All About Freedom: filmy na okrągło i świetna muzyka

12 listopada 2008 (artykuł sprzed 12 lat)
Jakub Knera, fot. Łukasz Unterschuetz
Najnowszy artukuł na ten temat

Nowy akcent All About Freedom

Filmy, filmy i jeszcze raz filmy plus muzyka, jako uzupełnienie rewelacyjnego festiwalu. Projekcje obrazów, których prawdopodobnie nie będzie można więcej w naszym kraju zobaczyć udowodniły, że Festiwal All About Freedom ma niezwykle ciekawy program, jakiego wcześniej na mapie Trójmiasta brakowało.



Druga edycja Festiwalu All About Freedom okazała się wydarzeniem niecodziennym, co najmniej z kilku powodów. Przede wszystkim ze względu na niezwykle interesujący i bogaty program filmowy, jaki w Trójmieście pojawia się niezwykle rzadko. Nie licząc Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych to właśnie podczas minionego tygodnia można było spędzać całe dnie na oglądaniu wartościowych produkcji.

Organizatorzy sprowadzili filmy fabularne i dokumentalne entuzjastycznie przyjęte na takich festiwalach jak Sundance, Cannes, Karlove Vary czy Rotterdam. To była prawdziwa uczta dla kinomanów i chyba mało kto mógłby narzekać na różnorodność prezentowanych obrazów.
Drugim atutem jest tematyka wyselekcjonowanych filmów, oscylująca bliżej lub dalej wokół wolności, czyli wartości wciąż bardzo mocno kojarzonej z Gdańskiem; czy były to przejmujące "Chiny w kolorze blue" o mieszkańcach Chin wykorzystywanych w firmie produkujących jeansy, czy opowieści o konflikcie w Darfurze, czy też historie postaci walczących o wolność, jak np. Anna Politkowska. Tematyce wolności można było przyjrzeć się bliżej przez pryzmat kina polskiego i wciągających opowieści w filmach z cyklu "Klasyka Wolności" dokumentujących sytuację społeczeństwa polskiego w okresie PRLu. Część była poświęcona także idolom, którzy stali się ikonami jak np. Patti Smith czy Ernesto "Che" Guevara, a na deser można było zobaczyć rewelacyjną serię filmów animowanych "Strachy Ciemności".

Różnorodność szła w parze z walorem edukacyjnym, bowiem prezentowana tematyka wolności nierzadko wciągała pomysłową fabułą dokumentów - wystarczy wymienić obraz Węgier zniewolonych przez Związek Radziecki we "Freedom's Fury", pokazanych przez pryzmat słynnego meczu piłki wodnej Węgry-ZSRR.


All About Freedom z powodzeniem ma szanse konkurować z innymi polskimi festiwalami, warto jednak poczynić kilka kroków, które zapewniłyby mu większą publiczność. Na pewno błędem było zbyt późne opublikowanie programu. Nikt z końca Polski nie przyjedzie na festiwal, o którym dowiaduje się tydzień przed jego rozpoczęciem. Program wrocławskich Nowych Horyzontów znany jest o wiele wcześniej, dzięki czemu widzowie są na niego przygotowani i mogą wybrać te filmy, które chcą zobaczyć podczas trwających tydzień pokazów.

Istotną wadą były również zbyt wczesne godziny projekcji: wyświetlanie filmów o godz. 12 nie do końca jest zrozumiałe. Jeśli jedna sala to za mało na pokazanie wszystkich projekcji o normalnej porze, warto by je wyświetlać także w innych miejscach - np. kinach Helikon i Kameralne, ale w późniejszych godzinach, tak aby więcej osób mogło się na nich pojawić.

Mimo minusów festiwal był nad wyraz udany. Uzupełnieniem niech będzie jego część muzyczna (na pierwszy dzień sprzedano wszystkie bilety). Pierwszego dnia największe wrażenie zrobił DJ Krush, fenomenalnie tworząc pełen mroku, muzyczny klimat. Równie dobrze wypadli Flykkiller z polską wokalistką Pati Yang - takiej energii i zaangażowania w jej wykonaniu może grupie pozazdrościć niejeden zespół.

Jednak wszystkim im show skradli Jimi Tenor, z którym grał zespół Kabu Kabu. Podczas ich występu energia płynąca ze sceny udzieliła się wszystkim słuchaczom. Tenor grał zarówno utwory piosenkowe jak i dłuższe, rozimprowizowane kompozycje, aby na koniec (po trzech bisach!) zamienić Parlament w jedną wielką dyskotekę, do której tańczyła cała sala. Lepszego zakończenia festiwalu nie można było sobie wyobrazić. Teraz pozostaje tylko czekać, co organizatorzy przygotują podczas kolejnej edycji.