Rynek pracy. Lawiny nie ma, symptomy są

8 kwietnia 2020, 15:10
Wioletta Kakowska-Mehring
Najnowszy artukuł na ten temat

Polska otwiera granice, lotniska chcą więcej

Pracodawcy z Trójmiasta i Pomorza chyba jeszcze liczą na kolejne wersje tarczy antykryzysowej i wciąż wstrzymują się z radykalnymi krokami. Na lokalnym rynku pracy na razie nie mamy masowych zwolnień grupowych, wzrost bezrobotnych wynosi zaledwie 0,9 proc. Firmy proszą o pomoc w sytuacji przestoju ekonomicznego lub o zmniejszenie czasu pracy. A minister Emilewicz zamiast rozwiązań dla dużych firm proponuje wzrost... zasiłku dla bezrobotnych.



Już na początku kwietnia spodziewano się lawiny zgłoszeń dotyczących zwolnień grupowych. Te zwykle szybko "psują" statystyki. Lawiny nie ma, ale pierwsze zgłoszenia są.

- Spodziewamy się, że obecnie pracodawcy analizują swoje możliwości finansowane, także w kontekście pomocy państwa i na tej podstawie w kwietniu lub maju będą podejmować decyzje w swoich przedsiębiorstwach - twierdzi Tomasz Robaczewski, starszy inspektor wojewódzki Wojewódzkiego Urzędu Pracy.
- Zawiadomienie o zwolnieniach grupowych wpłynęło jedno. Jest to dopiero zapowiedź, bez podania liczby osób do zwolnienia. Zgodnie z procedurą powiadamiają też związek zawodowy lub przedstawicielstwo pracowników - mówi Ewa Andziulewicz, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Gdyni.

Koronawirus w Trójmieście - wszystkie informacje



W marcu do Gdańskiego Urzędu Pracy wpłynęły trzy wnioski o konieczności przeprowadzenia restrukturyzacji zatrudnienia w trybie zwolnień grupowych. W lutym br. był to jeden wniosek. Pierwszy z nich pochodzi od firmy zajmującej się produkcją tkanin. Zgodnie z otrzymanymi informacjami pracodawca zwolni 28 pracowników. Drugi z przedsiębiorców (wyspecjalizowany w produkcji rowerów) zapowiedział redukcję etatów na terenie całego kraju, w tym jednego miejsca pracy na terenie Gdańska. W przypadku trzeciej firmy (prowadzącej internetową działalność usługową) wiemy, że zwolnienia będą dokonywane między 27 marca a 30 kwietnia br. Natomiast na ten moment Urząd nie posiada informacji dotyczącej liczby osób, które utracą zatrudnienie. Według wszystkich firm zwolnienia te podyktowane są wystąpieniem trudności ekonomicznych wynikających z obecnej sytuacji epidemiologicznej.

Jeśli w twoim miejscu pracy szykują się zwolnienia, powiadom nas - biznes@trojmiasto.pl


Z kolei od 1 kwietnia do dzisiaj GUP zarejestrował dwa wnioski. Pierwszy z nich zapowiada zwolnienie 176 pracowników, w okresie od 1 kwietnia do 30 czerwca br. Prowadzić je będzie firma zajmująca się doradztwem w zakresie informatyki. W tym przypadku sytuacja nie jest związana z epidemią. Druga z firm (działalność w zakresie prowadzenia kasyn i gier) zgłosiła zwolnienia 84 pracowników z Gdańska, w okresie między 1 kwietnia a 31 grudnia br. Jako powody podała te związane z pandemią koronowirusa.

Na razie to niewiele jak na warunki aglomeracji trójmiejskiej. Wysypu zgłoszeń zwolnień grupowych jeszcze nie ma, masowych rejestracji też. Choć tu należy zauważyć, że wiele osób może w tej chwili być na tzw. wypowiedzeniach. Być może teraz starają się znaleźć pracę na własną rękę. One mogą decydować się na rejestrację w późniejszym czasie.


Wysyp dopiero przed nami?



Z najnowszych szacunków urzędów pracy dotyczących zjawiska bezrobocia w naszym regionie wynika, że obecnie w województwie pomorskim nie odnotowano wysokiego wzrostu liczby bezrobotnych. Na koniec marca w rejestrach powiatowych urzędów pracy było 45 430 osób bezrobotnych, dla porównania miesiąc wcześniej - 45 027 osób. A więc wzrost w stosunku do lutego wyniósł jedynie 0,9 proc., tj. 403 osoby. Niewielki przyrost odnotowano w liczbie bezrobotnych w 14 powiatach. Największy dotyczył Sopotu - 8 proc. i Gdyni - 6,3 proc. Według tych szacunków w marcu stopa bezrobocia w Pomorskiem nie zmieniła się i pozostała na poziomie ze stycznia i lutego br. i wynosi 4,7 proc.

