Polskie zawodowe kolarki o treningach "w zamknięciu"

8 maja 2020, 7:00
Kamila Lulińska
Najnowszy artukuł na ten temat

Lechia Gdańsk. Zgrupowanie przerwane. Piłkarze na kwarantannie

Ruszył drugi etap "odmrażania gospodarki" związany z pandemią koronawirusa. To kolejny powiew świeżości po możliwości swobodnego poruszania się w celach rekreacyjnych oraz większej liczby osób mogącej przebywać w sklepach czy kościołach. Postanowiliśmy sprawdzić, jak wszelkie wprowadzane zmiany wpływają na życie i treningi zawodowych polskich kolarek, czyli kobiet, dla których rower to praca i sposób na życie.


Krok po kroku powracamy do normalności. Choć długo jeszcze potrwa, zanim odzyskamy w pełni wcześniejszą "równowagę" utraconą z powodu koronawirusa, to wiele osób wierzy, że to, co najgorsze mamy już za sobą. Niestety, panująca wciąż pandemia przewróciła do góry nogami świat wielu osób. Jak wiadomo, wśród tego grona są również sportowcy, dla których treningi i zawody sportowe to właściwie etatowa praca.

Tym razem kierowani ciekawością, postanowiliśmy zapytać kobiety, których nazwiska w kolarstwie są powszechnie znane, jak zawodowy kolarz radzi sobie z treningami w tych trudnych czasach. Każda z zawodniczek reprezentuje inny segment kolarstwa i ma na swoim koncie wiele osiągnięć. Zdradzają nam, jak radzą sobie obecnie, kiedy nawet wyjście po bułki oznacza obowiązek pamiętania o dostosowaniu się do panujących restrykcji.

Pandemia nie przeszkadza kolarzom w treningach



Jak zmienił się twój trening? Jednostki treningowe wykonujesz w domu? Czy kręcone na rowerze kilometry zamieniasz na inny rodzaj treningu?

- Na szczęście już nie wykonuję jednostek treningowych w domu, odkąd mamy zielone światło dla aktywności na świeżym powietrzu - mówi Katarzyna Solus-Miśkowicz, kolarka górska, medalistka mistrzostw Polski. - Do tego teraz wykonuję trening po to, aby utrzymać formę. Mam to szczęście jako kolarz, że mam warunki i mogę trenować. Wcześniej w domu, a teraz na zewnątrz. Nie muszę, jak zawodnicy uprawiający inne dyscypliny, zastępować treningu jego zamiennikami.
- Moje treningi są tak dostosowane do zaistniałej sytuacji, że jestem w stanie wykonać 100 procent założonego planu w domu - mówi Urszula Łoś, kolarka torowa, medalistka pucharów świata w kolarstwie torowym. - Teraz już można jeździć rowerem na zewnątrz, dlatego jeżeli akurat trening wymaga pojechania długiego dystansu, jadę na szosę.
- Mój trening podczas tego czasu się nieco zmienił, spędzam więcej czasu na siłowni czy nad ćwiczeniami typowo stabilizującymi - mówi Łucja Pietrzak, mistrzyni Polski 2019 ze startu wspólnego. - Kiedy nie wolno było wyjeżdżać na zewnątrz, treningi realizowałam na trenażerze. Teraz trenuję już normalnie na szosie, mniej intensywnie, a bardziej wytrzymałościowo ze względu na to, że po prostu nie wiadomo, kiedy rozpocznie się sezon.

Korzystaj z wiosny, idź na rower!




Jak obostrzenia wpływają na twój reżim treningowy i inne aspekty życia?

