Opinie (66) 2 zablokowane

  • (1)

    Film mega rozczarowanie.
    Cos w stylu gry-strzelanki. Glowny bohater przechodzi przez rozne poziomy.
    Absurd goni absurd. Sztucznosc i brak jakichkolwiek emocji.
    Birdman byl fantastyczny. To jest parodia filmu wojennego. Kocham dobre kino ale to jest porazka.

    • 17 26

    • xxx

      Sam jesteś porażka intelektualna.

      • 1 0

  • widziałem już (1)

    Nagłośnienie fatalne - jak w polskim filmie.

    • 4 15

    • XXX

      Trzeba było umyć uszy przed projekcja.

      • 0 0

  • Oglądałem, słaby film, nie polecam. (1)

    Nie wiem skąd to ochy i achy. 5/10

    • 15 39

    • XXX

      Widać słabo u Ciebie z intelektem. Nie polecam .

      • 5 0

  • Kiepskk film

    Dobre filmy wojenne to Szeregowiec Ryan czy tez furia , ten jest naprawde nudny zero akcji emocji. Nuda i tyle szkoda czasu

    • 0 8

  • nowatorski pomysł...

    Film o I wojnie światowej, w której dzielny żołnierz musi zdążyć dotrzeć do oddziału z rozkazem wstrzymania ataku, bo inaczej dojdzie do masakry? Bardzo oryginalny pomysł.

    O ile ktoś nie oglądał filmu "Gallipoli" z Melem Gibsonem z 1981 roku. Polecam!

    • 2 0

  • Nie rozumiem zachwytów nad filmem. (7)

    Jest dobry, ale nie wybitny.

    • 6 8

    • Nie rozumiesz ale się wypowiadasz. (5)

      Wpisujesz się tym samym w popularny trend dyletantów którzy chcąc w jakikolwiek sposób zaistnieć wypowiadają się na różne tematy.

      • 4 3

      • (4)

        Obejrzyj sobie 'Ścieżki chwały" z 1957r. i dalej twierdź, że to powyżej jest wybitne i odkrywcze...

        • 2 2

        • 'Ścieżki Chwały' to arcydzieło. (3)

          • 3 0

          • Dokładnie (1)

            A tutaj w zajawce "Londyn w ogniu" z rekwizytami z Pierwszej Wojny.

            • 1 1

            • A "Cienka niebieska linia"?

              • 0 1

          • Przeczytaj sobie

            książkę Cenderasa. Tam masz rzetelny opis tego co dzisło się w okopach 1 wojny.

            • 0 1

    • Wśród reżyserów jest grupa świętych krów (termin z innej religii, niż ta w której się urodzili), których po prostu krytykować nie wolno.

      • 1 2

  • (3)

    Jestem pod oromnym wrażeniem. Chyba pójdę jeszcze raz. Piękny film o odwadze, poświęceniu, braterstwie, empatii, ludzkich uczuciach jak strach i...okrucieństwie wojny, oczywiście. Warto, trzeba zobaczyć!

    • 6 0

    • P.S. (2)

      I ta scena, gdy bohater zostawia niepochowane ciało kumpla, towarzysza czyli już przyjaciela za sobą, wsiada do samochodu i zostaje sam w tłumie z myślami i uczuciami... Prawdziwe. To tak jak dowiadujesz się, że masz raka i wsiadasz do tramwaju. Wokół rozgardiasz a myśli się klebia w głowie a jednocześnie starasz się zachować twarz i nie rozkleic. Idźcie do kina!

      • 0 0

      • (1)

        I ta scena w ruinach - majstersztyk!

        • 0 0

        • I ta scena z kobietą i dzieckiem...

          • 0 0

  • Mnie nie zachwycił

    Brak emocji, wrażenie filmu przygodowego z kolejnymi okolicznościami do pokonania przez bohaterów.
    Brakowało mi jeszcze tylko scen z zombie ;)

    • 0 7

  • Zwiastun niedostępny

    • 0 0

  • Kazdy Polak ma dziadka, ktory walczyl w obcej armii w czasie pierwszej wojny swiatowej (6)

    Setki tysiecy Polakow walczylo w mundurach niemieckich, austriackich i rosyjskich armii. Polska byla pod zaborami. To tez pokazuje, ze politycy i generalowie wywoluja wojny, a przecietni ludzie nie maja na to wplywu bo dostaja powolanie do wojska i jak zdezerteruja to grozi im rozstrzelanie.

    • 51 4

    • Chyba ci się wojny pomerdały chłopczyku. (5)

      I WŚ zakończyła się 102 lata temu. O jakich ty dziatkach wszystkich Polaków walczących w tej wojnie bredzisz? Chyba prapradziadkach jak już. Poza tym, tylko nikły procent rodaków, zna swoje drzewo genealogiczne dalej, jak do babć i dziadków których zna lub znał jak żyli. A ci urodzili się albo w czasie II WŚ, albo zaraz po niej. Więc skończ chrzanić kocopoły.

      • 1 22

      • Nieudany wpis w całej okazałości...

        Bez sensu, napastliwy, z błędem ortograficznym...

        • 2 1

      • (1)

        Widocznie większosć ludzi nie jest zainteresowana swoimi przodkami.

        Akurat akta narodzin, ślubów i zgonów z USC (od 1874 roku) w zaborze pruskim są ogólnodostępne online i można sobie w każdej chwili przejrzeć. Dla leniwych jest nawet wyszukiwarka na PTG i znając nazwisko swojego pradziadka urodzonego np. w 1910 roku, tu w Prusach Zachodnich, bez najmniejszego problemu znajdziemy

        Widocznie większosć ludzi nie jest zainteresowana swoimi przodkami.

        Akurat akta narodzin, ślubów i zgonów z USC (od 1874 roku) w zaborze pruskim są ogólnodostępne online i można sobie w każdej chwili przejrzeć. Dla leniwych jest nawet wyszukiwarka na PTG i znając nazwisko swojego pradziadka urodzonego np. w 1910 roku, tu w Prusach Zachodnich, bez najmniejszego problemu znajdziemy jego miejsce urodzenia, imię ojca oraz imię i nazwisko panieńskie matki (czyli prapradziadka i praprababci), wraz z miejscem zamieszkania. Na podstawie tego już możemy odszukać praprapradziadka, itd.

        Bez większego problemu stworzyłem drzewo liczące 7 pokoleń. Najdalej do 1781 roku.

        Jak jest z dostępnością akt z zaboru rosyjskiego i austro-węgierskiego to nie wiem, bo tam przodków nie miałem.

        • 7 0

        • W kontekście artykułu można dodać, że armia pruska dość skrupulatnie rejestrowała swoich zabitych i rannych. Jeśli przodek odniósł jakieś obrażenia w czasie I w.ś. to można go odszukać wpisując w google verlustlisten 1. weltkrieg.
          Objętość tych zbiorów daje pojęcie jak wielki był dramat tamtej wojny.

          • 2 0

      • (1)

        u was na PGR pod slupskiem tak bylo ale wiekszosc polakow ma tradycje rodzinne a co tych pradziadkow to tak bylo ze polacy byli miesem armatnim u prusakow austriakow i rosjan jedynie w wojskach austro wegierskich byly typowe wojska narodowe gdzie jezykiem urzedowym byl jezyk polski w innych armiach dowodztwo bylo zaborcze

        • 1 1

        • A skąd mieszkańcy popegeerowskich wiosek pod Słupskiem mają znać swoich przodków skoro na tej wsi pod Słupskiem ich przodkowie znaleźli się dopiero po 1945 roku?

          Całe te tzw. Ziemie Odzyskane (włącznie z Gdańskiem) zostały po wojnie zasiedlone ludnością z Polski centralnej (Generalna Gubernia), z Kresów Wschodnich (z terenów obecnej Białorusi, Litwy, Ukrainy) oraz Ukraińcami

          A skąd mieszkańcy popegeerowskich wiosek pod Słupskiem mają znać swoich przodków skoro na tej wsi pod Słupskiem ich przodkowie znaleźli się dopiero po 1945 roku?

          Całe te tzw. Ziemie Odzyskane (włącznie z Gdańskiem) zostały po wojnie zasiedlone ludnością z Polski centralnej (Generalna Gubernia), z Kresów Wschodnich (z terenów obecnej Białorusi, Litwy, Ukrainy) oraz Ukraińcami przesiedlonymi w 1947 w ramach akcji "Wisła"

          PS. Pierwsza grupa władz polskich, przybyła do Słupska 23 kwietnia 1945 roku, przybywszy z Kresów Wschodnich Polacy postawili sobie za cel zorganizowanie sprawnej władzy i życia społecznego, wysiedlenie ludności niemieckiej, równomierne zasiedlenie miasta oraz odbudowę i rozwój miejskiej infrastruktury.

          To samo w Lęborku. W paździeniku 1945 w Lęborku było 14 600 rodowitych mieszkańców - Niemców.
          Miejscowa ludność kaszubska była czasem zaliczana do Niemców czasem do Polaków, ze względu na brak znajomości literackiego języka polskiego oraz niemieckie nazwiska. Ludność, która została uznana za Niemców, musiała opuścić miasto i udać się do Niemiec.
          W 1947 w Lęborku mieszkało już tylko 31 Niemców. W tym samym roku przybył pierwszy transport przesiedlanych Ukraińców. Ludność tę kwaterowano głównie na wsiach w powiecie lęborskim.

          31 stycznia 1949 ludność autochtoniczna stanowiła niecałe 11,48% mieszkańców Lęborka oraz nieco ponad 8,68% mieszkańców powiatu.

          Tak samo w Gdańsku.
          Do końca 1947 r. w zorganizowanych transportach wysiedlono z Gdańska 126 472
          Niemców.

          Pod koniec 1948 r. mieszkało tu 101 873 przesiedleńców z Polski centralnej
          oraz 26 629 przybyszów zza Buga. 13 424 Gdańszczan (byłych obywateli WMG) zostało uznanych za Polaków i zostało w Gdańsku po wojnie. Tylko 13 424 osoby!

          • 7 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.