Nie idziemy do roboty?

28 października 2020, 8:45
Wioletta Kakowska-Mehring

Strajk w Islandii był tak masowy, że niemal zatrzymał gospodarkę i życie społeczne na jeden dzień. A przecież nie było wówczas mediów społecznościowych czy komórek. Jak będzie w Polsce? Inaczej, bo sprawa, w imię której organizowane są protesty, jest trudna i dzieli nawet kobiety. Dziś mamy Ogólnopolski Strajk Kobiet.



- Pomyślcie o tym, żeby w środę nie pójść do pracy. Weźmy sobie urlop bezpłatny, zwykły urlop, oddajmy krew. Apelujemy do przedsiębiorców, apelujemy do wszystkich, którzy zatrudniają pracowników - dajcie nam ten jeden dzień. Dołączcie do nas, to też jest w waszym interesie - prosi Marta Lempart, liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.
Na środę, 28 października, protestujący przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego zapowiadają bojkot miejsc pracy pod hasłem "Nie idziemy do roboty". "Skoro Polska nie działa, to zatrzymajmy ją na jeden dzień i zróbmy sobie nową" - nawołują kobiety z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Po co? Chodzi o to, aby pokazać, jak ważną częścią współczesnego świata są kobiety i gdy jednego dnia nie pojawią się w pracy, to nie da się tego nie zauważyć.


Tak w latach 70. zrobiły Islandki. Sprawa jednak dotyczyła równouprawnienia, a nie prawa aborcyjnego. 25 października 1975 r. przeszedł do historii jako "Women's Day Off". Tego dnia 90 proc. kobiet w Islandii zaprzestało pracy. Tylko w protestach w Reykjiaviku wzięło udział 25 tys. ludzi. I okazało się, że bez nich gospodarka praktycznie stanęła. Zamknięte były banki, wiele sklepów, punktów usługowych, a nawet fabryk. Zamknięto przedszkola i szkoły. Ten jeden dzień pokazał, jak wyglądałby świat bez zaangażowania kobiet w jego rozwój. Protest przyniósł głęboką zmianę społeczną, zmniejszając nierówność płci. W efekcie pięć lat po akcji Islandia została pierwszym krajem na świecie, w którym kobietę wybrano na prezydenta. Vigdis Finnbogadottir piastowała ten urząd przez 16 lat.

O przebiegu protestów na bieżąco informują nasi czytelnicy w Raporcie z Trójmiasta.

Planowane manifestacje w obronie praw kobiet w naszym Kalendarzu wydarzeń.



Jak będzie u nas? Niestety sprawa, z powodu której kobiety wzywane są do strajku, jest trudniejsza i dzieli także same kobiety. W tej sytuacji raczej nie można spodziewać się 90 proc. poparcia. Czy zatrzyma się gospodarka? Czy brak pań w pracy będzie zauważalny? W końcu kobiety stanowią 52 proc. obywateli.

A co na to pracodawcy? Do strajku przyłączają się pracownicy wyższych uczelni i prywatnych firm. Choć nie na skalę masową. Jedni wspierają nieoficjalnie, nie robiąc problemów z dniem wolnym, inni poszukali rozwiązań systemowych i komunikują to na swoich stronach w mediach społecznościowych.

Dziewczyny z Loveat na proteście.

Czy idziesz dziś do pracy?
29%

tak, nie popieram tego protestu

40%

tak, popieram protest, ale nie mogę wziąć wolnego

18%

nie, bo protestuję

13%

nie, bo dziś w ogóle nie pracuję

zakończona

łącznie głosów: 3479

Mogłeś jeszcze nie czytać