stat

Dobre kino znów w kurorcie. Przed nami Sopot Film Festival

9 lipca 2019, 15:30
Tomasz Zacharczuk

Najważniejsze autorskie filmy minionego sezonu, panorama kina południowoamerykańskiego i przegląd kina dalekiej Północy, a do tego koncert muzyki filmowej inspirowany twórczością Quentina Tarantino czy międzynarodowe sekcje konkursowe. Sopot na dziewięć dni znów zamieni się w letnią stolicę filmu a widzowie obejrzą ponad sto produkcji. 19. Sopot Film Festival rusza w sobotę. Bilety na pojedyncze seanse po 15 złotych, karnety - 160.



Lipcowa pogoda mieszkańców Trójmiasta i turystów nie nastraja zbyt wakacyjnie, ale lato, przynajmniej to filmowe, w pełni będzie można poczuć przez dziewięć dni w Sopocie. Kurort już po raz 19. będzie gospodarzem międzynarodowego festiwalu filmowego. Między 13 a 21 lipca obejrzymy ponad setkę produkcji z różnych stron świata. Niektóre tytuły zobaczymy przedpremierowo. Nie zabraknie też okazji do nadrobienia zaległości z ostatnich miesięcy. Organizatorzy zaproszą również w filmową podróż od Skandynawii przez Polskę do Ameryki Południowej.

Najlepsze pełne i krótkie metraże, czyli konkursy SFF



Tradycją Sopot Film Festivalu jest międzynarodowy konkurs debiutów i drugich filmów, w którym zmierzą się filmowcy nie tylko z Polski. W tym roku silną zagraniczną reprezentację tworzą entuzjastycznie przyjęta przez widzów i krytyków "Aga" bułgarskiego reżysera Milko Lazarova, świetny reżyserski debiut aktora, Paula Dano - "Kraina wielkiego nieba", i najlepszy debiut ubiegłorocznego festiwalu w Cannes, "Girl" belgijskiego twórcy, Lukasa Dhonta. Polskę w równie doborowym gronie reprezentować będą z kolei Jagoda Szelc ze swoim drugim pełnometrażowym filmem "Monument", Agnieszka Smoczyńska z "Fugą" oraz najlepszy reżyser ostatniego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, czyli Adrian Panek, z bardzo dobrze przyjętym nie tylko na festiwalu "Wilkołakiem".

Imprezy filmowe w Trójmieście


Do konkursowej rywalizacji staną też autorzy polskich dokumentów. W Sopocie obejrzymy pięć produkcji: "Portret osobisty vol. 2" Piotra Małeckiego, "Wszystko z nami w porządku" Borysa Nieśpielaka, "Znaki" Wojciecha Klimali, "Zawsze gotowy do podróży" Anny Wiśniewskiej czy polsko-białoruską "Summę" Andreia Kutsili.

Trzecią konkursową kategorię tworzą filmy krótkometrażowe, zarówno fabularne, jak i animowane. O laury powalczą łącznie 34 produkcje wybrane spośród ponad 3300 nadesłanych tytułów z przeszło 90 krajów. Polskę reprezentować będą autorzy 15 "krótkometrażówek". Zwycięzców wszystkich kategorii konkursowych wskaże publiczność sopockiego festiwalu.

Spectrum 18/19, czyli powtórka z rozrywki



Lipcowe święto kina w Sopocie to także obowiązkowy przegląd najlepszych tytułów z nurtu kina autorskiego ostatnich miesięcy, ale nie tylko, bo część filmów w sekcji "Spectrum 18/19" można będzie obejrzeć w kurorcie przedpremierowo. Tak, jak choćby francuską "Tajemnicę Henriego Picka", izraelskie "Synonimy" czy hiszpańską "Petrę". W ramach filmowego repetytorium natomiast przypomnimy sobie w Sopocie laureata Oscara za najlepszy film, czyli "Green Book", kaszubskiego "Kamerdynera", nasączone rosyjskim rockiem "Lato" czy "Romę", która Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny wyszarpała rodzimej "Zimnej wojnie".

W sekcji "Spectrum 18/19" nie zabraknie też produkcji firmowanych świetnymi kreacjami aktorskimi, jak "Słodki koniec dnia" z nagrodzoną w Sundance Krystyną Jandą, "Przedszkolanka" ze świetną Maggie Gyllenhaal i "Mój piękny syn" ze znakomitym aktorskim duetem Steve Carell/Timothee Chalamet. Niektóre z seansów będą zarazem okazją do spotkań z filmowcami. Po pokazie filmu "Zabawa, zabawa" gościem festiwalu będą reżyserka Kinga Dębska i odtwórczyni jednej z głównych ról, Dorota Kolak. Nowy film "Powrót" osobiście w Sopocie pokaże też Magdalena Łazarkiewicz. Nie zabraknie również najlepszych dokumentów ostatniego sezonu - oscarowego "Free Solo", "My Generation" Davida Batty'ego czy "Stroiciela Himalajów" Michała Sulimy.

Kipiące od emocji Południe i chłód Północy



Jednym ze znaków rozpoznawczych Sopot Film Festivalu są również filmowe podróże po świecie. Tym razem organizatorzy zafundują nam wizytę w Ameryce Południowej. Ciepłą, rodzinną opowieść prześledzimy w brazylijskim "Loveling", świetne "Sny wędrownych ptaków" zabiorą nas w głąb kolumbijskiej dziczy opanowanej przez handlarzy narkotyków, a zbrodniczą karierę pewnego nastolatka poznamy w argentyńskim "Aniele". W sekcji poświęconej południowoamerykańskiej kinematografii zobaczymy też nagradzane na festiwalu w Berlinie "Dziedziczki" i "Glorię", a także pokazywane w Wenecji "Zamę" i "Neonowego byka".

