Likwidacja OFE. Składki do ZUS czy do IKE?

1 marca 2021, 8:00
Robert Kiewlicz
aktualizacja:14:28 (2 marca 2021)
Rządowy projekt ustawy o przekształceniu OFE zakłada, że uczestnicy funduszy będą mogli wybrać, czy zgromadzone środki trafią na IKE, czy zostaną przeniesione na konto w ZUS. Więcej zdjęć (1)

Rządowy projekt ustawy o przekształceniu OFE zakłada, że uczestnicy funduszy będą mogli wybrać, czy zgromadzone środki trafią na IKE, czy zostaną przeniesione na konto w ZUS.

fot. Maciej Kosycarz / KFP

Rządowy projekt ustawy o przekształceniu OFE zakłada, że uczestnicy funduszy będą mogli wybrać, czy zgromadzone środki trafią na IKE, czy zostaną przeniesione na konto w ZUS.

fot. Maciej Kosycarz / KFP

Projekt ustawy przenoszącej środki z Otwartych Funduszy Emerytalnych na Indywidualne Konta Emerytalne lub do ZUS ma trafić pod obrady Rady Ministrów. Co to dla nas oznacza? Dotychczas ponad 15 mln Polaków zgromadziło w OFE około 149 mld zł. Wkrótce staną oni przed wyborem, gdzie przekazać zgromadzone tam środki. Pieniądze można będzie przekazać na Indywidualne Konta Emerytalne w ZUS, co spowoduje, że straci się 15 proc. zgromadzonych już oszczędności, lub na podstawowe konto w ZUS, co skutkuje utratą prawa do dziedziczenia. Szacuje się, że dzięki reformie kasę ZUS zasili ponad 11 mld zł. Co jednak stanie się z naszymi emeryturami?



AKTUALIZACJA, godz. 14.28: We wtorek rząd przyjął projekt ustawy o przekształceniu OFE w IKE z możliwością przeniesienia środków do ZUS. Teraz zajmie się nim Sejm.




- Głównym założeniem projektu ustawy jest przeniesienie środków z OFE na Indywidualne Konta Emerytalne. Co jednak ważne, nie będą to te same konta IKE, które posiada niemal milion Polaków. Sprawa jest o tyle istotna, iż dotyczy ona blisko 15,5 mln Polaków (dane na koniec stycznia to 15,408 mln). Aktywa netto znajdujące się na rachunkach OFE to 149,3 mld zł, co oznacza, że średnio każdy członek OFE ma zgromadzone na rachunku 9,6 tys. zł - tłumaczy Andrzej Jelinek, prezes zarządu Trójmiejskiej Kancelarii Finansowej.

Rządowy projekt ustawy o przekształceniu OFE



- Środki z OFE docelowo będą skierowane na "nowe IKE"" i będą inwestowane na podobnych zasadach jak dotychczasowe OFE. Najważniejszym założeniem, które może mieć decydujące znaczenie dla wielu naszych rodaków, jest fakt, iż środki przekazane do IKE mają być w 100 proc. prywatne (co wcale nie oznacza, że będziemy mieli do nich dostęp i możliwość natychmiastowej wypłaty, na co wielu liczy). Będziemy mogli jednak zdecydować, że środki z OFE mogą trafić do ZUS i w przyszłości podwyższyć naszą emeryturę - dodaje Andrzej Jelinek.
- Uczestnicy likwidowanych OFE będą wybierać, gdzie trafią zgromadzone przez nich środki. Decyzję trzeba będzie prawdopodobnie podjąć do sierpnia 2021 r. Opcją domyślną będą Indywidualne Konta Emerytalne, ale można będzie również zadeklarować przekazanie funduszy na konto w ZUS. Zaletą IKE jest to, że środki tam zgromadzone będą całkowicie prywatne i dziedziczone. Będzie je można wypłacić w ratach lub jednorazowo, bez podatku po osiągnięciu wieku emerytalnego - mówi Małgorzata Tobiszewska z Instytutu Rozwoju Kadr, pełnomocnik zarządu Pracodawców Pomorza ds. rynku pracy. - Jeśli zdecydujemy się natomiast na przekazanie zgromadzonych w OFE środków do ZUS, to co prawda unikniemy opłaty przekształceniowej, ale utracimy prawo do dziedziczenia tych środków. Warto więc dokładnie przeanalizować i wybrać to rozwiązanie, które w naszym przypadku będzie dla nas bardziej korzystne.

Władza wie lepiej, co jest dobre dla obywateli



Jak wyjaśnia dr hab. inż. Krystian Zawadzki z Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej, prof. PG, reformowanie OFE, w rozumieniu przenoszenia środków obywateli do ZUS, rozpoczęło się w 2013 r., a więc jeszcze za poprzedniej ekipy rządzącej.

