Dodaj opinię

Opinie (116) 3 zablokowane

  • Tomeczek (10)
    Szkoła zawodowa zasadnicza nie - technikum po którym mam maturę i idę na studia zdecydowanie tak
    7 miesięcy
    • a co ty bedziesz studiowal po tym technikum (3)
      7 miesięcy
    • tylko powiedz mi, po technikum, po maturze, z papierem czeladnika (5)
      na cholerę ci te studia? To jakby napisać, że jak zostanę specjalistą w IT, zabiorę się za roznoszenie ulotek w tunelu
      7 miesięcy
      • Specjalistą IT raczej nie zostaniesz w technikum. Choć studia wyższe też dziś nie dają takiej gwarancji.
        7 miesięcy
        • W technikum IT nie ma programowania - przynajmniej kiedyś nie było, tylk sieciowiec. Aczkolwiek programista inżyniera mieć nie musi - ja mam ale nikt nigdy mnie nawet nie pytał o dyplom. Pytali co potrafię i dawali zadanie do rozwiązania.
          7 miesięcy
          • kiedyś było, teraz nie bardzo. Wprowadzili jakieś g*wniane "programowanie" webowe troszkę javascriptu i php, a zabrali C/C++ i Javę.
            7 miesięcy
      • po to żeby ewentualnie robić coś innego
        może lepiej płatnego, bardziej złożonego
        7 miesięcy
      • A nie pomyślałeś, że może kiedyś życie ułoży mu się inaczej
        i jednak będzie chciał studiować. Co w tym złego.
        7 miesięcy
  • Kelner (2)
    Bardzo podoba mi się taki zawód ;)
    Ela
    7 miesięcy
    • prawdziwy, zawodowy kelner, wyciaga 2-3 srednie krajowe (1)
      pracując sobie przyjemnie wewnatrz pomieszczeń. jak nie jesteś studentem obrażonym na świat, że nikt po 1,5 roku przyzakładówki zwanej studiami wyzszymk nie rzuca ofert pod nogi, to możesz z tego dobrze żyć. całej reszcie pozostaje uzupełniać braki z obsługi klienta i profesjonalnego podejścia do pracy
      7 miesięcy
      • jak w każdym zawodzie
        Wszyscy o takich słyszeli ale niewielu widziało.
        Branża stoi studentami (szczególnie w "centrach akademickich"), bo ZUSu się nie płaci i ubezpieczenia, nie mają wymagań i mogą kształtować godziny pracy.
        I raczej są to "podawacze", bo i klientela (statystycznie) niczego innego nie potrzebuje...
        7 miesięcy
  • Cis stary ten uczeń zawodówy na zdjęciu
    Hn
    7 miesięcy
  • specjalistów, rzemieślników brakuje na rynku, dyktują ceny (7)
    ale przymusowe wojsko rozdmuchało studia i mamy teraz zalew absolwentow filologii, europeistyki, bezpieczenstwa miedzynarodowego i resocjalizacji. na kasach w Lidlu
    7 miesięcy
    • każdy w kraju powinien kończyć edukację z jakimś fachem w ręku (5)
      zawodówka czy technikum, sprawa drugorzędna. ogólniaki to 4 zmarnowane lata życia, gdzie wiedzy fachowej, społecznej czy ogólnej nie ma nic, a cąły program to wałkowanie rozwiązań pod matury.

      patrzcie na Finlandię, oni już odeszli od klasycznych przedmiotów, uczą fizyki na lekcjach gotowania, biologii na ogrodnictwie itd. ludzie koncza szkoły z praktyczną wiedzą z życia codziennego, dopiero potem kształcą się teoretycznie w bardiej abstrakcyjnych dziedzinach.

      Hamalainnen po zakonczeniu kariery w skokach anrciarskich został maszynistą w Pendolino. Kim zostają nasi byli sportowcy? W wiekśzości żulami i kloszardami, bo nawet sznurówek zawiązać nie potrafią.
      nauczyciel
      7 miesięcy
      • ogólniak przygotowuje cię na studia (4)
        chodziłem do klasy profilowanej mat.-fiz. Potem na PG nie miałem problemów z matematyką i fizyką.
