnego zatrudnienia i z reguły jest wierny firmie, w której pracuje. W dodatku aktualni 50cio latkowie mają zdecydowanie lepsze przygotowanie zawodowe, bo 30 lat temu studia czegoś uczyły w przeciwieństwie do "wiedzy" masowo wypuszczanych aktualnie "absolwentów". Współczesna młodzież zaś dużo wymaga i niewiele z siebie daje. Czas skończyć z robieniem z 50+ staruszków. To są ludzie w sile wieku.
    3 miesiące
    • 38 lat temu, aby studiować trzeba było zdać egzamin wstępny i dodatkowo była ograniczona liczba miejsc na studiach. Dostawali się tylko ci, którzy egzaminy wstępne zdali najlepiej. Obecnie studiują ci, którzy tylko chcą. Studia można rozpocząć na podstawie matury zrobionej w dwa lata...
      57+
      3 miesiące
      • w 1989 tydzień trwały moje egzaminy na UG. 3 pisemne i 2 ustne. 3 osoby na 1 miejsce. (2)
        Pierwszy semestr to była rzeźnia. Potem człowiek oswoił się z wymaganiami i jakoś poszło choć lekko nie było. Było jak napisałeś. Dzisiejsze studia są jak wszystko dzisiaj. Szybkie i pobieżne.
        3 miesiące
    • "stabilność życia prywatnego jest olbrzymią korzyścią dla każdej firmy"

      Moja księgowa (wiek raczej 60-, niż 50+) regularnie zrywa się z roboty, bo trzeba wnusia z przedszkola odebrać.

      "W dodatku aktualni 50cio latkowie mają zdecydowanie lepsze przygotowanie zawodowe, bo 30 lat temu studia czegoś uczyły w przeciwieństwie do "wiedzy" masowo wypuszczanych aktualnie "absolwentów""

      Tylko, że 30 lat temu studia kończyło 7% populacji, więc w rzeczywistości większość generacji jest słabo wykształcona. Ponadto w wielu zawodach, w których wymaga się wyższego wykształcenia, potrzebna jest również znajomość zachodniego języka obcego i to w stopniu lepszym niż "jako tako komunikatywnym". A pod tym względem sytuacja u 50+ jest katastrofalna. Powinieneś zobaczyć popłoch w środowisku prawniczym w latach 1990-2004, gdy wchodziły na rynek zagraniczne korporacje prawnicze i okazywało się, że w najlepszym przypadku 1 na 50 adwokatów lub radców prawnych jest wstanie pracować po angielsku lub niemiecku.