- Już wtedy zaproponowane zmiany odbywały się na styku polityki i ekonomii. Jeśli już wyizolowalibyśmy samą ekonomię, to pamiętajmy, że to, co dobre dla państwa, nie musi przekładać się na korzyści dla obywateli. W 2015 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że przeniesienie aktywów z OFE do ZUS jest zgodne z ustawą zasadniczą, co oznaczało ni mniej, ni więcej, że są  to środki publiczne, z którymi władza może zrobić, co zechce - wyjaśnia dr Zawadzki. - Dla finansów publicznych państwa ten wyrok był dobrodziejstwem. Ubezpieczeni natomiast zostali potraktowani przez ustawodawcę w sposób paternalistyczny, w myśl zasady, że władza publiczna wie lepiej, co jest dobre dla jej obywateli. Dziwi mnie postrzeganie całej sprawy przez wysokiej klasy ekonomistów. Z jednej strony twierdzili, że dywersyfikacja w ramach OFE to puste deklaracje (uznawali OFE za nietrafiony pomysł). Z drugiej postulowali konieczność uczciwej i rzetelnej debaty o systemie emerytalnym, której nigdy w naszym kraju nie było. 

Według Zawadzkiego zmiany planowane przez rząd PiS w najbliższym czasie to konsekwencja tamtych działań.

- Największym negatywnym efektem demontażu OFE jest i jeszcze długo będzie utrata zaufania do aparatu państwa. Widać to dobrze w przypadku nowego programu o nazwie Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK), w przypadku którego poziom partycypacji pracowników wynosi niewiele ponad 30 proc. przy założeniach rządu na poziomie 75 proc. Ludzie po prostu obawiają się o swoje pieniądze i nie wierzą w obietnice składane przez polityków - podkreśla Zawadzki.

Reforma OFE wpłynie na rynek giełdowy



- Zwróciłbym również uwagę na szerszy aspekt decyzji dotyczącej OFE, która może mieć w przypadku wielu osób wpływ na znacznie większe pieniądze. 78 proc. aktywów OFE stanowią akcje notowane na warszawskiej giełdzie. W mojej ocenie pojawienie się w końcu, wydaje się, finalnej wersji ustawy w znacznej mierze likwiduje olbrzymie ryzyko ciążące od miesięcy na GPW. Inwestorzy obawiali się, że rząd - nie ukrywajmy - będący w potrzebie zdecyduje się całość środków przenieść do ZUS - dodaje Andrzej Jelinek. - W takiej sytuacji należałoby oczekiwać dużej podaży akcji, co przyczyniłoby się do pogorszenia i tak słabych wyników indeksów warszawskiej giełdy (w porównaniu do innych rynków wschodzących). Oznacza to, że przy wykluczeniu krachu giełdowego, o którym dzisiaj nie wiemy, warszawska giełda może radzić sobie zdecydowanie lepiej niż dotychczas. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na fakt, iż mamy najwyższe ujemne realne stopy procentowe w UE, zerowe depozyty. Miliony osób mogą skierować swoje oszczędności na giełdę lub fundusze inwestycyjne.
- Jednym z aspektów wynikających z przedłożonych regulacji dotyczących zmian w OFE jest wzrost zaangażowania Skarbu Państwa w akcje spółek notowanych na GPW. Autorzy koncepcji zakładają, że ok. 20 proc. wartości aktywów zostanie przeniesionych do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Jak będzie rozwiązana sprawa przekroczenia zaangażowania w akcje spółek notowanych na GPW w przypadku, gdy decyzję taką podejmie więcej osób? - mówi Dorota Dula, ekspertka BCC ds. ubezpieczeń i planów emerytalnych, przedstawicielka BCC w Radzie Konsultacyjnej ws. Pracowniczych Planów Kapitałowych. - Należy jednak zwrócić uwagę, że ten sam ustawodawca przez wiele lat wskazywał trójfilarowy system emerytalny jako rozwiązanie najlepsze i gwarantujące możliwość realizacji indywidualnych decyzji emerytalnych oraz zdecydował o minimalnej emeryturze jako "rozwiązaniu" buforowym, a nie docelowym. W tym kontekście proponowane przekształcenie OFE budzi poważne obawy o poziom zabezpieczenia emerytalnego oraz o docelową konstrukcję systemu emerytalnego, którego struktura jest poważnie zaburzona.

Przyszłe emerytury będą niskie



Czy mamy więc bać się o swoje przyszłe emerytury?

