Gdzie się podziały tamte... bale karnawałowe?

28 stycznia 2018 (artykuł sprzed 3 lat)
Magdalena Raczek
Karnawałowa Maska dodaje nam odrobinę tajemniczości. Więcej zdjęć (4)

Karnawałowa Maska dodaje nam odrobinę tajemniczości.

123rf.com

Karnawałowa Maska dodaje nam odrobinę tajemniczości.

123rf.com

Bale maskowe, maskarady i imprezy przebierane kiedyś cieszyły się ogromną popularnością, zwłaszcza w czasie karnawału. Dziś wciąż są organizowane, lecz nie uczęszczamy już na nie tak ochoczo. Skąd się wziął ich fenomen i czemu warto go nadal pielęgnować?



Bale karnawałowe dziś - liczy się zabawa



Obecnie domeną maskarady jest głównie chęć zabawy - i to w niej widzieć należy sens współczesnych balów maskowych. Ludzie nadal lubią się przebierać i grać różne role, udawać kogoś, kim nie są naprawdę, dlatego też bale przebierańców, choć najpopularniejsze wśród dzieci, są także cenione przez dorosłych. Jednak nie znajdziemy zbyt wielu tego typu ofert, a te, które miały się odbyć, są odwoływane, bo zainteresowanie jest zbyt małe.

- Bale maskowe pamiętam niestety tylko z dzieciństwa. W pamięci mam taki obrazek - sala gimnastyczna Szkoły Muzycznej na ul. Gnilnej, dzieci uczące się w tej szkole, korzystające z zajęć w ognisku muzycznym i dzieci z okolicy, z rodzicami oczywiście, czyli bal rodzinny. Na parkiecie gromada chłopców w różnym wieku, od przedszkola do końca szkoły podstawowej w podobnych kostiumach - czarna peleryna, czarny kapelusz, wąska czarna maska na oczy, niektórzy mieli nawet plastikowe szpady u boku - wiadomo Zorro! Serial był wtedy bardzo popularny, bo emitowała go telewizja. Zabawa była super, muzyka na żywo. Jako dorosła osoba niestety nie byłam na żadnym balu maskowym, choć chodzimy z mężem na bale w karnawale np. do Filharmonii. Fajnie, że wśród młodych chociaż halloweenowe imprezy przywróciły modę na przebieranki i dobrą zabawę - wyznaje gdańszczanka, pani Maria.
Szczególnie starsi mieszkańcy Trójmiasta doceniają taką formę zabawy i wspominają z rozrzewnieniem swoje dawne bale.

- Kiedyś na bale maskowe czekało się miesiącami. Kostiumy niby można było wypożyczyć, ale prawdziwym wyzwaniem było wyczarować coś samemu, a przecież na rynku nie było gotowych produktów, jak dzisiaj. Nie kupowało się gotowych ozdób ani masek, każdy potrafił zrobić coś samemu, a jak nie potrafił, to znał kogoś, kto potrafi. Można powiedzieć, że ta towarzyska część balu zaczynała się jeszcze na długo przed samą zabawą! To było dopiero wyzwanie - zrobić coś z niczego. Szczególnie pamiętam bale ze studenckich czasów, kiedy po przebraniach można było czasem poznać, kto na jakiej uczelni studiuje. Oczywiście w pomysłowości przodowały przede wszystkim studentki ASP - wspomina pan Henryk, 70-letni mieszkaniec Sopotu.
Kiedyś na bale maskowe czekało się miesiącami. Kostiumy niby można było wypożyczyć, ale prawdziwym wyzwaniem było wyczarować coś samemu, a przecież na rynku nie było gotowych produktów, jak dzisiaj.


- Na prawdziwym balu maskowym byłam kilka lat temu w Wenecji i pewnie nigdy go nie zapomnę, było wspaniale! Szukałam podobnego wydarzenia również w Trójmieście, ale niestety nie znalazłam wartej uwagi imprezy, choć czasem wpadały mi w oko te przebierane. A szkoda, myślę, że wiele osób chętnie wzięłoby w niej udział, takie bale zostają w pamięci na długo, ale oprawa również musi być na najwyższym poziomie - mówi Magdalena.