Z gorącego południa organizatorzy SFF błyskawicznie przetransportują nas do chłodnej Skandynawii. Kino Dalekiej Północy: Mity i Legendy to zestaw najbardziej wartościowych produkcji ostatnich miesięcy i lat. Nie mogło więc zabraknąć modernistycznej baśni, nominowanej w tym roku do Oscara "Granicy" czy duńskiego klasyka spod ręki Nicolasa Windinga Refna, "Valhalla: Mroczny wojownik" z magnetycznym jak zawsze Madsem Mikkelsenem. Na dokładkę dostajemy jeszcze kino grozy rodem z dzikiej Północy: estoński "Listopad" czy duńskie "Wilkołacze sny".

Kino na poziomie: Farhadi i Lantimos



Sopocki festiwal, jak co roku, honoruje też wybitnych współczesnych artystów kina. Nie inaczej jest także w przypadku 19. edycji imprezy. Tym razem na warsztat organizatorzy SFF biorą twórczość nieprzebierającego w środkach Greka, Jorgosa Lantimosa, który słynie ze śmiałych reżyserskich wizji. Przekonamy się o tym, oglądając m.in. "Kła" czy tegoroczną "Faworytę", choć z pewnością największe spustoszenie w umysłach widzów wyrządzi "Zabicie świętego jelenia".

Drugim tuzem światowej reżyserii, któremu baczniej przyjrzymy się w Sopocie, jest Irańczyk, Asghar Farhadi, laureat Oscara za "Klienta". Tego filmu oczywiście nie zabraknie podczas Sopot Film Festival. W programie znajdziemy jeszcze dwa inne dzieła reżysera: "Przeszłość" oraz najnowszy dramat "Wszyscy wiedzą" z popisowymi rolami Penelope Cruz i Javiera Bardema.

Deszcz nie popsuł koncertu z muzyką filmową (2018 rok):

Komeda i Tarantino, czyli muzyczne oblicze festiwalu



Jest jeszcze jeden reżyser, któremu organizatorzy sopockiej imprezy oddadzą w tym roku szczególny hołd. Quentin Tarantino, bo o nim mowa, nie tylko wypuszcza na ekrany najnowszy projekt - "Pewnego razu... w Hollywood", ale świętuje także 25-lecie bodaj najważniejszego swojego filmu, "Pulp Fiction". I właśnie ten jubileusz będzie motywem przewodnim tegorocznego koncertu muzyki filmowej, który w ramach sopockiego festiwalu odbędzie się już po raz czwarty.

- Nasz koncert to autorski dobór repertuaru i premierowe wykonanie aranżacji, przygotowanych specjalnie na festiwal. Koncert będzie połączeniem muzyki klasycznej oraz elektronicznych aranży i remiksów w wykonaniu Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot pod batutą Rodrigo Tomillo oraz zaproszonych muzyków i solistów - zapowiada dyrektor artystyczny festiwalu, Anna Kądziela-Grubman. - W programie koncertu znajdzie się muzyka z filmów Tarantino, ale również z filmów jego mistrzów i filmów, które stanowiły inspirację.
17 lipca (środa) na Tarasach przy sopockim aquaparku usłyszeć będzie można więc utwory i motywy muzyczne z takich produkcji, jak: "Pulp Fiction", "Wściekłe psy", "Django", "Dawno temu w Ameryce", "Taksówkarz" czy "Fight Club". Wśród zaproszonych solistów natomiast znajdziemy jazzowego trębacza, Emila Miszka, a także wokalistów: Misię Furtak i Tomka Makowieckiego.

Nie będzie to jedyny muzyczny akcent tegorocznego Sopot Film Festivalu. 14 lipca (niedziela) na Scenie Kameralnej Teatru Wybrzeże zagra trio w składzie: Olo Walicki (kontrabas), Jacek Prościński (perkusja) i Marcin Czarnik (głos). Panowie przybliżą twórczość wybitnego kompozytora, Krzysztofa Komedy.

- Muzycy przedstawią autorskie opracowania utworów Komedy oraz kompozycje własne, inspirowane mniej znaną częścią jego twórczości - muzyką filmową. Aktor filmowy i teatralny, Marcin Czarnik, czytać będzie fragmenty książki Magdaleny Grzebałkowskiej ("Komeda. Osobiste życie jazzu"), która opowiada nie tylko o Komedzie kompozytorze i człowieku, ale także przybliża ówczesne barwne środowisko artystyczne - podkreśla Anna Kądziela-Grubman.

Bilety i darmowe atrakcje



Bilety na pojedynczy seans w ramach SFF kosztują 15 złotych i można je kupić w internecie lub w kasie Państwowej Galerii Sztuki. Wyjątkiem są pokazy w Multikinie, na które wejściówki można nabyć tylko tam. Wstęp na koncert muzyki filmowej kosztuje od 65 do 85 złotych, natomiast koncertu "Gra w Komedę" wysłuchamy na żywo za 40 zł (przedsprzedaż) lub 50 (w dniu wydarzenia). Jeszcze do piątku można też nabyć festiwalowe karnety w cenie 160 zł (liczba ograniczona).

Niektóre atrakcje sopockiego festiwalu są darmowe. Bezpłatnie obejrzymy pokazy konkursowych filmów krótkometrażowych w klubach Dwie Zmiany i Trzy Siostry. Darmowe będą również seanse kina niemego, podczas których obejrzymy filmy Charliego Chaplina czy Bustera Keatona.

Sopot Film Festiwal w dniach 13-21 lipca w różnych częściach kurortu. Pełen program i szczegóły dotyczące biletów znaleźć można na festiwalowej stronie: www.sopotfilmfestival.pl.