- Wskaźnik mówiący o relacji ostatniego pobranego wynagrodzenia w stosunku do pierwszego otrzymanego świadczenia emerytalnego to stopa zastąpienia. Przyjmuje się, że dla dzisiejszych czterdziestolatków wyniesie on 38,2 proc. dla mężczyzn i 32,1 proc. dla kobiet. Dane ZUS za grudzień 2019 pokazują nie tylko niskie wysokości pobieranych świadczeń (średnio 2358,39 zł), ale także niepokojąco duże różnice w świadczeniach między kobietami a mężczyznami. Przeciętne świadczenie emerytalne mężczyzny w grudniu 2019 r. wynosiło 2944,46 zł,  a kobiety 1972,56 zł - wyjaśnia Dorota Dula. - Planowane zmiany nie wpłyną pozytywnie na spodziewaną stopę zastąpienia z obowiązkowej części systemu emerytalnego. Stopa zastąpienia spadnie. Nastąpi to na skutek pobrania opłaty przekształceniowej i odpływu środków z OFE do IKE. Środki te nie będą miały wpływu na ustalenie świadczenia z systemu publicznego, będą natomiast uwzględniane w kontekście ustalania prawa do emerytury minimalnej. Operacja ta zmniejszy poziom środków, które każdy uczestnik będzie posiadał na swoim koncie w ramach bazy do wyliczenia świadczenia emerytalnego, i znajdzie odzwierciedlenie w przyszłości w niskich stopach zastąpienia.
- Na pewno powinniśmy się bać o wysokość swoich emerytur. Dziś stopa zastąpienia, czyli relacja pierwszej emerytury w stosunku do ostatniej pensji, jest relatywnie wysoka w porównaniu do tego, co nas czeka za 20-30 lat. Czarne scenariusze mówią o stopach zastąpienia na poziomie 20 proc. Niewielu obywateli ma świadomość zmiany systemu emerytalnego. Wielu z nich wydaje się, że obecny system wypłat będzie trwał w nieskończoność. Utwierdzają ich w tym przekonaniu decyzje polityków, którzy na przykład obniżają wiek emerytalny w celu przypodobania się wyborcom. Przekonaliśmy się wszyscy, do czego to prowadzi, odczytując przesyłane jeszcze do 2019 r. drogą listowną "Informacje o Stanie Konta Ubezpieczonego w ZUS", w którym najbardziej wszystkich interesującą pozycją była hipotetyczna wysokość emerytury. To był dla większości z nas prawdziwy "list prawdy", który u jednych wywoływał niedowierzanie, u innych przerażenie, ale nie brakowało też takich, u których powodował atak śmiechu - dodaje dr Zawadzki. - Dlatego tak ważne jest uświadamianie przyszłych emerytów o konieczności brania sprawy na poważnie i dywersyfikacji źródeł pochodzenia przyszłych emerytur, których obecnie jest już całkiem sporo. Większość z nich daje korzyści fiskalne w postaci płacenia niższych podatków. Warto odkładać nawet niewielkie kwoty i zacząć to robić jak najwcześniej.

Uciec przed biedą na emeryturze



Polska do 2060 r. doświadczy największego w UE spadku przeciętnej emerytury w relacji do ostatniej płacy.

- Przykładowo. Zarabiam dzisiaj np. 5 tys. zł, a od jutra mam emeryturę w wysokości 1250 zł. Stopa zastąpienia będzie spadać ze względu na m.in. wydłużanie się długości naszego życia, skłonności do płacenia niższych składek czy demografii - dodaje Jelinek. - Od tego już nie ma ucieczki. Więc aby zapobiec - mówiąc wprost - biedzie w przyszłości, musimy sami zadbać o emeryturę. Mamy ku temu naprawdę dobre możliwości systemowe - np. IKE lub IKZE. Problemem jest całkowity brak edukacji finansowej w naszym kraju i brak nawyku oszczędzania na przyszłość od młodego wieku. W krajach bardziej rozwiniętych pod tym względem na emeryturę oszczędza się już od pierwszej pracy, na dzieci i ich edukację od momentu ich narodzin. Oczywiście, część osób na to zareaguje - łatwo powiedzieć! Skąd mam oszczędzać, jak mało zarabiam. Ale to już temat umiejętności gospodarowania budżetem domowym oraz rozwoju osobistego, podnoszenia kwalifikacji i dążenia do zwiększenia dochodu.
- Każdy z nas powinien zdawać sobie sprawę, że emerytury, które otrzymamy w ramach ZUS, nie zabezpieczą nas wystarczająco na przyszłość. Wystarczy przyjrzeć się informacjom i prognozom dotyczącym wysokości naszej emerytury, które otrzymujemy corocznie z ZUS. Po takiej lekturze oczywistym jest, że aby zapewnić sobie środki do godziwego życia, należy odkładać dodatkowe środki na emeryturę. Pamiętajmy też o niekorzystnych skutkach zachodzących zmian demograficznych - dodaje Małgorzata Tobiszewska. - Prognozy są nieubłagane i wyraźnie wskazują na znaczący spadek populacji osób w wieku produkcyjnym na rzecz osób w wieku nieprodukcyjnym. Osób w wieku produkcyjnym będzie znacząco mniej, ale zdecydowanie przybędzie osób w wieku emerytalnym. Flagowe rozwiązania rządu zapowiadane jako przyczynek do zahamowania zmian demograficznych, czyli 500+, nie przyniosły żadnego efektu. Przyrost naturalny nie wzrósł, a co za tym idzie zmiany demograficzne nie zostały zahamowane. To nie wróży dobrze, jeśli chodzi o przyszłość emeryckich portfeli. Emerytury z ZUS będą niskie, więc jeśli chcemy zabezpieczyć się na przyszłość, musimy gromadzić dodatkowe środki.