      Poza tym cały czas piszesz o 50-latkach, a artykuł jest o grupie 50+. Czyli raczej nie chodzi o 50-51 latka, tylko np. o 63-letniego mężczyznę, którego nie można zwolnić (okres ochronny), a codziennie biega po lekarzach w godzinach pracy. To częsty przypadek, że około 60-tki zdrowie zaczyna się sypać lawinowo.
      adw. córka adw.
      3 miesiące
    • Bo takie jest prawo
      osoby 50+ mają dodatkowe przywileje w Kodeksie Pracy, które są oczywiście na koszt pracodawcy - więc już na starcie mają gorzej przy szukaniu/zmianie pracy. Najczęściej takie osoby zwalnia się po prostu po osiągnięciu określonego wieku. Poza tym jest cały szereg czynników, które sprawiają, że najwięcej ofert pracy dostajesz w wieku około 35 lat - potem jest spadek, który gwałtownie przyśpiesza po osiągnięciu 45 lat.
      Zi0m
      3 miesiące
  • A kiedy rynek pracy będzie łaskawszy dla młodych kobiet? Wszędzie na rozmowach o pracę wypytują, czy mam męża, dzieci. Czy planuje dzieci, kiedy planuję. Gdy mówię, że nie planuje dzieci, to patrzą na mnie, jak na ufo, choć przecież właśnie takiej odpowiedzi oczekują. Nie ma szans dostać ambitną pracę na normalną umowę.
    3 miesiące
    • Jak zlikwidują prawnie narzuconą wypłatę świadczeń dla kobiet na zwolnieniu (w ciąży i po).
      Nie po to ktoś zatrudnia pracownika żeby później go stracić na rok. Jakby pracownik nie był potrzebny to by nie zatrudniali.
      Nie dawać pieniędzy ludziom na zwolnieniach.
      3 miesiące
    • Może wtedy , kiedy kobiety przestaną traktować np. ciążę jak chorobę, która wymaga 9 miesięcznego zwolnienia lekarskiego.
      Wtir
      3 miesiące
      • To wina prawa (1)
        Ciężarne dostają tyle samo na chorobowym, co by dostały idąc do pracy. Czyli popularne czy się stoi czy się leży, tyle samo się należy. Sama byłabym chętna zostać w pracy w ciąży, ale się nie opłaca. Dlatego praktycznie nie ma takiego zjawiska jak kobieta w ciąży w pracy.
        Pracownik
        3 miesiące
        • No i wlasnie, "nie oplaca sie", typowe myslenie kobiety w ciazy :D O ile mozna by to zrozumiec jak sie ma prace typu obsluga klienta to ok, ale jesli jest to praca w ktorej sie codziennie uczy i zbiera doswiadczenie, to sie oplaca, bo to procentuje w przyszlosci, nie wszystko jest "tu i teraz".
          3 miesiące
    • Może dlatego,
      że kobieta w ciąży w Polsce to ciężar dla pracodawcy, a przede wszystkim współpracowników? Jak tylko lekarz wypisuje zwolnienie, ucieka bez żadnego okresu wypowiedzenia, z dnia na dzień, bez żadnych konsekwencji. Często firma się dowiaduje, że pracownica w jest ciąży dopiero od zusu. Z drugiej strony, nawet jakby taka ciężarna chciała zostać w pracy to jej się nie opłaca, tyle samo dostanie na zwolnieniu. Zlikwidować 100% płatne chorobowe. Dlaczego osoba naprawdę chora dostaje 80%, a Pani w ciąży 100%.
      Pracownik
      3 miesiące
  • niestety rzeczywistość jest inna (4)
    od roku wysyłam CV i na 150 aplikacji odezwała się tylko jedna firma. Widać że po 50 ciężko jest zmienić pracę.
    3 miesiące
    • nie tylko po 50 (3)
      Tak naprawde problem zaczyna sie juz kolo 40tki...ti juz starzy pracownicy, nieumiejacy sie dostosowac i niedyspozycyjni...
      3 miesiące
      • Największe problemy z dyspozycyjnością mają rodzice dzieci do 3 klasy szkoły podstawowej. U starych brak dyspozycyjności to wynik lenistwa lub wygodnictwa, jak również inne priorytety t.j. czas wolny ważniejszy niż praca
        3 miesiące
        • To chyba oczywiste, że praca jest w określonych godzinach.

          Kogoś firma, nie jest moim biznesem, więc z jakiego powodu miałbym się przejmować po godzinach pracy.
          Jak ktoś chce mieć takiego co myśli o czyimś biznesie, to niech zaproponuje udział w biznesie, a nie pracę ...

          W Polsce pełno jest "Januszex'ów" co w pracowniku widzą swojego niewolnika "bo mu płaci" ... skąd jest ta mentalność :)

          Wracając do tematu - wiek 50+ nie ma nic do tego czy ktoś chce Cie zatrudnić.
          Po prostu Ci co się uczyli całe życie nie mają problemu z zatrudnieniem (nie mam tu na myśli uczelni z wykładowcami i głowami wypełnionymi teoriami, tylko realną nabytą wiedzę wyniesioną z doświadczenia).

          Tacy ludzie jeżeli nawet nie mogą znaleźć pracy, to szukają w innej branży w której ma szansę się utrzymać i dokształcić.
          No ale to trzeba z siebie wykrzesać trochę kreatywności i chłodnej kalkulacji na co Cie stać/gdzie się odnajdziesz.
          ... a nie jojczyć, że nie ma pracy i wyć do telewizora przy kolejnym talk-show zabijając czas ... i swoje możliwości.