        7 miesięcy
        • uczęszczałem do technikum
          I nie miałem problemów większych niż moi koledzy ze szkół ogólnych. Przedmioty kierunkowe to już inna bajka i znacznie łatwiej mi przychodziło rozwinięcie znanych zagadnień.
          Nie jest istotne, jaką szkołę ukończysz, ona za Ciebie pracy nie wykona. Trzeba wiedzieć, po co się do niej idzie. Powszechny w ogólniakach chów wsobny polegający na przygotowaniu to przeskakiwania sztucznych (choć potrzebnych) przeszkód, zabija ciekawość i pozbawia znajomość życia i dziedziny, której chciało by się poświęcić.
          Czekanie z tym do progu uczelni i oczekiwanie, że dostarczy ona poręcznego zestawu narzędzi do trzepania kasy, jest nieporozumieniem i prostą drogą do zawodu ale nie profesji. Od tego są włąśnie szkoły zawodowe na poziomie zasadniczym i średnim.
          Inna sprawa, czy uczelnie są w stanie dostarczyć produkt edukacyjny pozwalający na funkcjonowanie w świecie współczesnej nauki, czy chociażby implementacji wiedzy i przemysłu (bo gdzie on u nas jest?).
          Szczerze wątpię.
          7 miesięcy
        • jak znam poziom obecnych absolwentów szkół średnich (2)
          To raczej uczelnia ma problem z ich znajomością mat-fiz i mocno musiała opuścić wymagania. Obecny produkt wychodzący z uczelni nie ma szans na funkcjonowanie we współczesnej nauce...
          7 miesięcy
          • Racja. Poprzednie pokolenie dosłownie wypełnione po brzegi było doktorami habilitowanymi znanymi na całym świecie ze swoich niesamowitych osiągnięć.
            7 miesięcy
          • Bylo ich znacznie wiecej niz obecnie.
            Wspolczesny swiat odjechal a poziom uczelni zjechal do stanu "kwiatek u kozucha".
            7 miesięcy
    • Problemem jest fakt, ze kazdy rodzic uwaza, ze ma w domu
      geniusza. Co najwyzej „jest zdolny ale leniwy”. Klasyczny pochlaniacz bulek nie dopusci mysli, ze jego geniusz mialby isc do zawodowki.
      7 miesięcy
  • jestem rocznik 1983 (21)
    jak w 1997 zastanawiałem się, jaką szkołę wybrac, to pojscie do zawodówki było jakims najgorszym upadkiem. po zawodówce zarabiało się marnie, praca była bez perspektyw. liceum plus studia dawały jakąś nieokreśloną nadzieję, ze cos moze sie wydarzy, no bo po zawodówce to tylko chlanie i czerwona gęba.
    7 miesięcy
    • 1997 (2)
      Hahaha to tak jak teraz tylko odwrotnie, studia to wylęgarnia nieudaczników i alkusów, od wymienionych przez ciebie różni ich tylko większy zasób słownictwa i ładniejsze ubrania.
      7 miesięcy
    • w zawodówkach przede wszsystkim w tamych latatach była fala. (2)
      potem ten sam element do woja wędrował i była kolejna fala. nic dziwnego, że kto mógł omijał z daleka te szkoły.
      nn
      7 miesięcy
    • Corpo szczur (6)
      Też jestem 83 i miałem podobnie. Ojciec mówił idź do szkoły zawodowej a matka mówiła idź na studia. Posłuchałem matki skończyłem studia pedagogiczne. Pracowałem w korporacjach za 2000 zł na miesiąc (pozdrawiam kolegów i koleżanki z branży finansowej). Dziś pracuje na stoczni i zarabiam 5000 zł miesięcznie. Fakt że mocno się oza%@?lam, ale przynajmniej stać mnie na normalne życie, poza tym mam rodzinę na utrzymaniu więc tu sentymenty się kończą.