- Liczba rejestracji nie jest na razie duża, co może wynikać ze zmiany w funkcjonowaniu urzędów, i wynika z niej konieczność rejestracji elektronicznej. Niestety spodziewamy się zwolnień grupowych. Biorąc pod uwagę zapowiedzi pomorskich przedsiębiorców, przewidujemy, że "tąpnięcie" będzie widoczne w statystykach pod koniec kwietnia. Na koniec roku stopa bezrobocia może wzrosnąć o około 5 pkt - mówi z kolei Katarzyna Żmudzińska, wicedyrektor WUP w Gdańsku.

Urzędy pracy w trybie... online



- Rejestracja bezrobotnych nie jest lawinowa. Zwykle w pierwszych dniach po zakończeniu kwartału było więcej rejestracji. Tak jest teraz. Nie można jeszcze z pewnością mówić o jakimś szturmie na nasz PUP.  Różnica polega na tym, że znacznie więcej osób rejestruje się elektronicznie - dodaje Ewa Andziulewicz.
Za to gorzej w regionie wygląda sytuacja z wolnymi miejscami pracy. Chodzi oczywiście o te zgłaszane do urzędów pracy. W marcu nastąpił 17,5-procentowy spadek wolnych miejsc pracy i miejsc aktywizacji zawodowej. Liczba ofert pracy dostępnych w urzędach pracy w marcu wynosiła 6 660 i była mniejsza o ponad 1,4 tys. niż w lutym tego roku. Te spadki miały różną skalę w poszczególnych powiatach. O około połowę mniej ofert pracy miały do zaoferowania powiaty: człuchowski, kościerski, starogardzki, wejherowski, Gdynia i Sopot, w powiecie malborskim liczba ofert zmniejszyła się o ponad 70 proc.

W sieci sytuacja ma się trochę inaczej. Tam pojawiło się sporo ogłoszeń dla kurierów, kierowców i sprzedawców w sklepach spożywczych.


- Ofert pracy związanych z procedurą uzyskiwania zezwolenia na pracę cudzoziemców , tj. w celu uzyskania od nas opinii starosty, również jest dużo mniej. Spadła też liczba oświadczeń pracodawców o zatrudnieniu cudzoziemca. To dokument składany w PUP przez pracodawcę zamierzającego zatrudnić cudzoziemca - dodaje Tomasz Robaczewski.

Pracodawcy wciąż liczą na tarczę



Przedsiębiorcy chętnie proszą też o pomoc w sytuacji przestoju ekonomicznego lub zmniejszenia czasu pracy. W pierwszym tygodniu kwietnia do Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku wpłynęło ponad 150 wniosków o dofinansowanie dla przedsiębiorców. Pomorscy pracodawcy wystąpili o pomoc dla 5865 pracowników na kwotę ponad 29,5 mln zł.

Wczoraj rząd przedstawił uzupełnienie tarczy antykryzysowej. Według zapowiedzi ze zwolnienia w ZUS będą mogli skorzystać przedsiębiorcy zatrudniający do 49 pracowników, a nie tylko do 9, jak było to dotychczas. Niestety będą mogli liczyć tylko na 50 proc. ulgi w składkach na ubezpieczenia społeczne. Będzie ona udzielana na podstawie prostego oświadczenia, opracowanego przez ZUS. Być może nowe zasady będą obowiązywały jeszcze przed świętami. Dla pracowników objętych kwarantanną zasiłek będzie wynosił 50 proc. minimalnej krajowej. Osoby na umowach cywilnoprawnych będą mogły liczyć na pomoc przez trzy miesiące.

A minister proponuje wzrost zasiłków



Przedsiębiorcy reprezentowani przez różne organizacje alarmują, że wsparcie nie jest wystarczające, że pomija firmy duże. Domagają się dialogu rządu ze swoim środowiskiem. Niestety na ten moment władze wciąż prowadzą monolog. Choć spodziewają się, że ten brak rozwiązań dla większych przedsiębiorstw może skutkować zapaścią na rynku pracy. Zamiast nowych propozycji i debaty szukają rozwiązań... pośrednich, czyli np. zapowiedź wzrostu zasiłku dla bezrobotnych.

- Jeśli dynamika przyrostu bezrobotnych okaże się na koniec kwietnia bardzo duża, będziemy musieli dokonać korekty zasiłku dla bezrobotnych - zapowiedziała w czwartek minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Dodała, że nastąpiłoby to w maju, czerwcu.
Minister Emilewcz przypomniała, że obecnie zasiłek dla bezrobotnych wynosi "niewiele ponad 800 zł". Na pytanie, czy taki zasiłek mógłby być podniesiony, odpowiedziała: Jeśli będziemy mieć bardzo dużo bezrobotnych, na pewno będziemy musieli dokonać korekty tego świadczenia.
Czy obawiasz się utraty pracy w związku z pandemią?
37%

tak, obawiam się

23%

nie, mnie to nie dotyczy

17%

już straciłe(a)m pracę

23%

dziś trudno powiedzieć

zakończona

łącznie głosów: 759