Opinie (231) ponad 10 zablokowanych

  • Te restauracje omijamy szerokim łukiem.

    • 26 3

  • psychol z Ciebie

    już był taki jeden co robił getta, wiesz? Pamiętasz jak się nazywał?

    • 1 19

  • Telefony to nie problem

    tylko podejście rodziców.

    • 13 1

  • mc donald to nie restaturacja

    • 4 2

  • masz skrzywiony obraz

    Coś jest nie tak. Nie udało się? Masz skrzywiony obraz świata. Po co czytasz teksty o restauracjach dla rodzin z dziećmi? Przecież to nie ten adres. Poczytaj o knajpach dla paniuś z pieskami. A twój sierściuch jak ma na imię - Stanisław czy Ryszard. I oczywiście nie rzuca jedzeniem, przeżuwa z godnością i w ogóle nie wydaje przy tym dźwięków.

    • 5 17

  • Ok, ale poruszcie temat...

    ...zbliżających się Walentynek.
    Knajpek romantycznych i z klimatem, aby posiedzieć we dwoje.
    Większość ma nowoczesne wystroje, nie koniecznie sprzyjające romantycznym randkom.
    Osobiście w Sopocie znam

    ...zbliżających się Walentynek.
    Knajpek romantycznych i z klimatem, aby posiedzieć we dwoje.
    Większość ma nowoczesne wystroje, nie koniecznie sprzyjające romantycznym randkom.
    Osobiście w Sopocie znam dwie kawiarenki, w Gdańsku jedną na starówce ale myślę, że warto opisać ich jak najwięcej.
    Będzie tam można zajrzeć nie tylko w walentynki przecież.

    • 4 4

  • Miasto Aniołów

    serio ? :)

    • 7 0

  • Jem z talerza

    A nie z pośladków mojego męża.

    • 25 6

  • Pieski

    Napiszcie jeszcze, gdzie są restauracje przyjazne dla psów :)

    • 16 3

  • Restauracje po to, "żeby dziecko się dobrze bawiło?"

    Ale na Boga, restauracja to nie jest miejsce do dobrej zabawy dla dzieci. To miejsce, gdzie przychodzi się zjeść. Różni się od barów i jadłodajni tym, że możemy to zrobić spokojnie, w miłej atmosferze, poraczyć się

    Ale na Boga, restauracja to nie jest miejsce do dobrej zabawy dla dzieci. To miejsce, gdzie przychodzi się zjeść. Różni się od barów i jadłodajni tym, że możemy to zrobić spokojnie, w miłej atmosferze, poraczyć się smacznym daniem. Moje dzieci są dorosłe i też zabieraliśmy je do restauracji, by wiedziały, jak się zachować, a nie poszaleć. W nagrodę za dobre zachowanie szliśmy na plac zabaw - PO restauracji i obiedzie, a nie w trakcie. W ten sposób i my i one zjedliśmy spokojnie posiłek. Na wszystko jest właściwy czas i miejsce. Aha, fakt, że nie ciągaliśmy do restauracji niemowlaków. Pierwsze wyjścia były w wieku 2-3 latek. Wcześniej wystarczały pizzerie

    • 43 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.