Co wybrać? IKE czy ZUS?



- Pierwsze rozwiązanie wiąże się z opłatą przekształceniową w wysokości aż 15 proc., co znacznie zredukuje wartość potencjalnego przyszłego świadczenia emerytalnego w zamian za dziedziczność środków. Patrząc na historyczne stopy zwrotu funduszy inwestycyjnych, "odpracowanie" opłaty przekształceniowej może być trudne. W konsekwencji obniżeniu ulegnie wartość wypracowanego świadczenia emerytalnego w części obowiązkowej systemu. Rekomendowane w ustawie podejście do decyzji (OFE/IKE) niesie za sobą jednoznaczne skierowanie uczestników nowego rozwiązania do grupy potencjalnych posiadaczy minimalnej emerytury - wyjaśnia Dorota Dula.
Drugi możliwy wybór to opcja, która wymaga podjęcia przez zainteresowaną osobę działania w postaci złożenia deklaracji o przeniesieniu środków z OFE do Funduszu Rezerwy Demograficznej (potocznie ZUS). Środki z OFE mają być zapisane na indywidualnym koncie ubezpieczonego w ZUS.

- W tym wariancie środki nie podlegają dziedziczeniu. Jest to propozycja, która dyskryminuje członków OFE, którzy wybiorą opcję przeniesienia składek do FRD - w porównaniu do osób, które przeniosą środki do IKE w kontekście kwoty dziedziczenia w razie zgonu uczestnika przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Jednocześnie może budzić uzasadnione podejrzenia, że charakter środków na subkoncie w ZUS w przyszłości może ulec zmianie. Ponadto osoby o podobnej wysokości środków w OFE, które wybiorą ten wariant przekształcenia OFE, mają mniejsze prawdopodobieństwo nieuzyskania emerytury minimalnej. Wynika to z faktu, że ich emerytura według obowiązujących przepisów będzie uwzględniała pełną kwotę przenoszonych środków (niepomniejszonych o 15-procentową opłatę przekształceniową) oraz będzie gwarantowała nieujemną waloryzację środków, która w ostatnich latach była bardziej korzystna niż stopa zwrotu z rynku akcji - dodaje Dula.
- Jeśli wybór przyszłego emeryta padnie na IKE, to  los jego pieniędzy będzie zależał od tego, jak będą one inwestowane. Polityka inwestycyjna będzie uzależniona od wieku danej osoby, jednak większość środków prawdopodobnie pozostanie na giełdzie w Warszawie. Wartość środków w ZUS będzie rosła poprzez waloryzację, a więc w zupełnie inny sposób. Wskaźnik waloryzacji konta obliczany będzie na podstawie inflacji i przypisu składek (wzrostu płac i liczby ubezpieczonych) z poprzedniego roku. W kontekście wysokiej inflacji to kusząca propozycja dla potencjalnych uczestników. Przyczyni się bowiem do względnie pewnego wzrostu składek w porównaniu do niepewnych zysków na mizernej od wielu lat polskiej giełdzie - podsumowuje dr Zawadzki.
W jaki sposób oszczędzasz z myślą o dodatkowej emeryturze?
10%

lokata bankowa

11%

fundusze inwestycyjne

20%

inwestuję w nieruchomości

10%

inwestuję w papiery wartościowe (akcje, obligacje)

49%

w ogóle nie oszczędzam. Liczę na emeryturę z ZUS-u

zakończona

łącznie głosów: 790

Opinie wybrane


wszystkie opinie (169)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.