Cartusia MTB 2014, nad Jeziorami Raduńskimi

17 czerwca 2014 (artykuł sprzed 6 lat)
Krzysztof Kochanowicz
Najnowszy artukuł na ten temat

Wybierz się rodzinnie na Żuławy w Kółko

W tym maratonie każdy kto dojedzie do mety, traktowany jest jak
zwycięzca.


Prócz znanych już regionalnych maratonów szosowych, co roku w czerwcu sopockie Stowarzyszenie RowerOver organizuje imprezę terenową zwaną "Cartusią MTB". Trasa maratonu kluczy wśród najpiękniejszych zakątków kompleksu Jezior Raduńskich, raz wspinając się na jego najwyższe punkty, raz opadając do malowniczych dolin. W tym roku prócz wariantów na 25 i 50 km, organizatorzy pomyśleli również o najmłodszych, co procentowało w znacznie większej frekwencji.



W skrócie o maratonach organizowanych przez RowerOver:

Maraton Cartusia MTB, podobnie jak dotychczasowe cykle szosowe np.: "KaszebeRunda", "Żuławy Wkoło," "Kociewie Kołem", "Karlskrona Bike Maraton", to maraton, którego ideą jest brak jakiejkolwiek klasyfikacji i nie wyłanianie tryumfatora wyścigu. Każdy, kto dojedzie do mety, traktowany jest jak zwycięzca i zostaje uhonorowany medalem. Nieważne wiec na jakim rowerze się jedzie, ważne, że każdy ma szansę ustanowić swój własny rekord! Z takim zamiarem wystartowała także nasza grupa, w tym roku znacznie liczniejsza niż w latach poprzednich. Jedni do rajdu podeszli rekreacyjnie, inni zamierzali nieco przycisnąć i dać z siebie wszystko, by wykręcić jak najlepszy czas. Niemniej jednak każdy, na swój własny sposób, zmierzył się z własnymi słabościami i udowodnił przede wszystkim sobie, że jeśli czegoś się pragnie, to poprzez dobre chęci i wytrwałość jest to osiągalne.

Osoby znające dobrze formułę rajdu, coraz częściej porzucają rywalizację i podchodzą do startu bardziej turystycznie niż sportowo. Dlatego też to dobra okazja by poznać walory przyrodniczo-krajobrazowe, które mamy w zasięgu ręki. Kaszuby, to przepiękny region charakteryzujący się wieloma różnorodnymi zabytkami, ale także i cudowną przyrodą. A przygotowane przez organizatorów trasy były tego dowodem.

Jedna pętla liczyła 25 km, w tym roku maksymalnie można było pokonać ją 2 razy, czyli dla najbardziej wytrwałych dystans liczył 50 km. Każdy z nas wybrał jednak wariant, na jaki miał ochotę. Trasa kluczyła wśród najpiękniejszych zakątków kompleksu jezior raduńskich, raz wspinając się na jej najwyższe punkty, raz opadając do malowniczych dolin. Widoki zapierały dech w piersiach, a do tego jeszcze ta bujna wiosenna przyroda, obfita w różnokolorowe kwiaty.

Z drogami asfaltowymi nie mieliśmy za wiele do czynienia, a jeśli trzeba było je pokonać, to były zabezpieczone przez organizatorów, tak by przejazd odbywał się poza ruchem drogowym. Znaczna część trasy wiodła jednak dość szerokimi drogami gruntowymi, a także leśnymi, więc kontemplować przyrodę można było "pełną gębą".

Mniej więcej w połowie okrążenia, a także na ostatnim odcinku czekały na wszystkich uczestników wspaniałe bufety, a w nim wiele regionalnych przysmaków na słodko, m.in. pyszne "ruchanki", czyli kaszubskie racuchy, czy też babka z dżemem domowej roboty. Spragnieni mogli uzupełnić bidony wodą z cytryną oraz miętą lub pokusić się o orzeźwiającą maślankę. Tym więc, którym donikąd się nie spieszyło, zostawali na tzw. pit stopach nieco dłużej ;)

PS. Jeśli chcecie porównać sobie czasy, oto PEŁNE WYNIKI

- GALERIA ZDJĘĆ; fot. Beata Zarach



Podsumowanie:

Z pewnością nie był to nasz ostatni wspólny wyjazd! Rajdy organizowane przez stowarzyszenie Andrzeja Gołębiowskiego to naszym zdaniem najlepsze imprezy rowerowe tego typu, w których jak dotąd mieliśmy okazję uczestniczyć. Nasza grupa nie przepada za typowymi maratonami i zawodami z jazdą na czas i rywalizacją za wszelką cenę, jednak udział w imprezach organizowanych przez sopockie Stowarzyszenie RowerOver, to zupełnie inna formuła, dlatego też kolejne edycje już na stałe zagościły w kalendarzu naszej grupy. Takiej rodzinnej i sielankowej atmosfery nie ma na żadnej innej imprezie rowerowej!

Więcej informacji o maratonach znajdziecie na stronie Stowarzyszenia RowerOver

....a już niebawem zapraszamy na kolejne emocje, czyli Triathlon !