Polski rok obrzędowy, czyli trochę historii



Mało kto dziś pamięta, że zwyczaj ten związany jest z polskim rokiem obrzędowym, wedle którego za początek karnawału uznaje się Święto Trzech Króli, czyli 6 stycznia, choć niektórzy karnawałowe szaleństwa rozpoczynają już od Nowego Roku. Zakończeniem karnawału jest środa popielcowa, czyli Popielec, który w tym roku wypada 14 lutego. W kalendarzu katolickim jest to pierwszy dzień Wielkiego Postu, który trwa aż do Wielkanocy.

Wszystkie te święta i daty są ze sobą bezpośrednio powiązane - bowiem "karnawał" - z włoskiego "carna vale" oznacza "pożegnanie mięsa", z łaciny "carnem levāre" - "mięso usuwać" albo "caro, vale" - "żegnaj mięso", czyli okres zabawy przed Wielkim Postem, w którym obowiązuje surowy post i zakaz urządzania hucznych zabaw. Mało kto już dziś tego przestrzega, poza osobami bardzo religijnymi, jednak tradycja zabaw karnawałowych przetrwała do dziś.

Maskarady, bale, zapusty, reduty



W Polsce karnawał nazywany był inaczej zapustami, które oznaczały wesołe zabawy, maskarady, pochody, tańce, kuligi, i objadanie się - zwłaszcza tłustymi potrawami (stąd też tłusty czwartek). To także czas balów - często balów przebierańców, czyli dawniejszych redut, które upowszechniły się i upubliczniły za panowania Augusta Mocnego (przełom XVII i XVIII wieku). Prawdopodobnie pierwszy bal karnawałowy w Polsce odbył się na Wawelu w 1519 roku z inicjatywy królowej Bony. W miastach osiemnastowiecznej Europy maskarady były jedną z najpopularniejszych zabaw, także w Gdańsku. Urządzano je m.in. w domach cechowych, a także w Dworze Artusa.

Uczestniczyć w nich mógł każdy, bez względu na pochodzenie, jak pisał Jędrzej Kitowicz, polski historyk i znany pamiętnikarz: "Szewc, krawiec i inny jakikolwiek rzemieślniczek, okryty maską, hulał sobie równo z panami." Jedynym warunkiem było wniesienie odpowiedniej opłaty. Sprzyjało to mieszaniu się i brataniu różnych stanów, a wszystko to dzięki przebraniom i maskom.

Zwyczaje balowe



Wedle XIX-wiecznego scenariusza, który obowiązywał jeszcze do lat 30. XX wieku, bale i reduty rozpoczynały się polonezem, który prowadziły pary złożone z najważniejszych gości. Całą zabawą kierował wodzirej, a o północy podawano kolację lub zimny bufet. Bale maskowe w pierwszej połowie XX wieku często połączone były z działalnością charytatywną i organizowały je środowiska artystyczne i literackie, a także różne stowarzyszenia. Słynne były np. Bale Prasy, Bale Dziennikarzy, Bale Klubu Automobilowego w Krakowie czy Bale Towarzystwa Wioślarskiego na Wołyniu.

Przy wejściu na bal każda z pań dostawała przyczepiany do nadgarstka karnecik, w którym panowie zapisywali się na tańce. Później funkcję karnetu pełnił także wachlarz. W kostiumach maskaradowych można było sobie pozwolić na większą śmiałość - kobiety mogły odsłonić trochę ciała - poza dekoltem np. pokazać łydkę. Warto tu wspomnieć, że w ramach zabawy organizowano także konkurs na najlepsze przebranie. A poza tym królowały wszelkiej maści maski. "Nie godziło się wchodzić na reduty z bronią, także bez maski, czyli larwy, na twarzy" - pisał wspomniany Kitowicz.


Oblicza maski



Choć dziś jednym kojarzy się prędzej z nurkowaniem albo maską tlenową, innym przychodzi na myśl raczej maska przeciwgazowa, a jeszcze inni znają bardziej maskę Guya Fawkesa albo film "Maska" z Jimem Carreyem niż maskę wenecką, to jednak maska znana jest w kulturze od zarania dziejów. Maska jako nakrycie twarzy lub głowy, wymodelowana w drewnie lub innym tworzywie, stylizowana jest zwykle na twarz ludzką, zwierzęcą lub postać fantastyczną, używana od dawien dawna w obrzędach magicznych i religijnych, a także w teatrze - od starożytności przez teatr dworski i komedię dell'arte aż do dziś (bardziej w formie malowania twarzy), choć zmieniały się jej funkcje i jej stylistyka. W czasie zabaw karnawałowych zwanych właśnie od "maski" - "maskaradami" - używane są od średniowiecza.

Maska pozwala na wiele - i to w tym tkwi siła jej popularności. Z jednej strony ukrywa, z drugiej pozwala na zachowanie tożsamości, choć daje równocześnie możliwość udawania kogoś innego. Maskarada pozwalała także na swobodne przekraczanie różnych zakazów - społecznych, klasowych i obyczajowych.

A jak to wygląda teraz?



Trójmiejska oferta zabaw karnawałowych jest bogata, jednak maskarad wśród nich jest jak na lekarstwo. Bale przebierańców, co prawda, zdarzały się dość powszechnie w sylwestra, ale teraz jest ich niewiele.

Współcześnie najbardziej widowiskowe karnawały odbywają się w Rio de Janeiro, w Wenecji, na Wyspach Kanaryjskich, w Niemczech, a także w Londynie, gdzie na dwudniowy Notting Hill Carnival przybywa około 1,5 miliona turystów. Do takich szaleństw karnawałowych nam jednak jeszcze bardzo daleko, choć, jak pokazuje historia, tradycję w tym temacie mamy przebogatą...
Czy byłe(a)ś kiedyś na balu maskowym?
37%

tak, ale tylko w dzieciństwie

22%

tak, lecz to było dawno temu

25%

nie, nigdy nie miałe(a)m okazji, ale chętnie spróbuję

16%

nie, to nie dla mnie

zakończona

łącznie głosów: 301

Opinie (44) 6 zablokowanych

  • (7)

    Mam wrazenie, ze dzis wiekszosc ludzi jest zbyt zmeczona, leniwa i prymitywna by zrobic cos wiecej niz minimum potrzebne do przetrwania. Stad bieze upadek kultury czy brak wlasciwych relacji miedzyludzkich rosnie natomiast popularnosc dresow noszonych na kazda okazje, niechlujstwa i otylosci.

    • 70 8

    • No.

      • 9 4

    • Zbyt leniwa, nawet żeby używać polskich znaków. (2)

      Albo interpunkcji.

      • 9 0

      • (1)

        No. A jak już używa, to źle. Przecinek przed żeby, mądralo.

        • 4 1

        • To prawda. Posypuję głowę popiołem.

          I na dodatek tnę się nożem i posypuję rany solą. Co nie zmienia faktu, że wypowiedź powyżej jest napisana niezwykle niechlujnie, przez co nawet bardziej zabawna biorąc pod uwagę jej treść.

          • 3 3

    • eno, kobietom czas schodzi dłużej niz kiedyś. Tera tyle3 tych kre3mów, maseczek, szamponów. No c....j mnie strzela,czasem ja ku.a, golenie, prysznic, wychodzi tak z 15 minut, żona minimum godzina i jeszcze nie jest pewna, czy ładnie wygląda

      • 3 0

    • Kiedyś to były czasy. (1)

      Dzisiaj nie ma czasów.

      • 3 0

      • Każdy czas

        ma swoje uroki...

        • 2 2

  • Nie jem mięsa cały rok więc co mam świętować? (2)

    • 13 16

    • W twoim przypadku post powinien byc "odstawieniem" nie-miesa... ;)

      • 5 0

    • świętuj odstawienie zielska

      i żryj wtedy mieso

      • 0 0

  • Fajna lala na zdjęciu (3)

    • 31 5

    • I po balu panno Lalu.

      • 5 0

    • Jesssooooo... na ktornym ta fajna lala...???? (1)

      • 2 0

      • Lgbt?

        • 1 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.