Fortepian na ulicy. Zaskakujący koncert na Morenie

20 sierpnia 2020, 20:10
Alicja Olkowska

Koncerty w nieoczywistych, pozornie niemożliwych miejscach zdarzają się w ostatnim czasie coraz częściej. Być może to zasługa obostrzeń, które organizatorów imprez zmobilizowały do działań plenerowych. Jednym z takich wydarzeń był występ młodego pianisty Mikołaja Sikały, który w czwartek po południu wystąpił w centrum dzielnicy Piecki-Migowo, tuż obok parkingu sklepu NettoMapka. Każdy mógł wziąć udział w koncercie.



Wydarzenie zapowiadaliśmy w naszym Kalendarzu imprez oraz cyklu Planuj tydzień - czytaj zawsze w czwartek o godz. 10

To był kolejny plenerowy koncert, który rozegrał się w nietypowym miejscu, bo na niewielkim trawniku (a właściwie chodniku) między parkingiem Netto a ruchliwą ulicą Rakoczego. Ci, co m.in. śledzą nasz Kalendarz imprez, zgromadzili się chwilę wcześniej, aby stanąć jak najbliższej czarnego, przystrojonego słonecznikami fortepianu, za którym po godz. 17:30 zasiadł młody i niebywale zdolny pianista, Mikołaj Sikała. Podczas niespełna godzinnego występu usłyszeliśmy muzykę m.in. Chopina, Griega i Ravela.

Wydarzenia plenerowe w Trójmieście


Wyraźnie było widać, że publiczność, głównie okoliczni mieszkańcy, pośród których było wielu seniorów i dzieci, byli nie tylko zaciekawieni tą sytuacją, ale przede wszystkim szczerze spragnieni kontaktu z muzyką i jej wykonawcą. Oklaskiwali każdy utwór, zbliżając się coraz bardziej do fortepianu, by żadnego dźwięku w tym zamieszaniu nie "stracić".

Fortepian na chodniku na Morenie:

- Znam muzykę pana Mikołaja i cenię jego talent, dlatego jak tylko przeczytałam na plakacie, który ktoś powiesił na tablicy ogłoszeń w klatce schodowej, że kilka kroków od mojego domu będzie taki koncert, niezmiernie się ucieszyłam. Byłam przed czasem, żeby zająć możliwie dobre miejsce. Jestem zachwycona samym pomysłem, liczę na więcej takich inicjatyw, ale nie ukrywam, że przydałyby się krzesełka dla starszych osób oraz troszkę cichsze miejsce, abym mogła wszystko usłyszeć - powiedziała mi pani Teresa, mieszkanka ul. Warneńskiej.
Rzeczywiście, zderzenie spokojnej i wymagającej skupienia muzyki klasycznej z głośną ulicą, po której oprócz samochodów jeżdżą autobusy i tramwaje, było niecodziennym, dość odrealnionym przeżyciem. Z jednej strony była to jedyna w swoim rodzaju okazja do wzięcia udziału w koncercie w tak kompletnie nieprzystającym do sztuki miejscu, z drugiej sytuacja, gdy chwilami trzeba było się mocno wysilić, by usłyszeć fortepian.

Czwartkowy koncert na Morenie warto powtórzyć i to możliwie szybko: mieszkańcy pragną obcować z muzyką, są życzliwi wszelkim wydarzeniom kulturalnym i chętnie biorą w nich udział. Nie zniechęcają się też, gdy warunki nie do końca im sprzyjają. Taka publiczność to skarb.