- Nie mam na co narzekać; wiem, że wiele osób znalazło się w ciężkiej sytuacji (np: pływacy, lekkoatleci), tak jak w ogóle całe nasze społeczeństwo i gospodarka - mówi Katarzyna Solus-Miśkowicz. - Ja raczej jestem szczęśliwcem, który mieszka na wsi, do tego uprawiam kolarstwo, więc najpierw mogłam trenować w domu używając specjalistycznych sprzętów i platformy Zwift, a teraz trenuję na zewnątrz w lesie lub na szosie. Nie wykonuję specjalistycznej pracy ukierunkowanej na podniesienie swojej formy, bardziej skupiam się nad tym, aby utrzymać to, co już mam wypracowane i czerpać przyjemność z jazdy. Co do tego, jak to wpłynęło na moje życie: odkąd możemy się przemieszczać, trenować na zewnątrz - nie ukrywam - czuję się dużo lepiej. Mam też więcej czasu, który spędzam z rodziną, co pozytywnie wpływa na to, aby wreszcie bardziej zadbać o siebie, swoją dietę, przygotowywanie posiłków czy rozciąganie, na które zawsze brakowało mi czasu. Staram się nie zwariować i we wszystkim zachować zdrowy rozsądek.
- W domu mam super możliwości do trenowania. Posiadam sprzęty niezbędne do wykonania treningów - mówi Urszula Łoś. - Obostrzenia, do których musimy się stosować, ograniczają moje spotkania z dziećmi w szkołach podstawowych, które miałam zaplanowane przed pandemią oraz uniemożliwiły mi spędzanie czasu ze znajomymi, a nawet musiałam wykluczyć wizyty rodzinne.
- Staram się skupić na tym, jaki mam trening do wykonania i zrobić to najlepiej, na ile jest to możliwe - relacjonuje Łucja Pietrzak. - Trenuję sama, tak aby siebie, ale również nikogo innego nie narażać. Jeśli chodzi o inne aspekty, nie odczuwam dużych zmian ze względu na to, że mieszkam na wsi i mogę swobodnie wychodzić z domu i zająć się jakimiś innymi pracami. Myślę że nie ma co narzekać, inni mają gorzej.
Co sądzisz o platformach treningowych takich jak Zwift czy Rouvy? Czy to odpowiednia alternatywa treningowa dla zawodowego kolarza?

- Jeszcze nie tak dawno powiedziałabym, że nie! - zapewnia Katarzyna Solus-Miśkowicz. - Stwierdziłabym, że wirtualny trening nie umywa się do tego na świeżym powietrzu. Jednak tak naprawdę to właśnie Zwift mnie uratował, ponieważ absolutnie nie byłabym w stanie zmusić się do trenowania przez tyle dni na rolce w domu, nawet mając milion ciekawych filmów do obejrzenia. Myślę, że to nie tylko dobra alternatywa, ale bardzo ciekawy trening i nowy bodziec. Jeśli się poczyta, to każdy mówi, że sam wyścig na Zwifcie jest cięższy niż w rzeczywistości, a ja potwierdzam. Coś w tym jest.
- Osobiście nie stosuję takich platform treningowych, ponieważ są zbędne w moich przygotowaniach - mówi Urszula Łoś. - Wiem, że sporo kolarzy używa tego typu aplikacji, więc może jest to dobra alternatywa do zrobienia pełnego treningu.
- Osobiście nie korzystam z takich rozwiązań - informuje Łucja Pietrzak. - Nic nie zastąpi prawdziwego ścigania czy treningu na powietrzu. Zwyczajnie nienawidzę trenażera, chociaż znam osoby, które chwalą sobie takie platformy.

Spór o odwołane Gran Fondo Gdynia 2020. Kto ma rację?




W domu łatwiej zadbać o pewne aspekty



Czy przykładasz teraz większą wagę do dbania o swoje zdrowie, dietę lub komfort psychiczny?

- Tak, teraz większą wagę przykładam do swojego zdrowia, diety; czuję również, że jest to dobry sprawdzian dla psychiki - mówi Katarzyna Solus-Miśkowicz. - Nie ukrywam, że są gorsze dni, lecz myślę, że każdy tak ma, ponieważ jest to trudny okres dla nas wszystkich.
- Na co dzień nie trzymam się konkretnej diety - informuje Urszula Łoś. - Jednak będąc w domu, mam więcej czasu na przygotowanie sobie zdrowych posiłków i często je urozmaicam na różne sposoby. W domu czuję się dobrze psychicznie. Mam ogród, w którym mogę wypoczywać w dni wolne lub między treningami. Nie ma nudy, zawsze coś się dzieje i nie mam czasu na myślenie o problemach.
- Dbanie o zdrowie i dietę jest ważne w tym momencie dla mnie - mówi Łucja Pietrzak. - Staram się cały czas wszystko kontrolować po to, aby być w pełni gotowa, kiedy tylko ogłoszą rozpoczęcie sezonu. Jeśli chodzi o komfort psychiczny, mam dostęp do pani psycholog w razie potrzeby, tak aby radzić sobie jak najlepiej w tym trudnym czasie.
Czy kontrakty teamowe/sponsorskie nakładają na ciebie pewne wymagania w sytuacjach wyjątkowych, takich jak ta?

- W tym wypadku akurat nie muszę się martwić, ponieważ choć uprawiam kolarstwo zawodowo, w tym momencie nie jest to moja praca i nie mam żadnych wymogów od sponsorów - mówi Katarzyna Solus-Miśkowicz.
- Mam dobry kontakt ze sponsorami oraz swoim teamem, nawet teraz kiedy wszystkie oficjalne treningi i wyścigi są zawieszone - zapewnia Urszula Łoś. - Dzięki ich wsparciu, wiem, że aktualna sytuacja na świecie nie jest przeszkodą w realizacji planów i marzeń.
- Dużo się nie zmieniło, ja nadal wykonuję swoją pracę, trening tak jak wcześniej, nie mam na sobie dodatkowych wymagań, które byłyby inne od tych wcześniejszych przed pandemią - mówi Łucja Pietrzak.