          Niestety takich ludzi jest masa.
          Złoty tekst, który usłyszałem kiedyś:
          "Ja już wszystkiego się nauczyłam w szkole. Niczego więcej się nie będę uczyć"
          Z takim podejściem to gwarantowane bezrobocie 50+ ...
          3 miesiące
        • No pewnie, że ważniejszy
          W pracy zapier.. 8 godzin i nie obijam się ani trochę, ale już się nauczyłem nie myśleć o pracy w domu, nie mieć snów związanych z problemami zawodowymi, nie zostawć więcej niż 30 minut. I co najważniejsze soboty i niedziele są tylko moje. 30 lat zabrało mi dojście do tej konkluzji. Jestem ceniony i jednocześnie szczęśliwy.
          60+
          3 miesiące
  • Rekruterzy (5)
    Na nieszczęście w wielu firmach o zatrudnieniu decydują rekruterzy, a ci to w przeważającej większości 30+ To ludzie bez wyobraźni, z poczuciem pewnego rodzaju megalomanii, bo to w ich rękach leży los rekrutowanego. Szefowie mądrych firm nie pozostawiają im wolnej ręki, przeglądają wszystkie kandydatury i tu wygra kandydat 50+ Jeżeli pozostawimy decyzyjność tylko w gestii rekrutera 50+ odpadnie. Niestety polski rekruter to osoba która wbiła sobie do głowy kilka bzdurnych pytań które nie myśląc powiela. Jako pracodawca z chęcią zatrudnię pracowników 50+ bo są stabilni, lojalni, pracowici etc. Gdy zleciłem do działu HR wniosek rekrutacyjny z wyszczególnieniem swoich oczekiwań, panie z HR tak go zmodyfikowały że czytając ogłoszenie sam bym nie odważył się aplikować. Nie chcę użyć wulgaryzmów aby opisać polskiego rekrutera, a zwykłe słowa nie oddadzą tego co o nich myślę. Dobrych kilka lat temu, kiedy sam aplikowałem na określone stanowiska, słysząc pytanie "dlaczego chce pan tu pracować bądź podaj swoje najlepsze i najgorsze cechy odpowiadałem wprost: Jeżeli chce pan/ pani sprawdzić czy jestem przygotowany do rozmowy to oznajmiam że czytałem te same podręczniki co pan/pani. Znam tym samym odpowiedzi których oczekujecie. Czy dzięki temu wiecie o mnie cokolwiek? Darujmy sobie wobec tego takie pytania. Jeśli godzili się na to, zostawałem jeśli kontynuowali, wychodziłem. Tak długo jak firmy będą zostawiać pełną swobodę swoim rekruterom tak długo wielu świetnych fachowców nie znajdzie pracy.
    MP
    3 miesiące
    • W IT średnia wieku dziewcząt w rekrutacji (2)
      jest raczej w okolicach 25-26. Żyją wyobrażeniami o świecie wkręconymi im na szkoleniach (bo sa po jakichś bzdurnych pseudostudiach)
      P
      3 miesiące
      • Ja bym się wstydził tak zależeć od fochów dzierlatki, a staruchy 50+ nic nie robią, tylko się użalają.

        ur. 1983
        3 miesiące
        • ur. 1983 półinteligent/ka
          Skończ już, bo poziom twoich komentarzy jest beznadziejny.
          Trust
          2 miesiące
    • To prawda (1)
      Pytanie rekruterki: Jakie są pana oczekiwania płacowe? Odpowiadam: Takie, jak podałem w ankiecie. Pytanie rekruterki: Czy kwota podlega negocjacji? Odpowiadam, że tak, ale w górę i oczekuję progresu zarobków rok do roku, plus premii, plus tzw 13, plus benefitów w ilości maksymalnej. Rekruterka odpowiada, że mogą dać mniej. Noż krwa ręce opadają. Zapraszają mnie, tracę cenny czas by usłyszeć, że oferują mniej. Dziadostwo i brak szacunku.
      Pracownik
      3 miesiące
      • Dlatego rozmowę z taka panienką rozpoczynam od wynagrodzenia. Inaczej szkoda czasu mojego i jej
        Jw
        3 miesiące

Twoja opinia

zamknij
STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii