Jemy na mieście: Jungla w Gdańsku - udane połączenie tapasów z koktajlami

15 lipca 2020, 7:00
Agnieszka Haponiuk

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy dania i wybrane koktajle w restauracji Jungla w Gdańsku. Poprzednio pojechaliśmy do Sobieszewa do pizzerii Pizza Plus, gdzie zastaliśmy naprawdę pyszne jedzenie. Za dwa tygodnie przeczytacie naszą recenzję o niedawno otworzonym lokalu TexMex w Sopocie - już tam byliśmy.



Drink bary w Trójmieście


JunglaMapka to dość nowe miejsce, którego otwarcie niemal zbiegło się z początkiem pandemii. Lokal ruszył na przełomie lutego i marca, by wkrótce, niemal do końca maja, zawiesić działalność.

Restauracja mieści się w Forum Gdańsk na poziomie +2. Aby się tu dostać, trzeba wejść na taras i dopiero z niego wejść do lokalu. Skoro jesteśmy przy tarasie, to warto o nim napisać kilka słów, bo robi wrażenie. Goście mogą zasiąść w lożach z zasłonami, w rattanowych fotelach lub sofach z miękkimi poduchami. To miejsce, które świetnie wypada na zdjęciach.

Natomiast w środku restauracji znajduje się przestronna i jasna sala. Światło wpada przez wielkie szyby, które wychodzą z jednej strony na Główne Miasto, a z drugiej na Kunszt Wodny. Wnętrze przywołuje na myśl egzotykę krajów Pacyfiku: jest dużo roślin, dominuje szmaragdowa i butelkowa zieleń, a tu i ówdzie połyskują złote elementy oraz neony. Jedną ze ścian zdobi kolorowa tapeta z tukanem w tropikalnej roślinności. Znajdziemy tu też wysokie stoły barowe, pluszowe kanapy, niskie stoliki kawowe z ciężkimi, skórzanymi fotelami. Z boku, ale wciąż dobrze widoczny, jest duży, czarny i błyszczący bar, który oferuje kolorowe drinki i koktajle. Te ostatnie grają w Jungli niemal główną rolę. Większość z nich to warianty klasycznych kompozycji z "junglowym twistem", jak np. Sexy Negroni czy Mai Tai.

5
miejsce: Restauracje
w rankingu Restauracje
Wozownia Gdańska
Gdańsk, Gradowa 8
8.9/10
+ Oceń

Koktajle w dużej mierze są tworzone na bazie rumu, whisky i ginu. Każdy podawany w innym szkle oraz w słynnych kubkach tiki - nawiązujących do etnicznych rzeźb. Zaś karta dań oparta jest na przystawkach - tapasach - inspirowanych popularną kuchnią azjatycką.

Do Jungli wybieram się w ciepły wieczór wraz z przyjaciółką. Decydujemy się zamówić pięć pozycji z bogatej oferty tapasów i dwa klasyczne koktajle:

- łosoś marynowany w soi i sezamie (sałatka z sezamem, takuan, 24 zł);
- krewetki z liczi (sos ostrygowy, liczi, czosnek, chilli, pita, 29 zł);
- skrzydełka w panko (dip paprykowo-czosnkowy, sałatka kim, 16 zł);
- bao buns (bułeczka bao, szarpana wołowina, dip paprykowo-czosnkowy, sałatka kimchi, 16 zł)
- pierożki gyoza z kaczką (sos sweet chilli, sos sojowo-sezamowy, 16 zł);
- koktajl Mai Tai (25 zł);
- koktajl Sexy Negroni (26 zł).

Powiem krótko: łosoś marynowany w soi i sezamie był po prostu pyszny. Delikatne, soczyste mięso ryby z subtelnym smakiem sezamu i wyraźnym umami. Do łososia została podana sałata z marynowaną, słodkawą, chrupiącą rzodkwią takuan. Dla mnie tej sałaty spokojnie mogłoby nie być, bo sama rzodkiew jest wystarczającym i smacznym dodatkiem.

Krewetki z liczi to kolejny strzał w dziesiątkę. Owoce morza wręcz pływają w doskonałym maślanym sosie, w którym wyczuwalna jest słodycz i charakterystyczny orzeźwiający smak owoców liczi. Po chwili przebija się czosnek i pikantne chilli. Same krewetki bez zarzutu, "nieprzeciągnięte". I ta pyszna pita, którą bez końca można maczać w tym cudownym sosie. Świetna przystawka.

Bułeczka bao z szarpaną wołowiną też była niczego sobie. Sama bułeczka perfekcyjna. Wołowina z charakterystycznym azjatyckim posmakiem anyżu była mięciutka i dosłownie rozpływała się w ustach, a wszystkie słodkawe smaki domykała ostra i aromatyczna kimchi.

Pierożki gyoza z kaczką były równie smaczne. Delikatne, cieniutkie, wręcz pergaminowe ciasto, z dobrze doprawionym mięsnym farszem, a do tego dwa sosy - klasyczny sojowy i słodko kwaśny z intensywną kolendrową nutą.

Skrzydełka kurczaka w panko wciągały. Świetna i dość spora przekąska, którą można się najeść. Mięso było soczyste i chrupiące zarazem. Przyjemne w smaku, choć dość kaloryczne danie.

Na koniec koktajle, które są kwintesencją tego miejsca. Mai Tai to słynny koktajl, który swój rodowód podobno ma na Tahiti, ale niektórzy twierdzą, że jednak w San Francisco. "Maita" znaczy po tahitańsku "dobrze" i tak też smakuje koktajl. Mai Tai to kompozycja rumu ciemnego, rumu jasnego, migdałów i limonki. Smakuje przyjemnie, kremowo, z migdałowo-orzechową nutą. Nie jest za słodki.

Smaki lata. Orzeźwiające koktajle w trójmiejskich lokalach



Sexy Negroni to wariacja na temat klasycznego Negroni. Ten włoski klasyk jest najczęściej zamawianym koktajlem na świecie. Sexy Negroni w Jungli ma niezwykle rześki i perfekcyjnie zbalansowany smak słodko-gorzki. Główne role w tym koktajlu grają: tanqueray, matcha, wino śliwkowe Choya, likier Aperol. Przepyszny.

Podsumowanie: spędziłam w Jungli czas i smacznie, i upojnie. Koktajle są pyszne, obsługa znakomita, a przystawki fantastyczne. Plus za ogromny taras, na którym w ładny dzień można się zasiedzieć. Nie mogę wystawić oceny innej niż bardzo dobra.

5.0 /6
Ocena autora
/6
1 ocena
Ocena czytelników
autor Agnieszka Haponiuk - Długo była związana z trójmiejskimi mediami. Od kilku lat gotuje, stylizuje, fotografuje i pisze o jedzeniu. Uwielbia odtwarzać smaki z dalekich podróży, starych książek kucharskich oraz odwiedzanych restauracji. Prowadzi bloga Smakiem na pokuszenie.