      Grom
      7 miesięcy
      • No i co teraz? To, że wybrałeś złe studia dla siebie znaczy, że studia są złe? xD No widać, że z edukacją to ci nie po drodze.
        7 miesięcy
        • Mógł iść odrazę na stovznie (2)
          Tutaj fachowiec z umiejętnościami niekoniecznie z papierami jest w cenie
          7 miesięcy
          • Mógł olać pedagogikę i zostać inżynierem, no ale...
            7 miesięcy
          • mógł, ale nie wszyscy będą dobrymi inżynierami
            nie wszyscy mają smykałkę. Jedni są humanistami, inni wolą przedmioty ścisłe. Lepiej robić za połowę stawki coś co się lubi niż sie wqrwiać za dobry pieniądz i nienawidzić swojej pracy a potem nawet życia. Tym bardziej że trudno być dobrym w czymś czego się nie lubi. On jest elektrykiem, ale instalatorem. Pracuje w terenie. Robi instalacje. Inżynier siedzi w biurze z kompem, liczy i projektuje. Sam jestem inzynierem tyle że budowy maszyn i po 12 latach pracy muszę przyznać że nie lubię siedzieć przy biurku. Dobrze zarabiam, robię fajne rzeczy w niesamowicie profesjonalnym zespole. Każdy na moim stanowisku by mi pozazdrościł. Ale widzę już że mam tego dość. Albo się wypaliłem albo inaczej od początku to widziałem. Dlatego nie warto mówić komuś, że trzeba było zostać kimś, np. inżynierem. Nie ma zawodu uniwersalnie zaepistego.
            7 miesięcy
      • Ok
        Ale te studia z założenia były z d... Py lub hobbystyczne
        7 miesięcy
      • Praca fizyczna to nie hańba tyle że po 50tce człowiek nie ma tej samej siły i sprawności a robotę trzeba wykonać.
        7 miesięcy
    • Podstawowa sprawa była taka że po zawodówce to szło się do wojska
      Dlatego kto tylko był w stanie szedł na jakiekolwiek studia, a do zawodówek szli ci co do których było wiadomo po podstawówce że nie mają szans na zdanie matury.
      Dlatego upadł poziom w zawodówkach.
      qazq
      7 miesięcy
      • nie do końca (2)
        po zasadniczej szkole zawodowej można było pójść do technikum a po skończeniu technikum - na studia.
        7 miesięcy
    • Rocznik 82 (1)
      Liceum oczywiście, bo zawodówa to obciach i dno. Potem jedne studia humanistyczne nie skończone, drugie skończone i wegetacja za 1500, 2000. W końcu decyzja o przebranżiwieniu się na elektryka. Jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Szkodę, że tak późno...
      M
      7 miesięcy
      • Lepiej późno, niż wcale.
        Lepiej późno, niż wcale. Poza tym skoro jesteś rocznik 82, to dopiero 37 lat masz, więc na rynku pracy będziesz z 30 lat, o ile zdrowie dopisze. W sumie to nie jest tak późno. Gratuluję mądrej decyzji.
        Marek
        7 miesięcy
    • może, ale studnia pracy nie gwarantują (1)
      jestem 1984 rocznik i studiów nie mam a mam dobrą i dobrze płatną pracę a moi koledzy i koleżanki po studiach borykają się z brakiem pracy i a jak coś dorwą to mają trudności w jej utrzymaniu... nie che mi się wierzyć, że to tylko kwestia wychowania
      7 miesięcy
      • to nie kwestia wychowania tylko statystyki
        po studiach znacznie większy % ludzi ma dobrą pracę niż bez nich. Nie mówimy tu o konkretnych przypadkach tylko o ogóle. Konkretnie to zawsze da sie znaleść kogoś kto ma lepiej ale przecież nie o tym dyskusja. Oczywiście, studia pracy nie gwarantują, ale jak skończysz te wymarzone to bedziesz dobry w swoim fachu i zarobisz też dobrze. Tylko entuzjaści swojego zawodu osiągają w swoim fachu wyżyny.