Na to wcześniej nie zwracaliśmy uwagi



Jak traktujesz przymusowe zamknięcie? Jaki masz stosunek do panującej sytuacji?

- Mieszkając na wsi nie odczuwam tego aż tak bardzo - mówi Katarzyna Solus-Miśkowicz. - Cały czas myślę o tych ludziach, którzy mieszkają w bloku i dzieciach zamkniętych w czterech ścianach jeszcze do niedawna. Ja na szczęście nie jestem zamknięta, ponieważ wiele pracy muszę wykonywać na zewnątrz - posiadamy gospodarstwo. Co do jednego nie mogę się przekonać - noszeniu maseczek podczas aktywności sportowej w spokojnej okolicy, gdzie nie ma ludzi. Moim zdaniem, sama jazda w maseczce jest niemożliwa, a co dopiero trening. Nie mówiąc już o negatywnych skutkach, o których mówią otwarcie lekarze. Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni i te maseczki, jeśli będą obowiązywać to tylko w zatłoczonych miejscach, sklepach, itp.
- Uważam, że to dobre rozwiązanie - mówi Urszula Łoś. - Trzeba dostosować się do panującej sytuacji, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa.
- Jest to w pewien sposób irytujące, ale nie mam na to wpływu, więc skupiam się na tym, co mogę robić, stosuję się do ograniczeń i czekam aż wszystko wróci do normy - zapewnia Łucja Pietrzak.
Czego najbardziej ci teraz brakuje?

- Najbardziej brakuje mi uśmiechu drugiego człowieka, życzliwości, pozdrowień, ponieważ teraz każdy się boi każdego - mówi Katarzyna Solus-Miśkowicz. - Myślę, że dopiero teraz tak naprawdę zdaliśmy sobie sprawę, że nie jesteśmy panami własnego losu i nasza wolność jest mocno ograniczona.
- Oczywiście brakuje mi normalnych, wspólnych treningów na torze, ale także spotkań ze znajomymi w szerszym gronie - mówi Urszula Łoś.
- Nie sądziłam, że to kiedyś powiem - bo raczej mam tego dosyć - ale teraz trochę brakuje mi spakowania walizki, wyjazdów, wyścigów i rywalizacji - zapewnia Łucja Pietrzak. - W końcu po to trenujemy, żeby się później ścigać. Samo trenowanie po pewnym czasie staje się monotonne, dlatego sporym wyzwaniem w tym czasie jest utrzymanie odpowiedniej motywacji.

Wyścig online od podszewki. Zobacz, jak to działa




Przymusowy dystans nie taki zły



Zapewne masz teraz nieco więcej czasu dla siebie, więc na co go poświęcasz?

- Czasu faktycznie jest więcej, więc mogę częściej robić pranie i jeszcze więcej sprzątać, bo ta praca w dużym domu nigdy się nie kończy, ale z tego akurat się cieszę! - śmieje się Katarzyna Solus-Miśkowicz. - Podczas kwarantanny, gdy wróciłam z zagranicy uświadomiłam sobie po raz kolejny, że nie potrafię usiedzieć na miejscu dłuższy czas, a praca to lekarstwo na to, aby nie myśleć o tym wszystkim i zachować optymizm.
- Dużo czasu spędzam w kuchni na gotowaniu oraz pieczeniu ciast - mówi Urszula Łoś. - Staram się wykorzystywać ten czas na rzeczy, na które normalnie mam go mniej ze względu na częste wyjazdy. Są to drobnostki, takie jak czytanie książki czy nauka, ale zawsze to jakaś odmiana.
- Owszem, nie pamiętam, kiedy tak długo ostatnio byłam w domu ze względu na to, że mój sezon szosowo-torowy zazębia się i trwa cały rok z krótkimi przerwami. Dlatego ten czas poświęcam rodzinie oraz chłopakowi - informuje Łucja Pietrzak. - Poza treningiem jest czas na dobry filmy czy pisanie pracy magisterskiej.
Co według ciebie jest największym problemem dla zawodowych sportowców podczas pandemii?
16%

ograniczone możliwości treningowe

3%

brak obozów

14%

niepewny sezon

16%

możliwość utraty sponsorów

43%

wszystkie powyższe

4%

nie mam zdania

4%

żadna z odpowiedzi

zakończona

łącznie głosów: 49