Gdański film na drodze po oscarową nominację

28 października 2020, 17:00
Tomasz Zacharczuk

"We Have One Heart", krótkometrażowy animowany film gdańskiej reżyserki, Katarzyny Warzechy, zbiera coraz więcej pochwał i wyróżnień na całym świecie. Opowieść inspirowaną rodzinną historią trójmiejskiego artysty, Adama Witkowskiego, nagrodzono właśnie na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Chicago. Zwycięstwo oznacza, że polska produkcja trafiła na tzw. długą listę oscarową.



Wyprodukowany przez Studio Munka film, który honorowym patronatem objęło miasto Gdańsk, zwyciężył w prestiżowym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Chicago w kategorii najlepszy krótkometrażowy dokument. "We Have One Heart" pokonał kilkadziesiąt produkcji z różnych stron globu, dzięki czemu znalazł się na tzw. długiej liście oscarowej. Oznacza to, że tytułowi przyjrzą się wkrótce członkowie Amerykańskiej Akademii Filmowej, którzy co roku przyznają nominacje do najważniejszej nagrody w świecie kinematografii.  

Repertuar kin w Trójmieście


Reżyserką filmu jest pochodząca z Gdańska Katarzyna Warzecha, absolwentka Szkoły Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach oraz Wajda School & Studio w Warszawie. Jej dyplomowy film - "Jest naprawdę ekstra" - był pokazywany na wielu międzynarodowych festiwalach, zdobywając szereg nagród. Jako asystentka reżysera pracowała m.in. z Filipem Bajonem czy Marcinem Wroną.

W "We Have One Heart" Warzecha za pomocą animacji rysunkowej i materiałów dokumentalnych w postaci listów i zdjęć z rodzinnego archiwum pokazała nietuzinkową historię opartą na prawdziwych doświadczeniach gdańskiego plastyka i muzyka, Adama Witkowskiego. Artysta, przeglądając rzeczy po zmarłej matce, natknął się na jej korespondencję z pochodzącym z Iraku ojcem, którego nigdy nie poznał. Był bowiem przekonany, że mężczyzna zginął na wojnie.

- Witkowskich znałam od wielu lat. Z Anią, żoną Adama, przez kilka lat pracowałam przy festiwalu Gdańsk DocFilm. Potem wyjechałam na studia filmowe do Katowic i po latach Ania odezwała się do mnie z niezwykłą historią, jaka spotkała ich rodzinę. Spotkałyśmy się w Garnizonie, kiedy Ania była w zaawansowanej ciąży. Mimo że nie miałam wtedy jeszcze finansowania filmu, wiedziałam, że nawet jeśli nie zrobię tego filmu, trzeba szybko działać - sceny wizyty u lekarza i robienia USG możemy już nie powtórzyć. Szybko zorganizowałam kamerę i właściwie już dzień po poznaniu historii Witkowskich nagrałam pierwszą scenę, która rzeczywiście weszła potem do montażu. Dopiero po tym trzeba było ochłonąć i pomyśleć - jak opowiedzieć historię, która wydarzyła się 40 lat temu, nie używając tzw. "gadających głów" - wspomina początki pracy przy filmie jego reżyserka, Katarzyna Warzecha.

"Chodowiecki": gdański artysta bohaterem filmu



"We Have One Heart" to film-hybryda. W 11-minutowej produkcji przede wszystkim wykorzystano animację. Ostatni akt to już dokumentalna opowieść przeplatana materiałami w postaci wideo i zdjęć. Reżyserka pracowała także w oparciu o listy, jakie matka Adama Witkowskiego wymieniała w latach 80. z Faroukiem. Finałowe sceny realizowano w Gdańsku i Sopocie, ale trójmiejskich akcentów jest tu znacznie więcej.

- Film powstawał dwa lata. W pracę nad nim zaangażowanych było około 40 osób. Serce tej produkcji to Gdańsk i Trójmiasto. Stąd pochodzę ja - reżyserka filmu, tu żyją bohaterowie: Adam, Ania, Ignacy i Maja Witkowscy, autorka storyboardu - Marta Kacprzak, autor ilustracji - Bartek Glaza pseud. Henryk, a jeden z głosów podkładała aktorka Mariannna Zydek. Niezwykły plakat do filmu zaprojektowała Agata Królak - dodaje Katarzyna Warzecha.
Ścieżkę dźwiękową do filmu skomponował sam Adam Witkowski, który wykorzystał w tym celu brzmienie oryginalnych irackich instrumentów.

Wyróżnienie w Chicago otwiera przed "We Have One Heart" na razie jeszcze dość długą drogę do upragnionej oscarowej nominacji. Nagroda niewątpliwie zwiększa szanse na to, by z filmem zapoznała się jak największa widownia, nie tylko w Stanach Zjednoczonych.

- Jestem bardzo zadowolona. Gdy dowiedziałam się o nagrodzie Golden Hugo na festiwalu w Chicago, po prostu się popłakałam, nie mogłam zasnąć do 4 rano, byłam tak podekscytowana. Dla takich chwil warto robić przez dwa lata 10-minutowy film! Mam bardzo śmiałe marzenie dostania się na shortlistę oscarową. Przed nami bardzo dużo pracy, bo nie wystarczy zrobić dobry film. Trzeba dotrzeć do jak największej liczby członków Akademii, zachęcić ich do obejrzenia filmu. W miniony weekend wygraliśmy główne nagrody na festiwalach w trzech różnych miejscach na świecie: USA, Meksyku i Luksemburgu. Te nagrody są dowodem na to, że nasza historia jest uniwersalna, a o to mi chodziło - mówi Warzecha.
Niebawem "We Have One Heart" pokazywany będzie także podczas Spectrum Festival i DOK Leipzig. Co ciekawe, film Katarzyny Warzechy to niejedyny polski triumfator podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Chicago. Główną nagrodę zdobył "Sweat" (z Magdaleną Koleśnik, Aleksandrą Konieczną i Zbigniewem Zamachowskim w obsadzie) Magnusa van Horna, który w grudniu pokazywany będzie również w Konkursie Głównym 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.