Gorące rytmy i powiew egzotyki w filharmonii - nadchodzi Siesta Festival

20 kwietnia 2016 (artykuł sprzed 4 lat)
Ewa Palińska

Już w czwartkowy wieczór rozpocznie się szósta edycja Siesta Festivalu, stanowiącego koncertowe ramię audycji radiowej Trójki, prowadzonej przez Marcina Kydryńskiego. Po raz pierwszy w Polsce wystąpią Elida Almeida i Karyna Gomes. Po trzech latach powróci Lura. Ze swoim zespołem wystąpi Tomatito - jeden z największych na świecie przedstawicieli muzyki flamenco, a w klimatyczną podróż po świecie fado zabierze nas Marco Oliveira, z równie utalentowanymi przyjaciółmi. Festiwal potrwa od 21 do 24 kwietnia. Koncerty będą odbywały się w Filharmonii Bałtyckiej zobacz na mapie Gdańska i Klubie Parlament zobacz na mapie Gdańska (Karyna Gomes).



Siesta Festival stanowi koncertowe ramię kultowej audycji Marcina Kydryńskiego, która od 16 lat w niedzielne popołudnia rozbrzmiewa na falach radiowej Trójki.

- Od kilku lat autor audycji penetruje, odkrywa i przybliża melomanom różne odcienie muzyki świata czy jazzu - mówi Maciej Farski, rzecznik Siesta Festivalu. - Siesta jest swoistym ambasadorem muzycznej kultury luzofońskiej, dźwięków z Portugalii, jej byłych kolonii czy Wysp Zielonego Przylądka. To tutaj można usłyszeć i doświadczyć prawdziwego fado, bolero, mieszanki rytmów afrykańskich, karaibskich czy amerykańskich.

Podczas szóstej edycji, która rozpocznie się w czwartek 21 kwietnia, odbędzie się 10 klimatycznych koncertów. Po raz pierwszy w Polsce wystąpią Elida Almeida (23 kwietnia, godz. 18 i 20) i Karyna Gomes (24 kwietnia, Klub Parlament). Po trzech latach na scenie Polskiej Filharmonii Bałtyckiej ponownie zaśpiewa Lura zobacz na mapie Gdańska (22 kwietnia, godz. 17), tym razem prezentując materiał z najnowszego krążka. Tomatito, jeden z największych przedstawicieli muzyki flamenco na świecie, wystąpi ze swoim zespołem (22 kwietnia godz. 20). Nastrojowe Noce Fado wypełnią natomiast swoją muzyką Marco Oliveira z przyjaciółmi (21 - 23 kwietnia, godz. 22, sala Zielona Filharmonii Bałtyckiej).

Miłośnicy muzyki world traktują często udział w Siesta Festivalu jako podróż w nieznane - kupują bilety na festiwal, a nie na konkretnego artystę, w pełni ufając gustom muzycznym organizatorów, z Marcinem Kydryńskim na czele:

- Wielu sympatyków festiwalu wybiera się nie na jeden, ale na wszystkie koncerty, aby i doświadczyć, i nie przeoczyć, i potem właściwie ocenić - mówi Farski. - Sądzę, że trochę inną publiczność zobaczymy na koncercie otwierającym festiwal, gdzie Lura przedstawi swoją najnowszą, jakże ciekawą i już uznaną płytę, a trochę inna publiczność odda się magii prawdziwych hiszpańskich Cyganów i ich niezwykłego i rzadko goszczącego w polskich salach koncertowych flamenco na takim poziomie. Z innego też powodu wielu entuzjastów muzyki wybiera się do Gdańska, by uczestniczyć w pierwszym polskim koncercie Anoushki Shankar, mistrzyni sitar, wspaniałej artystki, która wprowadzi nas w świat klasycznych hinduskich rag. Z zupełnie też innego powodu będziemy skakać i bawić się w klubie Parlament przy piosenkach Karyny Gomes. Domyślam się też, że jest to już lekkie skrzywienie, ale ciekawym będzie także sprawdzenie, jak w dwukoncertowym maratonie poradzi sobie Elida Almeida. Czy da z siebie więcej w pierwszym czy drugim koncercie? Zmieni układ utworów? Starczy jej energii? Które wykonania będą brawurowe, a które mniej? Dla mnie te smaczki już teraz są intrygujące, a co dopiero jak machina festiwalowa wystartuje...
Udział w Siesta Festivalu to również dla wielu artystów niesamowita przygoda, a niejednokrotnie pierwsza w życiu okazja, aby odwiedzić Polskę. Organizatorzy nieustannie muszą zatem pracować nad tym, aby wykonawcy nie tylko zechcieli przyjechać, ale również wystawili festiwalowi jak najlepszą rekomendację.

- Artyści wymieniają się swoimi wrażeniami z pobytu w danym kraju, mieście, z uczestnictwa w tym czy innym przedsięwzięciu. Sprawdzają, jakiego formatu gwiazdy gościły na danym festiwalu przed nimi. Te badania i opinie składają się na ich ostateczną decyzję czy przyjadą, czy też powiedzą "dziękuję, nie". A organizatorzy myślący poważnie o swym przedsięwzięciu równie poważnie podchodzą do sprawy wizerunku festiwalu w oczach publiczności jak i w odczuciach artystów - zdradza Maciej Farski. - Jest nam niezmiernie miło, że Melody Gardot, zachwycona festiwalem, została dzień dłużej i uczestniczyła jako gość w koncertach innych wykonawców. Cieszymy się, że tak różne jak ogień i woda Buika i Yasmin Levy poznały się, zaprzyjaźniły i stworzyły wspólny projekt, że Lura sama nalegała, by móc przedstawić swój naprawdę rewelacyjny album właśnie na Siesta Festivalu, po trzech latach od pierwszego koncertu w Gdańsku, że wypełniająca stadiony Mariza zgodziła się wystąpić w (jak na nią) kameralnej wręcz sali Filharmonii Bałtyckiej i mogliśmy mieć ją dla siebie dosłownie na wyciągnięcie ręki. Jestem przekonany, że dzięki takim chwilom zyskują nie tylko organizatorzy i marka festiwalu, ale w równym stopniu wzrasta pozytywne postrzeganie Gdańska w kraju i na świecie, a uczestnicy koncertów mogą mieć uczucie uczestniczenia w tworzeniu historii, może nie tej najważniejszej, nie przeceniajmy znów roli muzyki w życiu, ale za to tej przyjemnej, miłej, jakże ludzkiej.
Zobacz szczegółowy program Siesta Festivalu

Zobacz fragment koncertu Lury sprzed trzech lat.