Pokonają ponad 400 km ze Świnoujścia do Gdyni dla ciężko chorego. Możesz pomóc

11 lipca 2020, 14:00
Damian Konwent

Ponad 400 km w cztery dni. Magdalena i Paweł Woźniak wyruszyli na wycieczkę rowerową ze Świnoujścia do Gdyni. Dzięki temu chcą nagłośnić zbiórkę pieniędzy dla chorego na nowotwór Tomasza Bojara. Na leczenie potrzeba ponad 600 tys. zł, a 20 proc. tej sumy zostało już zebrane. Akcja trwa do piątku, pomóc może każdy.



Zbiórka pieniędzy dla Tomasza Bojara



Magdalena i Paweł Woźniak są małżeństwem od ponad 13 lat. Mieszkają w Gdyni i obydwoje są miłośnikami aktywności fizycznych, a każdy letni sezon inaugurują w ten sam sposób.

- Razem z żoną mamy tradycję, że co roku lato witamy wycieczką z Gdyni do Helu i z powrotem. To jest trasa około 140 km. Systematycznie jeździmy rowerami, zazwyczaj są to wypady jednodniowe, chyba że płyniemy do Szwecji. Wtedy spędzamy czas w Karlskronie, zwiedzamy i podziwiamy piękne tereny, a następnie wracamy. Aktywność fizyczna to coś, co bardzo popieramy. Osobiście gram także w piłkę nożną w ligach amatorskich, wspólnie chodzimy biegać. Aktualnie czekamy na mistrzostwa świata w półmaratonie - przyznaje Paweł.
Mieszkaniec Gdyni na co dzień jest wartownikiem, natomiast żona od 14 lat jest związana branżą kosmetologiczną. Narodzone w ostatnich latach pasje mogą realizować w wolnych chwilach. Najdłuższą trasę, którą pokonali w ciągu jednego dnia na jednośladach to 160 km.

- Pociągiem udaliśmy się do Gdyni, skąd rowerami ruszyliśmy do Lęborka. Stamtąd dotarliśmy do Łeby i w końcu zafiniszowaliśmy w Gdyni. To była nasza najdłuższa wspólna wyprawa - dodaje.
Małżeństwo czeka teraz większe wyzwanie. Chcą przemierzyć ponad 400 km w cztery dni. W sobotnie popołudnie wyruszyli ze Świnoujścia i we wtorek chcą zameldować się w Trójmieście. Pierwszy przystanek planowany jest w Lędzienie, a kolejne w: Darłówku oraz Łebie.

A wszystko to w szczytnym celu. Wydarzenie ma pomóc w nagłośnieniu akcji polegającej na zbiórce pieniędzy dla Tomasza Bojara z Rumi, który zmaga się ze złośliwym nowotworem, czerniakiem. To 47-letni ojciec dwójki dzieci, któremu wydawało się, że przed dwoma laty wygrał z chorobą. Niestety koszmar powrócił, ale na koleje leczenie nie uzyskał już środków z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Co istotne, mieszkaniec Rumi nie jest znajomym, ani członkiem rodziny uczestników przejazdu. O jego chorobie dowiedzieli się przypadkiem.

- O całej sytuacji usłyszały moja siostra z przyjaciółką. To one wpadły na ten genialny pomysł, zapytały nas o zdanie i ruszyliśmy z projektem. Obie zajęły się całą organizacją, promowaniem zbiórki. Chcemy w ten sposób dotrzeć do jak największego grona osób - tłumaczy.
Potrzebna suma to ponad 600 tys. zł. Ponad 20 proc. tej kwoty zostało już uzbierane dzięki blisko 2 tys. osobom i z każdym dniem wzrasta. Do internetowej zbiórki może dołączyć każdy. Magda i Paweł zamówili specjalne koszulki ze zdjęciem Tomasza Bojara i jego żony oraz prośbą o wsparcie zbiórki. Dzięki temu ma być łatwiej trafić do osób z dobrymi sercami.

Zbiórka potrwa do wtorku. Tyle czasu państwo Woźniak potrzebują na pokonanie trasy ze Świnoujścia do Gdyni. Nawet pesymistyczne prognozy pogody nie są w stanie ich zniechęcić.

- Jesteśmy przygotowani na całą wyprawę. Zaopatrzyliśmy się w odpowiedni sprzęt i nawet deszcz nie pokrzyżuje nam planów. Monitorujemy na bieżąco pogodę i sobota ma obyć się bez deszczu, a temperatura ma sięgać 19 stopni. Noclegi będziemy spędzać w pensjonatach. Chodzi głównie o przechowanie rowerów, a także ich serwis. Każdego dnia należy posmarować łańcuchy, poodciągać linki i sprawdzić wiele rzeczy, aby nie być zaskoczonym przez awarię - wyjaśnia.
Całą wyprawę można śledzić na fanpage'u Rowerem po Życie, gdzie są dostępne wszystkie szczegóły.
Czy wspierasz akcje charytatywne?
34%

tak, nawet bardzo często

41%

tak, ale wybieram najbardziej potrzebujących

5%

nie, ale mam taki zamiar

20%

nie

zakończona

łącznie głosów: 82