        7 miesięcy
  • Dobra wizja przyszlosci
    Dobry fach w rekach daje duze perspektywy i pewny, calkiem niezly pieniadz.
    J.
    7 miesięcy
  • Pamiętam (3)
    Jak wszyscy pchali się na psychologię, zarządzanie, marketing, ekonomię. W mediach pompowano temat do granic absurdu, każdy miał być intelektualistą. A potem to zdziwienie że nie ma dla nich pracy... Tak samo teraz pompują Informatyków, więc na programistę idą nawet ludzie którzy nie potrafią zliczyć do 10, bo się im obiecuje złote góry. A tu zonk, bo nawet zdesperowana firma nie weźmie byle kogo. Albo weźmie, ale nie będzie płacić lepiej niż Biedronka.
    Informatyk
    7 miesięcy
    • jest wiele firm
      Których nie stać na poziom płac "Bieronki".
      Równiez w IT.
      7 miesięcy
    • W IT jest tak, ze nawet cienki koles bez wiedzy
      i umiejetnosci zarabia te 5k na reke. Nie mowiac o wszelkiej masci procesowcach czy jakis project managerach, co z IT maja tyle wspolnego co fizyka kwantowa. W zadnej innej branzy tak nie jest.
      7 miesięcy
    • wszyscy mówią idź na infę, będziesz zarabiał 15k! Informatyka to kierunek ogólny, a nie specjalizujący się w jakimś dziale. To obszerny kierunek, więc nie rozumiem, z czego te głupie oczekiwania ? To, że jednym z najbardziej obleganych działów jest programowanie, to nie ma nic do rzeczy. Na informatyce uczysz się wszystkiego po trochu. Jeżeli chcesz być programistą, nie potrzebujesz studiów.
      7 miesięcy
  • Niskie bezrobocie to promują zawodowki (1)
    Teraz brakuje ludzi do prac fizycznych. Bezrobocie jest niskie, więc rządzący promują zawodówki aby ludzie szybko poszli do pracy. W latach 90 bezrobocie było wysokie to chodziło o opóźnienie wejścia na rynek więc wszystkich pchano do liceów i techników a potem na studia.
    7 miesięcy
  • Nie ma czegos takiego jak „problem z pracownikiem” (11)
    jak pracodawca dobrze płaci, to prawdziwych fachowców znajdzie bez problemu. A jak chce za cenę pietruszki mieć pracownika, z doświadczeniem i zaangażowanego to powodzenia.
    Zresztą „problemy” z ilością pracowników spowodowali sami pracodawcy, płacąc przez ostatnie 20 lat grosze, uniemożliwili ludziom posiadanie dzieci, a więc i przyszłych pracowników.
    I efekty mamy.
    Twaróg
    7 miesięcy
    • nadal dużo jest "Januszexów" gdzie szef jest wielce zdziwiony jak nowozatrudniony pracownik pyta o zarobki.
      Przecież wiadomo że płaci się minimalna, czasami jak się pracownik jakoś szczególnie przysłuży to stówka pod stołem może wpadnie.

      No i tacy strasznie jęczą że "pracowników ni ma", trochę się ratują Ukraińcami, ale ci też już zaczynają wołać więcej
      qaz
      7 miesięcy
      • Płaczecie i płaczecie, że janusze to, że janusze tamto... jak zdarta płyta (4)
        do roboty, jak nie tu to tam, jak nie za 1000 to za 5000 lepiej zadbaj o siebie a nie komentuj, jak byś pracował to nie było by czasu na durne komentarze na forach!!!
        7 miesięcy
        • Minusują cię, bo to niewygodna prawda :D Skoro ktoś przegrywa z obcokrajowcem nie znającym języka, bez znajomości i zaplecza, to coś tu jest na rzeczy...
          7 miesięcy
          • bez zaplecza? (2)
            Firmy moga finansować logistykę (zakwaterowanie i wyżywienie) i to robią.
            Tubylec ponosi wszelkie koszty utrzymania.
            Nie widzisz tu rozbieżności?
            7 miesięcy
          • No tak, bo w Polsce nie ma przecież żadnych prywatnych agencji pracy, państwowego urzędu pracy ani nic z tych rzeczy, nie?
            7 miesięcy
          • co ma piernik do wiatraka?
            Problemem jest to, ile i komu zostaje w ręku po odliczeniu kosztów życia. Jesli skoszarowany robotnik jest tańszy od tubylca i temu robotnikowi się to opłaca (jakiś czas), to jest to znacząca konkurencja dla tubylca.
            Dobrze to znamy z naszych "wojaży" po Zachodzie. Jesteśmy konkurencją, psujemy rynek i "zarabiamy".
            Ale czy to jest rozwój? Nie, to jest konsumpcja. Efekty są równie pustoszące jak na Bałkanach.
            7 miesięcy
    • to nie wina pracodawców tylko słabego stanu gospodarki (4)
      Januszexy to biedne firmy które mało zarabiały więc nie mogły płacić. Jak zatrudniali ludzi do łopaty, zamiast do koparki bo nie mieli koparki, to ile mogli w tym czasie zrobić żeby zarobić? Niewiele więc i płacili słabo. Zobacz sobie teraz ile kosztuje godzina pracy koparkowego. 100-120zł. Oczywiście w tym jest eksploatacja urządzenia które posiada, ale gość zarobi na życie bo jest wydajny i nigdzie nie musi iść na etat. O to w tym wszystkim chodzi.
      7 miesięcy
      • Janusze biznesu (1)
        mało zarabiali bo zgadzali się brać prawie nieopłacalne prace, gdyby na końcu nie znalazł się jakiś Janusz, który wziął zlecenie za pół darmo, to zleceniodawca by był zmuszony podnieść wartość zlecenia. Dlatego dochodziło do absurdu ze 10 ludzi z łopatą było tańszych niż jedna koparka. Do tego robiło tą samą prace 10x dłużej niż koparka.
        7 miesięcy
        • nie, hipotetyczna "koparka" zawsze jest tańsza niż 10 ludzi
          tylko trzeba mieć kasę by ją nabyć. To jest pewien próg wejścia na rynek. Ci pracownicy tak samo jak pracodawca, nie mieli kasy więc robili dla niego. Ten sam wózek, tylko jeden cwańszy organizował robotę, a reszta szuflowała łopatą.
          7 miesięcy
      • to oznacza, że nie stać ich na bycie przedsiębiorcą (1)
        A przerzucanie kosztów rozwoju na pracowników jest jednym z największych grzechów "transformacji".
        7 miesięcy
        • to nie jest grzech ani przerzucanie
          jeśli twierdzisz że to przerzucanie to musiałbyś określić obiektywnie jaka wartość wynagrodzenia jest odpowiednia. Tyle że nie zrobisz tego obiektywnie. Nie ma czegoś takiego jak wartość obiektywna.
          7 miesięcy
  • I bardzo dobrze (5)
    Np Szwajcaria zawodówkami stoi - większość Szwajcarów jest po zawodówce - szybko w młodym wieku zdobywa się fach, wyższe wykształcenie jest tam rzadkością
    7 miesięcy
    • Zawodówki w Szwajcarii nie mają nic wspólnego z polskimi. To prawie studia.
      7 miesięcy
    • podobnie jest w Norwegii. Ludzi w wielku 15-16 lat juz sie ukierunkowuje, musza dobrze przemyslec co ich kręci i kim chca byc w przyszlości, potem ida w tym kierunku, maja prace i zro problemow...w Polsce kazdy chce byc marketingowcem, ekonomista, cholera wie co..w moim roczniku wciskalo sie,ze turystyka bedzie dzwognia handlu i przyszloscia, tylko z biura podrozy te fizyczne padaja,sprzedaz coraz czesciej odbywa sie w sieci....nikt tego pod uwage bie wziol..a szkoly zakasaja rekawy i zbijaja niezla kase na naiwnej mlodzizy i ladnych tytułach. Potem placz ze sa bezrobotni lub siedza na kasie w Biedronce.
      xyz
      7 miesięcy

Twoja opinia

zamknij
STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii